Chińczycy dostrzegli Polskę

Chińczycy dostrzegli Polskę

Nowy przywódca ChRL, Hu Jintao, to lider prawdziwego mocarstwa Jak wygląda nasz kraj z perspektywy Państwa Środka na progu XXI w.? Dobrze ilustruje to anegdota z pobytu w jednym z najpiękniejszych chińskich miast, Hangzhou, gdzie miejscowy polityk narzekał, że mieszka w najmniejszej prowincji ChRL, która ma raptem… 40 mln mieszkańców, więc czasami trudno ją dostrzec z perspektywy politycznego Pekinu, władającego – bagatela – 1,2 mld obywateli. Polska liczy jeszcze mniej mieszkańców, bo nieco ponad 38 mln. Dla Chin, uznawanych za najdynamiczniejsze państwo świata ostatnich dekad, mamy prawo wydawać się po prostu niewielcy. Nie tylko z racji małej populacji, ale także z powodu (relatywnej) ekonomicznej słabości. Od lat główne państwa naszego globu prześcigają się w inwestycjach na terenie ChRL. Polacy oczekują raczej… wsparcia finansowego ze strony chińskich partnerów, jeżeli mowa o naszym wchodzeniu gospodarczym na tamtejsze rynki. Ważnym symbolem tej sytuacji może być informacja, że właściwie jedynym poważniejszym polskim inwestorem w Chinach jest firma Rafako, która zainwestowała tam 10 mln dol. Nie najlepszy jest także bilans wzajemnej wymiany handlowej. Polska w obrotach z Chinami odnotowuje deficyt w wysokości 2,5 mld dol. Na większą skalę udaje się nam sprzedawać do Państwa Środka tylko miedź i stal. Z perspektywy Pekinu przez długi czas także dlatego Polska była postrzegana – niezależnie od oficjalnych, pełnych elegancji zapewnień o szacunku i docenianiu wagi naszego kraju – jako drugoligowy gracz na arenie światowej. Jednym z przejawów tego zjawiska była, jak mówili jeszcze niedawno dyplomatycznie polscy politycy, rażąca nierównowaga we wzajemnych oficjalnych i nieoficjalnych wizytach. Chińczycy nawet chętnie przyjmowali u siebie polskich gości oficjalnych, ale sami woleli odwiedzać USA, Francję, Niemcy czy Rosję. Na prezydenta Chin czekaliśmy od lat. Jego ubiegłotygodniowa wizyta w Polsce również z tego powodu była wydarzeniem trudnym do przecenienia. Nowy przywódca ChRL, Hu Jintao, nie bywa bowiem w krajach, które dla Chin nie mają znaczenia. Wyjeżdża za granicę rzadko i każda jego wizyta ma nie tylko bieżącopolityczne, ale i symboliczne znaczenie. Dlaczego zatem tym razem Polska? Obserwatorzy byli prawie jednomyślni, że był to efekt – z jednej strony – długotrwałych, ale wreszcie skutecznych zabiegów polskiej dyplomacji, z drugiej – dostrzeżenia wreszcie przez Chiny rosnącej pozycji regionalnej naszego kraju, po pierwsze jako lidera w Europie Środkowej, po drugie jako ważnego państwa w poszerzonej Unii Europejskiej. Jak napisał przed wizytą w naszym kraju ukazujący się w Hongkongu tygodnik „Far Eastern Economic Review”, dzisiejsi przywódcy w Pekinie uważają, że rozszerzona Unia stanie się największym partnerem handlowym Chin, a także przeciwwagą dla ich stosunków ze Stanami Zjednoczonymi. Według „Far Eastern Economic Review”, mimo pewnych problemów w stosunkach Chiny-UE, dotyczących wymiany handlowej, lecz także europejskiej krytyki pod adresem przestrzegania praw człowieka w Chinach, między Brukselą a Pekinem nie ma wzajemnej podejrzliwości, tak widocznej w stosunkach między Pekinem a Waszyngtonem. Polska w takiej optyce jawi się chińskim partnerom jako kraj coraz większych możliwości również dlatego, że powoli mija już czas, kiedy Pekin wyłącznie tęsknie spoglądał na zagraniczne inwestycje i dostawy najnowszej technologii. Choć znaczna część terytorium Państwa Środka wymaga jeszcze gigantycznej modernizacji i reform rynkowych, najdynamiczniesze prowincje i firmy ChRL zamieniają się coraz bardziej w chińskie smoki, rozglądające się za miejscami do własnych zagranicznych inwestycji. Chińskie koncerny mają dzisiaj dość własnych pieniędzy, aby zakładać swoje filie i nowe przedsiębiorstwa w takich krajach jak Tajlandia, Malezja, Filipiny i Brazylia. Znamienne, że nowy prezes PAIiIZ, Andrzej Zdebski, już kilka miesięcy temu zapowiedział, że Polska będzie szukać nowych inwestorów nie tylko na tradycyjnych rynkach zachodnich, ale także w Chinach. Zresztą już teraz to się dzieje – w trakcie wizyty Hu Jintao w Polsce podpisany został kontrakt o współpracy produkcyjno-gospodarczej pomiędzy KGHM Polska Miedź a chińskimi przedsiębiorstwami, o wartości 810 mln dol. Chińczycy chcą iść dalej w kierunku rozwijania współpracy z nowymi krajami UE. Jak podała agencja Sinhua, w 2003 r. handel Chin z 10 krajami akcesyjnymi wzrósł

Ten artykuł przeczytasz do końca tylko z aktywną subskrypcją cyfrową.
Aby uzyskać dostęp, należy zakupić jeden z dostępnych pakietów:
Dostęp na 1 miesiąc do archiwum Przeglądu lub Dostęp na 12 miesięcy do archiwum Przeglądu
Porównaj dostępne pakiety
Wydanie: 2004, 25/2004

Kategorie: Świat