Reportaż

Powrót na stronę główną
Reportaż

Osiedle pod jednym dachem

Żeby obejść dookoła największy blok w Polsce, potrzeba dziesięciu minut Alfred Jańczyk mieszka tu od chwili oddania budynku do użytku – od 1969 r. Wprowadził się z żoną i synem. – Gdy starałem się o klucze, dostałem dwie propozycje. Wybrałem superjednostkę ze względu na lokalizację w samym centrum Katowic. Atrakcją był przypisany do mieszkania garaż. Wielkim minusem – straszna ciasnota. Po ponad 30 latach dokupił sąsiadujące z mieszkaniem pomieszczenie, w którym kiedyś mieściła się pralnia. Dzięki temu

Ten artykuł przeczytasz do końca tylko z aktywną subskrypcją cyfrową.

Reportaż

Na bazarze, w dzień targowy…

Warszawskie Koło tętni życiem i czeka na ekstraokazje – W każdym interesie najważniejszy jest pomysł i ten pierwszy raz – mówi straganiarz pan Zenek, okresowo zameldowany w Otwocku. Jest rozmownym i bardzo uczynnym bezrobotnym, świadomym alkoholikiem, z żoną bez pracy i dziećmi często bez zeszytów. Dziś jego profesją jest szperanie po osiedlowych śmietnikach. – Kiedyś nie trzeźwiałem, teraz pracę traktuję poważnie – mówi – choć mam niewielkie możliwości. To ciężkie zajęcie. Nie szuka

Ten artykuł przeczytasz do końca tylko z aktywną subskrypcją cyfrową.

Reportaż

Terapeuci z ulicy

Wyszukują narkomanów na dworcach i w śmietnikach. Dają im czyste strzykawki, żeby się nie zarażali. Próbują uratować od śmierci Dariusz Rutkowski wkłada do dużej torby igły, strzykawki, opatrunki, bandaże, spirytus, gazę oraz broszury informujące policję o charakterze akcji. W drugiej mieści się plastikowy zbiornik na zużyte „sprzęty”. Tak wygląda ekwipunek streetworkera. Dariusz jest pracownikiem warszawskiej poradni Monaru, za moment wybierzemy się na Dworzec Centralny, największy warszawski bajzel. Tak narkomani nazywają miejsce, gdzie kupuje się i sprzedaje narkotyki.

Ten artykuł przeczytasz do końca tylko z aktywną subskrypcją cyfrową.

Reportaż

Podźwigniemy was

Mieszkańcy Strachociny odbudowują spalony zakład Pierwsze, wątłe i – wydawało się – niegroźne języki ognia próbowali zalewać wodą, nie dopuścić, by wydostały się na wierzch z wnęki pod suszarnią. Ale zmagazynowana w niej łuszczka – cienkie jak kartka papieru pasemka forniru – buchnęła pod strop fabrycznej hali wysokim płomieniem. Jeden krzyknął: „Uciekajmy!”. Drugi: „Dawajcie gaśnice!”. A trzeci pobiegł do telefonu wezwać straż pożarną. Było koło 16, gdy wracająca z miasta Małgorzata Woźniak zobaczyła

Ten artykuł przeczytasz do końca tylko z aktywną subskrypcją cyfrową.

Reportaż

Lepper jest nasz

On za ludźmi zwykłymi jest, takimi jak my, co to pracy ani na chleb nie mają Na podmiejskiej drodze w Sławnie mężczyzna na rowerku prowadzi za uzdę konia. Tak zdążają na pobliskie pastwisko. Mężczyzna nazywa się Edward Ziętara, jest emerytowanym nauczycielem, obecnie rolnikiem, i ma wiele do powiedzenia o nastrojach w gminie: – Byłem w ministerstwie, w sprawie konia, Bartka. Widział pan, jak kopie; skarga poszła na mnie, że nad bydlęciem się znęcam. Panie! Oni mnie uczyć będą? Zwierzę pohasać musi, a zima

Ten artykuł przeczytasz do końca tylko z aktywną subskrypcją cyfrową.

