Ciemna strona szwajcarskiego złota

Ciemna strona szwajcarskiego złota

Szwajcaria może być jednym z nabywców nielegalnie wydobywanego surowca

Podczas tegorocznego Światowego Forum Ekonomicznego Juan Guaidó, lider opozycji wenezuelskiej i przewodniczący Zgromadzenia Narodowego, zaapelował do zebranych w Davos decydentów politycznych o powstrzymanie nielegalnego wydobycia złota w Amazonii. Późniejsze dziennikarskie śledztwo wykazało, że jednym z jego nabywców może być Szwajcaria, a do szwajcarskich banków prawdopodobnie spływają podejrzane fundusze związane z wenezuelskim złotem.

W lutym organizacja Human Rights Watch alarmowała, że w wenezuelskim stanie Bolívar makabrycznych zbrodni na miejscowej ludności dokonują zbrojne grupy, zwane syndykatami, które kontrolują nielegalne kopalnie złota. Pytani przez HRW świadkowie twierdzili, że syndykaty wprowadzają brutalne zasady: „Jeśli kradniesz lub mieszasz złoto z innym produktem, to pran (lider syndykatu) cię pobije lub zabije”. Niektórzy widzieli, jak członkowie syndykatów odcinają lub przestrzeliwują ręce oskarżonym o kradzież. Kilku innych powiedziało, że wie o przypadkach pocięcia ofiar na kawałki piłą łańcuchową, siekierą lub maczetą.

Zdaniem HRW rząd Wenezueli wie o działaniach zbrojnych grup, a niekiedy nawet z bandytami współpracuje, aby utrzymać ścisłą kontrolę nad przynoszącymi zyski kopalniami złota. Dochody z jego nielegalnej sprzedaży miałyby pozwolić rządowi Nicolása Madura podreperować finanse na czas spadku cen ropy na światowych rynkach i nasilających się sankcji gospodarczych nałożonych na ten kraj. Czy Szwajcaria jest jednym z partnerów tych transakcji? Na razie w tej sprawie nie zostało wszczęte żadne oficjalne śledztwo, ale jak zapewnia Biuro Prokuratora Generalnego w Szwajcarii, kontakty handlowe z Wenezuelą są analizowane ze szczególną uwagą. Tymczasem wenezuelska opozycja twierdzi, że w 2019 r. samolot z nielegalnym złotem wylądował w Zurychu. Ładunek nie został sprawdzony, ponieważ lot miał status dyplomatycznego.

Długa historia zależności

Historia udziału Szwajcarii w przynoszącym duże zyski handlu złotem sięga czasów II wojny światowej. Mark Pieth, szwajcarski profesor prawa karnego i ekspert antykorupcyjny, w książce „Brudne sekrety handlu złotem” pisze o skupowaniu ogromnych ilości złota zarówno od aliantów, jak i od państw Osi (Szwajcaria pozyskała większość nazistowskiego złota i stała się de facto bankierem i pośrednikiem finansowym III Rzeszy). Pieth zauważa również, że handel złotem był kluczowy dla przetrwania reżimu apartheidu w Republice Południowej Afryki. Prawie 80% złota importowanego z RPA w latach 80. zostało ponownie stopione i opatrzone szwajcarską pieczęcią jakości przez rafinerie utworzone przez szwajcarskie banki komercyjne.

Także dzisiaj Szwajcaria odgrywa kluczową rolę w handlu kruszcem. Przechodzi przez nią 70% światowego złota. To biznes o wartości 70-90 mld franków rocznie, odpowiadający za średnio 25% krajowego eksportu i 30% importu. W niewielkim alpejskim kraju operują też najważniejsze w skali globalnej rafinerie, które przetwarzają ok. 70% światowych zasobów surowca.

Jako główny gracz na rynku Szwajcaria coraz częściej jest wywoływana do tablicy także w sprawie nielegalnego wydobycia złota. To do jej władz tak naprawdę zwracał się Juan Guaidó w Davos. Ich reakcja, skrupulatność i przyjęcie zaostrzonych regulacji mogą się przyczynić do większej transparentności całego przemysłu.

