Przebłyski
Kaczyński pokochał Listkiewicza, więc go zamknie
Jarosław Kaczyński jest do bólu elastyczny. U niego wszystko jest względne. Dla władzy może pokochać nawet kiboli, których obiecał zamknąć w sądach 24-godzinnych. Jeszcze niedawno Michał Listkiewicz, prezes PZPN, był dla premiera wyłącznie ojcem chrzestnym piłkarskiej mafii. A jak śmierć zajrzała Kaczyńskiemu w oczy, to i Listkiewicz okazał się wystarczająco dobry, by umizgiwać się do kibiców. Trafił z tym zresztą jak kulą w płot. Nasi ledwo zremisowali. Kaczyński potwierdził, że bracia dla piłkarzy
Sąd Najwyższy niezgodnie z prawem
Sąd Najwyższy pokazał, że rewolucja informatyczna nie dotarła jeszcze do polskich władz państwowych. Zgodnie z jego orzeczeniem, każda strona internetowa musi podlegać rejestracji tak jak papierowy dziennik lub czasopismo. W przeciwnym razie działa nielegalnie. Zgodnie z tym wyrokiem niezgodnie z prawem funkcjonują m.in. strony internetowe Sejmu, Senatu i… samego Sądu Najwyższego. Najwyższy czas, aby posłowie zajęli się nowelizacją prawa prasowego, w którym o internecie ani słowa.
Dwunastka bez zasad
W czasie wizyty w Lubinie na stadionie miejscowego Zagłębia Jarosław Kaczyński został obdarowany przez pochodzących z PiS szefów klubu pomarańczową (barwy klubu) koszulką z numerem 12 i nazwiskiem premiera. Ciekawe, że dwunastkę z reguły przyznaje się zawodnikom rezerwowym, którzy czekają, aż ktoś z pierwszego składu złapie kontuzję, bo wtedy zagrają. Swoją drogą jak premier, którego podobno „obowiązują zasady”, mógł gościć w klubie, o którym kibice piłkarscy wiedzą, że tylko podległa ministrowi Ziobrze prokuratura, nie przekazując dokumentów PZPN, stoi na przeszkodzie jego
Kuba Strzyczkowski – pierwszy żołnierz Urbańskiego
Prezes TVP, Andrzej Urbański, nie zawiódł braci. Telewizja publiczna została w końcu zdobyta przez PiS. I to tak skutecznie, że opozycja może się tam pojawiać tylko jako worek treningowy. Albo w relacji: trzech wielbicieli PiS na jednego krytykanta. A że Urbańskiemu coraz trudniej było znaleźć aż trzech mądrych PiS-owców, to odstąpiono i od tego. Teraz obowiązuje model Kuby Strzyczkowskiego (program „Kwadrans po ósmej” TVP 1). A wzorem jest debata o wrażych mediach z udziałem naczelnych „Wprost” i „Gazety Polskiej”. Nikt nie mógł przeszkodzić
Z czego Niemcy nas okradli
„Wprost” rozwikłało odwieczną zagadkę, dlaczego tym paskudnym Niemcom żyje się tak dobrze. Skąd wziął się ten ich dobrobyt? Teraz już wiemy. Niemcy go ukradli! Jak wszystkim wiadomo, 1 września 1939 r. germańskie hordy wylazły ze swych lepianek, aby oszwabić opływających w dostatki Polaków. Artykuł w słynącym z germanofobii tygodniku byłby całkiem zabawny, gdyby nie nazwiska jego autorów. Jednym z nich jest prof. Mariusz Muszyński, przewodniczący Fundacji Polsko-Niemieckie Pojednanie i doradca minister Anny
Atrakcyjny Kazimierz i syrenka
O tym, że Kazimierz Marcinkiewicz jest niezwykle zadowolony ze swego oblicza, wiedzieliśmy już wcześniej. Teraz okazuje się, że zadbał on, by ten cenny wizerunek się nie marnował. Kontrola finansów przeprowadzona w stołecznym ratuszu wykazała, że za czasów, gdy Marcinkiewicz pełnił obowiązki prezydenta stolicy, wynajmowano agencje fotograficzne, które robiły mu zdjęcia na różnych imprezach. Za 6,7 tys. zł mogliśmy podziwiać gospodarza stolicy na turnieju siatkówki plażowej, konkursie Miss World czy lekcji fizyki. Co więcej, konterfekt p.o. prezydenta
Dorn żałuje Cimoszewicza
Nie wierzyliśmy własnym uszom, kiedy marszałek Dorn, chwytając się coraz bardziej rozpaczliwych argumentów, by uniemożliwić powstanie komisji śledczej, ostatnio tłumaczył, że przekonuje go do tego sytuacja z 2005 r., kiedy to za pomocą komisji śledczej „w sposób haniebny, obrzydliwy załatwiono” Włodzimierza Cimoszewicza, kandydata na prezydenta. Zważywszy, że nie kto inny jak partyjny kolega Dorna, Zbigniew Wassermann, głosował wtedy za powołaniem na świadka przed komisję Anny Jaruckiej, podziwiamy mistrzostwo marszałka w odwracaniu kota ogonem. Czyżby był to wynik częstego
Premier (znowu) da ci mieszkanie
Premier Kaczyński na dobre rozpoczął kampanię wyborczą. Na konferencji prasowej z ministrem budownictwa Mirosławem Barszczem znowu obiecał mieszkania. Zapowiedział m.in. automatyczne odrolnienie gorszej ziemi. Gdyby zrobił to kilka tygodni temu, nie byłoby sprawy wicepremiera Leppera. No ale widocznie musiała być. Premier oczywiście wystąpił na tle budowy. I to na warszawskich Kabatach, gdzie buduje się sporo, ale ceny nowych mieszkań wynoszą, lekko licząc, 10 tys. zł za metr. Za średnią pensję można więc będzie sobie kupić kwadracik 50
Ojciec chrzestny
Prokurator zajmujący się sprawą ojca Zbigniewa Ziobry, zmarłego – zdaniem ministra – w wyniku błędu lekarskiego, został nagle odwołany ze stanowiska. Podobno za brak wyników, czyli za trudności z udowodnieniem lekarzom rzekomej winy. Nie szkodzi, przyjdzie następny prokurator, to udowodni. Ministrowi należą się zaś słowa uznania za pracowitość. Boryka się z tym Kaczmarkiem, rzuca obelgi na Sejm („w Sejmie zwyciężył duch obrony przestępców”, mówi), ale na załatwianie spraw rodzinnych zawsze znajduje czas. Jak
Przed czym Hitler ratował Polaków
W audycji o polskim antysemityzmie (Program I Polskiego Radia, 13 sierpnia) Konstanty Gebert powiedział, że Polska przed wojną pogrążała się w szaleństwie antysemityzmu, przed którym uratowała ją inwazja niemiecka. Stwierdził także, że ciężko pracujemy na opinię najbardziej antysemickiego kraju, a ci Polacy, którzy ratowali Żydów w czasie wojny, boją się do tego przyznać z obawy przed agresją rodaków. Wszystko święta prawda. Wiadomo przecież, że wojska hitlerowskie zaatakowały nasz kraj tylko dlatego, by siłą powstrzymać Polaków przed wysyłaniem Żydów do, oczywiście polskich, obozów






