Aktualne

Powrót na stronę główną
Aktualne Przebłyski

Wiceprezydent Wiśnicki i przetargi

Jacek Wiśnicki. Nazwisko, które niewiele mówi nawet mieszkańcom stolicy. Choć to od 2 stycznia wiceprezydent Warszawy ds. społecznych, komunikacji społecznej i współpracy z organizacjami pozarządowymi. W rubryce sprawy załatwione nie ma za wiele wpisów. Z posady zrezygnował, gdy Trzaskowski wycofał swoje stanowisko w kwestii wprowadzenia nocnej prohibicji. Ale czy teraz, gdy Trzaskowskiemu, znanemu ze stałości ocen, znowu się odmieniło, Wiśnicki wróci? Oby nie. Gdy mówił, że nie może być dalej twarzą polityki społecznej, to chyba żartował. Marny był. Męczyło go nawet czytanie skarg, a co dopiero odpisywanie petentom. Może nie wie, bidula, że to obowiązek urzędnika, żadna łaska jaśnie pana. Mamy z Wiśnickim takie doświadczenia po przetargu na wydawanie Warszawskiego Miesięcznika Seniorów „Pokolenia”. Zobaczyliśmy jeden z tych przetargów tak sprytnie ustawionych, by wygrała właściwa oferta. Wszystko pod bokiem Wiśnickiego. A skargami na urząd miasta można wytapetować boisko.

Ten artykuł przeczytasz do końca tylko z aktywną subskrypcją cyfrową.

Aktualne Notes dyplomatyczny

Na korytarzu

Kiedy na korytarzu w MSZ spotyka się trzech dżentelmenów (to nie jest łatwe, tak natknąć się na siebie – wszędzie są śluzy), zawsze wymieni uwagi. Tym razem wnioski były następujące:

  1. Dwóch słońc na niebie być nie może. Przekonał się o tym Marek Prawda, były już wiceminister. Ale czy wie to Radosław Sikorski? Na razie ewidentnie testuje pryncypała. I aktywnością medialną, i aktywnością w portalu X, no i jadąc na obóz młodzieżowy swojego syna.
  2. Może więc dyplomacja Radosławowi Sikorskiemu się znudziła? O nie! Nie znudziła mu się, choć nudzi go mocno zarządzanie MSZ. Ale to są dwie różne sprawy.
  3. Sikorski pojmuje sprawy zagraniczne inaczej niż zawodowy dyplomata. Otóż zawodowy dyplomata chce sprawę załatwić, styl jest tu mniej ważny, pochlebstwa jak najbardziej są dopuszczalne. Mark Rutte schlebiający Donaldowi Trumpowi jest takiego działania przykładem. Sikorski działa w sposób absolutnie przeciwny – załatwienie sprawy jest dla niego drugorzędne, najważniejszy jest szum, który wokół niej tworzy.

Przykład pierwszy takiego działania to wielomiesięczna bezefektywna przepychanka z Andrzejem Dudą w sprawie podpisów pod nominacjami ambasadorów. Chyba cztery razy panowie podawali sobie ręce i uzgadniali deal. W ostatnich tygodniach prezydentury Duda miał podpisać nominacje 18 ambasadorom.

Tak uzgodnili. I nic. Czy to jest tylko wina Dudy?

Przykład drugi to awantura z prezydentem Karolem Nawrockim. Nie tylko po jego wizycie u Donalda Trumpa, ale także po spotkaniu w Niemczech. „W sprawie reparacji Pan Prezydent poniósł w Berlinie zwycięstwo moralne. (…) Polityka zagraniczna jest trudniejsza, niż się wydaje”, pouczał Nawrockiego Sikorski.

Czy pouczył? Czy ułatwi mu to załatwianie różnych spraw z prezydentem? To mało prawdopodobne.

Czy raczej uznał, że ma polityczne złoto jako ten, który z Nawrockim się mocuje (i z jego ministrem Marcinem Przydaczem przy okazji)? I to z sukcesami, wywołując aplauz gawiedzi? Jeżeli tak, to patrz punkt 1.

