Budowlańcy mają dość

Budowlańcy mają dość

Dzięki temu Marcin Kolarski za pracę na żurawiu otrzymuje 150 koron za godzinę. W przeliczeniu wychodzi niemal 90 zł. Pracuje osiem godzin. Nie więcej. Praca w nadgodzinach, w nocy i w weekendy jest płatna dodatkowo. Marcin z rodziną nie muszą więc martwić się o to, czy dadzą radę przeżyć cały miesiąc z jednej pensji. I mogą sobie pozwolić na porządne wczasy.
A jak było, kiedy pracował w Polsce? – Człowiek uczciwie pracował ponad osiem godzin na najniższej krajowej, resztę otrzymywał pod stołem i się stresował: dadzą czy nie dadzą – wspomina.
Teraz jest mężem zaufania w swojej firmie. Uczestniczy w patrolach, które odwiedzają kopenhaskie budowy. Niestety, tam, gdzie pracują Polacy, warunki BHP są dużo gorsze. Przyzwolenie na to dają duńscy przełożeni, a polskim budowlańcom to nie przeszkadza. Nie wiedzą, że może być inaczej.

Dlatego Kolarski twierdzi, że taka inicjatywa jak „Budowy bez wyzysku” jest bardzo potrzebna, bo ludzie muszą w końcu zobaczyć, jak ważna jest samoorganizacja. Wtedy zmieni się też ich mentalność. – Do tego jednak potrzeba ludzi, którzy się zaangażują. Na własnym przykładzie mogę powiedzieć, że większość problemów rozwiązuje się lokalnie, w swoim miejscu pracy. Dopiero w ostateczności interweniujemy w centrali związku. Dlatego ludzie muszą przystępować do związków i płacić składki. To ważne, bo bez pieniędzy trudno będzie cokolwiek zrobić.

Trzeba działać

Z tego powodu organizacje, które powołały do życia „Budowy bez wyzysku”, zaczną od edukacji. – Bezpośrednio przy placach budów będziemy rozmawiać z pracownikami i zachęcać ich do wstępowania do związków zawodowych – zdradza Maciej Łapski, przewodniczący Polski Społecznej.

To jednak nie wszystko. W specjalnej petycji Budowlani domagają się od władz przyjęcia ustawy „Budowy bez wyzysku”, która wprowadzi całkowity zakaz stosowania umów śmieciowych na budowach, ustali minimalną stawkę godzinową na poziomie 20 zł brutto oraz ograniczy czas pracy do 10 godzin. Autorzy petycji oczekują także wprowadzenia nowych regulacji pracy na żurawiach wieżowych. Od trzech lat bowiem nie ma żadnych przepisów, które precyzowałyby tę kwestię. Operatorzy skarżą się, że zostali wyjęci spod prawa.

To dopiero początek, a przedstawiciele porozumienia przyznają, że już widać pierwsze efekty. – Piszą do nas różne firmy, które chcą rozmawiać na temat poprawy standardów na polskich budowach – mówi Arkadiusz Hiller. – Kiedy rok temu zakładaliśmy Komisję Operatorów Żurawi Wieżowych OZZ IP, wszyscy pukali się w głowę. Teraz nam gratulują. Wspólnymi siłami wywalczyliśmy zmianę umów śmieciowych operatorów na umowy o pracę oraz podwyższenie stawki godzinowej – dodaje. Widać więc, że organizowanie się pracowników ma sens. Trzeba tylko zacząć działać.

Foto: Krzysztof Żuczkowski

Strony: 1 2 3

Wydanie: 31/2016

Kategorie: Kraj

Komentarze

  1. Jacek Nadzin
    Jacek Nadzin 6 sierpnia, 2016, 13:32

    Solidarność walczyła o godne warunki dla polskiego robotnika. Wywalczyła? Pytanie do grupy Michnik And co.

    Odpowiedz na ten komentarz
  2. HS
    HS 8 sierpnia, 2016, 20:27

    Zawód budowlańca jest cięższy i bardziej niebezpieczny niż górnika; w ostatnich latach liczba śmiertelnych wypadków na budowach – w przeliczeniu na 100 tys. zatrudnionych – przekracza tę z kopalń. I właśnie tym ludziom wydłużono wiek emerytalny z lat 60 do 67. Teraz może zostanie skrócony do 65, ale to też dużo za dużo. Już widzę człowieka w takim wieku na wysokim rusztowaniu. Albo chociażby przy tynkowaniu sufitu, czyli z podniesionymi przez cały dzień rękami; wreszcie przy układaniu posadzki, czyli na kolanach. Ale kto się upomni o los budowlańców? Rozrzuceni po budowach, nieustannie przenoszeni z miejsca na miejsce, nie mają szans na stworzenie swojej silnej reprezentacji związkowej. Zresztą na zrzeszanie się nie pozwolą im prywatni właściciele firm. W rezultacie murarze, dekarze, operatorzy maszyn budowlanych itd. nie pojadą nigdy do Warszawy, aby trzonkami od łopat wywalczyć dla siebie sprawiedliwość, jak robią to górnicy.
    Jeśli Polska nie zadba o sprawiedliwość dla pariasów z budów, dziesiątki tysięcy tych ludzi ciężkiej pracy dożywać będzie swoich dni w nędzy bezrobocia, a kraj nigdy nie wydźwignie się z zapaści budownictwa mieszkaniowego.

    Odpowiedz na ten komentarz
  3. lisek334
    lisek334 30 listopada, 2017, 09:51

    Jesteśmy pewni, że budowa domu może być wspaniałą przygodą. Klienci mają pewność, że zaufali właściwym ludziom. Stawiając na nas-postawisz na swoim!
    http://roslandomdesign.pl/

    Odpowiedz na ten komentarz

Napisz komentarz

Odpowiedz na treść artykułu lub innych komentarzy