Tag "gospodarka"
Ostatni taki mundial
Futbol idzie w stronę pozasportowej rozrywki dla bogatych
Postawmy sprawę jasno – piłka nożna nigdy nie była sportem niewinnym. Już w latach 30. XX w., złotym okresie włoskiego futbolu, tamtejsza reprezentacja była jedną z ulubionych zabawek reżimu faszystowskiego i ważnym elementem jego propagandy. W 1938 r. Włosi grali nawet w czarnych koszulkach, a przed meczami wykonywali rzymski salut w kierunku trybun. Ich trener Vittorio Pozzo utrzymywał bardzo dobre relacje z faszystowskimi dygnitarzami, co później, w typowy sposób tłumaczono jako chęć obrony jego zawodników przed turbulencjami politycznymi.
Z kolei pół wieku później, w czasie argentyńskiego mundialu w 1978 r., świat patrzył, jak trofeum drużynie gospodarzy wręczał krwawy dyktator Jorge Videla, odpowiedzialny za stworzenie brutalnego systemu tortur i represji. Niektóre mundialowe spotkania odbywały się tak blisko więzień, że przetrzymywani w nich opozycjoniści mogli w celach słyszeć wiwatujących kibiców. A żeby mistrzostwa przebiegły po myśli organizatorów, prawdopodobnie wywierano presję na arbitrów.
Żeby wejść do finału, Argentyna musiała pokonać Peru stosunkiem co najmniej czterech goli – w przeciwnym razie kwalifikowała się do niego Brazylia. Brazylijczycy bezskutecznie prosili organizatorów o jednoczesne rozpoczęcie ich spotkania i meczu gospodarzy. W dodatku Videla odwiedził sędziego i Peruwiańczyków w szatni przed pierwszym gwizdkiem. Argentyna wygrała 6:0, znalazła się w finale i triumfowała w rozgrywkach.
Komercjalizacja bez granic
Na tym tle afera wokół Folarina Baloguna, napastnika reprezentacji USA, którego czerwona kartka została anulowana po osobistej interwencji Donalda Trumpa, wygląda na niewinną przysługę bez konsekwencji. Balogun to wszak piłkarz niezły, ale żaden z niego fenomen,
Polskie marki, które wróciły
Cudze chwalicie, swego nie znacie – czyli zadziwiające losy kilku polskich marek
Motocykl Junak – nazwany „polskim Harleyem”, rowery Wigry 3, Gazela i Jubilat z bydgoskiego Rometu, niezawodne maszyny do szycia Łucznik z Radomia, pralki i lodówki Polar z Wrocławia, perfumy Pani Walewska z krakowskiej Polleny Miraculum, płyn do mycia naczyń Ludwik, który nadal jest liderem z prawie 36-procentowym udziałem w polskim rynku. Dodajmy piwa Żywiec i Okocim, kawę zbożową Inka, herbaty ziołowe z Herbapolu, przyprawy Winiary, mydło Biały Jeleń i wiele, wiele innych, z których większość przetrwała zmianę ustroju, prywatyzację i zawieruchę lat 90. XX w. Jak się okazuje, część z nich ma się całkiem dobrze. Ale mamy też przykłady firm, które zostały bezmyślnie sprzedane. Najsmutniejszy los spotkał rzeszowski Zelmer.
Jak pozbyto się polskiej legendy
Zelmer jako przedsiębiorstwo państwowe działał w Rzeszowie od 1951 r. Zdarzało się, że odkurzacze produkowane od marką Predom Zelmer przetrwały dekady. Na Allegro można znaleźć ofertę sprzedaży działającego modelu Meteor z roku 2000, za 899 zł.
O rzeszowskich mikserach mawiano, że „ukręciłyby zaprawę murarską”, do tego w Zelmerze produkowano niezawodne krajalnice, żelazka, suszarki do włosów i legendarnej jakości czajniki elektryczne Crystal.
W latach 90. spółka z 25-procentowym udziałem w polskim rynku AGD była czempionem w kraju i skutecznie rywalizowała z bardziej znanymi w świecie zachodnimi markami. Dla polskiego konsumenta rzeszowski Zelmer oznaczał coś więcej niż sprzęt – był dowodem, że rodzimy przemysł potrafi konkurować jakością z najlepszymi. W czasach, gdy rynek zalewały tańsze zagraniczne produkty, Zelmer utrzymywał lojalność klientów dzięki reputacji budowanej przez dziesięciolecia. Tajemnica sukcesu kryła się w słowie trwałość. Produkty Zelmera były wręcz niezniszczalne. Do dzisiaj w tysiącach polskich domów urządzenia sprzed kilkudziesięciu lat „chodzą jak nowe”. Rzeszowska firma bez wątpienia była jednym z naszych „rodowych sreber”, których pod żadnym pozorem nie należało sprzedawać, a jeśli już, to w taki sposób, by zostały w polskich rękach. Stało się inaczej.
Pierwszy krok w stronę prywatyzacji wykonano w lipcu 2001 r., gdy państwowe przedsiębiorstwo przekształcono w spółkę akcyjną, choć jej jedynym właścicielem pozostał skarb państwa. Właściwa sprzedaż nastąpiła w styczniu 2005 r. Ówczesny minister skarbu Jacek Socha sprzedał 85% wszystkich akcji Zelmera będących w rękach państwa po cenie 13,20 zł za akcję, za co uzyskano ok. 170 mln zł. Konstrukcja oferty była nietypowa: fundusze inwestycyjne kupowały akcje po tej samej cenie co drobni gracze. Dzięki temu fundusz Enterprise Investors (poprzez spółkę celową) bez problemu skupił na giełdzie pakiet kontrolny akcji.
Jak ustaliła później Najwyższa Izba Kontroli,
Stracone pokolenie?
Francuski system edukacji wyższej ponosi właśnie sromotną klęskę
W 2025 r. we Francji ponad 20% osób poniżej 24. roku życia poszukiwało pracy – to najwyższy taki wskaźnik w całej Unii Europejskiej. A jeśli wziąć pod uwagę także ukryte bezrobocie, może on przekraczać 25%. Według oficjalnych informacji obecnie aż 21,5% aktywnych zawodowo młodych ludzi poszukuje pracy. W ostatnim kwartale 2025 r. odsetek bezrobocia w tej grupie wzrósł o 2,4 pkt proc. – znacząco w stosunku do ogólnego poziomu bezrobocia, które w tym samym okresie zwiększyło się jedynie o 0,2 pkt proc., osiągając w całym kraju 7,9%. Oznacza to, że pod koniec ubiegłego roku 742 tys. młodych ludzi pozostawało poza rynkiem pracy – o 126 tys. więcej niż rok wcześniej. Sytuacja z roku na rok się pogarsza – młodzi Francuzi, nawet po najlepszych uniwersytetach, nie mają perspektyw na pracę. W oczywisty sposób przekłada się to na nastroje społeczne i wzrost poparcia dla najbardziej skrajnych ugrupowań politycznych.
Upadły mit merytokracji
Problem bezrobocia młodych od lat pozostaje jednym z najbardziej palących wyzwań społecznych we Francji. Skala trudności, z jakimi mierzy się pokolenie wchodzące na rynek pracy, jest ogromna. Głównym tego powodem jest niepowodzenie systemu merytokracji, oznaczającej w założeniach republikański model społeczeństwa, w którym pozycja i sukces jednostki powinny zależeć od talentu, pracy i osiągnięć, a nie od pochodzenia czy majątku rodzinnego.
Cały francuski system oparty na grandes écoles, wielkich szkołach, takich jak Sciences Po (druga najlepsza uczelnia po Harvardzie), HEC Paris (prestiżowa szkoła handlowa) czy ENS (kształcącej przyszłych naukowców, badaczy, wyższą kadrę urzędniczą), oraz na wymagających konkursach republikańskich, przeprowadzanych na stanowiska w administracji publicznej, szkolnictwie czy innych działach sfery budżetowej, poniósł klęskę. Młodzi ludzie, którym udało się dostać na najlepsze uczelnie, byli i są karmieni wizją prestiżowej pracy po ukończeniu studiów. Merytokracja ma być dowodem na to, że wszystko jest możliwe – dla tych, którzy „odpowiednio się postarają” i „wykorzystają swoje szanse”.
Jednak narracja ta pomija wpływ pochodzenia na rozwój kariery i staje się narzędziem budowania poczucia winy – sugeruje bowiem, że brak sukcesu wynika przede wszystkim z niewystarczającego wysiłku jednostki, nie zaś z nierówności społecznych czy problematycznego rynku pracy. System, udając, że nagradza zasługi, w praktyce karze tych, którzy od początku mieli najmniejsze szanse.
Oto dlaczego ten mit się rozpada.
Bezrobotni po Sciences Po
Nie chodzi tu jednak tylko o „dobre urodzenie” czy inny rodzaj uprzywilejowania – obecnie nawet młodzi wywodzący się z zamożnych rodzin nie są w stanie znaleźć zatrudnienia. Problemem jest ogólna inflacja akademicka i umasowienie studiów, przy jednoczesnej deprecjacji i degradacji szkolnictwa zawodowego.
Marc, świeży absolwent kierunku finansowego na Sciences Po, tak podsumowuje problemy, z którymi mierzy się jego pokolenie: „Mamy do czynienia z upowszechnieniem dyplomów wielkich szkół, na niespotykaną skalę – przeszliśmy z wydawania kilkuset dyplomów rocznie do kilku, kilkunastu tysięcy – w finansach, inżynierii itd. Tymczasem miejsc pracy ubywa, a my mierzymy się z najgorszym od 30 lat kryzysem budżetowym”.
Marc wyjaśnia, że od kiedy zaczął poszukiwanie pracy, wysłał prawie 300 zgłoszeń. Jedynie na ok. 4% otrzymał odpowiedź umożliwiającą udział w rozmowie kwalifikacyjnej. W biurze pośrednictwa pracy (France Travail) spotkał się z niezrozumieniem i bezradnością – wśród urzędników niższego szczebla pokutuje bowiem przekonanie, że Sciences Po jest uczelnią prezydentów i premierów, której dyplom wyklucza bycie bezrobotnym. Jednak, jak przyznaje Marc, rozpoczęty proces rekrutacyjny daje spore szanse na otrzymanie oferty pracy. Według niego mniej więcej co druga rozmowa może się zakończyć sukcesem, ale dzieje się to kosztem długich i wyczerpujących procedur. Rekrutacje trwają często nawet dwa miesiące i obejmują od trzech do pięciu i więcej etapów rozmów – nawet na stanowiska juniorskie czy pierwszego szczebla.
„To nie jest rzeczywistość, którą nam obiecywano. Sprzedawano nam wizję, według której grande école automatycznie otwiera drogę do kariery, szybkiego wejścia na rynek pracy i prestiżowych stanowisk. A dziś nawet z dyplomem renomowanej uczelni trzeba walczyć o samą rozmowę kwalifikacyjną, a potem godzić się na bardzo długie i niezwykle selektywne procesy – nieraz po to, by otrzymać stanowisko znacznie niższe od tych, o które absolwenci tych szkół mogli się ubiegać jeszcze kilka lat temu”, w opinii Marca problem wykracza poza jego osobiste
Sukcesja bez podatku
Klasa polityczna i biznesowa zamieniła fundacje rodzinne w osobisty portfel poza zasięgiem fiskusa
W założeniach miał to być pomysł na uchronienie polskich firm rodzinnych przed rozpadaniem się po śmierci ich założycieli, sprzedażą wieloletnich biznesów i kłótniami spadkobierców. Za stworzeniem polskiego odpowiednika znanych w Europie prywatnych fundacji od lat lobbowały Business Centre Club oraz Instytut Biznesu Rodzinnego. Projekt wspierały też kancelarie prawne i doradcze, wyczuwając, że na nowej instytucji będzie można nieźle zarobić.
