Być turystą we własnym mieście

Być turystą we własnym mieście

W branży turystycznej krążą legendy o tym, jak ludzie ruszą w świat po odwołaniu restrykcji

Na zatrzymaniu ruchu turystycznego z powodu koronawirusa Kraków straci ponad 6 mld zł. Władze Wisły w Beskidzie Śląskim szacują, że dochody gminy z turystyki spadną nawet o 33%. A przedsiębiorcy turystyczni mówią, że w dobie odmrażania gospodarki turyści są jak yeti – wiele się o nich mówi, ale niewielu ich widziało.

#zwiedzajKraków

W 2019 r. fabrykę Schindlera na krakowskim Zabłociu odwiedziło niemal 400 tys. osób. Każdego dnia przed charakterystycznym budynkiem przy ulicy Lipowej, rozsławionym filmem „Lista Schindlera” Stevena Spielberga, ustawiały się tłumy. Wielu chętnych odchodziło z kwitkiem. Dziś na Lipowej pustki, puste są też okoliczne knajpki, zwykle pełne zagranicznych turystów. Obok fabryki mieści się MOCAK, czyli Muzeum Sztuki Współczesnej w Krakowie, gdzie teraz można obejrzeć pacyfistyczną wystawę „II wojna światowa – dramat, symbol, trauma”. W ostatnich tygodniach, po odmrożeniu muzeów, liczba odwiedzających zmalała tu nawet dziesięciokrotnie.

Z badań ekspertów Małopolskiej Organizacji Turystycznej oraz Instytutu Best Place przeprowadzonych na zlecenie miasta Krakowa wynika, że efekt zatrzymania ruchu turystycznego z powodu pandemii COVID-19 przyniesie ogromne straty miejskiej gospodarce. Autorzy raportu – dr Krzysztof Borkowski z Wydziału Turystyki i Rekreacji AWF w Krakowie i prof. Tadeusz Grabiński z Uniwersytetu Ekonomicznego w Krakowie – szacują, że w pesymistycznym wariancie krakowska turystyka straci ponad 6,5 mld zł. Z takimi stratami branża musi się liczyć, jeśli do końca roku zagraniczni turyści nie będą mieli szansy lub chęci odwiedzenia stolicy Małopolski, a goście z Polski zaczną odwiedzać Kraków od początku lipca. I to przy założeniu, że liczba turystów latem i jesienią zmaleje jedynie o 50%.

W wariancie optymistycznym straty wyniosą ponad 4,2 mld zł – przy założeniu, że zagraniczni turyści pojawią się w Krakowie już w sierpniu i z czasem zapomną o koronawirusie. Do tego stopnia, że w grudniu 2020 ich napływ będzie stanowić 60% tego, czego miasto doświadczyło w grudniu 2019 r. Wariant optymistyczny zakłada jednocześnie, że Polacy zaczną odwiedzać Kraków tak chętnie, że ich liczba na Boże Narodzenie 2020 przebije dane z analogicznego okresu ubiegłego roku.

Kraków w ogromnej mierze żyje z turystyki. Szacuje się, że w 2019 r. miasto odwiedziło ponad 14 mln gości, z czego ponad 3 mln to turyści zagraniczni, którzy spędzili tu więcej niż jeden dzień. Właśnie oni zostawiają najwięcej pieniędzy. Dr Krzysztof Borkowski sądzi, że w 2020 r. ich liczba spadnie do tej z 2014 r., czyli do ok. 10 mln osób.

Kraków ma nadzieję, że turystów zagranicznych i krajowych zastąpią… mieszkańcy. Odpalił więc kampanię „Bądź turystą w swoim mieście”. – Pomysł skierowany jest w głównej mierze do lokalnej społeczności, a jego cel to pobudzenie lokalnej gospodarki i włączenie mieszkańców w proces przywracania miastu miana turystycznej stolicy Polski – tłumaczy Małgorzata Tabaszewska z biura prasowego krakowskiego urzędu. Planowana jest także ogólnopolska akcja z roboczym hasłem #zwiedzajKraków. W jej ramach zostaną wprowadzone specjalne pakiety rabatowe dla turystów na bilety do instytucji kultury czy wybranych restauracji. – Warunkiem udziału klientów w programie promocyjnym będzie spędzenie minimum jednej nocy w Krakowie w obiekcie noclegowym działającym zgodnie z obowiązującymi przepisami prawa – wyjaśnia Tabaszewska. Miasto realizuje poza tym projekt „Mam szczęście mieszkać tam, dokąd inni mogą przyjechać tylko na chwilę”, adresowany do przedsiębiorców z branży turystycznej i mieszkańców.

