Jan Widacki
Smutne wieści z Galicji
W Krakowie zmarł w wieku 91 lat prof. Stanisław Grodziski. Wybitny historyk prawa, nauczyciel i wychowawca kilku pokoleń prawników. Autor niezapomnianych, znakomitych książek historycznych, napisanych lekko, pięknym językiem, w których poważne fakty historyczne przeplatają się z anegdotami, głęboka zaduma z ironią. Niewielu potrafi tak pisać. „W Królestwie Galicji i Lodomerii” czy biografia Franciszka Józefa pozostaną jako klasyka gatunku. W ostatnich latach spotkać można było Profesora, jak w charakterystycznej wiatrówce, z torbą przewieszoną na skos, maszerował
Mniej niż zero…
Były ponure lata 80. Na liście przebojów radiowej Trójki pojawiła się piosenka zespołu Lady Pank „Mniej niż zero”. Trzeba przypomnieć jej słowa. Były one takie: Myślisz może, że więcej coś znaczysz Bo masz rozum, dwie ręce i chęć Twoje miejsce na ziemi tłumaczy Zaliczona matura na pięć Są tacy – to nie żart Dla których jesteś wart Mniej niż zero Ktoś w Komitecie Centralnym PZPR, a może w kierownictwie MSW, dopatrzył się w tekście piosenki
Państwo bez żadnego trybu
Wybory prezydenckie na szczęście nie odbyły się 10 maja. Nie trzeba chyba przypominać, jak ważnym dla demokracji aktem są wybory. Szczególnie prezydenckie. Ich procedura jest szczegółowo uregulowana zarówno w konstytucji, jak i w Kodeksie wyborczym. To dobrze, że wybory odwołano. Zamiast niezależnej Państwowej Komisji Wyborczej miał je przeprowadzać rząd (ściślej jeden z ministrów) wespół z Pocztą Polską. Miały być wyłącznie korespondencyjne, co również jest trudne do pogodzenia z konstytucją. Kandydaci, poza urzędującym prezydentem, nie mieli szans
Krajobraz po epidemii
Jaka będzie Polska po epidemii? Nikt nie wie, choć wszyscy na ogół są zgodni, że inna. Zacznijmy od epidemii. Pierwszy przypadek koronawirusa odnotowano w Polsce 4 marca, minęły więc od tego czasu pełne dwa miesiące. Ile osób zmarło? Wedle danych z chwili, kiedy to pisałem, 716. Czyli dziennie umierało mniej więcej 12 osób. Ile osób dziennie umiera w Polsce w ostatnich latach? Średnio ok. 1,2 tys. Wygląda na to, że zgony z powodu koronawirusa to ok. 1%
A poza tym nic na działkach się nie dzieje
Już od ponad miesiąca siedzę z dala od miasta. Tęsknym okiem spoglądam na zamknięte na czas pandemii Tatry. Swoją drogą, nie bardzo wiem, czemu to zamknięcie pustych poza sezonem Tatr ma służyć. Chyba mimo wszystko o tej porze łatwiej byłoby w Tatrach spotkać niedźwiedzia niż koronawirusa. Ale ktoś tak to wymyślił i tak jest. Jako zdyscyplinowany obywatel podporządkowuję się zarządzeniom władz, choć tego akurat zarządzenia nie rozumiem. Pogoda wciąż piękna, codziennie odnotowuję, jak w Tatrach ubywa śniegu. Tu,
Po epidemii
Epidemia kiedyś się skończy i trzeba będzie żyć bez epidemii. Może wynikną z tych doświadczeń jakieś korzyści? To okrutne, ale prawdziwe – wojna stymuluje i przyśpiesza postęp techniczny, a przy okazji postęp cywilizacyjny. Gdyby nie II wojna światowa, jeszcze długo, a może wcale, nie byłoby nie tylko radaru, ale nawet… długopisu. Gdyby nie zbrodnie wojenne i ich doświadczenie przez ludzkość, nie powstałyby instytucje chroniące prawa człowieka, a nawet nie jest pewne, czy samo pojęcie prawa człowieka by powstało. Epidemia jest jak wojna. Czy bez epidemii rozwinęłyby
Jak zwalczać cholerę?
W roku 1873 w Krakowie zmarł na apopleksję prof. Antoni Wachholz, historyk, były rektor Uniwersytetu Jagiellońskiego. Po latach jego syn Leon, profesor medycyny sądowej, tak to wspominał: „Ponieważ śmierć ojca przypadała na czas epidemii cholery, władze sanitarne miejskie zarządziły, aby przy katafalku ojca umieszczone były miseczki z karbolem surowym. Zapach ten utkwił mi tak w pamięci, że dziś jeszcze woń surowego karbolu nasuwa mi na pamięć katafalk w pokoju obitym kirem, ze zwłokami ojca. Z tego czasu zapamiętałem
Koronaprezydent
PiS z koalicjantami przeforsowało ustawę o korespondencyjnych wyborach prezydenta, bardzo przy tym zachwalając ten tryb wyborów. A dopiero co prominentni działacze PiS gorliwie przekonywali, że wybory korespondencyjne są niedopuszczalne, bo łatwo je sfałszować i fałszerstwa są nie do wykrycia. Jeszcze niedawno publicznie tak twierdzili stary pisowski wyjadacz i niegdysiejszy spin doktor tej formacji Adam Bielan i młody wilk Marcin Horała. Jarosław Kaczyński z uporem dąży do wyborów 10, a choćby i 17 maja, bo wie, że kiedy kryzys się rozleje, jego „kandydat
Sen wariata śniony nieprzytomnie
Jarosław Kaczyński upiera się przy majowym terminie wyborów prezydenckich. Nie jest to przejaw jego starczego uporu, który przypisują mu niektórzy politycy i publicyści, tylko wynik zimnej, cynicznej kalkulacji. W maju urzędujący prezydent Duda, którego największym osiągnięciem – jak dowiedzieliśmy się niedawno z ust samego prezesa – jest żona, ma ogromne szanse na zwycięstwo. Tylko on prowadzi intensywną kampanię wyborczą, jeżdżąc (latając?) po Polsce. A to osobiście dogląda, jak w Orlenie rozlewają płyn odkażający, a to w mundurku ni to harcerza, ni to gajowego gdzieś
Czas zarazy, czas po zarazie
Myślałem, że uda się nie pisać o koronawirusie. Nie uda się. Liczba zarażonych wciąż rośnie, rząd wprowadza kolejne ograniczenia. Już od dawna granice są zamknięte, nieczynna większość sklepów, zamknięte restauracje i kawiarnie, szkoły i uczelnie, kina i teatry. Nawet w kościołach na mszy nie może być więcej niż pięć osób, tak samo na pogrzebie. Nie działają sądy, w bardzo ograniczonym zakresie pracują urzędy. Odwołane wszystkie konferencje, wczasy, wycieczki. Do tego doszło ograniczenie możliwości wychodzenia z domu. Można wyjść