Rząd PiS, a konkretnie Ministerstwo Finansów z Ministerstwem Rozwoju i Technologii przygotowały projekt ustawy, którą ostatecznie aż 441 głosami, a więc niemal jednomyślnie, przyjął Sejm pod nazwą Ustawa z dnia 26 stycznia 2023 r. o fundacji rodzinnej. Prezydent
Andrzej Duda podpisał ją bez zbędnej zwłoki.
Wystarczyły trzy lata, by okazało się, że fundacja rodzinna to genialny instrument chroniący polityków, prezesów i wszelkiej maści biznesmenów przed podatkami. Ustawa zapewniła bowiem fundacjom rodzinnym wyjątkowo przyjazny pakiet podatkowy: zwolnienie z bieżącego podatku CIT od dochodów uzyskiwanych w ramach działalności statutowej, zerową stawkę PIT na rzecz świadczeń wobec beneficjentów z najbliższej rodziny oraz preferencyjną stawkę 15% CIT od wypłacanych świadczeń. Wystarczy minimalny fundusz założycielski, wynoszący zaledwie 100 tys. zł, jeden akt notarialny, wpis do rejestru – i jesteś właścicielem rodzinnej skarbonki.
Rząd Mateusza Morawieckiego reklamował to jako sukces. Pytanie czyj, bo do gry weszły osoby i podmioty, którym sukcesja rodzinnego majątku była całkowicie obojętna. Tak naprawę liczyły się podatki, a raczej ich brak, oraz możliwość ucieczki z aktywami.
Wielka ucieczka przed podatkami i komornikiem
Nad Wisłą obowiązuje zasada jawności majątkowej osób pełniących funkcje publiczne. Posłowie, senatorowie, ministrowie, prezesi spółek skarbu państwa czy sędziowie mają obowiązek składania oświadczeń majątkowych. Muszą wykazać, kto ile zarabia, co posiada, jakie ma zobowiązania, od kogo pożyczył pieniądze itp. Tylko że od połowy 2023 r., czyli od wejścia w życie ustawy, bez problemu można przerzucić do fundacji rodzinnej większość majątku i w stosownych oświadczeniach pojawi się co najwyżej wzmianka o „prawach do świadczeń z fundacji”. Bez szczegółów, a więc bez wartości poznawczej.
Media ustaliły, że z fundacji rodzinnych korzystają posłowie różnych opcji politycznych. Sławomir Mentzen z Konfederacji ma Fundację Rodzinną Rodziny Mentzen. Przemysław Wipler to Fundacja Rodzinna RW. Ryszard Petru, jak wskazują media, to z kolei Fundacja Rodzinna Vinci.
Największe zainteresowanie mediów wzbudziła KP76 Fundacja Rodzinna założona przez byłego prezesa Orlenu Daniela Obajtka, mająca siedzibę w Myślenicach.
Gdy 15 października 2023 r. Prawo i Sprawiedliwość przegrało wybory parlamentarne,
Ciągłość dziejów gospodarki
O czym mówił wicepremier Kwiatkowski na gospodarczej naradzie członków rządu
W dyskusjach o przeszłości najczęściej zajmujemy się historią polityczną, władzami i wojnami. Zakładamy, zresztą słusznie, że wiele z tego, co było, będzie także naszym dzisiejszym doświadczeniem. Teraz chętnie porównujemy III RP z PRL, a najczęściej tylko z kryzysem lat 80. To prawda, że dziś jest lepiej niż wczoraj, ale można zauważyć, że wczoraj też było lepiej niż przedwczoraj, czyli w II RP. Okresy w historii wyznaczają nie tylko chcenia, ale przede wszystkim dokonania w określonych warunkach. Odwołując się do II RP, warto sięgać do dokumentów z tamtego okresu.
Takim dokumentem jest sprawozdanie z narady gospodarczej, która odbyła się na przełomie lutego i marca 1936 r. w Warszawie. Tekst został starannie wydrukowany, w twardej oprawie, co pokazuje, że chciano się pochwalić polityką rządu. Na naradzie prezentowano plan gospodarczy gabinetu, na którego czele stał Marian Zyndram-Kościałkowski. Programowy referat wygłosił wicepremier inż. Eugeniusz Kwiatkowski, w sprawach branżowych głos zabierali ministrowie. Szczegółowe sprawozdanie z tej narady jest źródłem ciekawych informacji o tym, jak wówczas postrzegano sprawy kraju. Spróbuję pokazać ówczesną ocenę stanu gospodarki w wystąpieniu wicepremiera Kwiatkowskiego.
Wicepremier po oddaniu hołdu zmarłemu Józefowi Piłsudskiemu (taki był wtedy rytuał wpisany w kult Marszałka) skupił się na omówieniu głównych trudności, z którymi rząd musi się mierzyć. Zaczął od tego, że Europę często dzieli się na dwie części wzdłuż polskiej granicy zachodniej. Uznał, że nie jest to obiektywne stwierdzenie, bo granica różnicująca poziom gospodarczy przebiega przez środek Polski. Po stronie Polski A są województwa: pomorskie, poznańskie, śląskie, krakowskie, kieleckie, łódzkie i warszawskie. Po drugiej stronie jest cała reszta Polski. Ludność każdej części wynosi 16 mln. Obszar Polski A to ok. 36% powierzchni,
Europa znów na peryferiach?
Atlantycki patron chce zmienić architekturę ładu światowego, by zachować dotychczasową hierarchię
Przyczyny mizerii debaty publicznej w Polsce zgłębił prof. Waldemar Karpa („Pollicitatio nad Wisłą”, „Przegląd” nr 16/2026). Wracamy do czasów sejmowego i sejmikowego warcholstwa szlachty z jej obsesją absolutum dominium – strachem przed wzmocnieniem prawie szczątkowej władzy króla. To chyba trafniejsza analogia niż niewiele mówiąca polskiemu czytelnikowi metoda ogłupiania rzymskiego plebsu ówczesnymi CPK.
Pułapka postępu
Obecnie problem jest poważniejszy, bo dotyczy całej UE. Zamęt w umysłach unijnych przywódców powstał, kiedy atlantycki patron zmienił strategię utrzymania hegemonii. Chce teraz zmienić architekturę ładu światowego, by zachować dotychczasową hierarchię. Przy okazji właściciele portfeli inwestycyjnych, w tym kongresmeni, mogą zarabiać na wojnie. Nie przypadkiem wszyscy „miłujący pokój i prawa człowieka” kupują akcje hien zbrojeniowych, takich jak Lockheed Martin czy Rheinmetall AG. W amoku zbrojeń giną inne zagrożenia: następstwa kryzysu planetarnego. To następstwa kapitalizmu, wzrostu gospodarczego i masowej konsumpcji: ludzie zbędni, efekt cieplarniany, księżycowe pejzaże. Przynajmniej dzięki nim będzie można zaoszczędzić na turystyce kosmicznej.
Najgroźniejsza jest pułapka postępu, w której uwięzili nas właściciele, udziałowcy oraz zarządzający wielkimi korporacjami cyfrowymi, zbrojeniowymi, wydobywczymi i finansowymi. To oni decydują o kierunkach rozwoju technologii i nie pytają nikogo o zdanie. Te pijawki realnej gospodarki całego świata wynagradzają swoich menedżerów success fee, nie bacząc na koszty społeczne i ekologiczne ich wirtuozerii finansowej. Na giełdzie Polymarket możesz obstawić nawet datę śmierci nowego przywódcy Iranu.
Historia się powtarza. Jak pisze archeolog i antropolog Ronald Wright: „Myśliwi, którzy nauczyli się zabijać dwa mamuty zamiast jednego, dokonali postępu. Ci, którzy wpadli na pomysł, by zagnać stado na krawędź urwiska i uśmiercić 200 sztuk naraz, posunęli się za daleko. Żyli na wysokim poziomie… przez chwilę. Potem nastał głód” („Krótka historia postępu”, 2021). Chwilo, trwaj – jak długo jeszcze?
I kierujący UE, i ekonomiści, i zauroczeni darami Rynkowego Pana wierni konsumenci myślą naiwnie, że to kapitalizmowi, prywatnej własności i wolnemu rynkowi zawdzięczamy obecny komfort życia na Północy. A przecież naszymi dobrodziejami są wynalazki, technika i napędy – dzieło nowoczesnego przyrodoznawstwa. I do tego energetyczni niewolnicy, czyli tania do niedawna energia z węglowodorów napędzająca maszynerię zysku. Wydatki na zbrojenia tylko stabilizują koniunkturę. Przynajmniej przez jakiś czas. Ale na dalszą metę jedynie pogłębią
Tadeusz Klementewicz jest politologiem, profesorem nauk społecznych, wykładowcą na Wydziale Nauk Politycznych i Studiów Międzynarodowych Uniwersytetu Warszawskiego, specjalistą w zakresie teorii polityki i metodologii nauk społecznych
Dziurawy system kontroli niszczy polski rynek żywności
Rozproszone i niedofinansowane inspekcje nie mają siły przeciwstawić się wielkim sieciom handlowym i grupom przestępczym
W Broniszach, na największym w Polsce rynku hurtowej sprzedaży owoców, warzyw, artykułów spożywczych i kwiatów, wczesną wiosną można znaleźć kartony z pomidorami oznaczone: „Produkt polski”. W rzeczywistości sprowadzono je z Afryki Północnej. Dlaczego dochodzi do takich oszustw? Bo pomidory z polskich szklarni są droższe od afrykańskich. I znacznie smaczniejsze.
W 2022 r. kupowaliśmy nieświadomie w sklepach chleb i bułki, które mogły być wypieczone z pochodzącej z Ukrainy pszenicy technicznej. Ówczesny rząd Mateusza Morawieckiego ewidentnie problem zlekceważył, a rolnicy, którym w skupach proponowano skandalicznie niskie ceny za pszenicę, rozpoczęli protesty. Z przerwami trwały one do roku 2024.
W tym samym roku wybuchła afera Berg + Schmidt Polska. Spółka do produkcji dodatków paszowych używała tłuszczów technicznych zamiast surowców spełniających normy spożywcze. Wśród jej klientów był największy w kraju producent drobiu, firma Cedrob. Wartość szkód szacowano na 170 mln zł. W 2024 r. ogłoszono upadłość firmy Berg + Schmidt Polska.
Regularnie opisywane przez media afery z importowanym zbożem czy podejrzanymi dodatkami paszowymi oraz widmo zalewu europejskiego rynku tanią żywnością z Ameryki Południowej to tylko część problemu. Polski system kontroli żywności pozostawia wiele do życzenia, a gdy ujawniane są nieprawidłowości, trudno znaleźć winnych.
Presja cenowa spółek zajmujących się produkcją pasz bądź wyrobami piekarniczymi oraz wielkich sieci supermarketów stworzyła idealne warunki do oszustw. Na to nałożyła się niska skuteczność kar za nieprzestrzeganie prawa. Efekt? Utrata zaufania do instytucji państwowych.
