Przebłyski
Kto się boi, ten się zbroi
Niekonwencjonalnie walczyli w Łodzi o rząd dusz kandydaci do europarlamentu z Samoobrony i SLD. Kandydat partii Leppera, dr Jacek Kardaszewski, wykładowca ekonomii, na plakacie wyborczym występuje ze… strzelbą (w dole apel: „Dość upokorzeń”). Inną strategię obrał były marszałek województwa łódzkiego, startujący z SLD, zaczepiając kobieciny z siatami na miejskim bazarze: „Nazywam się Mieczysław Teodorczyk. Czy pani mnie pozytywnie rozpoznaje?!”. Jak widać, kto się boi, ten się zbroi. Albo udowadnia na targu, że jeszcze niekarany.
Zniechęcanie do Kapery
Kazimierz Kapera został prezesem liczącej 300 osób partii Rodzina-Ojczyzna. Członków musimy ostrzec, że pan prezes ma skłonności do przeinaczeń. Na swojej stronie internetowej podaje, że jako wiceminister zdrowia w rządzie Jana Krzysztofa Bieleckiego podał się do dymisji, bo rząd nie chciał realizować jego polityki prorodzinnej. Tymczasem został zdymisjonowany za stwierdzenie, iż homoseksualiści to chorzy, których należy leczyć. Poza tym nie wspomina, że gdy ruszyła akcja przeciwko przemocy wobec kobiet, krzyczał, że jest ona niepotrzebna, bo zniechęca panny do zamążpójścia.
Zdziwiony Tober
Michał Tober, wiceminister kultury, specjalista od środków masowego przekazu, bardzo się zdziwił, gdy w naszym kraju skrytykowano to, że potężny niemiecki koncern, mający już w swoim ręku ogólnopolski dziennik i tygodnik opinii, szykuje się do przejęcia prywatnej telewizji. Twierdzi, że to nic groźnego, bo przecież mamy w mediach pluralizm. A my się dziwimy, że Tober nie wie, iż w Niemczech nikt nie zgodziłby się na taki pluralizm. A pewnie i na takiego wiceministra…
Imię jego Ordon
Józef Szaniawski, dla żartu określany mianem „ostatniego więźnia politycznego PRL”, nie jest zadowolony z książki Marii Nurowskiej o Ryszardzie Kuklińskim, choć opowieść o słynnym szpiegu tworzyła pod jego dyktando. Z własnej inicjatywy dodała swemu bohaterowi tylko „zniewalające spojrzenie”. Ale Szaniawski widzi Kuklińskiego jako porucznika Ordona. Dobry trop. Prawdziwy Ordon nie wstąpił na działo, aby zginąć w obronie uciemiężonej Polski. Jego bohaterstwo to tylko literacka fikcja. Kukliński – Ordonem, to hasło w sam raz dla tych,
Do sześciu razy sztuka
Aktor Olaf Lubaszenko po raz szósty postanowił skończyć studia. Tym razem zaocznie, na Wydziale Nauk Politycznych na Uniwersytecie Warszawskim. Poprzednio próbował skończyć Wydział Aktorski, potem Reżyserski w Akademii Teatralnej, ale bez powodzenia. Następnie przerzucił się na kierunki nieartystyczne – studiował kolejno teologię, psychologię i socjologię (na Uniwersytecie Jagiellońskim), lecz na żadnym nie wytrwał. Czyżby teraz zainspirowany tytułem swojego filmu „E=mc2” chce udowodnić, że Einstein się mylił?
Krewki dzielnicowy
W zeszłym tygodniu zatrzymano kolejnych sześciu uczestników bijatyki, do jakiej doszło 3 maja br. podczas meczu Ruch Chorzów – ŁKS Łódź. Rozpoznanym na filmach pseudokibicom postawiono zarzut udziału w bójce i czynnej napaści na policjantów. Niby nic nadzwyczajnego, tyle że wśród nich zabłąkał się niejaki Artur S., dzielnicowy z Rybnika, z dziewięcioletnim stażem w policji. Funkcjonariusz w żaden sposób nie potrafił wyjaśnić, dlaczego w cywilu walił po gębach kolegów z pracy. Czy mundur aż tak zmienia człowieka?
Malowane numerki
Na plakatach Samoobrony Andrzej Lepper wrzuca do urny wyborczej karteczkę z napisem „Głosuj na 1”. Uraziło to kandydatów zajmujących niższe miejsca na liście. Uznali bowiem, że wyborcy tak bardzo zasugerują się tym, co robi przewodniczący, że nie oddadzą głosów na inne nazwiska. Na oryginalny pomysł wpadła posłanka Maria Zbyrowska. Chcąc pomóc swemu – nie tylko partyjnemu – przyjacielowi zajmującemu drugie miejsce, postanowiła… skorygować plakat. Wraz ze sztabem kandydata przemalowała ręcznie 200 tys. plakatów, tak aby Lepper wrzucał
Pamiętnik eurokandydata
Ryszard Czarnecki z Samoobrony, kandydat do Parlamentu Europejskiego, pisze pamiętnik internetowy. Codziennie odsłania internautom kulisy kampanii wyborczej. I okazuje się, że takie kandydowanie to nie bułka z masłem. – Kampania wyjaławia intelektualnie. Trudno się skoncentrować, gdy wokół tyle zakochanych par – zdradza Czarnecki. Ostatnio zaś na festynie wyborczym w Oleśnicy zatruł się prażonymi orzeszkami. – No cóż, koszty kampanii. Kleik ryżowy następnego dnia rano ma swoje uroki – pociesza się Czarnecki. Na
Oszalały sztab
Jeden z naszych ulubieńców, Wojciech Wierzejski (LPR), porzucił tropienie aptek, w których sprzedaje się środki antykoncepcyjne, i skupił się na swoim kandydowaniu do Parlamentu Europejskiego. Całkowicie popieramy pomysł. W Unii – tam to dopiero są stosy prezerwatyw i pigułek, które można zniszczyć. Martwi nas tylko pewna niezdarność kampanii. Otóż sztab przykleja ulotki na koszach na śmieci, co jako mało eleganckie mogłoby niektórych zrazić. Co gorsza, plakaty pojawiły się też w tramwajach, a to jest niezgodne z prawem. Czyżby rację
Polnische wirtschaf
Nie trzeba jechać do Niemiec, by przypomnieć sobie poetykę pisania o Polsce w stylu polnische wirtschaft. Teraz wystarczy sięgnąć po „Trybunę Śląską”, której niemiecki właściciel występuje pod nazwą Polskapresse, i tekst „Polski wstyd”. Można oczywiście tak źle myśleć o Polsce, ale po co udawać, że kapitał zagraniczny w mediach jest apolityczny.







