Bombki z World Trade Center

Bombki z World Trade Center

Ozdoby choinkowe z Nowej Dęby pojechały do Nowego Jorku

Szklaną rurkę rozgrzaną na gazowym palniku do temperatury ok. 1000 st. C. modeluje się, dmuchając w nią do momentu, aż bańka osiągnie średnicę kilku-kilkunastu centymetrów. – Szkło jest bardzo wdzięcznym materiałem, trzeba do niego tylko odpowiednio podejść – wyjaśnia Janusz Biliński, właściciel Wytwórni Ozdób Choinkowych w Nowej Dębie w woj. podkarpackim. – Gdy figura ostygnie, trafia do następnej hali, gdzie będzie wewnątrz posrebrzona. Na wierzch idą farby akrylowe, czasami brokat.
Natomiast aby zrobić bombkę w kształcie św. Mikołaja czy bałwanka, należy najpierw przygotować precyzyjną, gipsową formę. Następnie wykonany zostaje odlew próbny. Jeśli wzór nie ma żadnych wad i odpowiada kontrahentom, model zostaje włączony do masowej produkcji.
– Liczy się precyzja i dokładność wykonania. Jeśli zaprojektowana postać ma np. pięć rzęs, to dokładnie tyle samo musi być na bombce. Kontrahenci przywiązują też wagę do samej kolorystyki. Farbka złota ma być złota, a nie żółta – dodaje Biliński.

Bańka od zera
Najprostsza bombka warta jest jakieś 1,5 zł. Największa, najbardziej skomplikowana – aż 150 zł. Niektóre powstają w ciągu pięciu minut, na inne potrzebny jest cały dzień. W tym roku 10 tysięcy wypracowanych bombek choinkowych z wizerunkiem World Trade Center pojechało z Nowej Dęby do Stanów Zjednoczonych. Pomysł narodził się po zamachach terrorystycznych w jednej z amerykańskich firm wywodzących się z Polonii. – Musieliśmy namalować wieże World Trade Center, umieszczone na tle flagi amerykańskiej, ozdobionej hasłem Forever in our hearts” (Na zawsze w naszych sercach). Zamówiono też bombki z granatowym tłem i amerykańską flagą oraz podpisem “God Bless America” (“Boże, błogosław Amerykę”).
– Gdy je robiłam, nie mogłam przestać myśleć o tym, co się stało 11 września – wyznaje jedna z pracownic.
Wszystkie ozdoby przesłane za ocean rozeszły się wśród Polonii niemal w mgnieniu oka. – Odbiorca pytał nawet, czy możemy zrobić jeszcze jedną dziesięciotysięczną partię takich ozdób. Niestety, musiałem odmówić. Zabrakło mi mocy produkcyjnych – dodaje Biliński.

Od zera
Stany Zjednoczone, gdzie umowy na odbiór bombek podpisały m.in. Wytwórnia Disneya oraz Waterford, to tylko jeden z wielu zagranicznych odbiorców nowodębskich bombek. – Produkujemy głównie na eksport. Nasze ozdoby trafiają do Japonii, Niemiec, Francji, Anglii, Kanady – wylicza właściciel wytwórni. Ma powody do satysfakcji.
– Z zawodu – opowiada – jestem technologiem szkła. Przez jakiś czas przebywałem na Zachodzie. Po powrocie do kraju nie bardzo wiedziałem, co ze sobą zrobić. Nie miałem pracy, a trzeba było zarabiać na życie. Postanowiłem pobawić się bombką choinkową. Ale tu, na Podkarpaciu, nie było takich rzemieślniczych tradycji.
Był więc samoukiem. Przez pięć lat sam poznawał tajniki produkcji. Najpierw kupił szklane rurki w Hucie Krosno. Próbował formować z nich kule. Wszystko jednak szło nie tak. – Po pewnym czasie okazało się, że były wykonane z niewłaściwego szkła. Metodą prób i błędów doszedłem do tych właściwych – dodaje Janusz Biliński. Potem przyszła pora na formowanie kształtnych kul różnych rozmiarów i ich zdobienie. – Precyzyjnego wykonania nauczył mnie rynek. Ludzie przestali kupować chałturę, a chcieli dopracowanych ozdób. Musiałem się dostosować.
Pierwszą linię produkcyjną urządził w piwnicy domu. Z czasem przeniósł się do dwóch wynajmowanych budynków przy trasie przelotowej w Nowej Dębie. Zatrudniał też coraz więcej osób. Ale żadna nie miała wcześniej styku z produkcją ozdób choinkowych.
Obecnie wytwórnia zatrudnia 40 rzemieślników. Kiedyś było ich więcej, ale wycofał się jeden z amerykańskich kontrahentów, który teraz zamawia bombki w Chinach.

Precyzyjna masówka
Dziennie wykonuje się w Nowej Dębie trzy tysiące bombek. Rocznie – jakieś trzy miliony. Sezon produkcyjny trwa cały rok, wielu odbiorców zagranicznych już przysłało zamówienia na rok 2002. Na świecie wciąż obowiązują sezonowe trendy. Stany Zjednoczone preferują bańki formowane w różne dziwaczne kształty. Reszta świata – kuliste. Japończycy zamówili ostatnio ozdoby przezroczyste, z obrazkiem tworzonym bezpośrednio na szkle. Dobrze sprzedają się ozdoby z wizerunkami słynnych miejscowości turystycznych (w Polsce z symbolami Zakopanego) czy robione na zamówienie dla różnych instytucji, jak np. z biało-czerwonym tłem i senackim orzełkiem. Takie ozdoby zawisną na choince ustawionej w wyższej izbie naszego parlamentu.

 

 

Wydanie: 51/2001

Kategorie: Obserwacje

Napisz komentarz

Odpowiedz na treść artykułu lub innych komentarzy