Czterech kucharzy w jednej kuchni
11 marca br. w sali Kina pod Kopułą w Gostyniu odczytano obszerny akt oskarżenia w głośnej sprawie „chrzczenia” mleka przez rolników i pracowników tamtejszej spółdzielni mleczarskiej. Mechanizm był prosty – do mleka dolewano wodę i fałszowano dokumentację, by osiągnąć dodatkowe zyski. Proceder miał miejsce w latach 2015-2019. Oszuści wpadli, bo podejrzeń nabrały władze spółdzielni, które zawiadomiły policję i prokuraturę, że coś jest nie tak. Po zainstalowaniu kamer jeden z kierowców został nagrany, jak manipuluje licznikiem, a dalsze kontrole (przy udziale kompetentnych organów) wykazały, że w kilku cysternach były przerobione zawory. W trakcie postępowania ujawniono szczegóły przestępczego procederu. Prokuratura oszacowała straty na kilka milionów złotych,
Polska transformacja gospodarcza – wielki sukces czy ,,wielki przekręt’’
Wielu Polaków zadaje sobie to pytanie[1]. Media nie ułatwiają odpowiedzi. Oczywiście architekci przeprowadzonych reform nie mają wątpliwości – to był sukces. Niektórzy nawet posuwają się do tego, że jest to sukces w skali światowej (Program telewizyjny ,,Prezydenci i premierzy’’ w dniu 30 grudnia 2018 roku). Jest to moim zdaniem nadużycie. Ocenę utrudnia upływający czas oraz korzystne aktualnie rezultaty naszej gospodarki.
Tytułowy ,,wielki przekręt’’ zaczerpnąłem z dwóch publikacji profesora Kazimierza Poznańskiego (K. Poznański 2000; K. Poznański 2001), pracującego na uniwersytetach amerykańskich.
Profesor Poznański opierając się z jednej strony na danych statystycznych a z drugiej strony na własnej ocenie obserwowanych zdarzeń przeprowadzoną transformację polskiej gospodarki ocenia jako ,,klęskę polskich reform’’ i ,,wyprzedaż Polski’’.
Moment na ocenę dokonaną przez niego był bardzo dobry – minęło 9-10 lat od ogłoszenia tzw. Planu Balcerowicza. Była już pewna perspektywa od rozpoczęcia pierwszych ,,poczynań’’ prywatyzacyjnych. Nie ustosunkowując się jeszcze do treści tych dwóch publikacji chciałbym odnieść się do wypowiedzi prominentnych czynnych wówczas działaczy gospodarczych zamieszczonych na okładkach tych dwóch publikacji. Dwie wypowiedzi całkowicie zgadzają się z Autorem, jedna jest ironiczna, ale to nie dziwi bo jej Autorem jest były Minister Przekształceń Własnościowych Janusz Lewandowski. Pozostałe trzy wypowiedzi zalecają zapoznanie się z tymi publikacjami i konkludują że: ,,nie można zignorować’’, ,,nie sposób przejść obojętnie’’, ten głos ,,nie powinien być zlekceważony’’. Niestety nie poszły za tym czyny korygujące – dotychczasowa ,,linia’’ była kontynuowana.
Natomiast bezpardonowy atak na prof. Poznańskiego i prof. Kieżuna (,,Patologia transformacji’’) (Kieżun, 2012) przeprowadzony został w owym czasie w Internecie przez jednego z czołowych polskich ekonomistów wykładających za granicą. Rzeczowych argumentów nie zauważyłem – był to atak ,,ideologiczny’’ i ,,polityczny’’.
Krytycznych publikacji na temat polskich reform prywatyzujących gospodarkę jest więcej. Najbardziej udokumentowane pozycje, które opierają się na dokumentach źródłowych są prace Ryszarda Ślązaka: ,,Czarna księga prywatyzacji 1988-1994, czyli jak likwidowano przemysł”(2016) oraz „Samozagłada polskiej gospodarki” (2021).
Na szczególne wyróżnienie zasługują w tych badaniach prace Andrzeja Karpińskiego, na które będę powoływać się w treści poniżej.
Szczegółami i dokładną chronologią wydarzeń Imponuje książka Pawła Bożyka „Apokalipsa według Pawła. Jak zniszczono nasz kraj” (P. Bożyk, 2015).
- Próby reform przed 1989 rokiem
To co się wydarzyło w Polsce (i z Polską) w procesie transformacji gospodarczej było konsekwencją całego ciągu historycznych procesów. Jak daleko mamy sięgać? Myślę że należy wspomnieć o ,,dekadzie Gierka’’. To wówczas Polska otworzyła się na świat i zaczęła przyjmować pozytywne elementy tego świata. Trzeba tu wymienić nowe technologie, unowocześnienie przemysłu, a przede wszystkim wybudowanie 557 nowych fabryk (Bożyk, 2015, s. 37). Że za kredyty? Chyba teraz już inaczej patrzymy na tę kwestię. A za co mieliśmy to wszystko zrobić? Zwłaszcza, że jak podaje były doradca Gierka Paweł Bożyk zadłużenie za czasów Gierka wynosiło 23 mld dolarów,, a obecnie (tzn. w roku wydania książki – 2015) zadłużenie to wynosiło 400 mld dolarów (Bożyk 2015, str. 68). Generalnie – wyraża swoją opinię Paweł Bożyk – Gierek dużo zrobił dla wprowadzenia kapitalizmu w Polsce. Jest w tym dużo prawdy – przecież ,,otwarcie’’ Polski nastąpiło na ,,zachód’’ – a więc na kraje kapitalistyczne.
Wojciech Jaruzelski zdawał sobie sprawę że społeczeństwo oczekuje zmian. Dlatego polecił aktywizować rządową Komisję do Spraw Reformy Gospodarczej, powołaną jeszcze na jesieni 1980 r. Była to komisja – monstrum składająca się z kilkuset osób pracujących w 11 zespołach (Bożyk 2015, s. 86). Niewiele wynikło z wieloletniej pracy tej Komisji. Żadnych praktycznych wdrożeń czy też osiągnięć w gospodarce.
Gdy po okresie pełni władzy w swoich rękach po stanie wojennym 1981 roku Jaruzelski zaczął ,,odpuszczać’’ – premierem w 1983 r. został profesor Zbigniew Messner, który starał się zastosować rynkowe narzędzia w sterowaniu gospodarką. To wówczas powstało hasło ,,co nie jest zabronione, jest dozwolone’’. Był to czas trudny dla rządzących. Narastało niezadowolenie społeczeństwa. Niedobory towarów i strajki pogrążały sytuację gospodarczą Polski. Rządzenie polegało na ,,gaszeniu pożarów’’.
W 1988 r. rząd profesora Messnera podał się do dymisji. Premierem został Mieczysław Rakowski, który wybrał zdecydowaną orientację na wolny rynek. Chciał być bardziej zaangażowany w zmiany niż Zbigniew Messner, który jeszcze nie do końca porzucił zasady poprzedniego systemu.
,,Postępowość’’ Mieczysława Rakowskiego dotyczyła przede wszystkim jego zainteresowania neoliberalizmem – kierunkowi, który rozwinął się i święcił triumfy aż do końca XX wieku. Zasada ,,minimum państwa w gospodarce’’ – to była nowa religia. Wolna konkurencja, wolny handel, wszystko co prywatne jest lepsze od państwowego. Neoliberalizm największe triumfy święcił w Stanach Zjednoczonych i Wielkiej Brytanii. Były to czasy Margaret Thatcher w Wielkiej Brytanii i Ronalda Reagana w Stanach Zjednoczonych., gdzie zastosowanie tego kierunku w gospodarce nazwano nawet ,,reaganomiką’’.
A więc była fascynacja neoliberalizmem, ale nie wiedziano jakie niebezpieczeństwa wiążą się z nieumiejętnym zastosowaniem tych zasad. Na przykład: uwolnienie cen żywności w sierpniu 1989 r. wyzwoliło postępującą hiperinflację i spowodowało 5 – krotny wzrost cen w skali jednego roku.
- Przełom polityczny
Ogólna atmosfera polityczna w Polsce w 1988 r. coraz bardziej wskazywała na zbliżający się doniosły akt: zmiany władzy. Kulminacyjny moment w tym procesie to obrady Okrągłego Stołu w lutym 1989 r. Następna istotna data to 4 czerwca 1989 r. – wybory do Parlamentu, które dały możliwość Polsce przejścia do nowego ustroju. W wyniku tych wyborów utworzono tzw. Sejm Kontraktowy, w którym 2/3 stanowili posłowie reprezentujący dotychczasową władzę, a 1/3 posłowie związani z opozycją . Senat został całkowicie opanowany przez opozycję. Opozycja poczynała sobie coraz śmielej, podejmując samodzielnie działania, których nie konsultowała z premierem Rakowskim.
Już w lipcu 1989 r. odbyło się w Brukseli spotkanie grupy działaczy opozycji aby przygotować apel do Międzynarodowego Funduszu Walutowego, Banku Światowego, Klubu Paryskiego i Klubu Londyńskiego o udzielenie Polsce pomocy kredytowej w wysokości 10 mld dolarów, zawieszenie spłaty długów oraz udziale tych instytucji w rekonstruowaniu polskiej gospodarki. W spotkaniu uczestniczyli m.in.: Jerzy Milewski – szef Biura Solidarności w Brukseli, Jan Krzysztof Bielecki, Jacek Merkel, Andrzej Milczanowski, Zdzisław Najder. Najbardziej istotną rolę odegrał Jeffrey Sachs, który był rzeczywistym autorem programu. Współudział miał również Vincent Rostowski, późniejszy minister finansów (Bożyk 2015, s. 109 – 110).
Wszystkie te instytucje do których zwrócono się były oczywiście przesiąknięte religią neoliberalizmu, tak modną wówczas, o czym wspomniano wyżej. Miało to decydujący wpływ na kierunek drogi obranej przez Polskę do gospodarki rynkowej. Przyjęcie tej opcji było warunkiem udzielenia pomocy Polsce. A chodziło nie tylko o pożyczkę finansową, ale również o umorzenie długów i pomoc fachową przy rekonstruowaniu polskiej gospodarki, co później okazało się naszym utrapieniem i jałowym wydatkowaniem olbrzymich kwot pieniężnych.
Mieczysław Rakowski nie został powiadomiony o tym spotkaniu. Wydarzenia przyspieszyły. Strona rządowa zdawała sobie sprawę, że nadchodzi moment oddania władzy w ręce opozycji. W wyniku porozumień (jak pamiętamy – ,,nasz prezydent, wasz premier’’). 24 sierpnia 1989 r. odbyło się posiedzenie Sejmu, w czasie którego Tadeusz Mazowiecki został premierem. Zgodnie z porozumieniem prezydentem został Wojciech Jaruzelski, co obiecano amerykańskiemu prezydentowi Georgowi Bushowi – seniorowi (Bożyk 2015, s.107).
- Jak to się zaczęło – pierwsze cztery lata
Jak powstawały decyzje personalne, które uwarunkowały kształt nowej transformacji gospodarczej opisuje Tadeusz Kowalik (Kowalik 2013, str. 226-235). Najważniejsze decyzje zostały podjęte w trójkącie: Tadeusz Mazowiecki, Waldemar Kuczyński, Jacek Kuroń. Z tej trójki tylko Kuczyński był ekonomistą i z tego tytułu miał przewagę nad pozostałymi.
Kuczyński właśnie wrócił z emigracji i ,,w poszukiwaniu kandydatów do rządu sięgał do notesów kilku przyjaciół’’(Kowalik 2013, s. 229). Wynikiem tego poszukiwania była propozycja (która okazała się decyzją) w osobie Leszka Balcerowicza. Istotną rolę w tym względzie odegrał też Jeffrey Sachs – reformator gospodarki krajów Ameryki Południowej. Swoje doświadczenia z tych krajów przeniósł do Polski; nie były one jednak odpowiednie dla naszego kraju.