  1. Odnotujmy też, że w prezydenckiej wizycie w Niemczech i we Francji wziął udział, po raz pierwszy, wiceminister z MSZ. Był nim Władysław Teofil Bartoszewski. Dlaczego on? Podział obowiązków wśród wiceministrów powinien go z tych wizyt wykluczać. Bartoszewski nie zajmuje się sprawami europejskimi, nie odpowiada za nie, zajmuje się Azją. Poza tym odpowiada za kontakty z parlamentem. Ale nie z prezydentem. Może więc pojechał dlatego, że ekipa Nawrockiego chce jakoś wyróżniać PSL? A to z rekomendacji tej partii Bartoszewski jest w MSZ.
  1. À propos partyjnej rekomendacji, mamy absolutną nowość w historii MSZ – partia odwołała swojego wiceministra. Konkretnie zaś zarząd partii Polska 2050 odwołał podsekretarz stanu Annę Radwan-Röhrenschef. A ona w związku z tą decyzją podziękowała tym, którzy ją odwołali, z Szymonem Hołownią na czele.

Za zaufanie itd.

Z kolei Sikorski jej podziękował i przyjął tę decyzję do wiadomości. Niby minister, a jak się okazuje, też zbyt wiele nie może. Śmieszne i straszne, prawda?

Ten artykuł przeczytasz do końca tylko z aktywną subskrypcją cyfrową.

Aktualne Przebłyski

„Wielki Bu” już siedzi

Kolega prezydenta Nawrockiego z ringu, „Wielki Bu”, miał lecieć do Dubaju, ale musiał zostać w Hamburgu. Bo polska prokuratura wydała europejski nakaz aresztowania. Zarzuty wobec „Wielkiego Bu” są bardzo poważne. Udział w zorganizowanej grupie przestępczej, handel narkotykami i kradzież samochodów.

Ten artykuł przeczytasz do końca tylko z aktywną subskrypcją cyfrową.

Aktualne Pytanie Tygodnia

Do jakiego narodu Polacy są najbardziej podobni kulturowo?

Jacek Pałasiński,
korespondent, podróżnik

Polacy nie są podobni do nikogo. To jedyny naród, którego jedną trzecią ludności stanowią imigranci. Na ziemiach odebranych Niemcom po II wojnie światowej zamieszkali ludzie z różnych regionów i kultur, którzy przez co najmniej dwa pokolenia mówili własnymi dialektami. W I RP mówiono 18 różnymi równoprawnymi językami. Nie ma drugiego kraju, przez który przeszłoby tyle nacji. Od Gotów, którzy na polskich ziemiach podzielili się na Ostrogotów i Wizygotów, przez Wandalów, którzy spustoszyli Rzym. Przechodziły też wojska – skandynawskie, węgierskie, rosyjskie, niemieckie i duńskie. Jesteśmy zlepkiem różnych narodów i – co ważne – lubimy być odizolowani od reszty świata, nawet w dobie łatwych podróży. Z wyjazdów wracamy z ulgą, ponieważ nie czujemy wspólnoty z innymi. O NATO mówimy: „oni nas będą bronić”, o UE: „oni nas prześladują” – chociaż jesteśmy częścią tych wspólnot.

Byłem w 86 krajach i nie znajduję żadnej kultury, do której można by Polaków przyrównać.

 

Dr Marcin Kołakowski,
iberysta, Uniwersytet Warszawski

To może zaskakiwać, a nawet wydawać się paradoksalne, ale pod względem kulturowym i temperamentu Polacy są podobni do Hiszpanów. Przejawia się to w ich wzajemnych relacjach, które cechuje duży entuzjazm i łatwość nawiązywania silnych więzi. To porozumienie wynika po części z głębokiego zakorzenienia obu narodów w kulturze katolickiej, która ukształtowała podobną mentalność i tradycje. Oba społeczeństwa łączy też pamięć relatywnie świeżego zacofania względem Zachodu, szczególnie w sferze ekonomicznej. To wspólne doświadczenie, funkcjonujące jako rodzaj postpamięci, także je upodabnia. Kolejną zbieżnością jest zdolność do solidarności w kryzysie: widać to było w ostatnich latach, w Polsce – w pomocy Ukraińcom, w Hiszpanii – w reakcji na kryzys mieszkaniowy.