Krwawe złoto

Kilkunastogodzinna praca w szkodliwych oparach, złe warunki higieniczne, brak godziwej pensji, zatrudnianie dzieci, bezprawne zagarnianie ziemi pod wydobycie, pozbywanie się z cennych terenów ludności tubylczej – to pokłosie systemowego problemu, jakim jest przymykanie oka na nielegalne pozyskiwanie surowców. Oprócz tego niekontrolowane wydobycie złota powoduje szkody w środowisku, głównie ze względu na zanieczyszczenie gleby i powietrza metalami ciężkimi. Biznes ten często idzie też w parze z praniem brudnych pieniędzy, powiązaniami z przestępczością zorganizowaną i uwikłaniem w lokalne konflikty.

Juan Guaidó nie jest pierwszym, który nawołuje do podjęcia kroków przeciwko dalszemu rozrostowi czarnego rynku złota. W listopadzie 2019 r. przedstawiciele rdzennej ludności Brazylii sformułowali ostry apel do Szwajcarii, aby ta wycofała się z planowanej umowy o wolnym handlu między EFTA (Szwajcaria, Norwegia, Islandia, Liechtenstein) a Mercosurem (Argentyna, Brazylia, Paragwaj, Urugwaj), gdyż jej podpisanie „będzie równoznaczne z ludobójstwem”. W Amazonii podpala się lasy i wysiedla, a nawet zabija ludzi, aby zrobić miejsce dla produkcji złota, soi i oleju palmowego. „Nikt, komu zależy na środowisku, nie podpisze tej umowy”, mówiła w Bernie Sônia Guajajara, przedstawicielka organizacji zrzeszającej rdzenną ludność. Jej zdaniem celem umowy jest zysk dużych firm, a z dobrem miejscowej ludności czy przyrody nikt się nie liczy. Szwajcaria stała się głównym adresatem apelu, ponieważ złoto pozyskane nielegalnie lub w sposób co najmniej nieetyczny trafia do tamtejszych rafinerii. Sytuację utrudnia niechęć brazylijskiego prezydenta Jaira Bolsonara do ekologii, rdzennych mieszkańców i przejrzystości łańcucha dostaw. Nie wydaje się jednak, by wezwania organizacji reprezentującej interesy rdzennych plemion coś dały. Ratyfikacja przez Szwajcarię umowy handlowej EFTA-Mercosur zaplanowana jest do końca 2020 r.

Nielegalne kopalnie niszczą Matkę Boga

Prowincja Madre de Dios, położona w parnym, nizinnym lesie deszczowym Peru na granicy z Boliwią i Brazylią, jest jednym z miejsc o największej na świecie bioróżnorodności. I właśnie tam w ostatniej dekadzie wybuchła prawdziwa gorączka złota. Powodem były zawrotny wzrost cen tego surowca na rynkach światowych, trudna sytuacja ekonomiczna, migracja zarobkowa do bogatego w zasoby naturalne regionu (w ostatnich 20 latach do Madre de Dios przeniosło się 30 tys. osób) oraz brak nadzoru urzędników, który sprawiał, że górnicy rzadko postępowali zgodnie z wymagającymi dużych kosztów przepisami środowiskowymi. Utorowało to drogę do rozrostu nielegalnego górnictwa, prostytucji i wykorzystywania dzieci do pracy. Od 1985 r. w regionie Madre de Dios wykarczowano prawie 1000 km kw. lasów deszczowych (ponad dwie trzecie zniszczono w latach 2009-2017). Codzienność to wycinka drzew, zabijanie zwierząt i spuszczanie do rzek czy jezior nawet 185 ton rtęci rocznie. Zatrucie rtęcią stanowi ogromny problem wśród ludności tubylczej, zwłaszcza dzieci. Powoduje wymioty, duszności, odwodnienie, a bez udzielenia szybkiej pomocy może prowadzić do śmierci.