Warto odnotować, że przedtem odmówili profesorowie: Witold Trzeciakowski, Cezary Józefiak i Władysław Szymański (SGH). Odpadły też kandydatury profesorów: Janusza Beksiaka i Witolda Kieżuna z SGH oraz Janusza Gościńskiego z UW (Kowalik 2013, str. 229). Tak wiec ostatecznie wybór padł na Leszka Balcerowicza. Tadeusz Mazowiecki szukając ekonomisty odpowiedzialnego w rządzie za gospodarkę mawiał że ,,poszukuje swojego Erharda’’. Zaakceptowanie Leszka Balcerowicza jako głównego architekta reform oznaczało politykę radykalnie odmienną od dokonań Ludwiga Erharda. Jak pisze T. Kowalik (Mazowiecki) ,,szukał wzoru w Bonn, a podsunięto mu recepty z Chicago i Waszyngtonu’’ (Kowalik 2013, s. 231).
Ta decyzja personalna zaważyła na całym, długoletnim procesie transformacji. Jeżeli do tego dodamy że (Balcerowicz) ,,należy do osobowości najbardziej odpornych na argumenty innych’’ to nie będziemy się dziwić, że z pełną konsekwencją i uporem wdrażał swoje koncepcje.
Wracając do wywodów T. Kowalika, warto podkreślić, że T. Mazowiecki bardzo przeżywał rozdźwięk między jego poglądami, a poglądami otaczających go ekonomistów, w szczególności poglądami najbliższych mu współpracowników – Leszka Balcerowicza i Waldemara Kuczyńskiego.
A więc błąd personalny T. Mazowieckiego spowodował, że sprawy polskiej transformacji gospodarczej poszły tak, jak poszły. Z pewnym przymrużeniem oka można powiedzieć, że ,,całe zło’’, wszystkie ujemne skutki transformacji należałoby przypisać Waldemarowi Kuczyńskiemu. ,, Diabelska machina’’ została uruchomiona właśnie przez niego.
Tadeusz Mazowiecki srogo zapłacił za to, że firmował początek polskiej transformacji. W wyborach prezydenckich, które wkrótce miały miejsce przegrał nawet ze Stanem Tymińskim – ,,człowiekiem znikąd’’. Była to dla niego totalna klęska.
- Patologie pierwszego okresu
Pierwszy, wydzielony czteroletni okres, mimo że dotyczy czterech rządów ma cechy wspólne, wobec tego rozpatrujemy jego specyfikę łącznie. Przede wszystkim okres ten cechuje niezwykle gwałtowna, niekorzystna zmiana w gospodarce i poziomie życia społeczeństwa. Patologie, które miały miejsce w tym okresie, są typowe dla całego okresu transformacji, niemniej jednak ciężar gatunkowy i rozmiary tych patologii są bezprecedensowe. W okresie tym funkcjonowały cztery rządy:
- Tadeusza Mazowieckiego (12.09.1989 r. – 25.11.1990 r.)
- Jana Krzysztofa Bieleckiego (12.01.1991 r. – 5.12.1991 r.)
- Jana Olszewskiego (23.12.1991 r. – 6.06.1992 r.)
plus 33 dni Waldemara Pawlaka – do 10.07.1992 r.
- Hanny Suchockiej (11.07.1992 r. – 18.10.1993 r.)
Jak już wspomniano, Leszek Balcerowicz objął funkcję wicepremiera i ministra finansów w rządzie Tadeusza Mazowieckiego i przetrwał do grudnia 1991 r. Został zdymisjonowany przez Lecha Wałęsę wraz z Janem Krzysztofem Bieleckim. Powodem były coraz bardziej nasilające się protesty przeciwko jego polityce gospodarczej.
Ważną rolę w procesie transformacji odgrywali ministrowie przekształceń własnościowych. Funkcję tę w owym czasie sprawowali:
- Waldemar Kuczyński (14 wrzesień 1990 r. – 12. styczeń 1991 r.)
- Janusz Lewandowski (styczeń 1991 – grudzień 1991 r.) i (lipiec 1992 – październik 1993 r.)
Wszystkie wymienione rządy – decydujące o polityce gospodarczej tego okresu
z wyjątkiem sceptyka Tadeusza Mazowieckiego – to entuzjaści i ślepi wykonawcy założeń neoliberalizmu i dyktatury Banku Światowego i Międzynarodowego Funduszu Walutowego.
Wszyscy szefowie wymienionych rządów to kompletni dyletanci ekonomiczni.
Dyktat w pierwszych dwóch latach rozpatrywanego okresu sprawował Leszek Balcerowicz.
Rządy Jana Olszewskiego przesiąknięte były polityką – ujawnianiem prawdziwych bądź wyimaginowanych komunistów.
W gabinecie Hanny Suchockiej królował Tadeusz Syryjczyk – inżynier, gorliwy wyznawca ,,niewidzialnej ręki rynku’’, który wsławił się powiedzeniem że ,,najlepszą polityką przemysłową jest brak tej polityki’’.
Należy tu dodać, że w połowie 1990 r. Wojciech Jaruzelski zrezygnował ze stanowiska prezydenta. Cała władza była w rękach nowej ekipy.
Po objęciu przez Leszka Balcerowicza funkcji wicepremiera w rządzie Tadeusza Mazowieckiego, a de facto dyktatora w transformowaniu gospodarki
(wrzesień 1989 r.) w ciągu kilku miesięcy przygotowany został pakiet ustaw, regulujących proces reformowania polskiej gospodarki zwany ,,Planem Balcerowicza’’.
Oto wykaz tych ustaw i konsekwencji ich zastosowania (Ancyparowicz 2015,
s. 261-263):
- Ustawa o zmianie ustawy o gospodarce finansowej przedsiębiorstw, która umożliwiała przeprowadzenie postępowania upadłościowego wobec przedsiębiorstw nierentownych;
- Ustawa o zmianie ustaw w gospodarce Prawo bankowe i o Narodowym Banku Polskim zakazywała finansowania deficytu budżetu państwa przez bank centralny,
co powodowało konieczność zadłużania państwa na międzynarodowych rynkach finansowych; - Ustawa o opodatkowaniu wzrostu wynagrodzeń powodowała obniżenie siły nabywczej płac nominalnych, tłumiąc popyt wewnętrzny, spowolniała inflację
i dynamikę PKB; tzw. ,,popiwek’’ sięgał 400-500 %; - Ustawa o uporządkowaniu stosunków kredytowych wiązała stopę oprocentowania ze stopą inflacji, zmieniała stopę oprocentowania (w górę) kredytów w okresie spłaty. Konsekwencje: ogromne zatory płatnicze, upadłość wielu przedsiębiorstw, naruszenie stabilności sektora bankowego; nastąpił ponad 3-krotny wzrost oprocentowania uprzednio zaciągniętych kredytów (niezgodnie z zasadą nie działania prawa wstecz);
- Ustawa o zasadach prowadzenia działalności przez zagraniczne podmioty – kapitał zagraniczny zyskał pierwszeństwo przed kapitałem rodzimym;
- Ustawa o zmianie prawa dewizowego – wprowadzono wewnętrzną wymienialność złotego dla przedsiębiorstw, zlikwidowano państwowy monopol w handlu zagranicznym, wprowadzono obowiązek odsprzedaży zarobionych dewiz państwu po sztywnym kursie (ekonomiczne osłabienie central handlu zagranicznego, ułatwienie rabunkowej prywatyzacji);
- Ustawa prawo celne ujednolicała zasady clenia importowanych towarów dla wszystkich podmiotów gospodarczych otwierając szeroko nasz rynek dostawcom zagranicznym ze szkodą dla rodzimych producentów;
- Ustawa o zatrudnieniu i szczególnych zasadach rozwiązywania z pracownikami stosunku pracy – zapewniała ochronę osobom zwalnianym (odprawy finansowe i zasiłki dla bezrobotnych );
Ustawy te zostały uchwalone przez Sejm 28 grudnia 1989 r , a podpisane przez prezydenta Wojciecha Jaruzelskiego 31 grudnia tegoż roku.
Ironią losu jest fakt, że ,,Plan Balcerowicza’’ uchwalony został przez dawny układ polityczny – przez Sejm tzw. ,,Kontraktowy’’ w którym 2/3 posłów było z poprzedniego układu politycznego, a podpisany przez politycznie ,,uzgodnionego’’ prezydenta Wojciecha Jaruzelskiego. Można więc stwierdzić z przekąsem, że polska transformacja gospodarcza – przynajmniej formalnie – została zadekretowana przez odchodzący w niebyt, stary układ polityczny. Wszyscy oni wkrótce zniknęli ze sceny politycznej a realizację podjęli ludzie przesiąknięci neoliberalizmem.
Wdrożenie tych zasad spowodowało, że spadł dochód narodowy, a wraz z tym Polacy tracili miejsca pracy, zarobki i oszczędności całego życia. Skalę załamania gospodarki w 1990 r. w stosunku do 1989 r. (zmniejszenie PKB) na tle innych krajów regionu pokazuje G. Ancyparowicz (Ancyparowicz 2015, s. 264).
Wykres 1.
Polska na tle innych krajów realnego socjalizmu – skala załamania gospodarki w 1990 r. w stosunku do 1989 r.
Źródło: World Bank
Wyniki te zasadniczo różniły się od poprzednich przewidywań, a zwłaszcza:
- spadek produkcji przemysłowej przewidywano na 5%, a rezultat 25%,
- mówiono o 400 tysiącach bezrobotnych, skończyło się na 3 milionach bezrobocia permanentnego,
- inflacja miała być jednocyfrowa po roku, a stała się taka po 9 latach!
Rozbieżność ponad 500%; nawet Plan 6-letni w PRL wykonano z lepszym rezultatem (Kowalik 2013, s. 641).
Załamanie gospodarki było wynikiem intensywnego procesu prywatyzacji i likwidacji przedsiębiorstw. Wykaz zakładów według branż istniejących w 1988 r. a zlikwidowanych po 1989 r. podaje A. Karpiński z Zespołem (Karpiński i in. 2015, s. 335-389). Zgodnie z nimi zlikwidowano 1675 zakładów przemysłowych, czyli 33% całego majątku. Uzasadnione likwidacje można szacować tylko na 25-30%. Z pozostałych 70-75% jedna trzecia to efekt spekulacji gruntami, a jedną czwartą stanowiły wrogie przejęcia. Na nieuzasadnioną prywatyzację składało się często dążenie wąskiej grupy społecznej techników i zarządzających do szybkiego wzbogacenia się.
Gdyby nie dopuszczono do tak masowej likwidacji już istniejących zakładów przemysłowych bezrobocie mogłoby być o ok. 1,5 mln mniejsze, a zarobki o jedną trzecią wyższe (Karpiński 2018, s.397).
Interesujący wykaz przedsiębiorstw sprywatyzowanych lub sprzedanych w latach 1990-1994 zaprezentował R. Ślązak. Przedstawił on dla każdego przedsiębiorstwa wpływy z prywatyzacji prezentując wynik netto tych operacji. Wynik ten jako saldo przychodów i kosztów dla 314 przedsiębiorstw to tylko 710 mln dolarów. Ponadto ponoszone były wysokie koszty obsługi doradczej które obniżają ten dodatni wynik (Ślązak 2016, s. 244-287).
Należy zauważyć że wpływy z prywatyzacji zasilały budżet państwa zamiast być przeznaczone na rozwój; można więc stwierdzić, że majątek wypracowany przez wiele pokoleń Polaków został w znacznej części ,,przejedzony’’ w okresie dokonywania transformacji gospodarczej.
