Warczymy na siebie

Warczymy na siebie

Dwie migawki. W TVN 24 gra Wielka Orkiestra, zbliża się finał, płonie światłami i piosenką wielka scena na placu Bankowym, przeskakuję w celach poznawczych na TVP Info. Tam nie ma transmisji, widzę natomiast nadobne oblicze Zenona Martyniuka, króla disco polo. Ta muzyka ma dać odpór Wielkiej Orkiestrze, która pod przykrywką miłości do dzieci promuje wrogie dla ducha narodu treści. A disco polo jest swojskie, ludowe, narodowe.

A teraz mały kalejdoskop podłości i kuriozów: tajne służby polują na marszałka Senatu Tomasza Grodzkiego, wysyła się za nim publiczny list gończy – donosiciele zostaną nagrodzeni. Większą podłością jest już tylko mordować. Ale istnieje też zbrodnia kłamstwa i manipulacji.


Mateusz Morawiecki dla „Die Welt”: „Komunistyczni sędziowie wychowali sobie następców”. Tak nasz premier, bankier i wybitny historyk wybrnął z pytania, jak to możliwe, by w Polsce sędziowie byli dawnymi komunistami, skoro większość z nich ma 40 lat. Gdzie indziej premier mówi, że Polskę czekają cztery wyścigi. Trzeci to wyścig o pamięć, a czwartym „jest wyścig o duszę naszej wspólnoty, ducha narodu polskiego (…). To walka o budowę wspólnoty celów, walka o tożsamość, o tradycję i jednocześnie nowoczesność”. Pomysł, że państwo ma budować pamięć narodu, pachnie totalitaryzmem. I jaka to nowoczesność? To odmrażanie przedwojennego endeckiego udźca.

Do rzeki pisowskiej propagandy wpada wzburzony strumień Radia Maryja. Ojciec Rydzyk twierdzi, że ekolodzy działają wbrew naturze. Nazywa ich ekoterrorystami. W studiu aż się kłębiło od ataku na te wszystkie klimatyczne głupoty, jakieś tam globalne ocieplenia – kpiny, że nad krówkami i zwierzętami futerkowymi się użalają. Ekologizm to część inwazji na Polskę, głosi ojciec dyrektor, atakują nas ze wschodu i zachodu. Sytuacja jest poważna, nie wiadomo, czy uda nam się inwazję odeprzeć. PiS zawodzi, bo jest, wedle ojca dyrektora, za mało radykalne.


U Wieśka Uchańskiego w Iskrach, jak zawsze serdecznie. Wydał niedawno książkę wspomnieniową Andrzeja Werblana, z którym rozmawia Robert Walenciak. Waham się, czy ją brać. Werblan, przez kilkadziesiąt lat wysoki funkcjonariusz PZPR, źle mi się kojarzy, też z Marcem ‘68. Ale biorę i potem nie żałuję. To niezwykłe oglądać tamten czas z drugiej strony barykady. Sędziwy Werblan jest inteligentny, wiele pamięta. Ale czy chce pamiętać wszystko? Zawsze idealizujemy własną przeszłość. Zdumiewające, jak po latach nawet to, co się zdawało koszmarem i złem, jest już tylko wydmuszką. Kiedy tkwimy w strumieniu zdarzeń, mamy fałszywą perspektywę, jesteśmy za blisko; po latach stoimy za daleko, a tam, gdzie były rany, są blizny już porośnięte trawą.

Niewiele, ale ciekawie mówi Werblan o antysemickich nastrojach w partii, w Polsce. W czasie okupacji nie było go w kraju, jak wrócił, zdumiał się, że jest większy antysemityzm niż przed wojną. Skierowany wobec kogo? Tej garstki, która cudem ocalała. Ważnym psychologicznym czynnikiem było przejęcie mienia milionów ludzi, polski lud to po prostu rozgrabił – co miało się zmarnować. Trudno tu nie mieć poczucia winy, bo jak to się ma do chrześcijańskiej moralności, do każdej moralności? Ale jak było tego nie brać – diabelska pokusa. Więc jednak grzech. Poczucie winy tego typu łatwo przeradza się w niechęć, nawet w nienawiść do tych, wobec których się zawiniło. To było głębokie uczucie, skoro uparcie płonie w następnych pokoleniach, o czym przypomina choćby internet. Tam aż się roi od antysemickich zwierzeń, nierzadko w stylu hitlerowskim. Gdziekolwiek jest w internecie jakiś motyw żydowski, od razu mnożą się czyraki antysemickie.


Po latach znowu obejrzałem film „Czarny łabędź” z Natalie Portman – co za rola! Dostała za nią Oscara. To film o balecie, o sztuce, jak bliska bywa szaleństwa. Moja kuzynka, młoda baletnica, popełniła samobójstwo, więc dla mnie ten obraz ma drugie dno. Czytam w internecie jakiś tekst o Portman i od razu pojawiają się antysemickie komentarze. Urodziła się w Jerozolimie, ma złe pochodzenie, wystarczy. Paranoicy nie mogą się powstrzymać. Wzmożenie patriotyczne, jakie funduje nam PiS, szukanie wroga, sianie nienawiści, zasila potężnie tę czarną rzekę. A to, że Konfederacji rośnie społeczne poparcie, też jest znakiem. PiS ma, jak wiadomo, dramat z tą Konfederacją, bo mu podżera narodowy elektorat. Warczą więc wzajemnie na siebie. Już wszyscy warczymy na siebie.

Wydanie: 4/2020

Kategorie: Felietony, Tomasz Jastrun

Komentarze

  1. Jacek Nadzin
    Jacek Nadzin 24 stycznia, 2020, 15:49

    Co by się krytycznego nie mówiło i nie myślało o PRL to jednak na antysemityzm przeciętny obywatel sobie publicznie nie pozwalał. Bo bał się że UB a potem SB weźmie go za d….

    Odpowiedz na ten komentarz
  2. Andrzej
    Andrzej 25 stycznia, 2020, 16:29

    “Czarny łabędź” to jeden z amerykańskich wyciskaczy emocji. W wielu scenach ociera się o szmirę. Natalie Portman urzeka urodą, ale prędko zapomniałem o jej urodzie, bo denerwowało mnie jej siłowe aktorstwo. Takie jak ten film.

    Odpowiedz na ten komentarz
  3. Tanaka
    Tanaka 26 stycznia, 2020, 15:26

    Do listy podłości Kaczyńskiego, bo to na jego obsesyjne zlecenie było robione: usiłowania niejakiego Kamińskiego Mariusza, by za pomocą „agenta Tomka” wrobić prezydenta Kwaśniewskiego w nielegalne posiadanie willi wartej jakieś 3 miliony. Kaczyński strasznie chciał, żeby Kwaśniewski był w centrum „układu”, ktory on zdemaskuje. teraz Kaczyński, z Morawieckim, Dudą i resztą „demaskują” sędziów jako „kastę”, która jest komunistyczna, albo wyćwiczona w komunizmie, jak się wyraził podły człowiek Morawiecki.

    Odpowiedz na ten komentarz

Napisz komentarz

Odpowiedz na treść artykułu lub innych komentarzy