Reportaż

Bajkał pod stopami

Wyobraźnia zaczyna pracować, gdy uświadomimy sobie, że pod granatowym lodem jest 1000-metrowa głębina Samochody jeżdżą po bajkalskim lodzie jak po szosie. To ich zimowa codzienność. Gdy Janusz Bochenek wychodził z namiotu, czasami czuł się jak na autostradzie. Pewnego ranka tuż obok wejścia do jego sypialni przemknął z dużą prędkością jakiś samochód. Innym razem widział, jak do wody wpadła ciężarówka pełna jabłek. Kierowca zdążył wyskoczyć, zanim nad autem zamknęła się 700-metrowa głębina. Tydzień przed zakończeniem

Ten artykuł przeczytasz do końca tylko z aktywną subskrypcją cyfrową.

Reportaż

Ciechanów atakuje

Są młodzi, wykształceni i nie mają czego szukać w rodzinnym miasteczku Dworzec PKP w Ciechanowie, godzina 4.30. 12 minut temu odjechał osobowy do Warszawy, za niespełna trzy kwadranse będzie następny. Zimno, brudno. W dawnej siedzibie posterunku policji pozostał jedynie ślad po godle państwa i kraty w oknach. Obok smrodliwe WC. Skrzypią stale niedomknięte drzwi do budynku dworca. Wewnątrz kilka lepkich od brudu ławek, zepsuty automat telefoniczny. – Na osobowy do Warszawy – mówi Kasia, podchodząc

Ten artykuł przeczytasz do końca tylko z aktywną subskrypcją cyfrową.

Reportaż

Jak porzucona zabawka

7-letni Norbert z biednej wsi w Koszalińskiem zapowiadał się na geniusza. Ale nikt mu nie pomógł Kiedy dwa lata temu wyjeżdżałam z Cetunia, podobnie jak Dorota, matka Norberta, byłam dobrej myśli. Dla jej niezwykle uzdolnionego pięcioletniego syna kroiła się świetlana przyszłość. O chłopcu było głośno w całej Polsce. Rozpisywała się lokalna prasa, udział w programie oferowała telewizja, a Poradnia Wychowawczo-Zawodowa w Koszalinie szykowała indywidualny program przeznaczony wyłącznie dla niego. Gdy historia chłopca ukazała

Ten artykuł przeczytasz do końca tylko z aktywną subskrypcją cyfrową.

Reportaż

Porwany przez piratów

Płynął samotnie przez wiele mórz. I nagle gdzieś przepadł, został tylko jacht Najpierw był dzwonek telefonu, potem odległy, obcy głos radiotelegrafisty; informował ją, iż za jego pośrednictwem będzie rozmawiać z mężem, który właśnie żegluje na wodach Zatoki Adeńskiej. Barbara Zabłocka stała ze słuchawką przy uchu, we własnym domu w Biskupicach Melsztyńskich. Chociaż od tygodni oczekiwała na jakiś sygnał od Krzysztofa, wcale nie liczyła aż na tyle szczęścia. Dotychczas kontaktowali się przeważnie za pomocą listów i wysyłanych w nich kaset. A

Ten artykuł przeczytasz do końca tylko z aktywną subskrypcją cyfrową.

Reportaż

Minerzy pomylili się dwa razy

Polska o was nie zapomni – obiecywał im generał, nim weszli na pole minowe. Polska jednak zapomniała Żołnierz pokazany jest w chwili rozterki: ma rozbroić dopiero co wykrytą minę. Skupiony, jego prawa dłoń rozczapierzona – zaraz „wąsy” śmiercionośnej broni otrą się o czułą na dotyk skórę między palcami. Już nie ma się kogo poradzić, sam musi usunąć śmiertelne dla innych zagrożenie. Gruba, lodowa skorupa na cokole pomnika (a tak blisko do starannie odśnieżonej ul. Wiejskiej) kryje

Ten artykuł przeczytasz do końca tylko z aktywną subskrypcją cyfrową.