Felietony

Powrót na stronę główną
Felietony Jerzy Domański

Wyborcy postawili na lewicę

Tylko około 46% z ponad 29 milionów uprawnionych do głosowania skorzystało z szansy bezpośredniego udziału w wyborach. To dramatycznie małe zainteresowanie. Ale ci, którzy poszli, wystawili druzgocący rachunek ugrupowaniom rządzącym Polską przez ostatnie cztery lata. Klęska AWSP i UW to wynik oceny skutków ich rządów. Uratowali się tylko ci politycy, którzy uciekli z rządu do Platformy Obywatelskiej i Prawa i Sprawiedliwości. Przybierając nowe barwy, potrafili wmówić części wyborców, że są nową jakością na polskiej scenie politycznej. Do parlamentu weszli, ale trudno się spodziewać po tych

Ten artykuł przeczytasz do końca tylko z aktywną subskrypcją cyfrową.

Felietony

Zamrozić konstytucję!

Prawo i obyczaje W języku naszych politycznych „elit” co jakiś czas pojawiają się enigmatyczne bądź wieloznaczne słowa, które zakłócają porządek prawny, a nawet, co gorsza, są źródłem społecznych niepokojów. Tworzenie mętnych neologizmów jest ulubionym zajęciem polityków, którzy specjalnie posługują się nieraz niezrozumiałym dla szerokich mas językiem, by osiągnąć jakiś cel polityczny. Na tym polega tzw. manipulacja zachowaniami ludzi. Język bowiem urabia świadomość rządzonych, a narzucony obywatelom sposób myślenia kieruje ich

Ten artykuł przeczytasz do końca tylko z aktywną subskrypcją cyfrową.

Bronisław Łagowski Felietony

Perspektywy terroryzmu

Bez uprzedzeń W rozprawie „Teoria partyzanta” napisanej na początku lat 60. Carl Schmitt rozróżnia partyzanta tellurycznego, broniącego swojego kraju, swojej ziemi przed obcym najeźdźcą, od kosmopolitycznego internacjonalnego bojownika walczącego o abstrakcyjnie określony cel. Jedni i drudzy mogą być objęci nieostrym pojęciem terrorysty. Jedni i drudzy w przeciwieństwie do regularnego wojska nie przestrzegają żadnych praw wojny. Konwencje, honor i prawa są przez nich traktowane jako oszukańcze pojęcia, mające służyć silnym i utrudniać działanie bojownikom. W swoim odrzucaniu

Ten artykuł przeczytasz do końca tylko z aktywną subskrypcją cyfrową.

Felietony Jerzy Domański

Ameryka i Polska

Cały bez mała świat zaszokowany dramatycznymi wydarzeniami w USA pochyla głowy w żałobie nad ofiarami terrorystów. My, w Polsce, kraju tak strasznie dotkniętym skutkami wojen i zagładą milionów ludzi, jesteśmy szczególnie uczuleni na zbrodnie wymierzone w niewinnych. Ból, rozpacz i strach o bliskich oraz przyszłość świata są naturalną rekcją na to, co się stało w czarny wtorek. Historia naszej cywilizacji zapełniona jest czarnymi kartami okropieństw, rzezi i wojen. I po każdej hekatombie obiecywaliśmy sobie, że to musi się skończyć. Ale nie kończy się,

Ten artykuł przeczytasz do końca tylko z aktywną subskrypcją cyfrową.

Felietony

Książka do poduszki

Wieczory z Patarafką Jestem naprawdę zakłopotany. Przeczytałem książkę, po której wiele się spodziewałem, a otrzymałem nierównie mniej. Autorem jest sławny amerykański astronom i autor, Carl Sagan, a książka nosi tytuł „Miliardy, miliardy. Rozmyślania o życiu i śmierci u schyłku tysiąclecia” (wydał Prószyński, przełożyła Karolina Bober). Była pisana na łożu śmierci, wyszła w 1997 r., już po śmierci autora. Moje oczekiwania wydawały się uzasadnione, Sagan wiedział, że sumuje swoje życie duchowe i intelektualne. Ale ta suma nie okazała się

Ten artykuł przeczytasz do końca tylko z aktywną subskrypcją cyfrową.

