Brunatny marsz

Brunatny marsz

Nacjonalistyczna hucpa w Hajnówce

Podpalacz kukły Żyda, „historyk” Leszek Żebrowski i młoda kobieta skazana dwukrotnie za napaść na policjantów (pisaliśmy o niej w PRZEGLĄDZIE nr 7) symbolizują to, czym jest przechodzący od 2016 r. przez Hajnówkę marsz narodowców. Nacjonalistyczną hucpą, która prowokuje i depcze bolesną pamięć wyznawców prawosławia o krwawym rajdzie oddziału Romualda Rajsa „Burego” przez białoruskie wioski zimą 1946 r. W wyniku tej pacyfikacji śmierć poniosło 79 cywilów, w tym kobiety, starcy i dzieci.

Zanim ruszył marsz nacjonalistów, na skwerku w pobliżu urzędu miasta zebrali się ci, którzy chcieli uczcić pamięć ofiar z 1946 r. Wyczytano imiona i nazwiska wszystkich bestialsko zamordowanych, stawiając każdemu znicz przy znajdującym się tam pomniku. To pokojowe spotkanie ludzi różnych wyznań i poglądów, w tym liderów Razem i SLD, poprzedziło nabożeństwo w intencji ofiar w cerkwi pw. Narodzenia św. Jana Chrzciciela. Poprowadził je proboszcz ks. Jan Romańczuk. W emocjonalnym kazaniu wymienił przykłady „bohaterstwa” żołnierzy „Burego” – zamordowanie ciężarnej kobiety oraz zgwałcenie i zastrzelenie 20-latki.

Gloryfikowanie „leśnych” zaczęło się jak co roku przy kościele pw. Podwyższenia Krzyża Świętego w Hajnówce. Z głośników umieszczonych na samochodowej przyczepce popłynął „Mazurek Dąbrowskiego”, aby następnie, przy gromkich okrzykach anonimowego zapiewajły, który raz jechał przyczepką, a raz kroczył obok 26-letniej Barbary Poleszuk, przejść w znany repertuar: „»Bury« – nasz bohater”, „Śmierć wrogom ojczyzny”, „Wielka Polska Katolicka”. I tak było prawie do końca marszu, idącego w otoczeniu dziesiątek policjantów, którzy, jak dowiedzieliśmy się nieoficjalnie, byli dowodzeni z poziomu komendy powiatowej przez szefa podlaskiej policji gen. Daniela Kołnierowicza.

Uwagę mediów i nielicznych mieszkańców, którzy szli chodnikami wzdłuż trasy przemarszu, rzucając od czasu do czasu w stronę nacjonalistów słowa o wstydzie czy faszyzmie, przykuwał Piotr R., skazywany na więzienie za podpalenie kuły Żyda i mający obecnie zarzuty za antysemickie wypowiedzi pod bramą Auschwitz podczas tegorocznych obchodów wyzwolenia obozu. Piotr R. bardzo jednak się pilnował. Co prawda, na wysokości kościoła baptystów wykonał publicznie kilka gestów, które były czymś na pograniczu solidarnościowego zajączka i salutu rzymskiego, ale było to nic w porównaniu ze słowami jego młodego towarzysza z samochodowej przyczepki, który ryczał przez mikrofon o miłości do Kościoła, jednocześnie ostrzegając „protestantów”, że w obronie ojczyzny „będziemy zmuszeni zabijać”.

Przy rondzie abp. Mirona Chodakowskiego, ofiary katastrofy lotniczej pod Smoleńskiem, na marsz czekało kilkadziesiąt osób z Obywateli RP. Trzymali białe róże symbolizujące ofiary „Burego”. Zostali jednak zepchnięci na prawy pas drogi, a następnie szczelnie otoczeni przez funkcjonariuszy w pełnym rynsztunku bojowym. Pod ich adresem poleciały okrzyki o „czerwonej hołocie”. Nieniepokojony marsz ruszył dalej, w stronę największej w mieście prawosławnej świątyni, soboru św. Trójcy. W jego pobliżu znajduje się dom kultury, gdzie wykład o „wyklętych” wygłosił ulubieniec skrajnej prawicy, ekonomista Leszek Żebrowski.

Salę na wywody Żebrowskiego wynajęło Stowarzyszenie Historyczne im. Danuty Siedzikówny „Inki”, któremu szefuje kilkakrotnie opisywany na naszych łamach inicjator pierwszego hajnowskiego marszu „wyklętych”, były katecheta, miejscowy radny powiatowy PiS i pracownik białostockiego IPN – Bogusław Szczepan Łabędzki. To on przed marszem w programie TVP Białystok usprawiedliwiał mordy na prawosławnych.

Łabędzki, który taktycznie od dawna nie bierze udziału w hajnowskich marszach, choć wspiera je anonimowo w mediach społecznościowych, znalazł godnych następców. To dwoje radnych PiS z hajnowskiej rady miasta – były solidarnościowy burmistrz Mieczysław Gmiter i Małgorzata Celina Zaborna. Gmiter, który partyjnie udzielał się już chyba wszędzie, nie widzi sprzeczności między marszem a dawną przyjaźnią z budowniczym i proboszczem soboru św. Trójcy, zmarłym w 1995 r. ks. Antonim Dziewiatowskim. Zaborna natomiast, nowicjuszka w radzie miasta, udostępnia na Facebooku okładki książek, które relatywizują zbrodnie antykomunistycznego podziemia, także te, za które odpowiedzialny jest „Bury”.


Ukarani za blokowanie
75 osób zostało ukaranych wnioskami do sądu za blokowanie legalnego zgromadzenia, jedna przyjęła dobrowolnie mandat w wysokości 500 zł. Wobec trzech osób, które chciały uczestniczyć w hajnowskim marszu, policja prowadzi postępowanie o posiadanie symboli, które „mogą być kojarzone z symboliką nazistowską”.


Fot. Andrzej Janiuk

Wydanie: 10/2019

Kategorie: Kraj

Napisz komentarz

Odpowiedz na treść artykułu lub innych komentarzy