W IPN neofaszyści w cenie

W IPN neofaszyści w cenie

Kiedy 12 listopada 2019 r. w PRZEGLĄDZIE opisałem sylwetkę dr. Tomasza Greniucha, gdy został on dyrektorem Delegatury IPN w Opolu, nie sądziłem, że były koordynator Opolskiej Brygady ONR awansuje na stanowisko dyrektora wrocławskiego oddziału IPN. Przeciw tej nominacji protestują władze miasta. „Człowiek, który wznosił ręce w nazistowskim pozdrowieniu, powinien być na marginesie życia publicznego, a nie zajmować tego typu stanowiska. Powiem jasno: dla mnie to jest we Wrocławiu persona non grata”, mówi wiceprezydent Sebastian Lorenc i zapowiada, że uczuli współpracowników, aby Greniuch nie był zapraszany na żadne prelekcje czy spotkania z uczniami. Wrocławscy profesorowie piszą: „W demokracji jest miejsce na istnienie różnych poglądów i postaw, jednak naszym zdaniem niektóre z nich uniemożliwiają sprawowanie pewnych funkcji”.

Tomasz Greniuch nie pozostawia wątpliwości co do obiektywizmu kierowanej przez siebie instytucji. „Historyk nie powinien pisać »obiektywnie«. Pisać należy »subiektywnie«, to znaczy w pracę należy włożyć całą pasję i energię. Pewien filozof stwierdził »pisz krwią, a dowiesz się, że krew jest duchem«. Ja mam rodzinę, żonę, realizuję powoli marzenia. »Żołnierze Wyklęci« będący przecież ludźmi z krwi i kości, tak jak my, często niemający skończonych 20 lat, wchodzili powoli w dorosłość, wchodzili w etap realizacji dziecięcych marzeń. Oni to wszystko świadomie poświęcili. Ja mam to, czego oni nie mieli. To jest właśnie to spłacenie długu”, mówił przed objęciem funkcji. Jego pierwszym projektem była plansza „Droga do wolności” będąca apoteozą Brygady Świętokrzyskiej NSZ. Greniuch przemilczał zbrodnie jej partyzantów, nie wspomniał o kolaboracji, za to opisał rzekomą współpracę BŚ z 2. Dywizją Pancerną Armii USA (oddziały nigdy się ze sobą nie zetknęły) oraz wzięcie do niewoli sztabu XIII Armii Niemieckiej (w siłach zbrojnych III Rzeszy nie było takiej jednostki).

IPN broni jednak swojego funkcjonariusza i usprawiedliwia go błędami młodości. Tylko że Greniuch fascynował się faszyzmem nie jako nastolatek, ale jako człowiek już dojrzały. Opuścił ONR dopiero w wieku 31 lat, gdy organizacja przechodziła kryzys. Dziś pisze: „Moje młodzieńcze zaangażowanie w ONR wynikało z bezkompromisowych postaw wobec nazizmu i komunizmu mentorów ruchu, pokroju adwokata Henryka Rossmana, dr. Tadeusza Gluzińskiego czy dr. Jana Mosdorfa”. Cała ta trójka to ofiary nazizmu, ale jednocześnie zatwardziali antysemici. Gluziński to autor książki „Zmierzch Izraela” opisującej żydowskie knowania od epoki babilońskiej po międzywojenną Polskę.

Nowy dyrektor wrocławskiego IPN miał też inne autorytety: „Inni, pokroju Leona Degrelle’a czy Bolesława Piaseckiego, to młodzieńcze odkrywanie (…) osób, które cechowała swego rodzaju bezkompromisowość”. W hołdzie Piaseckiemu, działaczowi ONR, liderowi Falangi oddanemu po wojnie stalinizmowi, Greniuch występował pod pseudonimem „Tomasz Piasecki”. Trudno jednak stwierdzić, co poza antysemityzmem łączy polskich narodowców z Degrelle’em, belgijskim kolaborantem mianowanym generałem Waffen SS.

Awans Greniucha nie podoba się nawet wielu ludziom na prawicy i w Kolegium IPN. Jego kariera, połączona z tym, ilu wybitnych badaczy odeszło lub zostało zmuszonych do odejścia za sprawą prezesa Jarosława Szarka, wystawia świadectwo całej tej instytucji. W cenie nie jest pisanie obiektywne, lecz subiektywne, dostosowywanie faktów do ideologii, a działalność w organizacjach skrajnej prawicy i antysemityzm to lepszy wpis do CV niż zasługi na polu nauki.

Wydanie: 9/2021

Kategorie: Kraj

Napisz komentarz

Odpowiedz na treść artykułu lub innych komentarzy