Urząd chwali się, że już 13 marca prezydent Jacek Majchrowski wprowadził program „Pauza” skierowany do krakowskich przedsiębiorców, również tych działających w branży turystycznej. Mogą oni liczyć na odroczenie płatności podatków lokalnych, choćby podatku od nieruchomości, zwolnienie z czynszów w przypadku konieczności zawieszenia działalności gospodarczej bądź zawieszenie na trzy miesiące pobierania opłaty za zajęcie terenu, na którym działa ogródek letni.

Wisła się budzi

Z raportu Śląskiej Organizacji Turystycznej wynika, że w roku 2018 województwo śląskie odwiedziło 5,7 mln turystów, którzy wydali 5 mld zł. Wielu gości wybiera Beskidy, a tu za perłę uchodzi Wisła. – Samorząd nie ma kompletnych danych na temat liczby turystów odwiedzających Wisłę. Na podstawie wysokości opłaty miejskiej można szacować, że w Wiśle spędza się ponad 738 tys. tzw. osobodni – mówi Andrzej Drobik z Urzędu Miejskiego w Wiśle. To nieznaczny spadek, w 2018 r. Wisła doliczyła się ponad 805 tys. osobodni. Jednak należy pamiętać, że opłata miejscowa jest pobierana od osób, które wykupiły przynajmniej dwa noclegi.

Z kolei z liczby osób, które odwiedzają tamtejszą informację turystyczną, wynika, że zdecydowana większość turystów to Polacy, a zagraniczni goście stanowią ok. 7%. Katarzyna Swęda, prezes Spółdzielni Socjalnej Wisła Otwarta Turystycznie: – Jeśli chodzi o turystów zagranicznych, są to przede wszystkim Czesi, następnie Niemcy, w ostatnich latach pojawiło się też sporo Ukraińców.

Miasto już teraz podlicza braki finansowe wynikające z pandemii. – Straty są dzisiaj bardzo trudne do określenia, będziemy je weryfikować przez kolejne miesiące. Przygotowujemy się na ok. 3-4 mln zł mniej wpływów do budżetu (zeszłoroczny budżet miasta po stronie przychodów to ok. 68 mln zł), są to szacunki przy bardzo umiarkowanym podejściu do tematu. Już teraz obserwujemy mocno ograniczone wpływy z opłaty miejscowej, opłat targowych i udziału w podatku PIT – mówi Tomasz Bujok, burmistrz Wisły.

Miejscowość musi się liczyć z tym, że jej dochody z turystyki spadną nawet o 33%. W zeszłym roku Wisła na samej opłacie miejscowej zarobiła ok. 1,2 mln zł. Wedle ostrożnych ocen w 2020 r. będzie to ok. 400 tys. zł mniej. Na początku kwietnia rada miasta na wniosek burmistrza uchwaliła specjalny pakiet pomocowy dla przedsiębiorców prowadzących działalność gospodarczą na terenie miasta Wisła. Wszystkim przedsiębiorcom zaproponowano m.in. przedłużenie do 30 września 2020 r. terminu płatności rat podatku od nieruchomości za kwiecień, maj i czerwiec.

Po decyzji rządu o otwarciu na nowo od 4 maja pensjonatów i hoteli turystyka w Wiśle powoli budzi się do życia. – Hotelarze i restauracje wdrażają procedury zgodnie z rozporządzeniami rządowymi. Maseczki czy płyny do dezynfekcji stały się teraz podstawowym wyposażeniem w tych obiektach. Miejscowości turystyczne, takie jak Wisła, muszą szczególnie zadbać o przestrzeganie tych wytycznych, aby goście, którzy do nas przyjeżdżają, czuli się bezpiecznie i mogli w miarę swobodnie spędzać tutaj czas. Miasto postawiło na promocję. Będziemy zachęcali do dłuższych pobytów w Wiśle i korzystanie z atrakcji również okolicznych miejscowości. Beskidy na tygodniowy pobyt to naprawdę idealne miejsce i może właśnie wakacje u źródeł Wisły to okazja, aby na nowo zacząć odkrywać uroki Polski – podkreśla Tadeusz Papierzyński, kierownik Referatu Promocji Urzędu Miejskiego w Wiśle.

Słychać też optymistyczne głosy. Tomasz Bujok: – Ostatnie weekendy były dla Wisły czasem pewnego przebudzenia turystki. W sobotę i niedzielę w centrum miasta faktycznie było dużo osób. Cieszymy się, że turyści już do nas przyjeżdżają, oczywiście apelujemy o zachowanie ostrożności w trosce o nas wszystkich.

