Felietony

Powrót na stronę główną
Felietony Jerzy Domański

Emocje wokół mediów

Gdyby projekt nowelizacji ustawy o radiofonii i telewizji oceniać według tego, co powiedziano w tych mediach, które mają najwięcej zastrzeżeń, obraz byłby przeraźliwie czarny. Otóż nad Polską zawisła straszna groźba. Jesteśmy świadkami zamachu na media niepubliczne. Rząd podjął walkę z nadawcami prywatnymi, którzy zapowiadają protesty i skargi, aż do Strasburga włącznie. Po impecie, z jakim zaatakowano projekt ustawy, widać, że ta część mediów prywatnych, która go zaciekle krytykuje, ma w Polsce silną pozycję i z łatwością może się przebić ze swoimi ocenami do szerokiej

Ten artykuł przeczytasz do końca tylko z aktywną subskrypcją cyfrową.

Felietony

Pożegnanie z mediami, czyli łabędzi śpiew felietonisty

Media i okolice Gdyby zapytać starszą wiekiem Polkę, co jest wszechobecne, wszechwiedzące, wszechpotężne, duchowe, a nie materialne, jest poza nami, ale i w nas – nie miałby trudności z odpowiedzią: to Bóg. Jednak gdyby o to samo zapytać młodego człowieka, to, być może, pół żartem, pół serio odpowiedziałby: media. Im bowiem przypisuje się tradycyjne boskie atrybuty. Jawią się współczesnym ludziom jako wszechobecne, wszechwiedzące i wszechmocne. Jako czwarta władza ferująca w imieniu opinii publicznej bezapelacyjne wyroki. Media są inicjatorem

Ten artykuł przeczytasz do końca tylko z aktywną subskrypcją cyfrową.

Felietony

Żart nr 1

Opowiadał mi ktoś, kto bywał w Moskwie za czasów Leonida Breżniewa, że w jednym z satyrycznych teatrzyków koncerty prowadził znakomity i niebywale dowcipny konferansjer, niestety, nazwiska nie pamiętam, który właśnie odchodził na emeryturę. A trzeba pamiętać, że w tamtej epoce razem z wysługą lat kończył się i zawodowy talent. Wyszedł więc ów artysta na scenę, żeby pożegnać się z publicznością, w ręku miał ażurową siatkę, w której leżały cztery kiszone ogórki, kilogram słoniny i butelka wódki. Wyszedł, stanął przed mikrofonem, patrzy na zgromadzoną widownię i milczy. 30 sekund,

Ten artykuł przeczytasz do końca tylko z aktywną subskrypcją cyfrową.

Felietony

Wrogość wobec własnego państwa

Zapiski polityczne 27 marca 2002 r. Wiele lat spędziłem w Sejmie Rzeczypospolitej – kto wie, czy ich nie zmarnowałem – ale nigdy przedtem nie miałem tego, co obecnie przerażającego uczucia, iż przychodzi mi pracować w otoczeniu wrogów naszego własnego państwa. Bywały spory, różnice zdań, sprzeczności programów politycznych, ale stale miewałem wrażenie, iż zawsze – mimo różnic – radzimy nad dobrem wspólnym, jakim jest nasze nareszcie w pełni niepodległe państwo. Teraz jest inaczej. Zarówno w samej

Ten artykuł przeczytasz do końca tylko z aktywną subskrypcją cyfrową.

Felietony

Oscar i „Eden”

Kuchnia polska W Warszawie zamknięto kino Tęcza na Żoliborzu, a Warszawska Spółdzielnia Mieszkaniowa sprzedała ten obiekt jakiejś tajemniczej („tajemnica handlowa”!) firmie, która ma tam założyć prywatną szkołę reklamy. O tych wszystkich prywatnych szkołach będę pisał tu za tydzień i już ostrzę sobie na to zęby. Natomiast kino Tęcza było ostatnim w stolicy kinem wyświetlającym filmy dziwne, niekomercyjne bądź dawniejsze, którymi mogli się rozkoszować miłośnicy kina, zaś Warszawska Spółdzielnia Mieszkaniowa, zwłaszcza na Żoliborzu, gdzie

Ten artykuł przeczytasz do końca tylko z aktywną subskrypcją cyfrową.

