Zbawienie dyskontowane

Zbawienie dyskontowane

Dziesiąty maja roku 2000 może być historyczny dla polskiego Kościoła katolickiego. W pamiętną środę uroczyście poświęcono nowy gmach “Roma Centrum Biurowe”. Święcenie biurowców jest czynnością powszechną w naszym kraju i żadnych emocji wzbudzić nie powinno. Ale tym razem prymas Glemp nie święcił obcego gmachu w ramach usług duszpasterskich dla ludności, lecz najnowszą inwestycję Archidiecezji Warszawskiej.
Biurowcem włada prywatna spółka, podobna do wielu innych w naszym kraju. Połowę udziałów ma w niej wspomniana Archidiecezja. Tym samym niebawem zacznie czerpać zyski z wynajmu lokali różnym firmom.
Historycy polskiego Kościoła katolickiego zapewne po latach będą się zastanawiać, jak doszło do zawiązania spółeczki pomiędzy duchową Archidiecezją a prywatną firmą ABC Holding, której celem jest zarabianie pieniędzy, czyli służenie mamonie.
Stało się tak dzięki cudownemu zbiegowi okoliczności. Oto cztery lata temu Archidiecezja otrzymała od państwa niezwykle atrakcyjną działkę przy ulicy Nowogrodzkiej, w samym centrum stolicy. Ponieważ grunt nie mógł leżeć odłogiem, to zgodnie z przypowieścią o siewcy i ziarnach, włodarze Archidiecezji postanowili ją stosownie uprawiać.
Kościoła nie kalkulowało się tam wybudować. Tyleż ich się teraz, z wielkim rozmachem, w stolicy buduje, zatem po cóż następny? Przytułku dla ubogich matek z dziećmi też się widać nie kalkulowało. Po co tracić tak atrakcyjną lokalizację na jakiś przytułek? Można było ewentualnie spróbować postawić dom dla biednych, eksmitowanych na bruk w wyniku obowiązującego jeszcze prawa. Ale skoro eksmitowani nie płacili u siebie, to i dla Archidiecezji ofiarni nie będą. Kalkulacja stała się zimna.
Ośmiopiętrowy biurowiec. Trzypoziomowy, podziemny parking. Na parterze, rzecz jasna, sklepy i tak zwana mała gastronomia. Już wiadomo, iż w katolickim biurowcu zadomowią się restauracje: japońska i turecka. Czemu nie polskie? Przecież katoliccy działacze polityczni tak ostro walczą z cudzoziemszczyzną w supermarketach, w gastronomii. Ale idee ideami, a kalkulacje swoją drogą. Żarcie japońskie jest obecnie najbardziej w stolicy snobistyczne, a na tureckim bywa największa przebitka. To się musi opłacać. A przecież nie po to Archidiecezja buduje biurowiec, żeby do niego dokładała.
Wedle zapewnień, zysk, a ściślej połowę z tego geszeftu, będzie otrzymywała Archidiecezja. Ma on służyć, ku chwale Kościoła katolickiego, budowie nowych świątyń, innym “statutowym zadaniom”. Ale tak będzie dopiero w przyszłości. Na razie trzeba spłacić zaciągnięty kredyt. Raj obiecany znowu szybko nie nastąpi.
Po 1990 roku polski Kościół katolicki zaczął wyciągać od skarbu państwa zagrabiony mu ponoć majątek. Apetyt rósł w miarę konsumowania. Zawsze jednak władze Kościoła argumentowały, iż chodzi im jedynie o majątek przeznaczony na cele kultowe lub charytatywne. Teraz Kościół staje się podmiotem gospodarczym. Konkurującym na wolnym rynku. Ze wszystkimi konsekwencjami.
Ostatnio biskupi znowu jęli publicznie narzekać na postępującą laicyzację społeczeństwa. To prawda, ale czemuż społeczeństwo nie ma się laicyzować, skoro Kościół sam obdziera się z szat duchowych. Skoro wierni coraz częściej zamiast serca gorejącego Jezusa widzą jedynie kartę kredytową.

Wydanie: 20/2000

Kategorie: Publicystyka

Napisz komentarz

Odpowiedz na treść artykułu lub innych komentarzy