Kraj

Powrót na stronę główną
Kraj

Zanim przyszli aniołowie

Ledwo uszła z życiem, gdy syn próbował ją zabić. Dziś boi się, że on wróci Opowiada Danuta Ł., 71 lat, wykształcenie średnie, emerytka: – Syn mieszkał ze mną do 1985 roku, to jest do ukończenia liceum, a następnie podjął studia we Wrocławiu. Przebywał tam przez dwa lata, po czym zawarł związek małżeński i wrócił do Opola. Zamieszkał w innej dzielnicy. Po ukończeniu studiów syn otworzył przewód doktorancki, nie pracował i był na moim utrzymaniu, czasem finansował go też ojciec, czyli mój mąż.

Ten artykuł przeczytasz do końca tylko z aktywną subskrypcją cyfrową.

Kraj

Milionerzy bez zer

Tylko u nich skasowany samochód rumuński aro mógł osiągnąć wartość 6 mln 100 tys. zł W Warszawie złomowane generatory z dawnej Huty im. Nowotki szły po 45 dolarów za sztukę. Następnie trafiały do Przemyśla, a stamtąd do spółki w Stalowej Woli, która wysyłała je na Ukrainę. Na granicy każdy z 250 generatorów osiągnął wartość 3,8 tys. dolarów. Kontrakt na tak olbrzymią kwotę zainteresował organy ścigania. – I, jak mówi przysłowie, doszliśmy po nitce do kłębka – wyjawia mechanizm wykrycia największej

Ten artykuł przeczytasz do końca tylko z aktywną subskrypcją cyfrową.

Kraj

Pod zastaw

Żeby szybko i bez problemu pożyczyć pieniądze, ktoś chciał zastawić w lombardzie sztuczną nerkę, inny – traktor PomysŁ Lombardczyków Lombard – instytucja kredytowa udzielająca pożyczek pod zastaw ruchomości, przedmiotów i papierów wartościowych oraz towarów. Wyraz “lombard” pochodzi od nazwy historycznej krainy włoskiej Lombardii, słynnej w czasach średniowiecza i wczesnych czasach nowożytnych z bankierów i lichwiarzy. D o lombardu położonego w śródmieściu Warszawy co chwila ktoś wchodzi. Właściciel, pan Karol, to barczysty mężczyzna po czterdziestce. Ubrany w skórę

Ten artykuł przeczytasz do końca tylko z aktywną subskrypcją cyfrową.

Kraj

Niechciane wojsko

Pół tysiąca zawodowych wojskowych i 200 cywilów musi opuścić Jednostki Nadwiślańskie Mjr Wiktor Szopski, rzecznik prasowy Nadwiślańskich Jednostek Wojskowych, zazwyczaj wręcza gościom wydany na błyszczącym papierze kolorowy folder swojej formacji. Na fotografiach prezydent Lech Wałęsa i Mieczysław Wachowski obserwują poligonowe ćwiczenia nadwiślańczyków. Jan Paweł II przyjmuje od dowódcy jednostek prezent. Pozostałe zdjęcia dokumentują obowiązki żołnierzy z NJW. Podpisy pod zdjęciami: “Straż przed Pałacem Prezydenckim, Belwederem, siedzibami najwyższych instytucji państwowych, ambasadami”.

Ten artykuł przeczytasz do końca tylko z aktywną subskrypcją cyfrową.

Kraj

Notes dyplomatyczny

Minął długi, długi weekend. Mądrzy ludzie w MSZ brali sześć dni urlopu i mieli dwa tygodnie wolnego, zresztą podobnie robiono i gdzie indziej. Za to politycy pracowali. 1 maja, 3 maja i w międzyczasie. Premier Buzek emablował kanclerza Schrödera w Gnieźnie, i opowiadał przy tym, że załatwił Polsce szybsze wejście do Unii Europejskiej. W Sejmie, z korpusem dyplomatycznym spotykał się za to marszałek Płażyński. Bon ton i wielkie salony. Za to obaj – Buzek i Płażyński – spóźnili się

Ten artykuł przeczytasz do końca tylko z aktywną subskrypcją cyfrową.

