Przebłyski
Dama z aniołkiem
Na pożegnanie dostała walizkę. Nie taką, jak myślicie. Tygodnik „Sieci” ufundował Jolancie Turczynowicz-Kieryłło, byłej szefowej kampanii Dudy, półtorej kolumny zwierzeń. Dama znana z odcisków zębów, jakie zostawiła pewnej nocy na ręce oponenta, opowiada, co zabiera ze sobą w podróż. Obowiązkowo aniołka i „Ewangelię od babci Izuni zamiast kompasu, żebym się nie zagubiła w jakiejkolwiek życiowej podróży”. Kompas w kampanii Dudy nie pomógł. Aniołek też nie. Pożegnanie pani JTK przez „Sieci” też nie było wylewne: „Świat
Haracz na paskudztwo
Trwa polowanie na kasę dla firmy Jacka Kurskiego, eksprezesa TVP, a teraz doradcy. Jedynego na świecie doradcy, który jest nad prezesem i zarabia więcej od niego. By dobrze żyć, 2 mld zł od Dudy i Morawieckiego to dla ekipy Kurskiego za mało. Potrzebuje ona kasy z abonamentu. Koronawirus nie powstrzymał bezlitosnego ścigania dłużników. Do służby w szwadronach egzekwujących zaległości zaprzęgnięto Centrum Obsługi Finansowej Poczty Polskiej. Nie było to trudne, bo od lat rządzi tam pisowski desant. Ze szczególną zawziętością ściga się
A Siedlecka ciągle lustruje
To, co pisze Joanna Siedlecka, może brzydzić, ale przecież ludzie nie takie rzeczy robią, by zaistnieć. Siedlecka ma specyficzne hobby. Lubi grzebać w papierach bezpieki i lustrować literatów. Szczególnie tych, którym zazdrości talentu. Taki kompleksik. A już szczególną gulą reaguje na Włodzimierza Odojewskiego. Naujadała na niego w „Do Rzeczy”. Odojewski bywał na naszych łamach. Był czytany. I tłumaczony na ponad 20 języków. A Siedlecka nie. Choć nie można jej odmówić pracowitości. Ani gorliwości, z jaką się zabiera do kolejnych
Lichocka i tanie zakupy
Większość skandalistów pochowała się przed wirusem. Tylko kobieta z palcem nie odpuszcza. Joanna Lichocka nie daje o sobie zapomnieć. Nie boi się żadnej, nawet najbardziej absurdalnej tezy. Na przykład takiej, że „zarzuty wobec rządu o drożyznę opierają się na zmanipulowanych danych” („Gazeta Polska”). Nie wiemy, gdzie Lichocka robi zakupy. Może dla najwierniejszych pisowców są ekstrasklepy i ceny? Ale wierny elektorat tej partii wie, że ceny odleciały. I szybują. Jak Lichocka.
PiS pokochało lekarzy i nauczycieli. Na chwilę
Jak trwoga, to do… lekarza. I do pielęgniarki. Trzeba było wirusa, żeby politycy PiS przemówili do nich ludzkim głosem. A tacy byli wobec nich chamscy! Jakie rady im dawali? Wyjeżdżajcie sobie w świat. Miano ich także „brać w kamasze”. Za takim traktowaniem szły takie same płace. Karano też całą służbę zdrowia, która na długo przed epidemią była w stanie agonalnym. A nauczyciele? Traktowani byli przez PiS z buta. I to z buta podkutego żelazem. Ci, którzy te grupy zawodowe najmocniej hejtowali, teraz
Wszędzie malkontenci
Środowiska laickie to jednak wredne są. A to prof. Magdalena Środa apeluje do modlących się katolików, by odstąpili niewierzącym swoje miejsca w szpitalach i przychodniach zdrowia. Bo czymże jest wiedza medyczna, którą Kościół ciągle podważa, w porównaniu z wiecznością? A Marcin Celiński z „Liberté” nie rozumie zamykania szkół. Przecież nic im nie grozi. Skoro w każdej sali są krzyże, święte obrazki i portrety Jana Pawła II, a na dodatek księża w gronie nauczycielskim, koronawirus ma absolutny zakaz wstępu. Niestety, w realu nawet tak bogata ekspozycja
Paranoja Lisickiego
W czasach wirusa jest taki wysyp mądrali, że trudno się przebić do mediów. Choć z tym akurat Paweł Lisicki, szef „Do Rzeczy”, nie ma problemu. Ma za to problem z tym, co mówi. Trzeba mieć silne nerwy, by nadążyć za myślą tego subtelnego prawicowca o koronawirusie. Dla niego „źródłem tej paranoi jest radykalne przywiązanie człowieka do życia ziemskiego”. I co gorsza, nawet dla takiego mądrali jak Lisicki ludzie nie chcą odstąpić od tego zgubnego nałogu. Nawet emeryci.
Po kurczaka z żyrantem
Kto zarabia na wirusie? Nie rolnicy, bo w skupie produktów rolnych ceny spadły, także z powodu zablokowanego eksportu. Nie przeszkadza to niektórym sieciom handlowym windować cen. 30,90 zł za kilogram piersi z kurczaka jest zdaniem Jacka Zarzeckiego, prezesa Polskiego Związku Hodowców i Producentów Bydła Mięsnego, „przejawem czystego s…ństwa”. Wiedzą o tym nasi czytelnicy, których zachęcamy do pokazywania tych bezczelnych praktyk. Zdjęcia mile widziane.
Kłeczek zlustrowany
Szkoda, że nas przy tym nie było. Mina Miłosza Kłeczka czytającego o sobie w „Gazecie Wyborczej” musiała być jeszcze głupsza niż zwykle. Kłeczek to taki gość, który dla TVP Info udaje reportera sejmowego. A wcześniej udawał także biznesmena. Precyzyjniej – półbiznesmena. Dlaczego pół? Bo choć był właścicielem spółek i prezesem, zapominał płacić za usługi. Są tacy, którzy już 10 lat mimo wyroków sądu i starań komorników nie mogą zobaczyć swojej kasy. Kłeczek, zamiast płacić
Ferfecki na tropie
Gazety lubią podkreślać swoją wyjątkowość. Konkurencja jest duża, więc trzeba jakoś się wyróżniać. W pewien sposób, choć dziwny, udało się to „Rzeczpospolitej”. Jako chyba jedyna na świecie ma człowieka, który tropi pochówki ludzi związanych z PRL. Wiktor Ferfecki zna Cmentarz Wojskowy na Powązkach pewno lepiej od jego administracji. Wie, kto, kiedy i gdzie jest bądź zostanie pochowany. Z każdym nowym nieboszczykiem Ferfecki tak bardzo się oburza, że zaczynamy się martwić o jego zdrowie. Wiemy






