Publicystyka
Pompy ssące
Dobrodziejem Katolickiej Agencji Informacyjnej został Polski Koncern Naftowy Orlen. Znany z całostronicowych reklam w prawicowej prasie, np. w więdnącym, Wołkowym “Życiu”. Katolicka Agencja Informacyjna jest własnością Episkopatu Polski. Powołano ją siedem lat temu. Na początek pieniądze dali amerykańscy biskupi oraz inni zagraniczni sponsorzy. W czasie swojej działalności Katolicka Agencja nigdy dochodowa nie była. Miewała deficyt 20 procent swych obrotów. Żadna z europejskich agencji katolickich nie jest dochodowa – zwrócił uwagę w Wołkowym
Kochajcie Millera
Jeszcze niedawno słyszałem z silnie owłosionych ust rzecznika prasowego AWS, pana posła Żaka, pełne wyrzutu uwagi o okropnej opozycji SLD, która sypie piach w tryby reform społecznych. Jeszcze niedawno pan premier Buzek sugerował, że to opozycja SLD wkłada kije w szprychy koła rozpędzonego welocypedu czterech wielkich, fundamentalnych reform społecznych. Sączy, judzi, szydzi z wielkiego Dzieła Naprawy Rzeczpospolitej. Ale prawdziwą opozycję koalicja poznaje w biedzie. Nagle, szast-prast, po idiotycznej decyzji premiera
Zbawienie dyskontowane
Dziesiąty maja roku 2000 może być historyczny dla polskiego Kościoła katolickiego. W pamiętną środę uroczyście poświęcono nowy gmach “Roma Centrum Biurowe”. Święcenie biurowców jest czynnością powszechną w naszym kraju i żadnych emocji wzbudzić nie powinno. Ale tym razem prymas Glemp nie święcił obcego gmachu w ramach usług duszpasterskich dla ludności, lecz najnowszą inwestycję Archidiecezji Warszawskiej. Biurowcem włada prywatna spółka, podobna do wielu innych w naszym kraju. Połowę udziałów ma w niej wspomniana
Widziane z boku
Spieram się o PRL-owską przeszłość nie dlatego, że żywię jakiekolwiek złudzenia co do “realnego socjalizmu”, ale dlatego, że demonizacja PRL przeszkadza nam dziś, tworząc fałszywe dychotomie, rozniecając nienawiść oraz podbudowując arogancki triumfalizm legendy kombatanckiej Lata dziewięćdziesiąte Pierwszy semestr 1989 roku spędziłem w Ośrodku Filozofii Społecznej Uniwersytetu w Bowling Green, Ohio – jednym ze znanych centrów intelektualnych amerykańskiego konserwatyzmu. Pracowałem tam nad książką o marksistowskim komunizmie. Kierownictwo ośrodka znało moje prace publikowane na łamach “Critical Review”,
Kartki z dziennika
Kto odważy się powiedzieć, żer w Polsce „antykomunizm” jest tylko obrzydliwą demagogią, mącącą ludziom w głowach po to, aby dostarczyć legitymizacji określonej grupie polityków? Z przyjemnością udostępniamy Czytelnikom kilka zapisów z osobistego dziennika prof. Andrzeja Walickiego, wybitnego uczonego, historyka idei, członka PAN, profesora uniwersytetu NOTRE DAME w Stanach Zjednoczonych. Publikowane fragmenty stanowią część większej całości, która ukaże się niedługo w książce prof. A. Walickiego “Polskie zmagania z wolnością. Widziane z boku”, nakładem krakowskiej
Służba czy koryto?
To, że ktoś był w pierwszej „Solidarności”, został internowany, czy działał w opozycji, jeszcze nie jest dożywotnią rękojmią uczciwości i mądrości W latach 80. opublikowałem w drugim obiegu swoje odkrycie dotyczące podstawowej różnicy między ustrojem totalitarnym a demokratycznym. Totalitaryzm premiuje najgorsze cechy ludzkie, spychając ludzi przyzwoitych na margines; demokracja – odwrotnie. Ludzie najgorsi służą tyranom do trzymania reszty za mordę. A w demokracji, ach, w demokracji… Zapanuje powszechna sprawiedliwość, źli zostaną ukarani, dobrzy nagrodzeni, najlepsi
Ślady nienawiści
Stefan Niesiołowski Trudno jest opinie Aleksandra Małachowskiego uznać za dowód miłości bliźniego Aleksander Małachowski Stefan Niesiołowski i jego koledzy partyjni jawią się jako wyjątkowe okazy złości człowieka do człowieka Od redakcji: Poniżej publikujemy list posła Stefana Niesiołowskiego i odpowiedź marszałka Aleksandra Małachowskiego. Stefan Niesiołowski najpierw swój tekst skierował do „Przeglądu Tygodniowego”, ale ten nie chciał wydrukować listu posła. Wobec czego dopiero niedawno ów tekst trafił do „Przeglądu”. Tytuły listów-tekstów pochodzą
Zmiana poglądów
Nie bardzo rozumiem ludzi typu działaczy UW, którzy, jak dotąd, nie widzą szansy na pojednanie z socjaldemokratami, bo mieli oni przeszłość PZPR-owską Żyjemy w okresie szerokiej krytyki poprzedniego systemu politycznego w Polsce. Trudno się temu dziwić, bo kolektywizm gospodarczy połączony z ograniczeniami wolności myśli wyczerpał swoje możliwości, a kraje poddane temu systemowi przestały się rozwijać. Dotyczy to także Związku Sowieckiego, który stał się mocarstwem atomowym, lecz przegrywał wyścig cywilizacyjny i kulturalny w świecie. Bunt i protesty
Kto i kogo przeprosi za Dzierżyńskiego?
Najgroźniejszy jest fanatyzm, z jakim wyznają i realizują swój światopogląd zwolennicy skrajnego liberalizmu ekonomicznego (poniekąd też obyczajowego), wśród których nie brak byłych członków PZPR W dawnych, niedobrych czasach słyszałam taki oto dowcip: ”Dlaczego na jednym z centralnych placów Warszawy stoi pomnik Dzierżyńskiego? Bo żaden inny Polak nie przyczynił się do wymordowania tylu Moskali co on!… . I, niestety? taka jest makabryczna prawda. Feliks Dzierżyński, ”gorejący płomień rewolucji”, ”czystej krwi” Polak, inteligent
Kto tu manipuluje historią?
Poważni autorzy, piszący o Polsce, podkreślają, że po 1956 r. liberalizacja była tak znaczna, że już nie można mówić o trwaniu systemu totalitarnego Były ambasador RP w Paryżu, Jerzy Łukaszewski (Pamięć i polityka, ”Tygodnik Powszechny”, 6 lutego br.), włączył się w chór głosów nawołujących SLD do jeszcze mocniejszego bicia się w piersi i wołania „mea culpa”. Nieraz już podkreślałem (ostatnio dyskutując z tekstem Barbary Labudy na łamach „Gazety Wyborczej”), że uważam poważne ustosunkowanie się naszej formacji do przeszłości za konieczne







