Kultura
Przesłanie Almodóvara
Pedro Almodóvar ściąga z ludzi ubranie zwane męskością lub kobiecością Gdziekolwiek się ruszyć, wyskakuje na nas schemat płci, stereotyp roli płciowej i wiara, że wszystko, co tradycyjnie związane z płcią, wywodzi się niemal prosto z natury. Przy czym nie jest to natura w swojej nieprzewidywalnej różnorodności, ale natura według naszego projektu i życzenia. Kobiety opiekuńcze, z instynktem gniazda. Mężczyźni – racjonaliści z instynktem łowów. Homoseksualiści – zboczeni, robią naturze na złość. Włączam radio, a tam dyskusja:
Nie jestem Zbyszkiem biesiadnym
Piszę wyłącznie na zamówienie, na jakąś okazję, a nie do szuflady. Nie umiem robić na zapas Rozmowa ze Zbigniewem Górnym – Dla tysięcy widzów jest pan przede wszystkim organizatorem gal piosenki biesiadnej, wiele razy emitowanych w telewizji. Która była pierwsza? – „Gala piosenki biesiadnej”, następnie „Poprawiny”, „Gala piosenki familijnej”, „Biesiada bez granic”, potem biesiada śląska, warszawska, biesiada żeglarska. – Kto wymyślił piosenkę biesiadną? W jakich okolicznościach? – Ja i Krzysiek Jaślar. Kiedyś byliśmy razem
Wirtuoz kaligrafii
Andrzej Leżoń nazywany jest poetą pisma Jego kunszt i umiejętności znane są nie tylko w Polsce, ale także w największych artystycznych centrach świata jak Nowy Jork, Rzym, Berlin czy Londyn. Zdaniem krytyków, kaligrafie tworzone przez Andrzeja Leżonia – bo o nim mowa – wyróżniają się precyzją wykonania, fantazją i wręcz komputerową dokładnością. Chwilami aż trudno uwierzyć, że są dziełem ręki ludzkiej. Pisze swobodnie, lekko, jakby od niechcenia. Kryje się za tym jednak nie tylko wrodzony talent, ale także godziny ćwiczeń,
Mój debiut był… krwawy
Mówiono, że jakiś duch straszy w szkole teatralnej i wyje po nocach. To byłem ja Rozmowa z Emilianem Kamińskim – Pamięta pan swój sceniczny debiut? – Ba! To niezapomniane przeżycie. Tuż po dyplomie pojawiła się propozycja gościnnego zagrania D’Artagnana w muzycznej przeróbce „Trzech muszkieterów” w Operetce Warszawskiej. Fajna przygoda do… 13. przedstawienia, kiedy dostałem szpadą w oko od jednego z występujących. Biedak miał kłopoty z głową i nie wolno było dawać mu do ręki oręża. Ustawiono pojedynek, który wygrywałem.
Oscarowa machina ruszyła
Najbardziej prawdopodobny wariant optymistyczny to Oscar za reżyserię „Pianisty” – twierdzi Krzysztof Wojciechowski, promotor polskiego kina w Hollywood Dystrybutor Oscarów ma barokową nazwę i tajny skład. Academy of Motion Pictures Arts and Sciences liczy 5816 członków. Ich lista jest jedną z lepiej strzeżonych tajemnic w Ameryce. Prośby o jej ujawnienie kwitowane są nieodmiennie odpowiedzią, że „Akademia pragnie zachować prywatność”. „Prywatne grono” chce natomiast, aby owoc jego pracy, czyli galę rozdania
Nie wahałem się ani chwili
Nawet gdyby skończyło się tylko na nominacjach, jest to sukces Lew Rywin o „Pianiście”: – Jak pan zareagował na wiadomość, że „Pianista” Romana Polańskiego został nominowany do Oscara? Zaskoczyło to pana? – Nie, nie jestem zaskoczony. Spodziewałem się, że ten film dostanie nominacje. Jednak bardzo mi zależało, żeby tych nominacji było więcej niż pięć. I dostał aż siedem – a to już wielki sukces. Żałuję tylko, że wśród nominowanych nie ma Allana Starskiego, który w ogromnej mierze wpłynął na kształt artystyczny tego filmu.
„Pianista” – siedem szans na Oscara
Pociecha dla polskiej kinematografii „Pianista” Romana Polańskiego otrzymał aż siedem nominacji do Oscara. Nie zdarzyło się jeszcze, żeby polski film odniósł za oceanem taki sukces. – Siedem nominacji to fantastyczny wynik, niezależnie od tego, na ile statuetek się to przełoży. To pociecha dla naszej marnej współczesnej kinematografii – komentuje Kazimierz Kutz. Dla niego film Polańskiego to film polski. Sam Polański wielokrotnie mówił, że nie mógłby zrobić takiego filmu, gdyby nie był Polakiem i sam nie przeżył koszmaru
Nie walczę z maczugą o role
Aktorem jest się wtedy, kiedy się gra, a nie wtedy, kiedy się siedzi w domu i marzy o roli Hamleta czy Ofelii Rozmowa z Joanna Trzepiecińską – Czy grywa pani jeszcze na flecie? – Rzadko. W szkole muzycznej grałam z prawdziwą pasją, ale… Trening czyni mistrza, a brak treningu niestety powoduje, że wypracowany poziom spada tak gwałtownie, że po jakimś czasie nie ma się żadnej przyjemności z grania. A ja, kiedy zdecydowałam się na aktorstwo, po prostu przestałam ćwiczyć. Oczywiście, umiem nadal
Musiałem dotrzeć do prawdy o Holokauście
Moje filmy pokazują, do czego może doprowadzić rasizm, fanatyzm, nienawiść do innego narodu Rozmowa z Claudem Lanzmannem, reżyserem, dokumentalistą – W młodości zajmował się pan filozofią, wykładał na uniwersytecie, kierował pismem francuskich intelektualistów „Les Temps Modernes”. Odnosił pan sukcesy jako publicysta, zaangażował się pan w ruch francuskiej lewicy. Nagle, na początku lat 70., porzucił pan dziennikarstwo i zajął się robieniem filmów. Dlaczego? – Zaczęło się od pierwszego filmu „Dlaczego Izrael”.
Dyrektor jak faraon
Na księgę pamiątkową dedykowaną szefowi ośrodka ochrony zabytków wydano z państwowej kasy co najmniej 100 tys. zł Czytelnicy „Przeglądu” znają historię tajemniczego zniknięcia wycenionej na 50 tys. dol. kamiennej rzeźby z parku w Dylewie i krótkotrwałego aresztowania żony profesora archeologii podejrzewanej o to, że sama ten ważący 1,5 tony zabytek rok wcześniej wywiozła w siną dal („P” z 9 grudnia ub.r.). Dziś do tej opowieści dopisujemy dalszy ciąg. Archeolog, który za wyciągnięcie żony z aresztu musiał






