Blog
Co będzie za 500 lat?
WIECZORY Z PATARAFKĄ Prognozy to prawdziwa literatura naszych czasów. Jak było, to mniej więcej wszyscy wiemy, nie było najlepiej. Wobec czego tym bardziej jesteśmy ciekawi przyszłości. Już od kilkudziesięciu lat prorocy wróżyli nam, co to nie będzie w roku dwutysięcznym, a rekord pobił niejaki Taylor z “Księgą przeznaczenia”. Ale to było dawno temu. Dawno był także Klub Rzymski i inne równie mętne autorytety. Był także – najciekawszy – Stanisław Lem ze swoją “Summą technologiae”. A teraz
Perły i plewy
Co w ubiegłym roku było kulturalnym wydarzeniem, a co całkowitym nieporozumieniem? Olga Lipińska reżyser Perły: Chciałabym pochwalić działalność Teatru Wielkiego, który zajmuje się kulturą wysoką. W ubiegłym roku zachwyciły mnie zwłaszcza przedstawienia baletowe – rosyjski balet Eifmana oraz szwedzki balet Birgit Kulberg, a także nasz balet pod kierunkiem Birgit Kulberg i Mata Eka – “Carmen” i “Panna Julia”. Za ważne odnotowania wydarzenie kulturalne uważam też sprowadzenie przedstawienia baletowego “Gizelle” z La Scali przez Aleksandra Gudzowatego
Przyrost ujemny
W ostatnich dniach 1999 r. gruchnęła hiobowa wieść, że oto zaczyna ubywać Polaków i przy końcu roku jest nas o jeden tysiąc mniej, niż było na początku. Co gorsza, nie osiągniemy przewidywanej na rok 2005 liczby 40 milionów ludności, a w 2050 będzie nas 35 milionów, jedynie pod warunkiem, że wspomogą nas w tym imigranci, skuszeni pięknem i dobrobytem naszego kraju. Nie bardzo bym jednak na to liczył, mając w pamięci serdeczność, z jaką traktujemy na przykład przybyszów z Rumunii czy z Ukrainy. Trudno powiedzieć,
Nastał nam kryzys demograficzny
Wiele, wiele lat temu, gdy pracowałem w Wojewódzkiej Komisji Planowania Gospodarczego we Wrocławiu, natrafiłem na poważny kłopot: – jak planować rozwój szkół podstawowych, skoro nikt nie wie, ile dzieci będzie do nich uczęszczać. Wpadłem wtedy na dziecinnie prosty pomysł, by nauczyciele, przy pomocy proboszczów i Urzędów Stanu Cywilnego, zaczęli liczyć noworodki. Kurator trochę się krzywił, ale ponieważ był to mój egzaminator z tajnej matury w Mielcu, znakomity człowiek, profesor Biernacki – przeto zgodził się
Zadzwońcie po milicję!!!
Z gadziej perspektywy Pan prezydent Warszawy, Paweł Piskorski, ma znakomite wyczucie mediów. Nie ma dnia w Warszawie, żeby z którejś gazety, lokalnej rozgłośni radiowej, kanału telewizyjnego nie wyskakiwał młody, przystojny i ciepłym, medialnym głosem obwieszczał kolejny swój, wspaniały plan, czyniący z Warszawy oazę pomyślności. Cóż z tego, że plany pozostają jedynie faktami prasowymi. Cóż z tego, że w wyniku arogancji i zupełnego niezrozumienia mechanizmów pracy parlamentarnej prezydent Piskorski przegrał w czasie ostatnich głosowań budżetowych wszystkie swoje poprawki,
Patologiczna panna
Fascynuje mnie polityka prorodzinna rządu. Niektórzy, całkiem niesłusznie, zarzucają jej twórczyni, Marii Smereczyńskiej, że ta polityka jest zbyt papierowa. Tymczasem dokument, który w piękne święto Trzech Króli przedstawiła pani pełnomocnik świadczy o śmiałych zamiarach. Dokument udał się tak bardzo, że, jak stwierdził pos. Rulewski, powinien być “manifestem rozwoju rodziny dla całej Europy, a nawet całego świata”. Wreszcie Unia przestanie nas pouczać, w sprawach rodziny nie będziemy żadną papugą narodów.
Granie Waldorffem
Uważaj, co mówisz w telewizji! Odejście osoby tak sławnej i znakomitej, jak Jerzy Waldorff, spowodowało trochę zamieszania. Winny był sam po części sam Zmarły – mistrz słowa, bo to, co mówił, zapadało mocno w pamięć, a także tzw. warszawka i środowiska ludzi kultury. Trzy miesiące przed śmiercią Jerzy Waldorff wypowiedział przed telewizyjnymi kamerami myśl, iż obserwując bezmiar nieszczęścia na świecie, doszedł do wniosku, że Boga nie ma. W przeciwnym razie jakże wytłumaczyć wojny, krzywdy i zło tego świata. Okazało
Listy
Spotkałem moich autorów Byłem stałym czytelnikiem “Przeglądu Tygodniowego”. Dzisiaj w miejsce tego tytułu dostałem w kiosku Wasz “Przegląd”. Ucieszyłem się bardzo, gdy na łamach Waszego pisma spotkałem się z moimi ulubionymi autorami tekstów. Mam nadzieję, że wszyscy dotychczasowi czytelnicy “PT”, podobnie jak ja, zareagują na Wasze pismo. Życzę Wam tego serdecznie. Witold Piekoszewski, Radom Do redaktora naczelnego Byłem długoletnim czytelnikiem “Przeglądu Tygodniowego” i zostałem zaskoczony zmianą zespołu redakcyjnego, co pociągnęło za sobą
Notes dyplomatyczny
Mieliśmy powiew wielkiego świata. W MSZ zorganizowano spotkanie z Adamem Danielem Rotfeldem, dyrektorem Sztokholmskiego Instytutu Badań nad Pokojem SIPRI. Spotkanie było udane, Rotfeld zna się na polityce międzynarodowej jak mało kto i potrafi o niej opowiadać. Więc i wysłuchano go z uwagą. Ale czy z należytą? Nie bądźmy drobiazgowi. Gdyby Rotfeld, który do czołówki europejskich dyplomatów dobił już w latach 70. nie ewakuował się w porę do SIPRI, pewnie dzisiaj byłby ścigany przez wszystkich tych, którzy tak gorliwie domagali się (i domagają się nadal)






