Co powiedziałby dzisiaj Kuroń

Co powiedziałby dzisiaj Kuroń

– Globalizm zniszczył kompromis między pracą a kapitałem, kompromis, na którym opierał się ład społeczny, który przyniósł światu eksplozję dobrobytu. Kapitał, w swym niepohamowanym pędzie do zysków, przenosi świat w stan pierwotnej dzikości – te słowa mówił swoim charakterystycznym zachrypniętym głosem Jacek Kuroń. 17 czerwca mija pięć lat od chwili, gdy go zabrakło w życiu społecznym i politycznym naszego kraju. Kto wówczas myślał o jakimś globalnym kryzysie?
Przy okazji rocznicowych obchodów 4 czerwca niewiele się o nim oficjalnie mówi. Ot, zorganizowane przez żonę Danutę prywatne spotkanie i toast wolności sokiem owocowym pod oknami jego skromnego mieszkania na warszawskim Żoliborzu – mieszkania, w którym pozostał, choć był już ważnym ministrem. A przecież bez Jacka Kuronia przełomu 1989 r. by nie było. To on potrafił wznieść się ponad krzywdy, których doznał w PRL jako działacz opozycji, współzałożyciel KOR, i namawiać do porozumienia przy Okrągłym Stole. A kiedy już III RP zaistniała, jako poseł i minister pracy i polityki socjalnej wziął na swoje barki odpowiedzialność za przeprowadzenie społeczeństwa przez radykalne reformy gospodarcze. Umiał słuchać i cierpliwie wyjaśniał, potrzebującym rozdawał zupy, inicjował akcje charytatywne, pomagał. Bo dla niego przede wszystkim liczył się pojedynczy człowiek.
W ostatnich latach wycofał się – z powodu choroby, ale przede wszystkim dlatego, że ta wolna Rzeczpospolita odstawała od jego marzeń. Raziło go partyjniactwo rządzących i egoizm kapitału. Co powiedziałby dzisiaj?

Wydanie: 24/2009

Kategorie: Przebłyski
Tagi: Przegląd

Napisz komentarz

Odpowiedz na treść artykułu lub innych komentarzy