Felietony

Powrót na stronę główną
Felietony Tomasz Jastrun

Portret osobisty

Rozumiemy gniew rolników, ale chyba zaczynamy tracić cierpliwość. Powinni pójść teraz na kompromis. To w większości ludzie bardzo zamożni, wiem, że bogaty też nie lubi tracić. Zdają się nie mieć żadnej wrażliwości na dramat Ukrainy, nie pojmują, czym jest Unia, jak ważna jest ta wspólnota i my w niej. Nie wierzą w zmiany klimatyczne, ślepi są na to, czym one grożą. Mają jednak mocne usprawiedliwienie. To nie ich wina, że są potomkami pańszczyźnianych niewolników, a jak pisał Norwid, gdyby dać niewolnikom skrzydła, zamiataliby

Ten artykuł przeczytasz do końca tylko z aktywną subskrypcją cyfrową.

Andrzej Szahaj Felietony

Razem

Kapitalizm produkuje samotność. Rozbija tkankę społeczną. Wzmaga egoizm. Rządzi przez atomizowanie. Nic dziwnego, zawsze łatwiej poradzić sobie z samotną i przestraszoną jednostką niż z solidarną wspólnotą. W tym sensie działa dokładnie tak jak system tzw. realnego socjalizmu. I w jednym, i w drugim chodzi o to samo: o rozbicie poczucia bycia razem, istnienia wspólnych emocji i interesów. Niech każdy samotnie zmaga się ze swoim losem. Wiadomo, że jako osamotniona jednostka nie ma szans w walce z systemem. I o to chodzi. Wydawało się, że po lekcji

Ten artykuł przeczytasz do końca tylko z aktywną subskrypcją cyfrową.

Andrzej Romanowski Felietony

Patriotyzm konfrontacyjny

W nr. 10 „Polityki” czytam artykuł Juliusza Ćwielucha o Muzeum Żołnierzy Wyklętych i Więźniów Politycznych PRL. Było ono pomysłem prezydenta Bronisława Komorowskiego, wysuniętym w roku 2012, rok po zainicjowaniu Narodowego Dnia Pamięci Żołnierzy Wyklętych. Sejm i prezydent nadali wtedy rangę święta państwowego zwyczajnej publicystycznej manipulacji. Jak bowiem można było wrzucać do jednego worka Emila Fieldorfa „Nila” i Romualda Rajsa „Burego”? Jak było można czcić tylko jedną z dróg prowadzących do wolności –

Ten artykuł przeczytasz do końca tylko z aktywną subskrypcją cyfrową.

Felietony Wojciech Kuczok

W trybie leczniczym

Przestałem żyć polityką, co za ulga. To jest symptom normalności – po ośmiu latach zgrzytania zębami wreszcie można się wyluzować. Nie, żeby wszystko było idealnie – nigdy tak nie będzie, bo w politykę w przeważającej mierze idą osobowości narcystyczne, raczej egotycy niż altruiści, z którejkolwiek strony by nadchodzili, wiedzie ich ku ławom sejmowym ten sam narkotyk władzy; Kuroniowie nie rodzą się na kamieniu. Ale antykompetencyjne, populistyczne rządy fanatyków, którym marzyły się polexit, państwo wyznaniowe i demokratura w węgierskim stylu,

Ten artykuł przeczytasz do końca tylko z aktywną subskrypcją cyfrową.

Felietony Roman Kurkiewicz

Błogosławiona, przeklęta inteligencja (sztuczna)

W ostatnich tygodniach rozpoczynam lekturę mediów od doniesień na jeden temat (tak jak kiedyś od Passenta czy Kisiela) – o niej, nowej królowej świata, która jest tajemnicą i obietnicą w jednym: przed Państwem Jej Niewyobrażalność Sztuczna Inteligencja. Każdy o niej słyszał, niektórzy mieli kontakt, wszyscy wiedzą, że jest, nie mając pojęcia, czym doprawdy się ją je ani jak zmieni nasze życie i w którym kierunku. Strach pada na całe zawodowe plemiona, do niedawna nietykalne, jak choćby branża IT, reklama, zawody związane

Ten artykuł przeczytasz do końca tylko z aktywną subskrypcją cyfrową.

