Cena wiedzy

Cena wiedzy

Co student może otrzymać za czesne?

Po pierwsze, student otrzymuje rzetelną porcję wiedzy, zawartą w podstawie programowej, którą dla danego kierunku przewiduje Ministerstwo Edukacji Narodowej i Sportu. To obowiązek, reszta jest rywalizacją między uczelniami i kuszeniem kandydata.
– Ile student dostanie, zależy od tego, kto jest rektorem uczelni i jak pojmuje swoją rolę – mówi prof. Zbigniew Stachowski, przewodniczący Konferencji Założycieli Uczelni Niepaństwowych. – Czy pragnie pełnić misję edukacyjną, czy prowadzić biznes.
Prof. Stachowski wylicza przykłady mieszczące się w dziale „misja”: Wyższa Szkoła Ubezpieczeń w Kielcach funduje z własnej działalności gospodarczej 100-150 stypendiów dla najbiedniejszej młodzieży regionu. Wyższa Szkoła Administracji i Zarządzania w Przemyślu daje bezpłatnie pełen zestaw podręczników. Wyższa Szkoła Społeczno-Gospodarcza w Tyczynie, w której profesor jest rektorem, ubezpiecza wszystkich studentów, a także zapewnia szereg dodatkowych zajęć niewymagych przez program, ale niezbędnych dla kształtowania osobowości absolwenta. Są to retoryka, nauka podstawowych umiejętności z dziedziny kultury, nawet uczenie zasad gry w brydża i w szachy.
Konkurowanie odbywa się na wielu płaszczyznach. Wyższa Szkoła Ekonomiczna w Warszawie oferuje nieodpłatnie konsultacje z wykładowcami przed egzaminem, a dodatkowo zapewnia zniżki do 30% przy zakupie książek i skryptów. Ważnym bonusem w WSE jest bezpłatna opieka medyczna we własnej przychodni, a także obniżona o 50% stawka na usługi specjalistyczne, łącznie z rehabilitacją. Uczelnia zachęca do udziału w sekcji jeździeckiej, siatkarskiej albo futbolowej, proponuje też studentom chór lub zespół taneczny, a jego uczestnikom obniża czesne. Uczelnia organizuje koła naukowe, wydaje również z własnych środków studenckie zeszyty naukowe, dofinansowuje obozy, zwłaszcza obowiązkowy na kierunku turystyka obóz z turystyki kwalifikowanej. WSE przyznaje liczne nagrody pieniężne i rzeczowe, np. za dobrą naukę, pracę dyplomową, magisterską itd., płaci także za studia doktoranckie tych absolwentów, którym pragnie zapewnić karierę naukowo-dydaktyczną we własnych murach.
Z kolei Dolnośląska Wyższa Szkoła Służb Publicznych „ASESOR” we Wrocławiu próbuje zachęcić dodatkowymi zajęciami z dziedziny komunikacji społecznej, kultury bycia i etyki. Uczelnia dba też o to, by student nie musiał ponosić dodatkowych opłat za procedury przygotowania dyplomu – pisanie recenzji, egzaminy. Hasło „za darmo” dotyczy takich usług jak konsultacje, praktyki, dostęp do Internetu, materiały z programami zajęć (sylabusy). Uczelnia pokrywa znaczną część kosztów pobytu na zagranicznych praktykach – wyżywienie, zakwaterowanie, podróż oraz ubezpieczenie.
Czesne bywa zróżnicowane. Widać to w Krakowskiej Szkole Wyższej im. Frycza Modrzewskiego, gdzie oferuje się specjalności, począwszy od prawa, przez architekturę i malarstwo, informatykę po służbę zdrowia. Zdaniem rektora, prof. Zbigniewa Maciąga, to, ile student otrzyma za czesne, zależy właśnie od specyfiki wybranego kierunku. Najtańsze studia, ale zarazem masowe, pozwalają uczelni odłożyć z części czesnego pewną kwotę na rozwój, na inwestycje. Ale najdroższe kierunki, np. architektura, mimo iż czesne przekracza tam 3 tys. zł za semestr, są elitarne i wymagają dopłaty.
Uczelnie zdają sobie sprawę, że przy poszukiwaniu pracy liczy się dyplom. Krakowska Szkoła Wyższa pragnie ułatwić studentom podejmowanie nauki za granicą i w tym celu wprowadziła suplement do dyplomu w wersji polskiej i angielskiej, opracowany na podstawie wytycznych przedstawionych przez Radę Europy. Wersja angielska kosztuje 100-150 zł, choć zawiera tylko informację o przebiegu studiów i uzyskanych kwalifikacjach. W WSE w Warszawie za anglojęzyczną wersję absolwent płaci 25 zł, co jest tańsze niż zaświadczenie przygotowane przez tłumacza przysięgłego.
Kontrola każdej wpłaconej złotówki jest konieczna. Krakowska Szkoła Wyższa właśnie ze studenckich pieniędzy mogła utworzyć Międzynarodowe Centrum Spotkań Młodzieży, przygotować bazę osobową, stworzyć gimnazjum i liceum, które daje maturę międzynarodową. Czesne służy też tworzeniu prestiżu uczelni, dzięki niemu utrzymywane są kontakty międzynarodowe.
Prof. Zbigniew Stachowski uważa, że dziś uczelnia wyższa nie jest już biznesem, jak w latach 90., lecz wyłącznie misją. Dlatego deformacje kosztów odsłaniają bezlitośnie wszelkie odstępstwa od idei uczelni. Jeśli na płace wykładowców przeznacza się więcej niż 60%, oznacza to, że uczelnia ma kłopoty finansowe. Oczywiście, płace kadry są największym obciążeniem, dlatego szkoły próbują na różny sposób ograniczać koszty, żeby zaoszczędzić na rozwój. Jeśli się przeznaczyć uda 20% czesnego na inwestycje, to bardzo dobrze.
Aby sytuacja była absolutnie uczciwa, uczelnia mogłaby z każdym studentem podpisywać kontrakt. W dokumencie tym szkoła gwarantuje rzetelność swojego wkładu dydaktycznego i podejmuje zobowiązanie, że prócz realizacji całego programu studiów zapewni np. ubezpieczenia, stypendia. Student natomiast godzi się na warunki umowy i gwarantuje wpłacanie czesnego. Taki kontrakt powinien mieć charakter umowy cywilnoprawnej.


Płacę czesne i wymagam
* realizacji podstaw programowych
* lektoratu języka obcego, ćwiczeń i wykładów prowadzonych przez wymienionych w programie profesorów, a nie ich asystentów
* możliwości uczestniczenia w wykładach otwartych
* pomocy w ustaleniu toku studiów
* konsultacji
* podręczników i opracowań, jeśli gwarantuje mi to umowa
* nieufnie przyjmuję informacje o rejsach, wycieczkach i atrakcjach niezwiązanych z programem studiów
* pomocy biura karier

Wydanie: 33/2004

Kategorie: Kraj

Napisz komentarz

Odpowiedz na treść artykułu lub innych komentarzy