Przebłyski
Ujazdowski i piąta kolumna
Kazimierz Michał Ujazdowski, który przewodzi czarnej liście najmarniejszych ministrów kultury po 1918 r., rozpaczliwie próbuje gdzieś zaistnieć. Okopał się we Wrocławiu, któremu z wiadomym efektem załatwiał Expo. Najeździł się chłop po świecie, natyrał za publiczne pieniądza, ale że za granicą mało kto rozumie język Mickiewicza, to i naszego dziedzica od kultury nie zrozumieli. A że podróżowanie mu się spodobało, postanowił się wzorować na innym naszym podróżniku po partiach politycznych, czyli na europośle z Samoobrony Ryszardzie Czarneckim. Znanym blogerze! A że Kaziu przecież nie gorszy od Rysia,
„Focus” i „Spiegel” idą w ślady „Przeglądu”
Niemiecki tygodnik „Focus” zdecydował się na bezpłatne udostępnienie wszystkim internautom swojego internetowego archiwum. Jest ono dostępne na stronie www.focus.de/archiv. Otwarcie archiwum zapowiedział również renomowany „Spiegel”. Ciekawe kiedy wydawcy polskich tygodników zdecydują się na podobny krok? My możemy nieśmiało zaznaczyć, że uprzedziliśmy znakomite niemieckie tytuły. Wszystkie archiwalne artykuły opublikowane w „Przeglądzie” są dostępne na naszej stronie internetowej. Na którą w tym miejscu jeszcze raz zapraszamy.
„Tygodnik Solidarność” chyba już nie lubi Kazika Ujazdowskiego
Stało się! Choć mógł się tego spodziewać, to jednak notka w „Tygodniku Solidarność” jest dla Kazimierza Michała Ujazdowskiego (uznawanego przez naszych czytelników za najgorszego ministra kultury po 1918 r.) ciosem większym niż krzywda, którą zrobiła mu radykalna prawica, powołując go dwukrotnie (!) na funkcję ministra. Organ „Solidarności” niczego nie owija w bawełnę. Wali eksdygnitarza PiS-owskiego między oczy już samym tytułem notki: „Żarty się skończyły”. A kończy tajemniczą grypserą „…musisz Kazik zatrudnić tłumacza”.
Ameryka bez Karnowskiego?
Wydawało się, że w sprawie tzw. tarczy antyrakietowej Polska zaczęła prowadzić negocjacje w pozycji innej niż na klęczkach. Nie wszystkim jednak się to podoba. Michał Karnowski z „Dziennika” apeluje, że negocjować trzeba twardo, ale jednocześnie „nie możemy przestać kochać Ameryki”. Tylko jak postawić się partnerowi, z którym łączy nas więź bez mała emocjonalna? I co gorsza, nie jest to relacja symetryczna. Amerykanie niezbyt wylewnie okazują nam uczucia. Najlepiej dowiedli to… redakcyjni koledzy Karnowskiego. Powołując się na autorytet prof. Kuźniara,
Schnepf poluje na Ryna
Ryszard Schnepf, kiedyś kuriozalny ambasador w Urugwaju i Kostaryce, wobec którego środowiska polonijne w Ameryce Łacińskiej miały i mają szereg zarzutów, nie tylko dyplomatycznych, po głośnych wpadkach, gdy był w rządzie Marcinkiewicza, został wiceministrem spraw zagranicznych (!). I zaczął od tego, co jego środowisko robi najchętniej, czyli od osobistych porachunków. Jego kolejną ofiarą jest wybitny znawca Andów, prof. Zdzisław Ryn, ambasador w Argentynie. Co różni Ryna od Schnepfa? Oczywiście oprócz kompetencji, które Ryn ma. Coś, co nasze MSZ lekceważy,
Cenzura u Tyma?
Stanisław Tym w felietonie „Nie do wiary” w najnowszej „Polityce” cytuje Wojciecha Pięciaka z „Tygodnika Powszechnego” oraz Marka Edelmana i Olgę Lipińską z… No właśnie – z pierwszego tegorocznego numeru „Przeglądu”, ale ta nazwa już się nie pojawia. Że pan Tym „Przegląd” czyta, honor to dla nas i przyjemność, tym większe, że znajduje tu myśli warte dalszego upowszechnienia. Jednak to, że nazwa naszego tygodnika nie może ujrzeć światła dziennego, mocno nas zastanawia. Czyżby to był skutek działania jakiegoś
Ziobro pójdzie siedzieć?
Wrócił Janusz Kaczmarek, były szef MSWiA. Wrócił i opowiedział łódzkiej prokuraturze, co wie o Ziobrze i Kaczyńskich w związku ze sprawą Barbary Blidy. Do tego podał tropy – jakie billingi sprawdzać, które terminarze, gdzie szukać. Wszystko więc wskazuje na to, że rewanż Kaczmarka na Ziobrze będzie straszliwy – Ziobro zamknął go do aresztu na jeden dzień, a Kaczmarek wsadzić go może za kratki na znacznie dłużej. Cóż, świadek koronny tak ma…
Łabędzi śpiew Ujazdowskiego
Kazimierz Michał Ujazdowski przegrał już wszystko: stracił posadę ministra, odszedł z kolejnej partii, ciągnie się za nim opinia najgorszego szefa resortu kultury w powojennej historii Polski. A jednak udaje, że nie traci wigoru. Niedawno zaapelował do Donalda Tuska, by ten zaczął jątrzyć w stosunkach polsko-niemieckich, gdyż „mamy do czynienia z istotnymi rozbieżnościami i niemałą dozą złej woli ze strony partnerów niemieckich”. Marzy mu się także, by rząd Platformy Obywatelskiej zorganizował 1 września 2009 r. międzynarodowe obchody 70.
Wielki kadrowy rządu
Co człowiek otworzy gazetę, tam na dole, drobnym drukiem, informacja o kolejnej dymisji kolejnego wiceministra. I dopisek, że powodem są jakieś dokumenty z IPN. Tak oto, z boku, grono szperaczy w teczkach SB wybija Tuskowi wiceministrów. Człowieka po człowieku. Panie premierze, od kiedy to IPN i Kurtyka robią za kadrowych pańskiego rządu?
Nieloty z „dziennika”
Leo Beenhakker to wyjątkowo, jak na trenera, spokojny człowiek. Ale chcielibyśmy zobaczyć jego minę, gdy usłyszał od Karoliny Kowalskiej ze springerowskiego „Dziennika”, że Polacy mówią o nim „Siwy Orzeł”. Leo, który odkąd jest w Polsce, wiele głupot o sobie już usłyszał, i tę przyjął z godnością. O „Dzienniku” nigdy nie mieliśmy dobrej opinii. Słyszymy też, że niemiecki właściciel jest coraz bardziej wkurzony, że ciągle musi dokładać do takich tuzów jak Kowalska czy Krzyżanowski (wielbiciel Schnepfa i Perlina z MSZ). Ale żeby aż tak ośmieszać Axela? Skąd






