Opinie
Przedawnienie czy nieustanne jątrzenie
Rzymianie ustalili prawną zasadę przedawnienia. Tę zasadę w stosunku do Niemców (i komunistów) złamano i teraz odbija się to rykoszetem Jako autor 24 książek (nie licząc wznowień) na temat Polski przedwojennej, Niemiec i stosunków polsko-niemieckich, ostatnio „Historii Niemiec” (Ossolineum 1998 i dodruk 2002) oraz „Polska-Niemcy. Stosunki polityczne od zarania po czasy najnowsze” (Kurpisz 2003), a ponadto ekspert polsko-niemieckiej komisji podręcznikowej przez 21 lat (1972-1993) – czuję się uprawniony do zabrania głosu w sprawie obecnego opłakanego stanu w przededniu
Heroizm strachem podszyty
Liberum veto Od dawna żaden polski film nie wzbudził tak sprzecznych emocji jak „Pornografia” Jana Jakuba Kolskiego według powieści Witolda Gombrowicza pod tymże tytułem. Jedni uznali, że film zasługiwałby na Oscara, inni odmawiają mu wszelkich wartości. Wojciech Młynarski napisał na łamach „Rzeczpospolitej”: „Kolski nie zrozumiał książki, uparł się, że ją sfilmuje, i wyszło nieszczęście (…), film jest momentami śmiertelnie nudnym, pretensjonalnym straszydłem”. Tu warto by przypomnieć, że powieść nie spodobała się Arturowi Sandauerowi, który skądinąd lansował
O nostalgiach i świątecznych aurach
Polskie media oszalały i przemawiają językiem wojny, bitwy, obrony Przez były tzw. blok wschodni idzie fala nostalgii. Najbardziej nostalgizują Niemcy z byłej NRD – na przykład w filmach, takich jak „Słoneczna aleja” („Sonnenalle”), „Na półpiętrze” czy ostatnio w „Good Bye Lenin”. NRD bywa w tych filmach oglądana z perspektywy straty i zmiany, trochę tak jakby potem nadpłynęła wielka światowa ryba z tęczowym ogonem, zwana dawniej RFN, i połknęła tę małą, w ciemię bitą, ale i tak niepojętną, szarą NRD.
Znaki firmowe socjaldemokracji
Gdy konkurują ze sobą dwie ważne wartości – wolność i sprawiedliwość – liberał wybierze wolność, a socjaldemokrata sprawiedliwość Zacznijmy od przykładów. Z wiarą, że władza jest po to, by zmieniać świat na lepszy. By służyć ludziom. By w praktykę realnej polityki wpleść wartości opisujące wielkie ludzkie tęsknoty za dobrze urządzonym państwem i przyjaznym człowiekowi społeczeństwem. Przykład pierwszy W listopadzie mijającego 2003 r. zakończyła się szczęśliwie droga przez ciernie 30 tys. organizacji pozarządowych, które w społeczeństwie okresu smuty, jeśli idzie
Między egoizmem a podatkami
Robert Walenciak odpowiada Henryce Bochniarz: Moje szaty, czyli o czym chciałbym dyskutować Pani Bochniarz nie zgadza się ze mną, a ja nie zgadzam się z panią Bochniarz. Nie tylko z jej poglądami, które – w mojej opinii – wyrażają wąskie, egoistyczne widzenie jednej grupy, ale i z formą dyskusji, którą proponuje. Zacznę od drobiazgu, mało istotnego, ale dobrze ilustrującego metodę ustawiania sobie rozmówcy. Otóż pani Bochniarz pisze, że mój tekst „Wicepremier w szatach liberała” nie zawierał „żadnych nazwisk, konkretów, spersonalizowanych opinii”. Cel
Profesorowie i decydenci
Rozwiązać PAN czy też związać z polską gospodarką? Napisany z pasją artykuł dr. hab. Cezarego Wójcika pt. „Rozwiązać PAN” wymaga, moim zdaniem, kilku uwag, gdyż jego ewentualna akceptacja sprowadza się do wylania dziecka z kąpielą. Uwagi autora, że „polska nauka starzeje się i umiera” oraz że „potrzebne są radykalne rozwiązania” są w zasadzie słuszne, ale dyskryminują jednocześnie zdecydowaną większość polskich uczonych twierdzeniem, że „dorobek tworzy garstka wybitnych ludzi”. Przy takim założeniu nie byłoby sensu promowania przez autora zamian
Dziennikarz w szatach czarnowidza
Henryka Bochniarz, prezydent Polskiej Konfederacji Pracodawców Prywatnych, polemizuje z red. Walenciakiem Nie po raz pierwszy czytam tekst, z którym się nie zgadzam, bo opacznie – według mnie – interpretuje to, co wydaje się jasne, oczywiste, sprzyjające gospodarce, krajowi, rozwojowi. Mam na myśli tekst red. Roberta Walenciaka „Wicepremier w szatach liberała” („Przegląd” nr 47, z 23 listopada br.). Bardziej jednak od argumentów zadziwił mnie sposób ich przedstawienia, charakterystyczny dla debat w Polsce, którego poważne tytuły, a do takich
Pseudohit o niby-państwach
Mają terytorium, ludność i efektywną władzę brakuje im jedynie uznania międzynarodowego Politologia ma przyszłość. Setki instytutów naukowych, tysiące wybitnych profesorów, niezliczone kongresy zapewniają prymat politologii w orszaku nauk! Małostkowe byłoby wytykanie politologii, że gdy rozpościerała skrzydła do lotu, miała trochę niepowodzeń. Nie przewidziała, że jakiś ajatollah wywróci Pawi Tron, że niezłomny Kraj Rad połamie zęby na dzikim Afganistanie i nagle spruje się jak stara kapota, a podobny los spotka dumną Jugosławię i zaradną






