Aktualne
Saryusz-Wolski. Świeżynka w PiS
Ambicja to dobra cecha. Ale bywa, że prowadzi człowieka na manowce. Tak jak Jacka Saryusza-Wolskiego. O Unii Europejskiej wie pewno wszystko. Ale o realnej polityce nie wie za dużo. Był w PZPR i w Solidarności, i w PO, która go trzykrotnie lokowała w Brukseli. Ale że chciał więcej, to Tusk go ograł. A Kaczyński przytulił. Pasuje do tej partii jak siodło do krowy. Nikt go tam nie lubi. Tak jak wcześniej w PO. Może ludzie mają ekstrawęch. I wyczuli w nim kunktatora i mitomana. Słabo przywiązanego do zasad. A bardzo mocno do własnych interesów.
Ksiądz od darcia flagi
„Agresor zatrzymany”. Raduje się „Nasz Dziennik”, że policja zatrzymała Ewę Podleśną, która w Płocku rozlepiła plakaty przedstawiające Matkę Boską Częstochowską z tęczową aureolą. I jak to u nich – ani słowa o faktycznym ojcu wydarzeń. O proboszczu parafii św. Maksymymiliana Kolbego, czyli ks. Tadeuszu Łebkowskim. Bo to on na Wielkanoc zrobił homofobiczne dekoracje. A ludzi, którzy protestowali, wyrzucił z kościoła. Tęczową flagę podarł. Do niego jednak nie przyjechało z samego rana sześciu policjantów. Jak po Ewę Podleśną.
Przebieraniec za 7 mln zł
Karol Karski, polityk PiS, nie jest człowiekiem konsekwentnym. Szkoda, bo mógł swoją nową kreację rycerza połączyć z brawurową jazdą meleksem na Cyprze. Karski w zbroi na meleksie to byłby widok. Gdy planował filmik, czegoś mu jednak zabrakło. Może napojów rozgrzewających? No i wyszło, jak wyszło. Prawie rycerz. Prawie mąż stanu. Na szczęście kasa jest realna. 7 mln zł na koncie w czasie jednej kadencji w Brukseli. A co? Nie należy mu się?
Ruletka
Gazety trąbią, że Anna Maria Anders pojedzie do Włoch na urząd ambasadora RP. Trochę dziwne to trąbienie, a raczej jego pora, bo o tym, że córka gen. Andersa, pani Costa, matka żołnierza US Army, posiadająca trzy obywatelstwa – amerykańskie, brytyjskie i polskie – jest kandydatką na szefa placówki w Rzymie mówiono już kilka miesięcy temu. Sami przed paroma tygodniami o tym pisaliśmy. Że PiS rządzi trzy i pół roku, a nie potrafi znaleźć przez ten czas ambasadora
Polskie kino podbija świat
12. Festiwal Filmów Polskich „Wisła” od kwietnia do grudnia 2019 r. odwiedzi kilkanaście krajów: Rosję, Gruzję, Białoruś, Chorwację, Serbię, Azerbejdżan, Uzbekistan, Tadżykistan, Kazachstan, Kirgistan, Turcję, Słowację, Czechy, Islandię i Chile. Główna edycja projektu odbędzie
Czy polscy politycy korzystają z brudnej kampanii typu boty i trolle?
Czy polscy politycy korzystają z brudnej kampanii typu boty i trolle? Prof. Dariusz Jemielniak, teoretyk zarządzania, Akademia Leona Koźmińskiego W Polsce od kilku lat mniej lub bardziej skutecznie stosuje się nowoczesne media w walce politycznej, w tym oczywiście armię botów czy wynajmowanych trolli (jak i fikcyjnych entuzjastów). Nie mówi się o tym głośno, ale sprawa łatwo wychodzi na jaw przy okazji różnego rodzaju szczytów poparcia czy anomalii ruchu, względnie przy niechlujnie robionych materiałach –
Klarenbach dowalił Brudzińskiemu
Niby taki twardziel. Adrian Klarenbach. Jeden z najważniejszych żołnierzy „dobrej zmiany”. Butny, gdy w TVP Info z buta traktuje przedstawicieli opozycji. I łaszący się do dygnitarzy. Takiego Klarenbacha widzimy. Ale coś w nim pękło. Traci nerwy. I orientację. Zapomniał, kogo ma ujeżdżać, a komu strzepywać łupież z marynarki. Stało się coś niebywałego. Klarenbach wziął pod but Brudzińskiego. Tego Brudzińskiego. I napisał na Twitterze tak: „Nie znam tradycji zachodniopomorskiej, ale Panie Brudziński, odwal się Pan od podkarpackiej. Judasz był
Wildstein przelewów nie sprawdza
Tak bywa, gdy człowiek dostaje kasę z wielu źródeł. Jak Bronisław Wildstein. Łatwo wtedy przegapić jakiś przelew. Nawet jeśli jest to przelew od rodzeństwa Kulczyków. Dominika i Sebastian Kulczykowie zapłacili Wildsteinowi koszty przegranego procesu. Ale to nie przeszkodziło mu w napisaniu kolejnego krytycznego tekstu „Oszuści czy biedacy, czyli o dziedzicach Kulczyka”. A że z prawdą materialną nawet Wildstein nie potrafi sobie poradzić, musiał przeprosić. Zrobił to w swoim stylu. Kulczykom pokazał wała. A przeprosił… czytelników.
Grunwald uciekł z kalifatu
Przypomniał o sobie Jerzy Grunwald. Muzyk. W latach 70. śpiewał ckliwe piosenki. I był ciemnym brunetem. Wyjechał do Szwecji. Po 40 latach wciąż jest kruczoczarnym brunetem. Ale reszta się zmieniła. Wrócił do porzuconej ojczyzny. Przygnał go strach. Grunwald uwierzył, że Szwecja staje się kalifatem. Z takimi poglądami ma szanse na odkurzenie kariery. Ani chybi trafi do TVP Kurskiego i na koncerty PiS.