 

Agnieszka Graca,
filolożka, autorka kryminałów

Przewrotnie zapytam, dlaczego mielibyśmy być podobni tylko do jednego narodu, skoro możemy lepiej, możemy bardziej. Lingwistycznie chichramy się z Czechami, bo my mamy przeróżne pomysły, a oni jakieś śmieszne nápady. Upieramy się jak Francuzi w kwestiach muzycznych: Chopin jest Szopenem i inaczej być nie może. Jesteśmy waleczni w kuchni niczym Włosi – nasze kłótnie o wyższość majonezu X nad majonezem Y przypominają zacietrzewienie tamtych w kwestii jedynych możliwych składników spaghetti carbonary. Bywa, że też jeździmy lewą stroną drogi, z tym że Brytyjczycy robią to na trzeźwo. Różnimy się chyba wyłącznie od Greków – oni są autentyczni, my potrafimy ich tylko udawać. Zwłaszcza nasi politycy.

Ten artykuł przeczytasz do końca tylko z aktywną subskrypcją cyfrową.

Aktualne Od czytelników

Listy od czytelników nr 39/2025

Dlaczego Kościół zwalcza edukację zdrowotną?

Zdarza nam się zapominać, że Kościół (szczególnie w Polsce) jest siłą polityczną, która tak jak każda inna partia bądź lobby korporacyjne walczy o swój kawałek tortu. A im więcej da się wykroić, tym lepiej. W świecie chrześcijańskim szkoła i Kościół były ściśle ze sobą związane przez 1,3 tys. lat, co w pewnym sensie rozłączyły dopiero reformacja i oświecenie. Kościołowi jest jednak na rękę udawać, że takiej sytuacji nie było. Wtedy można tworzyć pozory, że ma on prawo decydowania w kwestii kształcenia młodych Polek i Polaków. Polska jest zaś podatnym gruntem dla takiego działania. Wystarczy wspomnieć, że w tym kraju nie ma wydarzenia, podczas którego ksiądz nie poświęciłby budynku czy wozu strażackiego. Od biedy pokropi nawet serwer czy światłowód. Biskupi wbrew twierdzeniom nie obawiają się treści przedmiotu edukacja zdrowotna. Nie obawiają się również deprawacji młodzieży. Obawiają się tylko i wyłącznie o możliwość indoktrynowania, która daje im władzę.
Ignacy Onton, filozof

 

Teoria wielkiej szachownicy

Zarówno w artykule prof. Kołodki, jak i w innych analizach wojny Rosji z Ukrainą (a tak naprawdę przecież z USA i NATO) zadziwia pomijanie teorii wielkiej szachownicy Zbigniewa Brzezińskiego, która moim skromnym zdaniem wydaje się bardzo dobrze tłumaczyć antecedencje, przyczyny i cele tego konfliktu. Według Brzezińskiego Ukraina jest geopolitycznym „sworzniem” mającym decydujące znaczenie dla mocarstwowej kontroli nad Eurazją. Innym takim „sworzniem” jest Iran, mający wedle teorii podobne znaczenie dla kontroli nad Zachodnią Azją vel Bliskim Wschodem, co może równie dobrze jak w przypadku Ukrainy tłumaczyć presję USA na ten niezależny od nich kraj. Jeśli wojna rosyjsko-ukraińska jest rzeczywiście elementem mocarstwowej gry na wielkiej szachownicy, jedynym wyjściem z sytuacji będzie nie jakiś kompromis, ale zdecydowana i nieodwracalna klęska jednej ze stron.
K. Wozniak

 

Grudziądz semper fidelis

Po lekturze felietonu Jana Widackiego „Grudziądz semper fidelis” zgadzam się z jego prawie całą treścią, a szczególnie ze zdaniem: „Pewnie nie mam znów racji, ale wydaje mi się, że mądry patriotyzm wymaga minimum znajomości historii”.

Tak, Panie Profesorze, minimum znajomości historii to również znajomość kontekstu faktu, dlaczego „ponad 80% mieszkańców miasta podpisało volkslistę”, co Pana zdaniem miałoby świadczyć o ich „niewierności”. Otóż może z Galicji nadal nie widać tego, że „podpisanie” DVL na terenach włączonych do Rzeszy było zupełnie czymś innym niż jej „podpisanie” w Generalnym Gubernatorstwie. Wszak mieszkańcy m.in. Grudziądza byli zmuszeni do znalezienia się na DVL na podstawie informacji udzielonych w obowiązkowym spisie policyjnym w listopadzie 1939 r. Potem dostawali pocztą decyzję administracyjną o zakwalifikowaniu do konkretnej grupy, głównie trzeciej, której członkowie nie byli uznawani za Niemców, co nie przeszkadzało powoływać ich do Wehrmachtu. Te niezakwalifikowane niespełna 20% zostało przeznaczone do wysiedlenia do GG. O ile zatem w Generalnym Gubernatorstwie trzeba było bardzo się postarać, aby się dostać na DVL, o tyle na terenach włączonych do Rzeszy trzeba było bardzo się postarać, aby się na nią nie dostać.
Piotr Kurzac