Bronisław Łagowski Felietony

Przeszłość jest to dziś…

Bez uprzedzeń Gdy delegacje zachodnioeuropejskie zgodziły się na konferencji w Durbanie nazwać krzywdy wyrządzone Murzynom w czasach kolonialnych „zbrodniami przeciw ludzkości”, delegaci krajów afrykańskich bardzo się ucieszyli. Usilnie się tego domagali i to z dwu powodów: za takim wyznaniem win przez Europejczyków muszą iść odszkodowania pieniężne, a ponadto już samo bycie, choćby w dziesiątym pokoleniu, ofiarą modnie nazywających się zbrodni uchodzi obecnie za pozytywnie wyróżniającą się cechę moralną. Przeszłość czarnych Afrykańczyków składa się

Ten artykuł przeczytasz do końca tylko z aktywną subskrypcją cyfrową.

Felietony

Koniec republiki kolesiów konieczny

Zapiski polityczne 11 września 2001 r. Mamy kłopot z dziurą budżetową, której ujawnienie burzy wiele rozumnych zamierzeń dotyczących dalszego rozwoju naszego państwa. Ta dziura nie spadła nam z nieba niczym grad lub ulewne deszcze powodujące powódź. Dziura została starannie wypracowana przez nękającą nas od kilkudziesięciu lat, od pradawnego przedwojnia, republikę kolesiów. Stary rodowód ma ta bestia. Odradzająca się po latach rozbiorów Rzeczpospolita trwała jako państwo demokratyczne krótko, a działo się w niej źle, co tak rozłościło

Ten artykuł przeczytasz do końca tylko z aktywną subskrypcją cyfrową.

Felietony

Niech ja stracę

Kuchnia polska Posprzeczam się dzisiaj z dwoma postaciami, z których każda jest postacią nie tylko wybitną, ale na domiar złego mocarną. Co gorsza, nie tym rodzajem mocy, który przydziela się urzędowo – korowody takich mocarzy przesunęły się przed moimi oczami i pies z kulawą nogą już o nich nie pamięta – ale przypominającą nieco ową moc Jedi, o której mowa w „Gwiezdnych wojnach”. A więc płynącą z ducha, z brzucha, z samozaparcia, Bóg wie, skąd zresztą – może po prostu z charakteru i talentu? Ale trudno, niech ja stracę. Pierwszą

Ten artykuł przeczytasz do końca tylko z aktywną subskrypcją cyfrową.

Felietony

Proszę o czosnek do kryminału

Zapiski przedwięzienne 4 września 2001 r. W ubiegłym roku napisałem kilka felietonów o chorobie toczącej nasz wymiar sprawiedliwości. Sądziłem, że środowisko sędziowskie rozważy spokojnie moje zarzuty. Omyliłem się. Zamiast rozwagi doczekałem się donosu do prokuratury, która wezwała mnie na 12 września br. do gmachu przy ulicy Kruczej 38 w Warszawie, by mi przedstawić zarzuty zniewagi sądu, zagrożone karą grzywny bądź aż trzech (jak się dobrze policzy) lat więzienia. Donos złożony na przełomie wieków, czyli z początkiem

Ten artykuł przeczytasz do końca tylko z aktywną subskrypcją cyfrową.

Bronisław Łagowski Felietony

O co chodzi?

Bez uprzedzeń Nikt nie powiedział przekonująco tyle złego o premierze Buzku, co on sam o sobie w mało treściwym poza tym wywiadzie dla „Gazety Wyborczej”. Popełnił coś zbliżonego do eutanazji politycznej, przyznając się, że o wysokości deficytu budżetowego dowiedział się dopiero 8 sierpnia i że ta wiadomość była dla niego niespodzianką. Mieliśmy więc premiera nie umiejącego przewidywać skutków swej polityki ani na cztery lata na przód, ani nawet na klika miesięcy. Jeżeli nie przewidywał, to może nie interesował się faktami decydującymi

Ten artykuł przeczytasz do końca tylko z aktywną subskrypcją cyfrową.