Reportaż
W piwnicy żyli ludzie
Tadeusz Potężny z Wałbrzycha i jego mama uratowali ukrywającą się przed Niemcami rodzinę Weissów, których najmłodszy syn jest ambasadorem Izraela w Polsce – Weissowie byli przed wojną naszymi sąsiadami w Borysławiu na Ukrainie – opowiada Tadeusz Potężny. – Nasze domy znajdowały się blisko siebie, ale jeden z nich stał w głębi. Było to u zbiegu ulic Hołówki i Zielonej na tzw. Dolnej Wolance. Weissowie mieszkali przy tej ulicy od dawna. Natomiast moja matka sprowadziła się tam z dziećmi
Z Dywit na Marsa
15-letni Maciek jako jedyny Europejczyk zakwalifikował się do finału światowego konkursu o wyprawie w kosmos Maciej przeszedł na świat duży, ważył ponad cztery kilogramy i był niezwykle poważny. Nie krzyczał, nie grymasił, tylko ze skupieniem wodził oczami za przedmiotem. – Urodziłam poważnego faceta – opowiada z uśmiechem matka chłopca, Dorota Hermanowicz, z zawodu psycholog. Kiedy chłopczyk miał półtora roku, mówił już pełnymi zdaniami i rozpoznawał litery. W wieku lat trzech czytał teksty, liczył
Wrota Warszawy
Przez dworzec PKS Stadion przeciska się różnojęzyczny tłum szukających w stolicy pracy, a także złodziei, i gangsterów z bronią w kieszeni Wczesny świt. Kilkanaście kobiet i mężczyzna z wielkimi torbami na zgarbionych plecach pojawiają się w tunelu, łączącym perony stacji PKP Warszawa Stadion z położonym niżej dworcem PKS. Nie widać ich twarzy, tylko te kraciaste bagaże. Gdy kobiety są już w zupełnym mroku, od czarnych ścian odrywają się rosłe sylwetki. W całkowitym milczeniu przewodnik wyjmuje z torebki na piersiach zwitek banknotów.
Teraz rządzi kadrowiec
W 1981 r. znaleźli wroga strajków i wywieźli go na taczce. Dziś sami są za bramą krośnieńskiego “Polmo” Wacław Z. ma jedną prośbę: aby w prasie nie ukazało się jego nazwisko. Dlaczego? – Co innego mówi się z nazwiskiem, a co innego bez, zwłaszcza gdy chodzi o ludzi nieżyjących; niech spoczywają w pokoju wiecznym, amen. Nie był już młody, a ciągle mu się chciało o coś zabiegać, walczyć, jakby świat miał zbawiać. Próbował wiele razy i zawsze bezskutecznie; świat pozostał taki, jak
Jedni do gazu, drudzy do pieca
“Poszukujemy osób w różnym wieku, o urodzie semickiej lub cygańskiej, do filmu Romana Polańskiego “Pianista”. Do niektórych scen potrzebne będą osoby bardzo chude” Ogłoszenia takiej treści ukazywały się od początku nowego roku w stołecznych gazetach. – Znowu schudłeś!? – mówi zawsze na powitanie moja kochana, tęga ciotka. – Daj cygareta, ty ponimajesz po polski? – Doskonale i to od trzydziestu kilku lat – wprawiam w zakłopotanie żulika na Dworcu Głównym w Gdańsku. Wziął mnie za muzułmanina
Najpierw wrobił królika Rogera
Piotr Adamiec pracował z największymi gwiazdami Hollywoodu. Teraz wrócił do rodzinnych Chróścic – Piotr Adamiec? Tak, znam go. Przez rok chodziłam z nim do podstawówki. Czym się zajmuje? – kobieta uśmiecha się niepewnie i nieco ciszej mówi – Kto go wie? Pracował w Ameryce. Niewiele więcej może powiedzieć o Piotrze. Sama już tylko czasami odwiedza Chróścice, bo na stałe osiadła w Niemczech. Zachęca jednak do odwiedzenia rodziny Czyrków. – Oni znali go bardzo dobrze –
Oszukani z Helu
To nie była żadna prywatyzacja “Kogi”, ale roztrwonienie do końca jej majątku i wielkie oszustwo – Cała Polska wiedziała, że na Helu strajkują i głodują w dawnej “Kodze”, ale nie wiedziała, że w pierwszy dzień Świąt Wielkanocnych, po godz. 22 przyjechały pod nasz zakład trzy samochody. Wyszło kilkunastu facetów. Zaczęli grozić. Mieli nas wykurzyć w imieniu właściciela. Ponoć coś ukradliśmy. Po naszej stronie stanęli ludzie z Helu. Jeszcze 1 maja zwolnieni pracownicy Gdańskiej Korporacji Handlowej, która kupiła przetwórnię “Kogi”, nie mogą
Na wycugu u Wielkiego Brata
– Jak z ciebie taki chwat, to czemuś wypadł?- dogadują radnemu Sebastianowi mieszkańcy Dorotowa Leje. Cała wieś tonie w deszczu, szare niebo zlewa się w jedno z taflą jeziora, zimny wiatr chłoszcze nadjeziorne trzciny. W przedsionku sklepu grupa mężczyzn rozgrzewa się piwem, zastanawiając się, czy sołtys nie odwoła wiosennego sprzątania. Ci w roboczych ubraniach, nieprzemakalnych kapotach i gumiakach czekają tylko na dyspozycje, przestępując z nogi na nogę. O Sebastianie Florku, który obiecał wziąć udział w porządkach, mówią niechętnie.
Wyjście z piekła
Nigdy więcej nie chciałbym słuchać tak makabrycznej historii. Chłopcy ćwiczyli zaciskanie pętli na szyi i ciągnęli karty, kto ma zabić 11-latka – mówi dyrektor poprawczaka – Profesor Czapów na wykładzie z resocjalizacji rysował krechę z dwoma punktami: A – jak anioł i D – jak diabeł – wspomina Romuald Sadowski, dyrektor poprawczaka w Falenicy pod Warszawą. – Obowiązkiem wychowawcy jest wiedzieć, co młody człowiek uczynił i umieścić go w odpowiednim miejscu na tej kresce. Ale najważniejsze, to szybko rozeznać, w którym kierunku
Nadeszła era zup Kemicera
Pierwsze obiady zaczął wydawać w swoim mieszkaniu. Uczepił się tego pomysłu desperacko, niczym tonący brzytwy Właściwie już nie pamięta, co to znaczy być wyspanym. Od miesięcy drzemie kilka godzin w pozycji półleżącej, bo tylko taka jest możliwa przy jego tuszy. O czwartej rano jest już na nogach, chociaż w rzeczywistości wcale nimi nie włada. Nawet w ubieraniu i myciu pomaga mu nastoletnia córka, Emilka. Sadza potem ojca na taborecie, a sama kładzie się jeszcze na dwie godziny. Na tym