Ten artykuł przeczytasz do końca tylko z aktywną subskrypcją cyfrową.

Aktualne Przebłyski

Komu przystanek, komu?

Co szkodzi obiecać! Czy słowa głupka z PO spodobały się prezydentowi Nawrockiemu? Chyba tak, bo jeździ po kraju ze swoją teorią kolei wielkich prędkości. Prędkości mają być wielkie, ale przystanków kolejowych tyle, ile miast, którym Nawrocki to obieca. Nie rozumiecie tego? I słusznie, bo ludzki rozum tego nie ogarnia.

Co innego gość, za którym stoją Bóg i Trójca. I oczywiście prezes Kaczyński.

Ten artykuł przeczytasz do końca tylko z aktywną subskrypcją cyfrową.

Aktualne Przebłyski

W Nysie zbudują na wodzie?

Ciągle są ludzie, którzy stają na głowie, by powiedzenie, że „Polak przed szkodą i po szkodzie głupi”, nie straciło na aktualności. Najnowsza mutacja wylęgła się w Nysie. Mieście, o którym głośno było w czasie ubiegłorocznej powodzi. Jego część znalazła się pod wodą. Za pieniądze z budżetu, czyli za nasze, sporo już odbudowano. Wystarczająco dużo, by odżyli deweloperzy. I cóż proponują? Nowe osiedla. A gdzie najtaniej? Na terenach zalewowych. Dokładnie tam, gdzie rok temu stała woda. Co może zrobić burmistrz Nysy Kordian Kolbiarz, skoro wszystkie procedury związane z odbudową są takie same jak przed powodzią? Ostatnią deską ratunku, by przegonić deweloperów na bezpieczne tereny, są radni Nysy i ich decyzja. Kibicujemy rozumowi.

Ten artykuł przeczytasz do końca tylko z aktywną subskrypcją cyfrową.

Aktualne Przebłyski

Jak PiS łączyło Bałtyk z Morzem Czarnym?

Wśród bajek, którymi PiS karmiło wyborców, niemal nic nie przebije Morawieckiego. Pinokio obiecał milion elektryków śmigających po drogach. Kto je widział, proszony jest o kontakt z najbliższym posterunkiem policji. Albo z centralą PiS na Nowogrodzkiej.

Premier Szydło w exposé polała jeszcze więcej wody: „Chcę, by polskie rzeki stały się wielkimi drogami, po których będą płynąć barki pełne towarów”. Cóż szkodzi obiecać? W 2016 r. poszła jeszcze dalej. Rząd zapowiedział, że wybuduje drogę rzeczną, która połączy Bałtyk z Morzem Czarnym. W kraju, gdzie poziom wody w Wiśle sięgnął 4 cm, trzeba by na tę utopię kosmicznej kasy. Ta akurat jest. Z Unii, która uwierzyła w bajki Szydło i płaci. Jeszcze w tym roku dała 5,3 mln zł na kolejne studium wykonalności. Chętnie napiszemy, kto w rządzie firmuje tę pisowską mrzonkę.

Ten artykuł przeczytasz do końca tylko z aktywną subskrypcją cyfrową.

Aktualne

III edycja Konferencji „Medycyna w Architekturze”

Warszawa, 15.09.2024

Znamy już wstępny program III edycji konferencji „Medycyna w Architekturze”

Już za nieco ponad miesiąc, 23 października 2025 roku, odbędzie się w warszawskim Centrum Olimpijskim 3 edycja konferencji  „Medycyna w Architekturze”. Motywem przewodnim spotkania będzie tym razem problem norm projektowania infrastruktury medycznej. Na spotkanie zapraszani są architekci, zarządcy szpitali, dyrektorzy inwestycyjni w służbie zdrowia, doradcy techniczni aparatury medycznej, lekarze oraz wszyscy zainteresowani kształtowaniem optymalnej przestrzeni terapeutycznej w nowych i modernizowanych obiektach służby zdrowia.