Z prywatyzacją polskiej gospodarki wiążą się olbrzymie koszty doradztwa zagranicznego. Lwia część pożyczek i dotacji Banku Światowego i Międzynarodowego Funduszu Walutowego skonsumowana została przez zagraniczne firmy doradcze. Miał miejsce dosłownie ,,najazd’’ tych ,,doradców’’ na Polskę. Na ogół mieszkali w hotelu „Marriott”, najdroższym wówczas w Polsce – stąd przylgnęła do nich nazwa ,,Brygady Marriotta’’.
Panowała wówczas w Polsce atmosfera wysokiego uznania dla zagranicznych autorów projektu reformy i naiwnej wiary w przewagę kompetencyjną zagranicznych specjalistów. Niestety wiara ta nie miała uzasadnienia w praktyce. Ekspertyzy tych doradców nie były przystosowane do nowej rzeczywistości, programy nie do zrealizowania. „Ale ignorancja nie powstrzymuje żadnego z nich przed udzielaniem rad za 1200 dolarów dziennie (Kieżun 2012, s. 164).
Prof. Kieżun podaje za Teresą Kuczyńską – redaktorką tygodnika ,,Solidarność’’ – historię umowy z Bankiem Światowym na kwotę 100 mln dolarów. Przy wykorzystaniu pożyczki w wysokości 2 mln dolarów koszt odsetek i opłat za gotowość wyniósł 43,4 mld starych złotych. Płaca zagranicznych konsultantów ukształtowała się na poziomie 20-25 tysięcy dolarów za osobo-miesiąc (Kieżun 2012, s. 163).
Dogłębną krytykę pracy zagranicznych ,,doradców’’ przeprowadza R. Ślązak w swoich opracowaniach (Ślązak 2016, Ślązak 2021). Zajmuje się on również szeroko kosztami zagranicznych firm doradczych. Koszty doradztwa zagranicznego dotyczące przedsiębiorstw wynosiły (Ślązak 2016):
- w latach 1990-1994 = 89.080.475 dolarów (s. 156)
- w latach 1995-1997 = 177.090.939 dolarów (s. 182)
Odrębną ,,działką’’ ,,obrabianą’’ przez firmy zagraniczne były analizy sektorowe. Ich koszt w latach 1990-1994 wynosił 23.789.248 dolarów (Ślązak 2016, s. 162). Przydatność tych analiz była wielce wątpliwa. Jak pisze R. Ślązak ,,… tak zwane wyceny sektorowe były wykonywane niezwykle prymitywnie, przez nikogo nie weryfikowane, ale zawsze natychmiast płatne dewizowo’’. I dalej: ,,Ani o wycenie ani o zbycie dyrekcja zbywanego przedsiębiorstwa nie była informowana przed sprzedażą i nie miała możliwości zapoznania się z analizą prywatyzacyjną, którą sporządziła zagraniczna firma doradcza’’ (Ślązak 2016, s. 48). I następnie ,,… wkrótce po zapłacie ekspertyzy ginęły bądź okazywały się niedostępne” (Ślązak 2015, s. 164).
Jak wynika z wyżej podanych kwot koszt doradztwa zagranicznego w latach
1990-1997 wynosił 289.960.662 dolarów, które natychmiast po wypłacie były transferowane zagranicę.
Kolejną niekorzystną procedurą w procesie prywatyzacji polskich przedsiębiorstw była ich wycena. Prawo wyceny miały określone firmy konsultingowe i banki zagraniczne. Były one ujęte na liście Ministerstwa Przekształceń Własnościowych jako zalecone – profesjonalne i wiarygodne, chociaż nigdy nie współpracowały z Polską i nie znały polskich realiów.
Wyceny odbywały się metodą nieadekwatną do polskich, aktualnych wówczas warunków. Była to metoda zdyskontowanych przepływów pieniężnych – wycena majątku według osiągniętego zysku lub przewidywanego zysku po prywatyzacji. Metoda ta była właściwa w uporządkowanych i ustabilizowanych strukturalnie gospodarkach (USA, Wielka Brytania, Francja, Szwecja).
Zastosowanie tej metody do wyceny polskich przedsiębiorstw w sytuacji gwałtownego załamania gospodarki, gdy rynki zbytu były tracone, powodowało olbrzymie zaniżenie realnej wartości wycenionego przedsiębiorstwa. Zarządy wycenianych przedsiębiorstw nie miały możliwości zapoznania się z tą wyceną, ani jej korygowania.
Szczególne zainteresowanie kapitału zagranicznego i krajowych spekulantów
i kombinatorów dotyczyło gruntów zakładowych, które często nie były uwzględniane w wycenie wartości przedsiębiorstwa (Ślązak 2016, s. 48-50, Ślązak 2021, rozdz. I).
A teraz kilka słów o ogólnej atmosferze społecznej tamtych lat. Oczywiście były protesty. Są na ten temat liczne publikacje. Obszernie pisze o tym (dużo cytatów) profesor Kieżun (Kieżun 2012, s. 165-204) oraz profesor Zdzisław Sadowski (Sadowski 2005). W latach realizowanej transformacji trwał swoisty pojedynek ,,reformatorów’’ z opinią publiczną, ze społeczeństwem. Przed opinią publiczną ukrywano prawdziwe koszty prywatyzacji (Ślązak 2021, rozdz. I). Rozporządzenie Ministerstwa Przekształceń Własnościowych z dnia 20 listopada 1990 r. określało, że analizy stanu prawnego oraz ekonomiczno – finansowe, mają charakter zastrzeżonych i nie mogą być szerzej udostępniane (Ślązak 2021, rozdz. I).
Ryszard Ślązak tak określa pierwszy okres transformacji: ,,Najsilniejsza krytyka dotyczy tu rządów Mazowieckiego i Bieleckiego, kiedy prywatyzacja była przeplatana aferami, korupcją, zaniżaniem wartości majątku przedsiębiorstwa i powstawaniem w społeczeństwie myśli odwetu i anulowania dotychczasowych umów sprzedaży przedsiębiorstw. Zniesienie przez Sejm Kontraktowy zgodnie z art. 134 i 135 kodeksu karnego biorących w obronę i ochronę interes państwa zezwalało na bezkarność za działanie na szkodę interesu publicznego, państwa’’ (Ślązak 2021, rozdz. I, przypis 32).
- Lata 1993 – 2015
Ten długi okres 22 lat można śmiało podzielić na okresy związane z wyborami parlamentarnymi i przedstawić w odrębnych punktach. Pierwszy 4-letni okres wywarł takie piętno na całym procesie transformacji, że z pewnymi jednak odcieniami, można stwierdzić, że neoliberalizm kwitł cały czas. Były nim przesiąknięte nie tylko rządy, ale i majestaty prezydenckie.
Wałęsa – owszem, reagował. Zmieniał premierów, mieszał (,,wojna na górze’’), ale na gospodarce nie znał się.
Kwaśniewski – 10 lat prezydentury – chciał być postępowy i dbał o to aby go nie posądzać o nastawienie sympatyzujące z okresem minionym.
Komorowski nie znał się na gospodarce, a jego wypowiedzi nie pozostawiają wątpliwości co do jego sympatii.
Dla bardziej przejrzystej prezentacji tego długiego okresu przestawimy jego podział czasowy związany z wyborami parlamentarnymi:
Pierwszy z nich to okres rządów Lewicy – lata 1994–1997 – koalicja SLD i PSL . Premierem Waldemar Pawlak – od 28 kwietnia 1994 r do 6 marca 1995 r, następnie od 7 marca 1995 r przez rok Józef Oleksy i półtora roku Włodzimierz Cimoszewicz (luty 1996 r do października 1997 r). Brylował w tym czasie Marek Borowski – wzorujący się na Balcerowiczu minister finansów i Wiesław Kaczmarek – ultraneoliberał jako minister prywatyzacji. Jak twierdził Paweł Bożyk: „Ministerstwo Finansów matnią neoliberalizmu w Polsce” (Bożyk 2015, s. 176). Za rządów tej koalicji wicepremierem i ministrem finansów był Grzegorz Kołodko (od 28 kwietnia 1994 r do 4 lutego 1997 r). W tym czasie Kołodko opracował ,,Strategię dla Polski’’, której założenia starał się wdrażać w bieżącej pracy rządu. Kołodko gdzie mógł atakował neoliberalizm, ale jakoś nie mógł utemperować swojego kolegi z rządu – Wiesława Kaczmarka.
Koalicja Sojuszu Lewicy Demokratycznej oraz Polskiego Stronnictwa Ludowego oznaczała pozytywny zwrot w transformowaniu gospodarki. W odróżnieniu od ekip prawicowych począwszy od T. Mazowieckiego, poprzez J.K. Bieleckiego, J. Olszewskiego i H. Suchockiej (okres od września 1989 r. do października 1993 r.), które zajmowały się ,,widmem komunizmu’’, nowa koalicja zajęła się ,,widmem kapitalizmu’’ (Poznański 2001, s. 82).
Koalicja ta zdecydowała, że należy zająć się walką z ostrym kryzysem gospodarki. Niektórzy krytycy komentowali, że doszło do wyhamowania tempa prywatyzacji, ale to wówczas można było obserwować zdrowe i naturalne działania polegające na zastosowaniu nadzorczej kontroli nad sektorem państwowym oraz wprowadzeniu zmian w przepisach (tzw. komercjalizacja). Nastąpiło zwolnienie tempa transferu zagranicę. Jak pisze K.Z. Poznański rządy tej lewicowej koalicji stanowią jedyny okres, kiedy świadomie starano się skierować kapitał w ręce krajowe. Na ten okres przypadł rozwój krajowych holdingów w przemyśle (Poznański 2001, s. 83).
Za czasów tej koalicji obserwujemy najbardziej korzystną sekwencję wzrostu gospodarczego. PKB dla poszczególnych lat wzrósł (w %) (Kołodko 2009, s.51):
| 1994 | 5,2 |
| 1995 | 7,0 |
| 1996 | 5,2 |
| 1997 | 7,1 |
Pozostałe wskaźniki wzrostu dla lat 1995-1997 (w %), które Grzegorz Kołodko nazywa ,,złotą sekwencją’’(ceny stałe):
- inwestycje – 69,9
- eksport – 58,1
- konsumpcja indywidualna – 21,5
- wydajność pracy – 14,7
- konsumpcja zbiorowa – 8,3
- dochody budżetu – 8,0
- wydatki budżetu – 3,7
Z kolei za rządów prawicy w latach 1998 – 2001 sytuacja zmieniła się następująco:
Akcja Wyborcza Solidarność i rząd Jerzego Buzka (a ,,z tyłu’’ Krzaklewski), wicepremier i minister finansów Leszek Balcerowicz, minister Skarbu Państwa Emil Wąsacz. Rząd ten ,,porwał się’’ na przeprowadzenie czterech reform: administracji terytorialnej, lecznictwa i ochrony zdrowia, ubezpieczeń emerytalnych oraz oświaty i wychowania. Wydawało im się, ze są na tyle mocarni, że wszystko są w stanie przeprowadzić. Życie srogo zweryfikowało to przekonanie – wszystkie te reformy były nieudane. Jako dowód ,,wyrzucania pieniędzy w błoto’’ można przytoczyć ,,książeczki zdrowia’’ – były one wydrukowane dla każdego obywatela – i nigdy do niczego nie posłużyły. W tym też okresie nastąpiło ,,schłodzenie’’ gospodarki: PKB dla kolejnych lat począwszy od 1998 wzrost wynosił (w %): 5; 4,5; 4,2; 2,1; (Kołodko 2009, s. 44).
Rządy AWS-u wsławiły się bardzo szkodliwym aktem – przekazaniem w ręce zagraniczne całego systemu finansowego. Kiedy odchodziła lewicowa koalicja udział obcego kapitału w bankach wynosił około 20 procent. Za czasów prawicy udział ten zwiększył się do 75 procent (Poznański 2001, s. 84).
