Heroizm strachem podszyty

Heroizm strachem podszyty

Liberum veto

Od dawna żaden polski film nie wzbudził tak sprzecznych emocji jak „Pornografia” Jana Jakuba Kolskiego według powieści Witolda Gombrowicza pod tymże tytułem. Jedni uznali, że film zasługiwałby na Oscara, inni odmawiają mu wszelkich wartości. Wojciech Młynarski napisał na łamach „Rzeczpospolitej”: „Kolski nie zrozumiał książki, uparł się, że ją sfilmuje, i wyszło nieszczęście (…), film jest momentami śmiertelnie nudnym, pretensjonalnym straszydłem”.
Tu warto by przypomnieć, że powieść nie spodobała się Arturowi Sandauerowi, który skądinąd lansował Gombrowicza w dobie odgórnie zadekretowanego socrealizmu. Natomiast swego czasu „Pornografię” chciał ekranizować tak doświadczony reżyser jak Janusz Majewski, a nie uczynił tego ze względów od siebie niezależnych (o ile mi wiadomo, wdowa po pisarzu zażądała wówczas bardzo wysokiego honorarium).
Nie wdając się w polemiki z kimkolwiek, chciałabym zacytować, jak sam Gombrowicz interpretował swą powieść, oraz uzasadnić, dlaczego obejrzałam film Kolskiego z wielkim zainteresowaniem i jak go rozumiem.
W „Dzienniku” Gombrowicz pisał tak oto:
„(…) najchętniej powiem, jakie, według mnie, są związki „Pornografii” z metafizyką. Spróbujmy to wyrazić tak: człowiek jak wiadomo dąży do absolutu, do Pełni. Do absolutnej prawdy, do Boga, do pełnej dojrzałości (…). Otóż w „Pornografii” ujawnia się inny, chyba bardziej tajony i mniej legalny cel człowieka, jego potrzeba Niepełni… Niedoskonałości… Podrzędności… Młodości… (…). Jeśli filozof mówi, że „człowiek chce być Bogiem”, to ja bym to uzupełnił: „człowiek chce być młody””.
Inaczej mówiąc – Młodość zamiast Boga. A jeśli zgodnie z tradycją naszego kręgu kulturowego pod słowo „Bóg” podłożymy „Miłość”, hasło Gombrowicza brzmiałoby: Młodość (i seks…) zamiast Boga.
Jak wyglądałaby twórczość Gombrowicza, gdyby okres wojny i okupacji spędzał w Polsce, nie zaś – jak stało się to wskutek przypadku – za oceanem? Można zasadnie domniemywać, że twórca tak wrażliwy jak Gombrowicz będąc naocznym świadkiem tego, co działo się w kraju w latach 1939-1945, musiałby się jakoś zmienić, że zmieniłoby się jego spojrzenie na problematykę egzystencjalną, a także na Polskę, na nasze „przeklęte problemy”, na mity, które nas tak opętały, że w ogóle ich nie dostrzegamy. Do takich mitów należy chyba głęboko zakorzenione przekonanie, że jesteśmy narodem bohaterów-męczenników. W istocie Historia nie była dla nas zbyt łaskawa, zaś dominujący u nas etos szlachecko-rycerski często wręcz wymuszał zachowania bohateropodobne. To jednak nie zmienia faktu, że przeciętnym Polakom (a właśnie przeciętni stanowią z reguły większość społeczeństwa) nieobce było poczucie strachu. Znają je nawet ludzie, którzy potrafili zdobyć się na prawdziwe bohaterstwo.
Otóż (moim zdaniem) Kolski w fabułę Gombrowiczowską wpisał problematykę strachu, który nie jest zasadniczym tematem powieści pod tytułem „Pornografia”.
Główny bohater filmu, Fryderyk, któremu Kolski dopowiedział przeszłość, ze strachu odrzekł się swej córeczki, pół-Żydówki, która zapewne umarła w osamotnieniu. Gospodarz dworku, Hipolit, ze strachu płaszczy się przed żołnierzami nazistowskiego Wehrmachtu, którymi skądinąd gardzi. Jego żona, Maria, że strachu popada w alkoholizm. Strach paraliżuje partyzanckiego dowódcę, Siemiana (podobnie jak u Gombrowicza, ale w innym kontekście). Tak naprawdę w filmie nie boi się tylko dwoje młodych, Henia i Karol, ale młodzież z natury rzeczy rwie się do „śmiertelnych zabaw”, jak to określał nieodżałowanej pamięci Jan Józef Szczepański.
W moim odczuciu (może mylnym), Kolski swą „Pornografią” demaskuje bohaterską „gębę”, którą sobie tak chętnie fundujemy. Powieść Gombrowicza jest jednak o czymś innym i z tego nakładania się dwóch różnych wizji wynika niespójność filmu, która mnie osobiście utrudniała odbiór. Nie do przecenienia natomiast wydają mi się walory plastyczne filmowej „Pornografii”. Dzięki twórczej współpracy reżysera z operatorem – jest nim Krzysztof PTAK (warto zapamiętać to nazwisko) – każdy kadr filmu to przepiękny obraz, którym trudno się nie zachwycić. A film to przede wszystkim sztuka obrazu, o czym twórcy słowa zbyt często zapominają.

 

Wydanie: 2/2004

Kategorie: Opinie

Napisz komentarz

Odpowiedz na treść artykułu lub innych komentarzy