Budowy śmierci

Budowy śmierci

Gdy firma budowlana staje do przetargu, w pierwszej kolejności oszczędza na bezpieczeństwie

We wtorek, 11 marca, media na kilka minut oderwały się od pasjonujących wojenek między premierem a prezydentem i poinformowały o tragedii, jaka miała miejsce w Białymstoku. – To był moment, właśnie zaczynaliśmy zmianę, kiedy runęło – opowiadali robotnicy pracujący na budowie centrum handlowego Alfa w Białymstoku. Pod gruzami zginął jeden z ich kolegów, drugi robotnik cudem uniknął śmierci. Przywaliła go ściana zabytkowej fabryki Beckera. Budynek miał być wkomponowany w nowoczesne centrum handlowe.

Powtórka z tragedii

Można powiedzieć, że wypadek, jakich wiele. Tragedia jest jednak bliźniaczo podobna do katastrofy, która miała miejsce cztery lata temu podczas budowy łódzkiego centrum handlowego Manufaktura. Gdy media podały informację o białostockiej tragedii, trudno było odeprzeć poczucie typowego déja vu. I w Łodzi cztery lata temu, i w Białymstoku przed kilkoma dniami wypadek miał miejsce podczas budowy centrum handlowego. I w jednym, i w drugim wypadku adaptowano stuletnie budynki pofabryczne. I w Łodzi, i w Białymstoku doszło do zawalenia się ściany starego budynku. Nawet wiek ofiar jest zbliżony. Robotnik, który zginął w Białymstoku, miał
25 lat. Ofiary Manufaktury to 29- i 35-latek. Jakub Sejnota, który zmarł w zeszłym tygodniu, pracę na budowie łączył ze studiami. Miał dziewczynę. Razem remontowali mieszkanie. Janusz Brejdak i Krzysztof Furman mieli już rodziny. Obaj osierocili żony i po dwójce dzieci. Wszyscy trzej pracowali dla podwykonawców. Jest to reguła na współczesnych dużych budowach. Niekończący się łańcuszek podwykonawców. Czy do białostockiej tragedii dojść musiało? Z Grzegorzem Saładajczykiem-Hassingerem, który pracował wówczas na budowie Manufaktury, rozmawiał Sebastian Glica z łódzkiego oddziału związku Inicjatywa Pracownicza. – Wykonywaliśmy najprostsze prace, a więc pracowaliśmy przy łopacie. Robiliśmy tam w siedem osób. Konkretnie wykopywaliśmy ziemię wewnątrz budynków od tzw. poziomu zero, czyli poziomu gleby, do głębokości 1,6 m – relacjonuje Saładajczyk-Hassinger. Relacje robotników pracujących w Manufakturze obalają mit o solidności XIX-wiecznych budowli. Przynajmniej hale fabryczne były budowane po kosztach. Zresztą gdy Poznański budował swoją fabrykę, miała ona stać 30 lat. Stare mury stoją już 150. – Zabezpieczenie budynku było czystą fikcją. One miejscami ledwie stoją. Cały czas baliśmy się, że może nam na głowę runąć ściana. Jak robiliśmy wykop, to ściany siadały, pękały. Wtedy przychodził inspektor nadzoru i kazał zasypywać to, co kazali nam wcześniej wykopać – wspomina robotnik. W takiej sytuacji każdy ruch łopaty może być przyczyną tragedii.
Gdy w Łodzi doszło do tragedii, śmierć robotników była jednym z tematów dnia. Prokuratura skierowała do sądu akt oskarżenia. Z biegiem czasu media przestały się interesować dalszymi losami tej sprawy. Część związkowców ma wrażenie, że była specjalnie wyciszana. O Manufakturze przypominano sobie tylko wtedy, gdy ginęli kolejni robotnicy. Ostatecznie największe łódzkie centrum handlowe pochłonęło pięciu robotników.
O spowodowanie katastrofy budowlanej bliźniaczo podobnej do tej w Białymstoku zostali oskarżeni: 54-letni Stanisław K., dyrektor kontraktu, dwóch kierowników budowy – 48-letni Fryderyk J. i 58-letni Jacek K., oraz 64-letni Tadeusz K., obecnie na emeryturze. Jacek K. zmarł przed zakończeniem procesu. Sąd uznał, że były dyrektor kontraktu Stanisław K., kierownik budowy Fryderyk J. oraz inspektor nadzoru inwestorskiego Tadeusz K. nie dopełnili swoich obowiązków i nieumyślnie przyczynili się do spowodowania katastrofy. Sąd zakazał im na rok zajmowania stanowisk kierowniczych w budownictwie. Wszyscy zostali także skazani na kary półtora roku więzienia. W zawieszeniu na trzy lata.

Ile kosztuje bum budowlany?

Bum budowlany, jakiego jesteśmy ostatnio świadkami w Polsce, ma swoją ciemną stronę. Tylko w pierwszym półroczu 2007 r. było 3,5 tys. poszkodowanych, z czego 37 osób zginęło, a 79 w stanie ciężkim trafiło do szpitali. Co gorsza liczba wypadków rośnie. W porównaniu z rokiem 2006 liczba poszkodowanych wzrosła o 21%. Zazwyczaj winny jest brak zabezpieczeń oraz niestosowanie się do przepisów BHP. Robotnicy, którzy pracowali w Manufakturze, otwarcie przyznają, że nie było żadnych szkoleń BHP.
Budownictwo to jedna z najbardziej narażonych na wypadki branż gospodarki. Przykładowo w Łodzi co piąty wypadek w pracy miał miejsce na budowie. Gdy patrzy się na tragedie z Łodzi i Białegostoku, trudno oprzeć się wrażeniu, że przez te cztery lata niewiele się zmieniło. Nadal gdy firma budowlana staje do przetargu, w pierwszej kolejności oszczędza na bezpieczeństwie. – Nie dać wyposażenia, ubioru, urządzeń ani maszyn. W ten sposób ogranicza się koszty – mówił „Trybunie” Zbigniew Janowski, przewodniczący Związku Zawodowego Budowlani. Szczególnie oszczędni są właściciele małych firm, którym budowlani giganci zlecają podwykonawstwo.
Czy tragedia w Białymstoku zmieni ten stan rzeczy? Należy wątpić. Na budowie Manufaktury zginęło pięć osób. Zainteresowanie mediów ograniczało się do chwili wypadku. Tymczasem jeśli chodzi o wielkie budowy, to dociekliwość mediów może w istotny sposób polepszyć warunki pracy. Żadne centrum handlowe nie chce być kojarzone ze śmiercią robotników, którzy je wznosili. Tak przynajmniej jest na Zachodzie.

Wydanie: 12/2008

Kategorie: Kraj

Napisz komentarz

Odpowiedz na treść artykułu lub innych komentarzy