Niestety mimo hołubienia Leszka Balcerowicza i podkreślania jego zasług faktem jest, że największe szkody zostały poniesione w czasie kiedy on był wicepremierem. Były to rządy T. Mazowieckiego i J. K. Bieleckiego (lata 1989 – 1991) oraz rządy AWS-u (lata 1997-2001). W tym to czasie następowała nie tylko wyprzedaż gospodarki i finansów kapitałowi zagranicznemu, ale też następowało spowolnienie gospodarcze. ,,Mocarność’’ rządów prawicy zakończyła się klęską w wyborach parlamentarnych, które odbyły się 23 września 2001 r.
Rządy te kończą dekadę lat 90-tych. Interesujące porównanie dekady lat 70 (,,dekada Gierka’’) i dekady lat 90 (pierwsze lata transformacji) przedstawia K.Z. Poznański (Poznański 2001, s. 144):
Tabela. 1
Porównanie dwóch dekad: Gierka i Balcerowicza
| Wskaźniki | Dekada Gierka
(1970-1979) |
Dekada Balcerowicza
(1990-1999) |
| 1. Wskaźniki makroekonomiczne | ||
| 1.1 Wzrost dochodu narodowego (indeks) (1979; 1970=100; 1999; 1989=100) |
170 | 120 |
| 1.2 Udział inwestycji w dochodzie (w %) | 28-30 | 20 |
| 1.3 Wzrost majątku trwałego (indeks) (1979; 1970=100; 1999; 1989=100) |
165 | 123 |
| 1.4 Dług zagraniczny brutto (mld US dollars) | 24 | 58 |
| 1.5 Deficyt jako procent eksportu (w %) (1971-1978, 1991-1998) |
47 | 36 |
| 1.6 Liczba nowych miejsc pracy (mln) | 2,1 | -2,1 |
| 1.7 Ogólna liczba ludzi bez pracy (mln) w tym ,,ukryte’’ bezrobocie (mln) |
0.5
0.5 |
4.4
2.1 |
| 2. Wskaźniki mikroekonomiczne | ||
| 2.1 Budownictwo mieszkaniowe (liczba mieszkań na tys. osób) |
23,3 | 8.5 |
| 2.2 Spożycie mięsa i przetworów (kg na osobę) |
69 | 57 |
| 2.3 Spożycie mleka (kg na osobę) |
262 | 194 |
| 2.4 Spożycie masła
(kg na osobę) |
8,9 | 4,3 |
| 2.5 Zakup książek
(na tys. osób) |
4136 | 2425 |
| 2.6 Przejazdy kolejowe | 1332 | 667 |
| 2.7 Przyrost liczby samochodów w użyciu (na tys. osób) (1970-1980, 1990-1999) |
52 | 65 |
Źródło: Rocznik statystyczny GUS, Warszawa, 1999
Z kolei w czasie rządów Lewicy w II okresie (2002 –2005) sytuacja zmieniła się następująco:
Leszek Miller premierem – „skażony” rozmowami z Tony Blairem i Gerhardem Schroederem był nastawiony na ,,więcej rynku, mniej państwa w gospodarce’’ (Bożyk 2015, s. 229). W czasie sprawowania przez niego urzędu wicepremierami dla gospodarki byli kolejno rywalizujący ze sobą profesorowie – Grzegorz Kołodko i Jerzy Hausner.
Leszek Miller kontynuował politykę neoliberalną. Ukłonem w stosunku do przedsiębiorców było obniżenie podatku CIT do 19%. Stanowiło to w istocie przejście do podatku liniowego w miejsce progresywnego, co jak dla lewicy było zadziwiające. Miller złożył rezygnację ze swojego urzędu 2 maja 2004 r. – dzień po przyjęciu Polski do Unii Europejskiej. Na premiera desygnowany został Marek Belka. Sprawował funkcję do października 2005 r , do czasu kiedy SLD przegrało wybory parlamentarne.
Następny okres przyniósł rządy Prawa i Sprawiedliwości (2006 –2007).
Jesień 2005 r. to sukces braci Kaczyńskich. Lech został prezydentem, a Jarosław jako szef Partii desygnował na premiera Kazimierza Marcinkiewicza. Po ośmiu miesiącach urzędowania spowodowano rezygnację Marcinkiewicza, premierem został Jarosław Kaczyński – promotor IV Rzeczypospolitej.
Koalicję rządową stanowiły partie: PIS, Samoobrona, Liga Polskich Rodzin. ,,Afera gruntowa’’ jako próba wyeliminowania Andrzeja Leppera i kilka innych afer spowodowało upadek rządu Jarosława Kaczyńskiego.
Nastąpił z kolei okres rządów Platformy Obywatelskiej (2008 –2015).
Przyspieszone wybory parlamentarne jesienią 2007 r. wygrała Platforma Obywatelska. Premierem został Donald Tusk, wicepremierem Waldemar Pawlak z PSL. Platforma Obywatelska, tak jak poprzednie ww. rządy kontynuowała politykę neoliberalną nakreśloną przez Leszka Balcerowicza.
W 2011 r. Platforma Obywatelska powtórzyła sukces wyborczy. Jej rządy trwały 8 lat – do jesieni 2015 r. kiedy bezwzględne zwycięstwo uzyskało Prawo i Sprawiedliwość.
Wszystkie wyżej wymienione rządy rozpatrywanego wyżej 26-lecia polskiej transformacji realizowały politykę neoliberalną. Były jednak między nimi pewne różnice. Jak wspomniano – I okres rządów lewicowych doceniał rolę państwa w gospodarce, jak też starał się dbać o rodzimy kapitał.
Przeprowadzone procesy prywatyzacyjne opisane są w publikacji „Zmiana własnościowa polskiej gospodarki 1989-2013’’ (Bałtowski, Kozarzewski 2014, rozdz. 5, s. 159-210).
Skalę przeprowadzonych prywatyzacji obrazują przychody z tego tytułu. Przychody te w poszczególnych latach prezentuje Witold Kieżun (Kieżun 2012, s. 150-151).
Najwyższe przychody (powyżej 10 mld zł) obserwowano w latach:
- 1999 – 13,25 (Rządy prawicy)
- 2000 – 27,18 (Rządy prawicy)
- 2004 – 10,25 (Rządy lewicy II okres)
- 2010 – 22,00 (Rządy Platformy Obywatelskiej – powrót niechlubnych czasów ratowania budżetu wpływami z prywatyzacji)
- Przykłady wyjątkowych patologii i zaniedbań
Błędy prezentowane niżej wynikały z kilku przyczyn. Przede wszystkim z celowego działania polskich sfer decydujących o ustawodawstwie ukierunkowanego na utrudnienie funkcjonowania polskich przedsiębiorstw państwowych przy równoczesnym udzielaniu preferencji kapitałowi zagranicznemu. Towarzyszyła temu wyjątkowa obojętność ze strony polskich rządów na poczynania zagranicznych firm.
Raport wybitnych polskich ekspertów sporządzony w 1996 r. ,, O potrzebie długofalowej strategii w stosunku do kapitału zagranicznego w Polsce’’ (utajniony przez rząd koalicji SLD – PSL) podaje następujące rażące przykłady bankructwa polskich przedsiębiorstw w procesie transformacji (Kieżun 2012, str. 136-137):
- CEMI Naukowo Produkcyjne Centrum Półprzewodników w Warszawie, zatrudniające 8000 pracowników o najwyższych kwalifikacjach – jedyny taki zakład w Polsce; największy tego typu w Europie Środkowej – produkujący układy scalone, diody i tranzystory. Przyczyna bankructwa: wysokie odsetki również dla kredytów zaciągniętych w przeszłości, dumpingowa konkurencja zagranicznych producentów korzystających z pełnego otwarcia polskiego rynku, przy braku wsparcia realizowanego powszechnie w tym przemyśle w krajach zachodnich;
- Zakłady Radiowe im. M. Kasprzaka w Warszawie (magnetofony, radia, radiostacje dla wojska), licencja Grundiga, zatrudnienie 6000 pracowników;
- Fabryka Magnetofonów w Lubartowie – produkcja magnetofonów wytrzymałych na wstrząsy – dla celów wojskowych;
- Zakłady Lampowe im. Róży Luksemburg (żarówki, lampy elektronowe, świetlówki), zatrudnienie 5000 pracowników;
- Warszawskie Zakłady Telewizyjne ,,Elemis’’. Wysokie oprocentowanie kredytów spowodowało zadłużenie na 200 mln złotych; zagraniczni konkurenci działający już w Polsce (Philips, Thompson) korzystali z preferencji podatkowych i niższych stawek celnych na import komponentów i podzespołów. ,,Elemis’’ miał perspektywy na produkcję 100 tys. telewizorów, ale nie mógł uzyskać kredytu bankowego;
- Polcolor, zakład produkcji kineskopów kolorowych w Piasecznie; niespłacony kredyt 504 mln złotych; 90% majątku wycenione w 1991 r. na 1,1 mld dolarów – sprzedano firmie Thompson za 378 mln dolarów.
Wiele zakładów wysokiej technologii zostało w wyniku ,,wrogiego przejęcia’’ zlikwidowanych lub przekształconych w oddziały zagranicznych koncernów. Przykłady:
- Zakłady Wytwórcze Urządzeń Telefonicznych ZWUT w Warszawie, Węgrowie , Radomiu i Bydgoszczy. Zakłady te miały monopol na produkcję i konserwację telefonów w Polsce i ZSRR. Zostały zakupione po cenie dalekiej od faktycznej wartości przez niemiecki koncern Siemens: Niemcy przenieśli całą produkcję do siebie, zachowując umowę o konserwacji aparatów w Rosji. W Węgrowie pracowało 4000 osób – zwolniono całą załogę, zburzono budynki, a teren sprzedano pod zabudowę mieszkaniową;
- Zakład Komputerowy ,,Elwro’’ we Wrocławiu – zakupił Siemens, zwolnił załogę, zburzył budynki. Pozostawiono marginalną produkcję wiązek przewodów dla komputerów wytwarzanych w Niemczech;
- Dzierżoniowskie Zakłady Radiowe – z 7000 osób załogi pozostało 10%.
Redukcja zatrudnienia w zakładach wysokiej techniki objęła ok. 120 tysięcy pracowników mających wysokie kwalifikacje. Zatrudnienie w 1994 r. zmniejszyło się o 50% przy niemal pełnym opanowaniu tego typu produkcji przez kapitał obcy.
Klasycznym przykładem piramidalnej patologii była sprzedaż Zakładów Produkcji Papieru i Celulozy w Kwidzyniu – inwestycji zaplanowanej w okresie rządów Gierka, a ukończonej w latach 80-tych. Najnowocześniejsze maszyny zakupiono za 400 mln dolarów, pozostałe koszty inwestycji (teren, budynki itp.) stanowiły kwotę zbliżoną. Zakłady były największym w Europie producentem celulozy, wytwarzały połowę papieru gazetowego w Polsce, zatrudniały 3600 pracowników.
Zostały sprzedane za 120 mln dolarów (80% akcji) amerykańskiemu koncernowi International Paper Group INC, który pozostałe 20% akcji wykupił od załogi po bardzo niskiej cenie. Dodatkowo zwolniono nabywcę na kilka lat od płacenia podatku dochodowego. Wartość tego zwolnienia wynosiła 142 mln dolarów. Praktycznie więc Zakłady te oddano za darmo (Kieżun 2012, s. 140-141).
Na interwencję Sejmowej Komisji i Ministerstwa Leśnictwa otrzymano nieprawdziwe wyjaśnienia z Ministerstwa Przekształceń Własnościowych, że transakcja była korzystna bo zakład był przestarzały i istniała możliwość jego bankructwa (rząd premier Suchockiej).