Agnieszka Wolny-Hamkało Felietony

Królowe w paznokciarniach

Przyjemność zaglądania w cudze okna po zmierzchu stała się o wiele donioślejsza, kiedy wśród oświetlonych witryn pojawiły się gabinety kosmetyczne. Głównie paznokciarnie – odsłonięte jak na placu Pigalle, reklamujące same siebie skuteczniej niż obłędnie kolorowe banery. Nowocześnie urządzone gabinety, wyposażone w kosmiczne ruchome fotele, miseczki i mazie, oferują nie tylko relaunch paznokci, ale też kawę, wodę, słodycze i owoce, a także serdeczną rozmowę, lekcje łaciny i jazdę konną na lonży. Kilka z nich mijam

Ten artykuł przeczytasz do końca tylko z aktywną subskrypcją cyfrową.

Felietony Jerzy Domański

Obrona reduty Glapińskiego

Wielki to pan. Ma też potężny dwór. A w nim licznych dworzan. Dworzan herbu PiS. Podsyłanych przez tych, którzy mu to królestwo załatwili. Droga Adama Glapińskiego do prezesury NBP zaczęła się od partii. Od Porozumienia Centrum, które Glapiński współorganizował. Partii matki, znanej z licznych przekrętów. Glapiński był w niej wiceprzewodniczącym w latach 1991-1993. Rządził oczywiście Jarosław Kaczyński. I to jemu Glapiński zawdzięcza wszystkie funkcje ministerialne i parlamentarne, aż do prezesury NBP. Ponad 30 lat pod rękę z Kaczyńskim było dla Glapińskiego

Ten artykuł przeczytasz do końca tylko z aktywną subskrypcją cyfrową.

Felietony Roman Kurkiewicz

Spod katechezy pod kanonadę

Im starszy jestem i oddalam się od własnego wspomnienia edukacji szkolnej, tym większym przerażeniem napawa mnie sposób, w jaki decydenci/tki oświatowi/owe traktują uczniów w szkole. Raz siak, zaraz owak, to zdjąć, to włożyć, tych mniej, tamtych więcej: lektur, zadań, podstaw programowych. Obserwujemy powolny proces wycieku katechezy katolickiej (zwanej dla zamydlenia oczu od dekad lekcjami religii) ze szkół. Niech znika, opuszcza szkolne mury, już wystarczy. Nie pochylę się nad biadoleniem katechetów, że wraz z ich

Ten artykuł przeczytasz do końca tylko z aktywną subskrypcją cyfrową.

Felietony Jan Widacki

Nauka i szkolnictwo wyższe pod rządami Lewicy

Niby wszyscy wiedzą, że inwestowanie w naukę to inwestowanie w przyszłość. Mądrość ta jest nawet często powtarzana. Można więc przyjąć, że to niemal oczywiste. Z drugiej strony niestety jest też oczywiste, że nauka polska i polskie szkolnictwo wyższe są nie tylko w kiepskiej, ale wręcz z roku na rok coraz gorszej kondycji. Jeśli zsumować te dwie oczywistości, wychodzi, że przyszłość Polski już z tego choćby względu nie maluje się w jasnych barwach. Gdy zwycięska Koalicja 15 Października dzieliła resorty, Lewica dostała właśnie Ministerstwo Nauki

Ten artykuł przeczytasz do końca tylko z aktywną subskrypcją cyfrową.

Felietony Tomasz Jastrun

Chude lata

Trzy tygodnie po operacji. Bywa już, że chodzę na trzech nogach. Za tydzień mam nadzieję odstawić kule. Wyjęto mi szwy. Bardzo lubię wyciąganie szwów. Uczucie, jakbym był baleronem, który jest uwalniany z więzów. Tomek Łubieński nie żyje. Utalentowany eseista. Niepozorny, w okularkach, a jeździł dobrze na nartach, wspinał się, nie umiał grać w tenisa, ale wygrywał. „On jest taki ścichapęk”, mówił mi kiedyś o nim Janusz Głowacki, znali się od wcześniej młodości. Tomek przez ostatnie lata był już

Ten artykuł przeczytasz do końca tylko z aktywną subskrypcją cyfrową.