Cieszyn to nie Zakopane

Za to 30 km dalej w przygranicznym Cieszynie mniej powodów do optymizmu. – W połowie maja sezon z wiadomych przyczyn nie ruszył. Mamy wrażenie, jakbyśmy właśnie otwierali nowy biznes i czekali na pozwolenie na start od stosownych urzędów. Ludzie tak nie podróżują – tłumaczy Mariusz Chybiorz, właściciel 3 Bros’ Hostel w Cieszynie. – Zanim jeszcze oficjalnie ogłoszono pandemię, liczba rezerwacji gwałtownie spadła. Wkrótce kalendarz rezerwacyjny zrobił się pusty. Odwołano ok. 85% rezerwacji na rok 2020. Pozostało ich ledwie kilkanaście – w tym te na okres świąteczno-sylwestrowy, chociaż tu też dokonano kilku anulacji – wylicza. Chybiorz dodaje, że w branży turystyki miejskiej sezon zaczyna się od Wielkanocy. W weekend majowy hostel był zawsze pełen gości, którzy przyjeżdżali do Cieszyna i Czeskiego Cieszyna na przegląd filmowy Kino na Granicy. A ten w tym roku nie odbył się – jak tysiące podobnych imprez w całej Polsce – w zaplanowanym terminie.

– W branży krążą legendy o tym, jak ludzie ruszą w świat tuż po odwołaniu restrykcji i po zakończeniu pandemii. Być może nie jest to tylko myślenie życzeniowe. Jednak z optymizmem mogą patrzeć raczej przedsiębiorcy z najważniejszych i najpopularniejszych ośrodków turystycznych. Cieszyn to nie Zakopane – rozważa Chybiorz. I żałuje, że cały, od lat budowany marketing oparty na transgraniczności posypał się w momencie zamknięcia granicy. – Gros wakacyjnych gości stanowiły również rodziny, które traktowały Cieszyn jako interesujący przystanek w drodze na południe – do Włoch, Chorwacji, Czarnogóry. Od niedoszłych gości wiemy, że większość ich wakacyjnych planów została zmieniona i na południe się nie wybiorą. Nie okłamujmy się, Cieszyn sam w sobie jest miejscem interesującym, jednak z powodu żołnierzy stacjonujących na granicy jest półmiastem. To tak jakby goście przyjeżdżający do Krakowa mieli zakaz wstępu na Kazimierz.

Jego zdaniem bez doraźnej pomocy wiele biznesów mogłoby się nie utrzymać. – Natomiast tarczy nie możemy do końca traktować jako wsparcia czy pomocy. To raczej rodzaj skromnego odszkodowania, bo przecież z dnia na dzień zakazano nam pracować, a gościom przyjeżdżać. A rachunki i zobowiązania trzeba było dalej płacić – podkreśla. Przyznaje, że to zainicjowane przez niego rozmowy z najemcami o zamrożeniu i przełożeniu płatności zdecydowały, że hostel nadal istnieje.

– Turystyka krajowa się wzmocni i trend ten pozostanie z nami na dłużej, bo jest bardziej ekologiczny – uważa Mateusz Zmyślony, strateg, doradca i ekspert w dziedzinie komunikacji społecznej, reklamy i marketingu miejsc. Od 2014 r. wspólnie z prof. Jerzym Hausnerem realizuje autorski projekt naukowy Open Eyes Economy i organizuje coroczne międzynarodowe forum ekonomiczne Open Eyes Economy Summit w Krakowie. Jego zdaniem w przyszłym roku sytuacja w przypadku turystycznych wyjazdów Polaków w dużym stopniu wróci do normy sprzed pandemii, ale utrzyma się tendencja do zmniejszania liczby podróży długodystansowych oraz zbyt częstych. Czeka nas być może opodatkowanie paliwa lotniczego i urealnienie cen biletów lotniczych. Dlatego turystyka odetchnie od zjawiska nazwanego overtourism, czyli przeludnienia chętnie odwiedzanych miejscowości, powodującego konflikty z ich mieszkańcami. – Powstaje czas i przestrzeń na refleksje, na powrót mieszkańców do centrum, choć obawiam się, że po roku zwycięży koniunktura i komercjalizacja budynków – mówi Zmyślony.

Ekspert zwraca uwagę na trwającą w Krakowie akcję „Bądź turystą w swoim mieście”: – Ten trend również będzie się rozwijał. Naturalna chęć odreagowania i powrotu do tego, co było, będzie walczyć ze zmianami, o których rozmawiamy. Ich skala i trwałość zależy od nowych przepisów. Nadmierną mobilność zamożniejszych warto byłoby ograniczyć. Podróż powinna być bardziej od święta.

Fot. Beata Zawrzel/REPORTER

Wydanie: 24/2020

Kategorie: Kraj

Napisz komentarz

Odpowiedz na treść artykułu lub innych komentarzy