Przez wiele lat złoto wydobywane przez drobnych górników w Andach trafiało do szwajcarskich rafinerii na przetopienie. Później kruszec można było znaleźć w błyskotkach i gadżetach takich marek jak Tiffany czy Apple. Ten model biznesowy był częścią planu peruwiańskiego rządu na zintegrowanie pojedynczych poszukiwaczy złota z gospodarką. Jednym z partnerów handlowych była szwajcarska rafineria Metalor, prawdziwy gigant na rynku światowym. Jednak na początku 2018 r. Metalor przestał importować złoto. Peruwiańscy prokuratorzy zaczęli podejrzewać, że główny dostawca i partner Szwajcarów, Minerales del Sur, był wykorzystywany przez przestępców do wprowadzania nielegalnego złota na rynek światowy. Koncern stanowczo zaprzeczył tym doniesieniom, jednak ostatecznie postanowił zrezygnować z robienia interesów nie tylko z Peruwiańczykami, ale i z wszelkimi górnikami rzemieślniczymi działającymi w Ameryce Południowej. Krytycy tej decyzji mówią o unikaniu problemu zamiast podjęcia próby jego rozwiązania. Mark Pieth twierdzi, że jeśli inne rafinerie pójdą tym śladem, będzie to miało katastrofalne skutki dla 100 mln ludzi pracujących w górnictwie.

Niejasny łańcuch dostaw

W opublikowanym pod koniec 2018 r. raporcie władze szwajcarskie przyznały, że nie można wykluczyć, iż złoto wyprodukowane z naruszeniem praw człowieka trafiało do ich kraju w celu dalszej obróbki. Instytucje odpowiedzialne za nadzór nad rynkiem złota znają bowiem jedynie ostatni kraj, z którego surowiec przybył do Szwajcarii, a nie kraj pochodzenia.

Zdaniem ekspertów międzynarodowe firmy przetapiające złoto w Szwajcarii wiedzą, skąd ono pochodzi, nie chcą jedynie tego ujawniać. Marc Ummel z organizacji pomocowej SWISSAID wezwał rząd, aby ten wymagał od Federalnej Administracji Celnej ustalenia realnego pochodzenia towarów, a nie tylko odnotowywania ostatniego kraju w łańcuchu eksportu do Szwajcarii.

Ze wspomnianego raportu z 2018 r. wynika, że co prawda zalecane jest stosowanie rozwiązań mających na celu pogodzenie produkcji z uwarunkowaniami społecznymi i środowiskowymi, ale obowiązku ich przestrzegania nie ma. Rząd federalny popiera standardy opracowane przez OBWE, ale ich nie egzekwuje, jedynie zachęca korporacje do ich wdrażania.

By trochę podreperować swój wizerunek, Szwajcaria zapoczątkowała w 2013 r. Inicjatywę dla Lepszego Złota (Better Gold Initiative), pierwotnie stworzoną z myślą o Peru. Chodzi o pozyskiwanie złota z małych kopalń i wspieranie drobnych górników w Ameryce Południowej (głównie w Boliwii, Kolumbii i Peru). W ten sposób w latach 2013-2017 w Peru wyprodukowano 2,5 tony złota, co jednak stanowi zaledwie margines rocznej światowej produkcji.

Od lat słychać głosy, że Szwajcaria powinna przywiązywać większą wagę do tego, skąd importuje złoto, i ucinać podejrzane kontakty biznesowe. Przykłady niszczenia Amazonii, wykorzystywania dzieci w kopalniach i brutalnego traktowania rdzennej ludności są mocno powiązane z faktem, że na surowiec, nieważne w jakich warunkach wydobyty, zawsze znajduje się bogaty kupiec. Z uwagi na swoją rolę w handlu kruszcem Szwajcaria nie może udawać, że nadużycia i przestępstwa, do których dochodzi przy produkcji, jej nie dotyczą.

Fot. Forum

Wydanie: 23/2020

Kategorie: Świat

Napisz komentarz

Odpowiedz na treść artykułu lub innych komentarzy