Było to niezgodne z prawdą, bo trzy lata po zakupie dyrektor d/s rozwoju, reprezentujący nowego amerykańskiego właściciela, udzielił wywiadu w którym powiedział: ,,Ta fabryka jest w całości nowoczesna, zaprojektowana według całkowicie nowoczesnych wzorów zachodnich. Mieści się ona we wszystkich standardach, jakich oczekiwalibyśmy od każdej fabryki na świecie’’ (Kieżun 2012, str. 141).
Profesor Kieżun przytacza kolejne przykłady patologicznej sprzedaży polskiego majątku firmom zagranicznym: Cementownie Górażdże i Strzelce Opolskie, Huta Warszawa, Huta Częstochowa oraz – jak się wyraża ,,dwa złote jabłka’’ charakteryzujące się wysokimi zyskami – bankowość i wielki handel (Kieżun 2012, str. 142 – 147). W każdym przypadku państwo nasze poniosło olbrzymie straty. Sprzedawano na zasadzie: ,,przedsiębiorstwo jest warte tyle, ile ktoś chce za nie zapłacić’’ albo: ,,lepiej sprzedać za złotówkę, niż do niego dopłacać’’ (choćby tymczasowo).
Największą jednak ,,zbrodnią’’ było ,,dorżnięcie’’ 512 najlepszych polskich przedsiębiorstw w ramach programu Narodowych Funduszy Inwestycyjnych. Cała operacja rozpoczęła się za rządu Suchockiej z Januszem Lewandowskim jako ministrem przekształceń własnościowych. ,,Na starcie programu decydująca część tych przedsiębiorstw miała świetne wyniki ekonomiczne, pozostałe zupełnie przyzwoite’’ (Bożyk 2015, s. 148). Propaganda obiecywała, że wyniki będą jeszcze lepsze, wzrosną zarobki pracowników, przyspieszony będzie postęp techniczny.
Rzeczywistość okazała się diametralnie inna. Podzielone na 15 Funduszy Inwestycyjnych przedsiębiorstwa zaczęły mieć coraz gorsze wyniki. Powód: olbrzymie zarobki firm zarządzających Funduszami; a zarządzającymi były firmy zagraniczne. Dyktat Banku Światowego i Europejskiego Banku Odbudowy i Rozwoju spowodował, że zagraniczne firmy zarządzające same dokonywały ostatecznych modyfikacji zasad, za pomocą których mieli zarządzać polskimi przedsiębiorstwami. Nie trudno zgadnąć w jakim kierunku zostały dokonane modyfikacje. Po pięciu latach zarządzania funduszami zagraniczne firmy zarządzające zarobiły prawie 800 mln zł co stanowiło połowę wartości prywatyzowanych przedsiębiorstw (Bożyk 2015, s. 150).
Ponadto Fundusze w których zgrupowane były przedsiębiorstwa zwolnione zostały z podatku od ponadnormatywnych wypłat wynagrodzeń oraz z podatku dochodowego od osób prawnych – który to fakt nie był powszechnie znany (Ślązak 2021).
Kolejną patologią było przekazanie terenu po zlikwidowanych fizycznie przedsiębiorstwach zagranicznym firmom deweloperskim (Ślązak 2021).
Program trwał 10 lat i żaden z kolejnych rządów nie interweniował na rzecz poprawy stanu przedsiębiorstw objętych programem. Nikt nie recenzował pierwotnego projektu, nikt nie recenzował poprawek do pierwotnego projektu dokonywanych przez zagraniczne firmy zarządzające.
W konsekwencji kapitał zagraniczny wykupił 57 najlepszych przedsiębiorstw po ,,ulgowych cenach’’. Resztę poddano procedurze likwidacyjnej lub dopuszczono do bankructwa. Tylko 27 przedsiębiorstw zakwalifikowało się na giełdę. Był to przekręt w monstrualnej skali; przedsiębiorstwa zniknęły, a państwo nasze zapłaciło jeszcze za to setki milionów złotych, które wypłynęły jako ,,żywa gotówka’’ na zagraniczne konta (Bożyk 2015, s. 151).
Do wyjątkowych patologii należy zaliczyć likwidację PGR-ów. Było to posunięcie wyjątkowo nieprzemyślane i niepotrzebne, zrealizowane bez wyobraźni, wyłącznie dla ,,czystości’’ rozwiązania systemowego, za co odpowiadają Bielecki i Balcerowicz (Bożyk 2015, s. 146-147).
PGR-y zatrudniały ok. 500 tysięcy pracowników utrzymujących łącznie ok. 2 milionów ludzi. W jesieni 1991 r. uchwalono ,, Ustawę o gospodarowaniu nieruchomościami rolnymi Skarbu Państwa’’ – powstała Agencja Własności Rolnej. Zobowiązano ją do natychmiastowego (z dniem 1 stycznia 1992 r.) przejęcia wszelkiego majątku (w tym ziemi).
Ustawę wdrożono nagle – kilka milionów ludzi znalazło się na marginesie życia. Nie było możliwości znalezienia jakiejkolwiek innej pracy. Nałożyło się to na okres masowych likwidacji zakładów przemysłowych, a więc bezrobocie już ,,szalało’’. Trudno więc o gorszy moment na to posunięcie.
Ziemia popegeerowska stała się przedmiotem ,,przekrętów’’, w tym korupcji i spekulacji. Część ziemi przejął kapitał finansowy krajowy i zagraniczny. Odsprzedano ją z olbrzymim zyskiem na hotele, rancza, dacze. Państwo nasze nic z tego nie miało.
Likwidacja PGR-ów to nie tylko bezrobocie, spekulacja państwową ziemią, ubóstwo i wydatki państwa na zasiłki. To również niedożywione dzieci, młodzież bez możliwości kształcenia, pijaństwo, kradzieże i morderstwa (Bożyk 2015, s. 147). W imię czego? W imię rozwiązań systemowych? Olszewski mógł wstrzymać wykonanie ustawy o PGR-ach, bo funkcję premiera objął przed 1.01.1992 r. ale tego nie zrobił. ,,Olszewskiego tyle obchodziły PGR-y co ubiegłoroczna zima’’ (Bożyk 2015, s. 154).
Niestety były też takie operacje, które zagrażały bezpieczeństwu Polski. Do nich np. należała sprzedaż Telekomunikacji Polskiej S.A. francuskiej firmie France Télécom za 21 mld 766 tys. złotych. Była to ,,sprzedaż systemu sieci bezpieczeństwa narodowego z systemem obrony kraju na czas wojny’’ (Kieżun 2012, str. 164). Przy tej okazji francuzi otrzymali spółkę Emitel, administrującą naziemną infrastrukturą radiowo-telewizyjną w naszym kraju. Były to czasy rządu Jerzego Buzka. Natomiast już za czasów rządów Platformy Obywatelskiej przyjęta została ustawa likwidująca w ogóle listę spółek strategicznych w Polsce (Kieżun 2012, s. 165).
- Ogólna ocena transformacji gospodarczej
Propaganda lat 70-tych ubiegłego wieku przedstawiała Polskę jako kraj o 10. miejscu zatrudnienia w przemyśle na świecie. We francuskim ,,Atlaseco’’, atlasie światowej ekonomii z roku 1989 r. czytamy na stronie 247, że ,,Polska znajduje się na 12. miejscu na świecie, biorąc pod uwagę wielkość jej przemysłu…’’ (Kieżun 2012, s. 132). Realia dnia dzisiejszego nie skłaniają do sytuowania Polski w takiej ścisłej czołówce gospodarczej świata.
Wprawdzie cała produkcja przemysłowa wzrosła w dekadzie ponad 3 – krotnie , ale zdecydowały o tym firmy zagraniczne. A w krajowym przemyśle według oceny A. Karpińskiego wzrost ten wyniósł około 55 %. A firmy zagraniczne nie tylko transferują zyski zagranicę, ale również nierzadko są zwolnione z podatku dochodowego. Osobny problem to ceny transferowe. Co my mamy z tego jako społeczeństwo, to na pewno płace (często nie najwyższe) i ewentualnie relacje kooperacyjne. A. Karpiński wypowiada się dalej, że ,,gdyby nie dopuszczono do tak masowej likwidacji już istniejących zakładów przemysłowych, wyniki mogłyby być znacznie lepsze. Bezrobocie o ok. 1,5 mln mniejsze, a zarobki o 1/3 wyższe’’ (Karpiński 2018, s. 397).
Wyprzedaż naszego majątku firmom zagranicznym miała cztery aspekty ujemne:
– jeżeli już wyprzedaż, to dlaczego po tak niskiej cenie,
– ze sprzedażą zagranicznym inwestorom jednocześnie wyzbywamy się bezpowrotnie zysków z kapitału; zysk ten w postaci dywidend lub poprzez nieuczciwe stosowanie cen transferowych wywożony jest zagranicę w celach konsumpcyjnych,
– wysokie koszty towarzyszące tej sprzedaży poprzez zatrudnianie zagranicznych firm consultingowych, mających rzekomo unikalną wiedzę i umiejętności jak prywatyzować gospodarkę państwową,
– na dodatek inwestor zagraniczny zwalniany był z podatku dochodowego – to już całkowite nieporozumienie.
Transformacja przyniosła też wiele ludzkiego cierpienia, które dalej trwa. Dobrze że nie zapomina się o tym, oraz że istnieje dokumentacja. Przywołuję tu książkę Katarzyny Dudy: ,,Kiedyś tu było życie, teraz jest tylko bieda. O ofiarach polskiej transformacji’’ (Duda 2019).
Jak wysokie są transfery środków finansowych z naszego kraju ujawnia Marek Siudaj w tygodniku ,,w Sieci’’ z 1.10.2017 r. ,,Europa drenuje nas na całego’’. W okresie 2005-2015 firmy tylko z siedzibą w UE wytransferowały z Polski 538 mld zł. W tym czasie otrzymaliśmy z UE netto, po odliczeniu składki członkowskiej 360 mld zł. Według Thomasa Pikettego środki przekazywane do Polski z UE to 4,7% PKB. Podane kwoty transferów z Polski nie uwzględniają odpływu kapitału z Polski do firm spoza UE (źródło: artykuł Kazimierza Golinowskiego w ,, Polityce Polskiej’’ Nr 12 (32) grudzień 2017).
I sytuacja w tym zakresie nie poprawia się. Tygodnik ,,Polityka’’ Nr 16 z 17.04 – 23.04.2019 na s. 122 prezentuje następujący tekst: W ,,Do rzeczy’’ Piotr Gabryel pyta: ,,Czy dziś jest więcej Polski w Polsce niż w 2015 r.? Czy nasz kraj stał się w tym czasie gospodarczo bardziej niezależny, bardziej suwerenny?. I odpowiada : ,,zamiast oczekiwanego przez rząd spadku doszło do wzrostu uzależnienia Polski od kapitału zagranicznego – w 2015 r. udział firm zagranicznych w wytwarzaniu polskiego PKB wyniósł 14,6 proc., a w 2017 – podskoczył do 15,1 proc. (…) transfery brutto do podmiotów zagranicznych, zamiast zmaleć, powiększyły się. I w latach 2016-18 osiągnęły wartość niemal 383 mld zł, wobec 314 mld zł w latach 2013-15. Czyli wytransferowano z Polski o 21 proc. więcej kapitału’’.