Kraj

Notes dyplomatyczny

Nadrabiamy zaległości otóż od 4 kwietnia mamy ambasadora na Cyprze. Jest nim Tomasz Lis, osoba, która zrobiła w MSZ wielką karierę. I bynajmniej nie był to efekt jakichkolwiek zdolności, tylko politycznych układów. O czym wie­dzą wszyscy i nikt nie zamierza te­go ukrywać. Lis działał w latach 80. w organi­zacji „Wolność i Pokój” i teraz może od tego odcinać kupony. Przyszedł więc do MSZ w roku 1991. Najpierw był zastępcą dyrektora departa­mentu konsularnego, potem dyrek­torem, za Bartoszewskiego pełnił funkcję szefa jego

Ten artykuł przeczytasz do końca tylko z aktywną subskrypcją cyfrową.

Kraj

Wizja lokalna

Skini lubią porządek. A Adam był flej i miał drogie buty. Dlatego zginął I Wystarczy zapukać, a nie domknię­te drzwi do mieszkania uchylają się same. Nikt nie odpowiada na wołanie. Z progu pokoju widać mężczyznę. Wiekiem w sam raz na tatę 17-letniego syna. Leży na wersalce, przykryty niemodnym pledem w pasy. Cepelia sprzedawała takie w latach 70. Widać tylko rękę z prawie pustą butelką i skurczoną w niespokojnym śnie twarz. Z drogiej strony pledu wystaje noga w niepotrzebnym bucie.

Ten artykuł przeczytasz do końca tylko z aktywną subskrypcją cyfrową.

Kraj

Morderca z lotniskowca „Nimitz”

Szalony amerykański marynarz w każdym porcie zabijał dziewczynę „Ten facet siał terror na całym globie. John Armstrong to seryjny morderca. To chory człowiek”, powiedział wstrząśnięty szef policji w Detroit, Benny Napoleon. John Eric Armstrong przez siedem lat pływał na amerykańskim lotniskowcu atomowym „Nimitz”, jednym z największych okrętów wojennych świata. W ramach wyznaczonych przez Pentagon zadań strategicznych USS “Nimitz” krążył od Pacyfiku po Zatokę Perską, zawijając do portów na wszystkich kontynentach. John Armstrong wychodził na ląd,

Ten artykuł przeczytasz do końca tylko z aktywną subskrypcją cyfrową.

Kraj

Cudzoziemcy mogą odejść

Starostwo warszawskie nie chce, by koreański dyrektor pracował w Polsce Sun Joo Lee, członek zarządu i dyrektor operacyjny warszawskiej spółki Daewoo-FSO, nie spodziewał się, że pewnego dnia zdrowa siła narodu w osobie starosty Powiatu Warszawskiego uniemożliwi mu dalszą pracę w Polsce. Emanacją tej siły stał się Henryk Dąbrowski, członek zarządu starostwa, sympatyzujący z ZChN, który oświadczył: „Jestem Polakiem” – i jako Polak i przedstawiciel starosty odmówił podpisania zezwolenia na dalsze zatrudnienie Koreańczyka. W koncernach motoryzacyjnych działających

Ten artykuł przeczytasz do końca tylko z aktywną subskrypcją cyfrową.

Kraj

Pochody z petardami w tle

Na 1 Maja, jak co roku, będzie głośno. Czy będzie groźnie? Rok temu, podczas wiecu pierwszomajowego na placu Grzybowskim profesor Krzysztof Dunin-Wąsowicz, członek PPS, powalony został petardą rzuconą przez bojówkarza prawicy. Pokrwawionego karetka zabrała do szpitala. Czy dziś 77-letni profesor wybiera się na pochód? – Bardzo chciałbym iść – mówi. – Ale wszystko zależeć będzie od tego, jak się będę czuł. Profesor nie ukrywa – ma swoje lata, więc organizm może nie wytrzymać wielogodzinnego

Ten artykuł przeczytasz do końca tylko z aktywną subskrypcją cyfrową.