Przebłyski

Powrót na stronę główną
Przebłyski

Margański pod Wiedniem

9 września wzgórze Kahlenberg było nasze. Odświętna msza w kościele polskim. W tłumie pod kościołem „krzyżowcy” w czerwonych pelerynach z wizerunkami Chrystusa, krzyżami i orłami. Domagają się ukoronowania Chrystusa na króla Polski. Rozdają cudowne medaliki, podręczne „małe egzorcyzmy” do codziennego stosowania i apele, by naród nie grzeszył, przyjmując bezecnie komunię „na rękę” albo godząc się na kobiety w służbie kościelnej. Z głośników po wielokroć słychać: „Ojczyznę wolną racz nam wrócić, Panie”. Szkoda, że szabel nie rozdawano, rozniósłby

Ten artykuł przeczytasz do końca tylko z aktywną subskrypcją cyfrową.

Przebłyski

Jaki polityk, taki prezes

Zaczęła się gra o pusty fotel prezesa PZPN. Grzegorz Lato nie załapał się do finału, bo nie miał kto go poprzeć. W przeciwieństwie do piłkarza polityka Romana Koseckiego, którego wystawiła do boju robiąca w sporcie sprytna grupa polityków PO. Ambitni posłowie Platformy Ireneusz Raś, Andrzej Biernat i Cezary Kucharski postawili na Koseckiego i liczą na udany desant na siedzibę PZPN. Nie udawało się tam wejść z kuratorem, to może powiedzie się na zjeździe? Kosecki jest zresztą bardzo podobny do Laty. Bez ryzyka

Ten artykuł przeczytasz do końca tylko z aktywną subskrypcją cyfrową.

Przebłyski

Brudne muzeum

W Polsce trwa odwrót od nudnych muzeów będących sztucznymi akademiami rzeczy nikogo nieinteresujących. Bydgoszcz wyróżnia się na tym tle, bo otwarto tam Muzeum Mydła i Historii Brudu. Na razie są tam tylko stare wanny i można zrobić pranie, ale kuratorzy powinni myśleć dalej: starcie czystości i brudu, piękno kontra szpetota, dziewictwo, grzech, metafora oczyszczenia jako moralnego wzrostu. To dopiero byłoby hasło: Bydgoszcz – stolica najpotężniejszej antynomii kultury zachodniej.

Ten artykuł przeczytasz do końca tylko z aktywną subskrypcją cyfrową.

Przebłyski

Szwecja wstrząśnięta i zmieszana

Okazuje się, że nie tylko my mamy przecieki ze służb. Oburzenie poddanych Karola XVI Gustawa wywołała informacja o tym, że ubiegłoroczny bal dla agentów służb specjalnych zorganizowany w stylu Jamesa Bonda – ze stołami do gry, obiadem i orkiestrą, kosztował 5,3 mln koron, czyli ponad 600 tys. euro. Jak podaje PAP, przeznaczony był dla pracowników Säpo, czyli szwedzkich służb bezpieczeństwa wewnętrznego i kontrwywiadu. Brało w nim udział ponad tysiąc osób, zabawianych przez celebrytów i aktorów,

Ten artykuł przeczytasz do końca tylko z aktywną subskrypcją cyfrową.

Przebłyski

Berlin dla Miszczaka

Po zawstydzających problemach z obsadą stanowiska polskiego ambasadora w Berlinie pojawił się nowy kandydat. I też jest problem. Bo ten kandydat, czyli dr Krzysztof Miszczak, jest dla niektórych decydentów po prostu za dobry. Bo język niemiecki zna perfekt, jako że pracę magisterską i doktorat zrobił w Monachium, a w Karlsruhe pracował naukowo. Bo jest tak wielokierunkowo wykształcony, że w CV może wymienić i nauki polityczne, i stosunki międzynarodowe, i dziennikarstwo, i filozofię, a nawet sinologię. Ba, dr Miszczak jest także dyplomatą z dużym dorobkiem. Wystarczy

Ten artykuł przeczytasz do końca tylko z aktywną subskrypcją cyfrową.

Przebłyski

Kogo kopie Chuck Norris?