Felietony

Kpiny z prawa do informacji

Prawo i obyczaje Fryderyk II, król Prus, nazwany został przez swych potomnych Wielkim dlatego, ponieważ stworzył potęgę swego królestwa na fundamentach absolutyzmu oświeconego. Rządził autokratycznie, nie uznając prawa poddanych do informacji. Mówił, że mają stulić pyski (Maul halten) i nie powinni o nic pytać, a tym bardziej krytykować władzy. Monarcha wiedział przecież najlepiej, co ludziom do szczęścia jest potrzebne. Dzisiaj mamy inne czasy. Nie ma już oświeconych władców. Rządzą nami ludzie często nieokrzesani, niewykształceni,

Ten artykuł przeczytasz do końca tylko z aktywną subskrypcją cyfrową.

Felietony

Cicho sza, cicho sza, tajemnica zła

Młodzieńczy wygłup wieszcza Adama „Oda do młodości” czeka na reżysera, który zrobi z niej film oraz serial. Widzę „goniących za żywiołkami drobniejszego płazu”: Gajosa, Lindę, i Stenkę, jak ścigają Pazurę, Figurę i Buzek Agatę. Żartuję, ale jak znam życie w jego różnych przejawach, to obawiam się, że jakiś reżyser cierpiący na syndrom połamanych skrzydeł może, „chyląc ku ziemi poradlone czoło”, nakręcić coś na kanwie. Jest w „Odzie” jeden kawałek wart uwagi: „Jednością silni rozumni szałem, razem

Ten artykuł przeczytasz do końca tylko z aktywną subskrypcją cyfrową.

Felietony

Co to jest prawda?

Żyjemy w świecie, który jest ogromnym skotłowaniem zaburzeń, wpływających na siebie wzajemnie w trudny do rozpoznania sposób. Znajdujemy się na obszarze bardzo daleko posuniętej swobody wypowiedzi, co w efekcie powoduje potworną wrzawę. Im poważniejsze jest jakieś wydarzenie, tym więcej pojawia się, często sprzecznych wersji tego, co zaszło. Akcje terrorystyczne jednych są bohaterskim męczeństwem innych. Zyski oligarchów wtrącają ogromne rzesze ludzi w nędzę i powolne konanie. Do niedawna jeszcze toczyły się zacięte spory o to, czy klimat

Ten artykuł przeczytasz do końca tylko z aktywną subskrypcją cyfrową.

Felietony

Przygody z czasem

WIECZORY Z PATARAFKĄ Zawsze zadziwiało i zresztą przerażało mnie zjawisko przyspieszania upływu czasu – im jesteśmy starsi, tym czas prędzej biegnie. W dzieciństwie dłuży się każdy dzień, wakacje trwają całą epokę, a już rok szkolny to prawdziwy bezmiar, który chyba nigdy się nie skończy. Co prawda muszę tu wyznać, że byłem fatalnym uczniem i nienawidziłem szkoły. Wróćmy jednak do czasu. Teraz wszystko pędzi, dzień jest za krótki, noc jest za krótka, tydzień to mgnienie, miesiące dosłownie

Ten artykuł przeczytasz do końca tylko z aktywną subskrypcją cyfrową.

Felietony Jerzy Domański

Nie zazdroszczę rządowi

Nie zanosi się na to, by zbliżające się Święta Wielkanocne poprawiły nastroje społeczne. Rząd Leszka Millera nie może się uskarżać tylko na jedno. Na brak recenzentów. Trudno się już przebić w powodzi utyskiwań. A jednak mimo dużej konkurencji na czoło recenzentów udało się wysforować byłej ekipie rządowej. Tym, którzy ubrali nas w buty po brzegi wypełnione kłopotami i tlącymi się ogniskami zapalnymi. No i co rusz gdzieś się pali. A wtedy najgłośniej krzyczą „pożar!” właśnie ci, którzy sami zostawili

Ten artykuł przeczytasz do końca tylko z aktywną subskrypcją cyfrową.