Jeżeli chodzi o otrzymywane z UE środki to należy zauważyć co następuje: określony jest cel na co te środki mogą być wydane. Często są to parki, ścieżki rowerowe, zabytkowe budynki. Poza tym musimy mieć wkład własny. Polska staje się ładniejsza. Ale to nic nam nie daje z punktu widzenia przyszłości, rozwoju. Nie ma nowych technologii, nie ma myśli technicznej. Nie ma tym samym możliwości wykorzystania tego źródła na cele rozwoju przemysłu.
Wracając do oceny procesu transformacji opieram się na wywodach Andrzeja Karpińskiego (Karpiński 2018, s. 65-70), który jest bezspornie dużym autorytetem w polityce przemysłowej. Twierdzi on, że błędem nie były:
- prywatyzacja znacznej części przemysłu państwowego,
- otwarcie rynku polskiego na ekspansję kapitału zagranicznego,
- nawet likwidacja części już istniejących zakładów przemysłowych.
Wymienia natomiast następujące błędy:
- skrajna i nadmierna fascynacja doktryną neoliberalną. Niekorzystne warunki dla funkcjonowania krajowego przemysłu stworzyli politycy. Wynikało to z braku wiedzy ekonomicznej i doświadczenia w zarządzaniu przemysłem;
- nagłe i niemal całkowite wycofanie się z funkcji socjalnej w zakładach pracy oraz zaniechanie wszelkiej działalności w tym zakresie;
- zbyt tolerancyjny i liberalny stosunek państwa, a w ślad za tym części opinii publicznej do bezprawnego bogacenia się jednostek kosztem interesu społecznego (,,pierwszy milion trzeba ukraść’’);
- silna podatność na korupcję; ,,The Economist’’ wykazywał pod tym względem Polskę na 3-im miejscu po Ukrainie i Rosji;
- błędy w zarządzaniu i procesie prywatyzacji np. dzielenie likwidowanych zakładów i ich sprzedaż w częściach, co jest prawnie zakazane w niektórych krajach zachodnich.
Często słyszy się oceny usprawiedliwiające proces przebiegu transformacji gospodarczej: że nie było wzorców, nie było takich doświadczeń wcześniej, itp. Trudno zgodzić się z takim podejściem. Decyzje typu ,,makro’’ powinni byli podejmować ludzie kompetentni. A takich nie brakowało w naszym kraju i nie brakuje. A przypadki indywidualne? Stoją za nimi konkretni ludzie, konkretne decyzje.
Wywody przeprowadzone powyżej oraz obszerna literatura przedmiotu nie pozostawiają wątpliwości: tak, to był wielki przekręt – począwszy od karykaturalnego zastosowania reguł neoliberalizmu, przez niekompetencję rządowych elit, przez brak poszanowania dla wysiłków wielu pokoleń Polaków, przez brak patriotycznego myślenia, przez fascynację zagranicą, przez znieczulicę na cierpienia społeczeństwa, przez całkowite ignorowanie krytyki i głosów rozsądku nawołujących do dialogu (buta i pycha ,,reformatorów’’ – przeświadczenie o nieomylności) oraz bez wątpienia przez korupcję. Brakowało nawet zdrowego rozsądku – to był jakiś amok.
Swoim ,,dziełem’’ zachwycają się tylko ,,pseudoreformatorzy’’ – nie znam publikacji poważnych autorów, którzy wypowiadają się pozytywnie o metodach zastosowanych wobec polskiej gospodarki. ‘’Wielcy reformatorzy’’ gloryfikują samych siebie. Ale moralna odpowiedzialność na nich ciąży. Przyszłe pokolenia powinny znać prawdę o tamtych czasach. I nie zapominać, żeby nie popełniać takich czynów w przyszłości.
Wszystkie te ujemne procesy, zjawiska i niepowodzenia nie mogą rzecz jasna przesłaniać zasadniczych przejawów postępu w stosunku do poprzedniego systemu i korzyści jakie daje gospodarka rynkowa.
BIBLIOGRAFIA
- Ancyparowicz G. (2015), Od neoliberalizmu do neokolonializmu. Ćwierć wieku transformacji ustrojowej w Polsce, Spółdzielczy Instytut Naukowy, Sopot.
- Balcerowicz L. (1992), 800 dni. Szok kontrolowany, Polska Oficyna Wydawnicza BGW, Warszawa.
- Bałtowski M., Kozarzewski P. (2014), Zmiana własnościowa polskiej gospodarki 1989-2013, Polskie Wydawnictwo Ekonomiczne, Warszawa.
- Bożyk P. (2015), Apokalipsa według Pawła. Jak zniszczono nasz kraj, Wektory, Wrocław.
- Duda K. (2019), Kiedyś tu było życie. Teraz jest tylko bieda. O ofiarach polskiej transformacji, Instytut Wydawniczy Książka i Prasa, Warszawa.
- Hausner J. (2007), Pętle rozwoju. O polityce gospodarczej lat 2001-2005, Wydawnictwo Naukowe Scholar, Warszawa.
- Karpiński A. (2014), Kontynuować czy zmienić. O strategii gospodarczej dla Polski (spojrzenie eksperta), Dom Wydawniczy Elipsa, Warszawa.
- Karpiński A. (2018), Prawda i kłamstwa o przemyśle. Polska w obliczu III rewolucji przemysłowej, Fundacja Oratio Recta, Warszawa.
- Karpiński A., Paradysz S., Soroka P., Żółtkowski W. (2013), Jak powstawały i jak upadały zakłady przemysłowe w Polce, Muza SA, Warszawa.
- Karpiński A., Paradysz S., Soroka P., Żółtkowski W. (2015), Od uprzemysłowienia w PRL do deindustrializacji kraju, Muza SA, Warszawa.
- Kieżun W. (2012), Patologia transformacji, Poltext, Warszawa.
- Kołodko G.W. (2009), Sukces na dwie trzecie. Polska transformacja ustrojowa i lekcje na przyszłość, (w:) Mączyńska E. (red.), Polska transformacja i jej przyszłość, Polskie Towarzystwo Ekonomiczne, Warszawa.
- Kowalik T. (2013), O lepszy ład społeczno – ekonomiczny, Polskie Towarzystwo Ekonomiczne, Instytut Nauk Ekonomicznych Polskiej Akademii Nauk, Warszawa.
- Poznański K.Z. (2000), Wielki przekręt. Klęska polskich reform, Towarzystwo Wydawnicze
i Literackie , Warszawa. - Poznański K.Z. (2001), Obłęd reform. Wyprzedaż Polski, Ludowa Spółdzielnia Wydawnicza, Warszawa.
- Sadowski Z. (2005), Transformacja i rozwój. Wybór prac, Polskie Towarzystwo Ekonomiczne, Warszawa.
- Ślązak R. (2016), Czarna księga prywatyzacji 1988-1994 czyli jak likwidowano przemysł, Wektory, Wrocław.
[1]Opublikowano w: Trzydziestolecie restytucji kapitalizmu w Polsce. Akademia Finansów i Biznesu Vistula. Warszawa 2019 r.
Dr Andrzej Jakubowicz jest doktorem nauk ekonomicznych SGH, członkiem Rady Naukowej Polskiego Towarzystwa Ekonomicznego.
Nawrocki broni interesów Ameryki i Trumpa
Politycznie chodzi o to, żeby wydawać pieniądze na zakup broni amerykańskiej
Prof. Marek Belka – ekonomista, były premier i były prezes NBP
Na czym polega pomysł prezydenta RP i prezesa NBP – SAFE 0%? Pan to już mówił w jednym z wywiadów: „Propozycja prezydenta Nawrockiego jest dość rozpaczliwa i wydaje się szukaniem sposobu, żeby nie podpisać rządowej ustawy o SAFE”.
– Politycznie chodzi o to, żeby uniknąć jakichkolwiek związków z Unią Europejską i żeby wydawać pieniądze na zakup broni amerykańskiej. To podstawa podstaw. O to chodzi.
A te zapewnienia, że to kredyt 0%?
– Tu chodzi nie o to, żeby jakieś koszty obniżyć, bo jestem przekonany, że na tym akurat prezydentowi w ogóle nie zależy. Tak samo jak nie zależało PiS przez wiele lat, kiedy kupowali różny sprzęt w USA i w Korei.
Na zakup czołgów, haubic i samolotów w Korei Polska brała kredyt na 6%.
– Czyli tak naprawdę chodzi o to, żeby bronić amerykańskich interesów.
I Karol Nawrocki w tej grze bierze udział.
– Przecież to oczywiste. Nawrocki broni interesów Ameryki i swojej przyjaźni z Donaldem Trumpem.
Na tej szali stawia prawie wszystko.
– Przecież amerykańska broń będzie nas przed Rosjanami bronić, przynajmniej taka jest teza. Tylko istnieje pewne ryzyko, bo jeśli będziemy mieli w Waszyngtonie prezydenta pokroju Trumpa czy J.D. Vance’a, jeżeli będziemy mieli takich partnerów, to nie można wykluczyć, że gdy zechcemy użyć Patriotów czy Himarsów do zestrzelenia rosyjskich rakiet, oni mogą nam powiedzieć: nie zgadzamy się, bo nasze biznesy w Rosji mogą ucierpieć. W związku z tym Amerykanie mogą nam nie dać kodów sterujących.
Mogą powiedzieć: dogadajcie się sami z Rosjanami.
– Dlatego Europejczycy twierdzą, słusznie, że poleganie wyłącznie na broni ze Stanów Zjednoczonych jest ryzykowne. Choć czasami nie ma alternatywy. A poza tym może się zdarzyć taka sytuacja – i zdarza się – że tamtejszy sprzęt będzie najlepszy. Ale też najdroższy. Nie chodzi więc o to, żeby w ogóle nie kupować uzbrojenia w Ameryce. Po prostu nie można tego traktować jako jedynego źródła albo nawet głównego. Powinniśmy myśleć, że przede wszystkim trzeba rozbudowywać nasze własne możliwości obronne.
I własne zakłady z ośrodkami badawczymi. Rozwijać nasze badania.
– Przemysł zbrojeniowy w wielu krajach, np. w USA, ale także w Izraelu, przecież był i jest stymulatorem rozwoju najwyższych technologii. Pod warunkiem że się uczestniczy w produkcji.
Tymczasem SAFE Nawrockiego ustawia nas w ten sposób, że odwracamy się od Europy, i od Polski, i kupujemy amerykański sprzęt.
– Jest taki nacisk.
Amerykanie naciskają też Europę w sprawie jej programów zbrojeniowych.
– Bo w tych programach została zapisana wyraźnie preferencja dla europejskich firm. Co Trumpa doprowadza do wściekłości. Przecież nie po to zmusza Europę, żeby wydawała więcej na zbrojenia, by wydawała na sprzęt włoski, francuski czy niemiecki.
Bo powinna kupować przede wszystkim amerykański.
– Naturalnie!
Konflikt gospodarczy między Stanami Zjednoczonymi a Europą jest poważny?
– Tak mi się wydaje. To jedna z rzeczy wręcz niezrozumiałych: Trump traktuje gorzej sojuszników niż wrogów. Bo jeżeli wrogiem są Chiny, to jest wobec nich łagodny, bo nic im nie może zrobić. Chińczycy mają taką pozycję, jeśli chodzi o metale ziem rzadkich, że szantażu amerykańskiego
r.walenciak@tygodnikprzeglad.pl
Europa w okowach długu
Dr hab. Wiesław Szczęsny, Rada Naukowa PTE, em. prof. UW wszczesny@wz.uw.edu.pl, tel. 510-176-635 PTE – Zarząd Krajowy, ul. Nowy Świat 49, 00-042 Warszawa Kryteria konwergencji z Maastricht wyznaczyły standardy fiskalne dla państw Unii Europejskiej.