Szpital jest jednym z najbardziej kompleksowych typów budynków. W jego skład wchodzi wiele sektorów obsługujących, technicznych i funkcjonalnych. Scenariusz szpitala musi być zrównoważony z podstawowymi potrzebami wszystkich użytkowników, aktualnymi potrzebami funkcjonalnymi oraz względami finansowymi. Architektura szpitali znajduje się więc na pograniczu dwóch dyscyplin: artystycznej i technicznej, odzwierciedla rozwój myśli w dziedzinie medycyny, architektury, technologii i techniki.

Hasłem przewodnim trzeciej edycji  konferencji pt. „Medycyna w architekturze” będą normy projektowania przestrzeni terapeutycznych. Normy projektowania nie tylko pozwalają na standaryzację projektów oraz dostosowanie ich do potrzeb pacjentów oraz personelu, ale także na wypracowanie kryteriów oceny infrastruktury medycznej zarówno przeznaczonej dla „mechanicznych” zabiegów medycznych, jak i tych wspierających leczenie zaburzeń psychicznych.

Tegoroczna konferencja będzie w związku z tym podzielona na dwie równoległe sesje.

Pierwsza sesja pt. „Soma” poświęcona będzie zagadnieniu projektowania i modernizacji infrastruktury medycznej przeznaczonej dla tzw. „mechanicznych” procedur medycznych – zabiegów chirurgicznych, diagnostyki obrazowej, intensywnej terapii oraz oddziałów wysokospecjalistycznych. Dyskusja skupi się na porównaniu międzynarodowych standardów projektowych, wyzwaniach systemowych w Polsce oraz wpływie rynku materiałów i technologii na jakość przestrzeni terapeutycznej.

Druga sesja pt. „Psyche” poświęcona będzie projektowaniu przestrzeni wspierających leczenie zaburzeń psychicznych – zarówno w placówkach ogólnopsychiatrycznych, jak i sądowych oraz środowiskowych. Szczególną uwagę poświęcimy nowemu programowi inwestycyjnemu, obecnemu stanowi infrastruktury oraz związanemu z tym ryzyku klinicznemu, prawnemu i społecznemu.

 

ORGANIZATORZY:

Grupa Sztuka Architektury

 

PARTNERZY:

Formed, Assa-Abloy, InformerMed, Małkowski-Martech,

 

PARTNERZY WSPIERAJĄCY:

Geze, Gerflor, Hewi, Dräger, Ajro, Helvar.

 

PARTNERZY MERYTORYCZNI:

Uczelnia Łazarskiego, Politechnika Lubelska, Archimed, WSEiZ, Politechnika Poznańska, Centrum  Monitorowania Jakości Ochrony Zdrowia, Polskie Towarzystwo Alergologiczne, Polski Związek Logopedów, Izba Architektów RP, Polskie Towarzystwo Psychonkologiczne, Ogólnopolskie Stowarzyszenie Szpitali Prywatnych, Agencja Oceny Technologii Medycznych i Taryfikacji, Ogólnopolskie Stowarzyszenie Opiekunów Medycznych, Polskie Towarzystwo Higieniczne, Polskie Towarzystwo Alergologiczne, Stowarzyszenie Neuropatologów Polskich, Polskie Towarzystwo Stwardnienia Rozsianego

 

PATRONI MEDIALNI:

dlaszpitali.pl, medinwestycje.pl, PLGBC, TUP, Instytut Wzornictwa Przemysłowego, rynekinstalacyjny.pl, budnet,pl, oknonet.pl, Izolacje, EdukacjaMedyczna.pl, Materiały Budowlane, Ogólnopolski Przegląd Medyczny, Chemia Budowlana, Tygodnik Przegląd, Obcasy.pl, Ekspert Budowlany, Medical Tribune

 

Ramowy program konferencji oraz formularz do rejestracji gości dostępny jest tutaj:

https://sztuka-architektury.pl/article/18481/infrastruktura-placowek-medycznych-dla-procedur-somatycznych-i-psychiatrycznych-miedzy-standardem-a-rzeczywistoscia-medycyna-w-architekturze-2025

 

