Braun – prezes stulecia

Braun – prezes stulecia

Jaki cudowny zbieg okoliczności. Ledwo ogłoszono konkurs na nowego prezesa zarządu TVP, kończący kadencję w atmosferze kpin Juliusz Braun dostał Superwiktora. A z laudacji wygłoszonej na Zamku Królewskim (a jakże!) widzowie I programu TVP, bo przecież tak ważne wydarzenie musiało być transmitowane na żywo, dowiedzieli się, że Juliusz Braun tylko dlatego nie jest prezesem tysiąclecia, że nie było wtedy niestety telewizji. Co nie zmienia wizerunku pana prezesa w oczach podwładnych i firm związanych z TVP. Dla nich pan prezes Braun to jest gość. Wielki gość. Bez którego nie wyobrażają sobie życia. I to akurat rozumiemy. Bo przecież każdy nowy zarząd, chcąc choć trochę poprawić poziom telewizji, musi ich się pozbyć. Z prezesa Brauna zadowoleni są też bardzo ważni politycy z obozu władzy. Od prezydenta Komorowskiego poczynając, po władze Platformy Obywatelskiej, na przewodniczącym KRRiT Janie Dworaku kończąc.

Po co więc ten konkurs? Rozumiemy, że taki jest formalny wymóg. Ale może oszczędzić fatygi tym naiwnym, którzy zaczynają się zgłaszać. Przecież prezes już jest. A listy żądające wyboru Brauna bez konkursu, po prostu przez aklamację, można wysyłać do kancelarii prezydenta Komorowskiego i biura Jana Dworaka. Z pewnością bardzo się ucieszą. Przecież i tak uważają ten konkurs za zbędną mitręgę.

Wydanie: 15/2015

Kategorie: Przebłyski

Napisz komentarz

Odpowiedz na treść artykułu lub innych komentarzy