Obserwacje
Uciekające panny młode
Każdego roku w ostatniej chwili odwołuje się prawie 10 tysięcy ślubów – A tu, na samym szczycie, dałem jej pierścionek. Z czerwonym oczkiem – oglądamy album fotograficzny Pawła z ubiegłych wakacji. Wszystkie wspólne zdjęcia są przecięte na pół i… podklejone taśmą od spodu. 23-letni policjant nie poda nazwiska. Od pół roku smutki topi w kieliszku. A jest w czym topić, bo niewypitej wódki zostało prawie 300 butelek (akurat na 200 potwierdzonych zaproszeń). – Tort przywieziony
Kto kręci lody
Najchętniej jemy je samotnie, w lipcu, na patyku i o smaku śmietankowym Mężczyzna uzależniony od pogody jest na pewno producentem lodów. Marcin Snopkowski, prezes Algidy, kończy dzień prognozą pogody, a zaczyna od uważnej lustracji nieba. Jednak podkreśla, że nie ma obsesji, a w pochmurny dzień obmyśla strategię na upał. Robert Główka, główny technolog u Bliklego jest jakiś radośniejszy w słoneczne dni, ale kiedy pada deszcz, potrafi się pocieszyć, że praliny też wychodzą mu świetnie. Juliusz de Marco z sopockiego Milano od czasu, gdy odziedziczył
Dziecięce zabawy dorosłych
Bawią się blaszakami na resorach, parowozami na dżojstiki i… w wojnę Żyłka rozwinięta wzdłuż łąki czeka na wiatr. Z jednej strony żyłki Stanisław Bednarek, jeszcze czeladnik w kwestii latawców, asystuje, przytrzymując papierowy kwadrat, z drugiej Jerzy Szefliński manewruje kołowrotkiem z tysiącem metrów nakręconego sznurka. Zerkanie na korony drzew. Cisza. Wreszcie liście zadrgały. Jest podmuch. – Lecimy! – brzmi komenda. Gdy Staś puszcza kwadrat, Szefliński rozpoczyna bieg, rozwijając sznurek ze szpuli. Dostał
Gorączka sobótkowej nocy
Orgie, hulanki, swawole. W noc czerwcowego przesilenia nasi przodkowie czcili ogień i wolną miłość Początki dzisiejszej nocy świętojańskiej sięgają dalekiej, pogańskiej tradycji obchodów święta bogini płodności – Kupały. Stąd legenda o ich nieprzyzwoitym, a nawet orgiastycznym charakterze. – Tej nocy wszystko było dozwolone, nawet takie zachowania, które na co dzień uważano za obyczajowo niedopuszczalne – twierdzi Elżbieta Kaczmarek, etnograf z Muzeum Warmii i Mazur. W obrzędach przedchrześcijańskich czas letniego przesilenia
Skrzydło w skrzydło z ptakiem
Motolotniarze oprócz pogody boją się linii elektrycznych i lasu. Nie latają też nad cmentarzem. Ot, taki tam przesąd Nie było pasów startowych ani rozprowadzającego z chorągiewką. Jako lotnisko w Jarnicach pod Węgrowem służyła świeżo skoszona łąka. Nie było okrągłych okien, jak w samolocie, tylko pasy zabezpieczające i kask. Kiedy Antoni Kruszewski odpalił silnik, poczułem przeraźliwy strach. Ostatnie zerknięcie, kciuk do góry, uśmiech na twarzy pilota, zamknięcie szybki kasku i słowa: „Ruszamy”. W jednej chwili maszyna
Reklama zamiast dobranocki
Maluchy to idealny odbiorca przekazów reklamowych – ufny i bezkrytyczny Kiedy kończy się lekcja, uczniowie śpiewają piosenkę o oleju kujawskim. Lubią też rozmawiać o kremach i papierosach. Aldona Leszczyńska, polonistka ze Społecznej Szkoły Podstawowej nr 16 STO w Warszawie, od 11 lat obserwuje wzrost fascynacji kulturą masową wśród uczniów. – Najpierw rymowane slogany zaczęły przenikać do dziecięcego języka, potem na przerwach coraz częściej słyszałam piosenki reklamowe, wreszcie sposób odbioru obrazu –
Brudne strony Internetu
Jak samemu zrobić silny narkotyk, bombę z nawozu do kwiatków albo drzewko bonsai z domowego mruczka? W Internecie polują najczęściej dorośli, a ofiarami są dzieci Mała Kasia bardzo lubi kotki, rodzice zafundowali jej właśnie dostęp do Internetu. Dziewczynka wpisuje w wyszukiwarkę słowo „kotek” i dostaje link na adres „kotki bonsai”. A tam poradnik dla właścicieli, którym znudziły się tradycyjne kocie kształty. „Umieszczamy kotka w szklanym naczyniu, tak żeby szczelnie przylegał do jego ścianek. Najlepsze są małe kotki, bo mają
Buntownicy z wyboru
O mieszkańcach blokowisk mówią z pogardą „szarzy Kowalscy”. Squatersi czują się wolni w ruinach 19.30. Jeszcze minuta. Może dwie. Z końcem kolejnego wiosennego dnia latarnie zapalają się o sekundy później. Ludzie z „klocków”, jak mówią squatersi o mieszkańcach blokowisk, cieszą się widnym popołudniem, siedzeniem na działce, podlewaniem szczypiorku w doniczce. Na squacie długi dzień niecierpliwi przeciągającym się czekaniem na prąd. Błysk. Jest faza. Wreszcie. Lampka zawieszona nad brunatnym barłogiem rozświetla norkę Dzbanków.
Celnicy kontra przemytnicy
Na wszystkich przejściach granicznych toczy się nieustanna gra między celnikami a przemytnikami, kto kogo przechytrzy. Pomysłowe „mrówki” ukrywają towar w najróżniejszych zakamarkach. Do Polski najczęściej przemyca się alkohol (nawet w woreczkach przyczepionych do ciała) i papierosy. Tylko w ubiegłym roku celnicy udaremnili przemyt alkoholu o wartości ok. 27 mln zł. Jednym z najpopularniejszych miejsc przerzutowych alkoholu jest przejście graniczne między Polską a Rosją – Gronowo-Mamonowo. Z roku na rok wzrasta też przemyt chronionych, ginących
Żona dla Polaka
Długo tłumaczyła rodzicom, że polski mąż to nie koniec świata Wszystkie zdumiewa całowanie po rękach i złości pytanie: „A czy pani mówi po polsku?”, gdy bezradne zagadują w sklepie „Do you speak English?”, zapomniawszy, jak po polsku powiedzieć pomidor. Ale choć w swoim kraju słyszą narzekania, że woda w Wiśle brudna, że egzotyczne owoce są tylko w mrożonkach, a na trawnikach psie kupy, cudzoziemskie żony Polaków o bogatych zachodnich krajach mówią „dekadencja”. A o Polsce? Tutejsza odrobina „buszu” ma swój urok. Mieszane uczucia, paradoksalnie, mają większe