Kontakt prasowy/Patronat medialny

Krzysztof Soloducha
Grupa Sztuka Architektury
mail: krzysztof.soloducha@sztuka-architektury.pl
mob. 691 233 249

 

Aktualne Notes dyplomatyczny

Dziwni ludzie

Bartosz Cichocki, były ambasador w Kijowie, komentował w mediach sprawę rosyjskich dronów. Lamentował przy tym, że Polska jest rozbita w wyniku wojny na górze i traci wiele mocnych punktów, m.in. ambasadora przy NATO, którym był Tomasz Szatkowski. I że w związku z tym ileś spraw w kwaterze głównej w Brukseli nie zostało załatwionych. Czyżby? Skąd ta fantazja?

Oczywiście można przyjąć, że Cichocki wychwala kolegę, razem przecież spędzili długi czas w rządzie PiS. Cichocki był podsekretarzem stanu w MSZ w latach 2017-2019, Szatkowski podsekretarzem stanu w MON, zaczynał u boku Antoniego Macierewicza, kończył, w roku 2019, już za Mariusza Błaszczaka. Obaj również mniej więcej w tym samym czasie wyjechali na placówki –

Cichocki do Kijowa, Szatkowski do Brukseli, do NATO.

Nawiasem mówiąc, jego wyjazd do Brukseli bardzo się przeciągał. Podczas pierwszego podejścia kandydatura Szatkowskiego została w Sejmie, w Komisji Spraw Zagranicznych, odrzucona. To była wielka sensacja, bo PiS miało wtedy wszystko: prezydenta, premiera, szefa MSZ, większość w Sejmie i w Komisji Spraw Zagranicznych. Tymczasem pisowski kandydat w komisji głosowanie przegrał. I dopiero parę miesięcy później, przy drugiej prezentacji, Szatkowski otrzymał pozytywną rekomendację.

A czy potem w Brukseli błyszczał? Z jakiegoś powodu premier Tusk i minister Sikorski wycofali go do kraju, i to w nie najlepszej atmosferze… ABW wszczęła sprawdzające go postępowanie kontrolne. Media pisały, że sprawa dotyczyła badań wariografem. A ówczesny szef MSWiA i koordynator służb specjalnych Tomasz Siemoniak mówił o nim, że nigdy nie powinien zostać ambasadorem Polski przy NATO i jak najszybciej musi wrócić do Warszawy. Naprawdę trudno w takiej sytuacji bronić tezy, że Szatkowski to była gwiazda. Zwłaszcza że ta ambasada była jego pierwszym zetknięciem z MSZ i z dyplomacją.

Spójrzmy, kogo wysłano na jego miejsce. Otóż wysłano Jacka Najdera. To zawodowy dyplomata, pracował na placówkach w Islamabadzie i Seulu, był dyrektorem Departamentu Azji, ambasadorem w Afganistanie, potem podsekretarzem stanu w MSZ, a później, w latach 2011-2016, ambasadorem przy NATO. I w roku 2024 znów został wysłany do Brukseli. Jakkolwiek na to patrzeć, Najder ma lepsze papiery niż Szatkowski.

Ale najwyraźniej nie w oczach Cichockiego.

Drugą „gwiazdą”, której Cichocki broni, jest Sławomir Cenckiewicz, obecny szef BBN. Cichocki uważa, że Cenckiewicz jest krzywdzony, bo do tej pory nie otrzymał od ABW poświadczenia dostępu do tajemnic państwowych.

To są rzeczy ciekawe, i to dwojako. Po pierwsze, skąd Cichocki wie, że postępowanie sprawdzające ABW nie ma żadnych podstaw, jest polityczną złośliwością?

Po drugie, Cenckiewicz przez długi czas był pracownikiem MSZ i miał dostęp do wielu ważnych dokumentów. Był zatrudniony w archiwum, tam działał, a efektem tej działalności był telewizyjny serial „Reset”. Jedni twierdzą, że grzebał w dokumentach, aby zrobić film propagandowy atakujący poprzedników. Drudzy, że pod pretekstem prac nad filmem przeskanował działalność polskiej ambasady w Moskwie i całe aktywa polskiej dyplomacji na Wschodzie.

Dziwne to wszystko, prawda?

Ten artykuł przeczytasz do końca tylko z aktywną subskrypcją cyfrową.