Jeśli, czytelniku, sympatyzujesz z Obamą, a ewentualny wybór Romneya uważasz za nieszczęście dla Ameryki i świata, musisz czujniej wybierać, któremu bankowi powierzyć pieniądze. Co ma piernik do wiatraka? A ma! Ma, bo co myśleć, gdy oglądamy reklamy jednego z dużych banków? Z Chuckiem Norrisem w roli głównej. Aktor znany jest ze sprawności rąk i nóg. Może więc, biorąc pod uwagę jego specjalność, trzeba by machnąć ręką na to, co mówi. Nawet na to, że powiedział, że „reelekcja Obamy na wieki pogrąży Amerykę w ciemnościach i zepchnie w przepaść”.

Ten artykuł przeczytasz do końca tylko z aktywną subskrypcją cyfrową.

Przebłyski

Czy Okrasa z Brodnickim to jedzą?

Koniec z wydawaniem kasy na drogą żywność. Po co przepłacać, skoro można skorzystać z rad Karola Okrasy i Pascala Brodnickiego, którzy dla Lidla porzucili stare obyczaje żywieniowe. I ogłosili światu, że teraz już za parę złotych można mieć tani i smaczny posiłek. Jedyny warunek to robić zakupy w Lidlu. W tym samym Lidlu, który kupuje produkty w całej Europie i zawsze robi to najtaniej. Szynkę babuni kupuje w Czechach, bo tam nie trzeba aż tyle mięsa, dżem Sympathica w Chorwacji, bo tylko tam z 35 g

Ten artykuł przeczytasz do końca tylko z aktywną subskrypcją cyfrową.

Przebłyski

Martwcie się anemią

Stowarzyszenie Pracodawcy RP narzeka, że wśród pracowników szerzy się anomia. Termin ten, wprowadzony przez Durkheima, oznacza „pewnego rodzaju stan niepewności w systemie aksjonormatywnym, spowodowany najczęściej jego transformacją”. Warto więc pochwalić Pracodawców RP, bo dotychczas nie prezentowali tak głębokich przemyśleń. Okazuje się jednak, że ktoś wytłumaczył im przystępnie, chcąc, by pojęli, że anomia oznacza, że są okradani przez pracowników. Dlatego spodobał im się uczony termin. Pracodawcy RP ubolewają więc, że panuje „społeczne przyzwolenia na kradzież” i brak etosu pracy, która „została sprowadzona

Ten artykuł przeczytasz do końca tylko z aktywną subskrypcją cyfrową.

Przebłyski

Pomoc dla IPN

Instytutowi Pamięci Narodowej grozi załamanie jego programów badawczych. Czynsz za gmach o powierzchni użytkowej 8,5 tys. m kw. zajmowany przez stołeczną centralę IPN został bowiem podniesiony z 30 do 102 tys. euro. Władze IPN twierdzą, że nie planowały tego wydatku w budżecie, więc muszą zacząć oszczędzać na prowadzonych pracach naukowych. Z pewnością byłoby to niepowetowaną stratą dla Polski i Polaków. Może jednak jest rada. 8,5 tys. m kw. to aż 140 mieszkań M4. Gdyby więc centrala IPN

Ten artykuł przeczytasz do końca tylko z aktywną subskrypcją cyfrową.

Przebłyski

Winko i meczyk

To się nazywa wejście. Piłkarskie popisy aktorów i polityków, którzy grali na festynie TVN, przyćmił Wojciech Kostrzewa. Nie na murawie, tylko na trybunie dla VIP-ów. Członek władz TVN pomylił miejsca i imprezy. Pierwszy raz na stadionie Legii kibic pił sobie spokojnie wino, spoglądając na boisko i aktoreczki leniwie dopingujące pracowników stacji. Na takie jaja nie zdobył się dotąd najgłupszy działacz PZPN. Owszem, pili i piją, ale w ukryciu. Kostrzewa pomylił stadion ze swoim biurem. Jedyny plus tej żenującej sytuacji

Ten artykuł przeczytasz do końca tylko z aktywną subskrypcją cyfrową.