Cała prawda o kobietach i mężczyznach

Cała prawda o kobietach i mężczyznach

Różnice między dwiema płciami są głębsze niż pomiędzy ludźmi pochodzącymi z różnych środowisk

Kobieta i mężczyzna jadą samochodem. W pewnym momencie ona pyta: „Kochanie, nie napiłbyś się czegoś?”. Mężczyzna, zgodnie z prawdą, odpowiada: „Nie”. Kobieta się obraża. Mężczyzna nie wie, o co chodzi.
To jedna z setek scen, które badała amerykańska socjolingwistka Deborah Tannen. Z jej analiz wynika, że mężczyźni posługują się całkiem odmiennymi stylami konwersacji. Kiedy kobieta zadaje pytanie, zwykle wcale nie oczekuje odpowiedzi – rozpoczyna właśnie negocjacje na temat tego, czego życzyliby sobie oboje. Ze swego punktu widzenia wykazuje troskę o mężczyznę, podczas gdy on kompletnie ignoruje jej potrzeby. Z punktu widzenia mężczyzny to manipulacja, aby on poczuł się winny.
„Nikt nie oczekuje od nas, byśmy na stałe wiązali się z przedstawicielem obcej kultury. Powszechne natomiast jest oczekiwanie, byśmy wiązali się na dłużej z przedstawicielami innej płci”, uważa Deborah Tannen. Tymczasem różnice między dwiema płciami są często dużo głębsze niż pomiędzy ludźmi pochodzącymi z różnych środowisk.

Żyjemy razem, ale w innym świecie.

Od kiedy pogodzono się z tym, ze kobiety są z Wenus, a mężczyźni z Marsa, większość naukowych dysput toczy się o to, które ze stereotypów związanych z płcią są prawdziwe, a które nie. Mary Roth Walsh postanowiła zebrać najgłośniejsze dotychczas opinie i tak powstała książka „Kobiety, mężczyźni i płeć”, która właśnie została przetłumaczona na polski. Badacze zajęli się stereotypami przyczepianymi zarówno kobietom, jak i mężczyznom. Zwykle odpowiedź na to, kto ma rację, leży pośrodku. Powszechne przekonanie o tym, że kobiety mielą jęzorem, zaś mężczyźni to milczki, zostało i potwierdzone, i podważone przez badaczy. Kobiety gadają w domu, wśród przyjaciół. Podczas oficjalnych spotkań to mężczyźni zagadują innych.

Mówimy tyle samo, ale w innych sytuacjach.

Inną sprawą, która zwykle polaryzuje opinie, jest szkodliwy wpływ pornografii na kobiety. Czy męski ród, mający dostęp do pieprznych świerszczyków zapełnionych wizerunkami niewolniczo oddających się kobiet, łatwiej ulega pokusie przemocy seksualnej? Przez lata uważano, że tak; w 1968 r. prezydent USA Lyndon B. Johnson powołał nawet Komisję ds. Obsceniczności i Pornografii i wtedy dopiero zaczęła się awantura. Z badań komisji wynikło bowiem, że nie ma takiego związku. Ci, którym było to na rękę, chwalili działania komisji, natomiast ci, którym było to nie w smak, krytykowali sposób badań i przytaczali opinie mężczyzn wprowadzających w czyn pomysły z pism pornograficznych oraz kobiet zmuszanych, by poddawały się poniżającym scenariuszom. Wielu naukowców jest zdania, że zakaz pornografii lub jej cenzurowanie wcale nie zmniejszyłyby przemocy wobec kobiet. Jeszcze inni sądzą, że pornografia to wentyl bezpieczeństwa. W Japonii niskie statystyki przemocy seksualnej tłumaczy się między innymi olbrzymią popularnością komiksów erotycznych, które ludzie czytają nawet w metrze.
Mówiąc w dużym uproszczeniu, w dawnych czasach różnice pomiędzy kobietami i mężczyznami stanowiły fakt równie niepodważalny jak to, że słońce różni się od księżyca. Kobiety i mężczyźni nie spędzali ze sobą wiele czasu, każda z płci miała inne zadania społeczne. Potem pojawiła się myśl feministyczna, która podważyła całą tę koncepcję świata, twierdząc, że jesteśmy równi, ergo – tacy sami. Przeprowadzono setki eksperymentów i obserwacji. Nie jesteśmy tacy sami.
W latach 70. stworzono odmienny kierunek psychoterapeutyczny, biorący pod uwagę to, że kobiety są inaczej skonstruowane psychicznie niż mężczyźni. Odtąd też empatię i troskę o innych zaczęto traktować jako korzystne nie tylko dla rozwoju kobiet, ale i całego społeczeństwa. Jednak dziś często to właśnie mężczyźni są bardziej zagubieni. Nowa psychologia mężczyzn ma pomóc panom, którzy nie mogą sobie poradzić z tym, że podczas gdy w pracy zawodowej oczekuje się od nich rywalizacji i niezależności, w domu muszą się przeistaczać w ludzi troskliwych i kooperatywnych. Robert Bly, który zapoczątkował w latach 90. ruch mitologiczno-poetycki, dowodzi, że mężczyźni

stracili zupełnie kontakt ze swoją męskością.

Aby go odnaleźć, organizuje sesje terapeutyczne, męskie wypady na łono natury, rytuały inicjacji, bicie w bębny i wspólne śpiewy. Także w Polsce istnieją terapeuci pomagający mężczyznom odnaleźć drzemiącą w nich esencję męskości. Krytycy mówią, że wypady do lasu, podczas których bije się w bębny z kolegami, to seksizm ze szczęśliwą twarzą.
Książka Mary Roth Walsh to zbiór naukowych opinii dotyczących wielu kontrowersyjnych pytań. Czy różnice płci są uwarunkowane biologicznie? Czy kobiety i mężczyźni naprawdę mówią innymi językami? Czy statystyki na temat gwałtów są wyolbrzymione? A może w relacjach z partnerem kobiety równie często stosują przemoc? Co naprawdę może być powodem dyskryminacji w pracy? Czy matki krzywdzą dzieci, podejmując pracę poza domem? Naukowcy wypowiadają się i na tak, i na nie, książka nie daje zatem jednoznacznej odpowiedzi. Ale, jak mawiała Virginia Woolf, kiedy ma się do czynienia z kwestią wysoce kontrowersyjną – a tak jest zawsze, gdy chodzi o płeć – nie można mieć nadziei, że powie się prawdę. Można jedynie pokazać, jak doszło się do poglądów, które głosi się obecnie.

Kobiety, mężczyźni i płeć. Debata w toku, Wydawnictwo IFIS PAN, Warszawa 2003

 

 

Wydanie: 6/2004

Kategorie: Obserwacje

Napisz komentarz

Odpowiedz na treść artykułu lub innych komentarzy