Przebłyski
Morawiecki i Czukcza
Co ma wspólnego premier Morawiecki z Czukczą? Oj, dużo. Zwłaszcza od czasu, gdy powiedział, że przeczytał w życiu 4-5 tys. książek. Odwrotnie niż Czukcza, który dawno temu postanowił wstąpić do wiadomego związku pisarzy. Stanął więc Czukcza przed komisją. A ta zapytała go, co ostatnio czytał. Oburzony Czukcza skrzywił się i oświadczył: Czukcza pisatiel, nie czytatiel. Odwrotnie niż Morawiecki. Od siódmego roku życia co trzy dni nowa książka. To by wiele wyjaśniało. Nie miał zbyt dużo czasu na pracę. Szybko odwalał robotę i pędził
Rodzina milion plus
Są rodziny, które dostają 500+. I bardzo się z tego cieszą. A jak musi się cieszyć rodzina, która dostała milion plus! To nie pomyłka. Jest instytucja, która według własnego kaprysu potrafi wydać na jedną rodzinę milion złotych. Ta instytucja to Polska Fundacja Narodowa. A rodzina? To Chodakiewiczowie: polonijny historyk Marek Chodakiewicz, jego żona i siostra. Amerykańska firma lobbingowa White House Writers Group zatrudniła siostrę Chodakiewicza za 120 tys. dol. A sama dostała od Polskiej Fundacji Narodowej 5,5
Bielan ze stajni
Z jakiej stajni jest Adam Bielan? Takie pytanie byłoby chamskie, gdyby nie ojciec tego określenia. Czyli eurodeputowany Bielan we własnej osobie. W pisowskim programie „Kwadrans polityczny” (TVP 1) Bielan, z typowym dla swojego środowiska taktem, oświadczył, że „Jourová pochodzi ze stajni Timmermansa”. I dlatego to, co robi, nie zasługuje na uwagę. W ten sposób Bielan, w swoim przekonaniu równy Talleyrandowi, potraktował z buta Věrę Jourovą, wiceprzewodniczącą Komisji Europejskiej odpowiedzialną za wartości i przejrzystość. I Fransa Timmermansa, wiceprzewodniczącego KE.
Karczewski, chciwy oszust
Patrzy człowiek na byłego marszałka Senatu Karczewskiego i co widzi? Nieetycznego chytrusa, chciwego człowieka popełniającego przestępstwa skarbowe. Tak opisało go 27 osób z Dolnośląskiej Izby Lekarskiej. W piśmie do Karczewskiego stoi jak byk: „Jest nam bardzo wstyd za Ciebie i Twoją chciwość. Poza nielegalnym zarobkiem zapłaciłeś tylko 50%, bo płacili Ci honorarium od umowy o dzieło. Oszukałeś państwo na podatku, co jest przestępstwem skarbowym. Jeśli jesteś człowiekiem honoru, to zwrócisz te pieniądze na fundację dla lekarzy w Naczelnej Izbie Lekarskiej lub
Nie dla idiotów?
Nie uwolniła w nas dziecięcej radości. Wręcz odwrotnie. Na widok reklamy żelków Haribo z pracownikami korporacji, którzy mówią dziecięcymi głosikami, uwolniło się w nas inne uczucie. Dzika chęć znalezienia autorów tej żenady. Najgłupszej reklamy roku. Tak zabawnej jak ból głowy po imprezie. I tak pomysłowej, jak można się spodziewać po brytyjskiej agencji Quiet Storm. Na żelkowej liście płac są też Hothead i Pakt.
Wyszkowski z krainy absurdu
Gdyby krótko opisać pisowską krainę absurdu, to Krzysztof Wyszkowski pasuje do niej jak ulał. Megaloman, który wierzy, że osobiście obalił stary system. Dowodów na to szuka w IPN. Dokąd PiS wpycha tych, którzy nie nadają się do spółek. Takich, co do szkoły mieli pod górę. Wyszkowski dostał w IPN dobrze płatną fuchę. I tam będzie szukał dowodów na swoją potęgę. Prędzej znajdzie UFO. Ale to Polacy bulą za jego urojenia. Tego absolwenta podstawówki nie obowiązują żadne przepisy i wymagania związane ze stanowiskami. Może
Bąki Śpiewaka
Jak bardzo Jan Śpiewak kocha Jana Śpiewaka! I to z wzajemnością. Gdy Śpiewak wali w kogoś z buta, to dobrze, ale gdy ktoś to robi jemu, to źle. Bardzo źle. Żali się wtedy Śpiewak jak małe dziecko. Ociera łzy i bierze się do polityki miłości. O Robercie Biedroniu pisze, że jest upadłą gwiazdą bez elementarnej wiarygodności, bez „prezydenckich” cech, człowiekiem merkantylnym, bez powagi i umiaru. Prawda, że milutki ten Śpiewak? Adriana Zandberga traktuje podobnie: przystawka Czarzastego, na smyczy Czarzastego, mało w nim
Chcieli dziewczynkę
Z dowcipów opowiadanych w czasie świąt spodobał nam się ten Andrzeja Grabowskiego w „Polsce The Times”. „Wchodzą Trzej Królowie do stajenki, a tam Maria płacze, Józef płacze. Więc Melchior pyta: »Co wy, Żydzi, tak płaczecie? Przecież macie takie ładne, zdrowe dziecko«. Na co św. Józef mówi: »Bo myśmy chcieli dziewczynkę«”.
Skurkiewicz pogromca
Nazywa się Skurkiewicz. Partyjni koledzy opisują go krótko: Wojciech Skurkiewicz to miedziane czółko. Ale przecież nie dlatego partia go trzyma. Atutem Skurkiewicza jest gorliwość w wykonywaniu najgłupszych poleceń. A jedyny problem, jaki z nim mają w PiS, to skromna lotność. Radzą więc sobie tak, że mówią do Skurkiewicza powoli. I powtarzają polecenia tak długo, aż pojmie, o co chodzi. Opłaca się. Bo tylko tak ponura postać jak Skurkiewicz może zaproponować usunięcie z wojska legendarnych patronów, takich jak gen. broni Józef Kuropieska czy gen.
Dolarowe eldorado
Jadą, ciągle jadą. Za wielką wodę. Na seminaria, zloty, zjazdy i co tam jeszcze wymyślą. Kilka razy w roku jeżdżą do USA Antoni Macierewicz i Tomasz Sakiewicz z ekipą „Gazety Polskiej” i jej klubów. Dziesiątki misiów podczepionych pod dojną zmianę lata do USA i Kanady kilka razy w roku. Płacą państwo polskie i gospodarze. A bilans dla wycieczkowiczów zawsze jest na plusie. Z pustymi rękami nie wracają, boby tak często nie fruwali. Polonusi ciągle mają taki nawyk, że wrzucają do kapelusza po parę






