Co zrobić z Kwaśniewską

Co zrobić z Kwaśniewską

Kogo bolą prezydenckie sondaże Wszystkiemu winne są czasopisma. Kolorowe czasopisma. Paweł Śpiewak, socjolog, pytany o wynik Jolanty Kwaśniewskiej, która w prezydenckich sondażach bije wszystkich na głowę, odpowiedział dla „Angory”: „Pierwsza pozycja pani Kwaśniewskiej to zwycięstwo kolorowych magazynów. To one wylansowały taki uroczy portret pierwszej pary w Polsce”. Inny dyżurny socjolog prawicy, Ireneusz Krzemiński, popularność Kwaśniewskiej tłumaczy przenikliwie tak: „Nie dziwi mnie wysokie poparcie dla pani prezydentowej, bo ostatniej jesieni i zimy mieliśmy do czynienia z potężną kampanią reklamową na jej rzecz w kolorowych pismach kobiecych”. A Bronisław Wildstein wykrył i zdemaskował, że o Kwaśniewskiej piszą i publikują jej zdjęcia „Viva!”, „Gala” oraz „Fakt”. Tym sposobem dowiedzieliśmy się, iż o tym, że Polacy kogoś lubią i mają do niego zaufanie, decydują kolorowe czasopisma. „Gazeta Wyborcza” to nic. „Viva” to jest siła rażenia. Gdyby je zamknąć, może ten problem by się rozwiązał? I Kwaśniewskiej by nie było? Od dwóch miesięcy, odkąd zaczęły się pojawiać prezydenckie sondaże, politycy prawicy, jej eksperci, zaczęli dziwnie się zachowywać. Sondaże okazały się wspaniałe dla Jolanty Kwaśniewskiej, a druzgocące dla polityków prawicy. Prezydentowa otrzymała w nich 35-50% poparcia, oni – po kilka punktów. Te wyniki trzeba interpretować spokojnie, do wyborów mamy dwa lata, a Kwaśniewska jeszcze na nic się nie zdecydowała. Ich rezultat to także w dużym stopniu nieufności wobec całej klasy politycznej, której wymiany chciałoby 60% Polaków. Lecz spokoju nie ma. Teraz ci wszyscy, których większość Polaków nie chce, poczuli się zagrożeni. Oni tu wszystko mieli poukładane, ten las, o który walczyli, jak Niemcy i partyzanci, a tu nagle pojawił się gajowy… Trwa więc szukanie winnego. Powodu, dla którego jest, jak jest. Pierwszy już znamy – to kolorowe magazyny, w których obecność służy Kwaśniewskiej, a Rokicie, Oleksemu, Kaczyńskiemu i Krzaklewskiemu (też w nich występowali, z żonami) jakoś mniej. Powód drugi to głupie społeczeństwo i nostalgia za PRL-em. „Obiektami westchnień zrozpaczonych wielbicieli Peerelu stali się pierwsza dama Kwaśniewska i emerytowany generał Jaruzelski”, klaruje Rafał Ziemkiewicz, publicysta niezależny i prawicowy. „To jest najbardziej dramatyczne. Ten wybór świadczy o kompletnym braku powagi Polaków”, dodaje Paweł Śpiewak. Tylko, niestety, nie stawia kropki nad i, nie mówi, jaki kandydat na stanowisko prezydenta Rzeczypospolitej świadczyłby o powadze społeczeństwa. Lepper (Klewki, Klewki)? Kaczyński („Spieprzaj, dziadu”)? Czy może Rokita („Jeśli dziś wtorek, to jestem w SKL”)? Ale jest w tym wszystkim też światełko nadziei. Że się uda Kwaśniewską wciągnąć do błotka, żeby zaczęła się zachowywać „jak polityk” (w myśl tej zasady uczestnicy życia publicznego dzielą się na tych, którzy się awanturują i obrażają rozmówców – to są politycy – oraz na resztę). Bo przecież Kwaśniewska zagrała „nieczysto”, gdyż weszła do polityki inną drogą niż oni. „Nie ukrywam, że jest to pomysł, który podaje w wątpliwość dotychczasowe mechanizmy demokracji – ocenia Jarosław Kaczyński koncepcję startu prezydentowej w wyborach. – Fakt, z którym trzeba się liczyć, że pani Kwaśniewska zaczyna już funkcjonować w sferze czysto politycznej. Takie funkcjonowanie to jest coś zupełnie innego niż funkcjonowanie w sferze mediów kolorowych, jako osoba, która z jednej strony, jest bardzo znana i eksponowana, ale z drugiej strony, nie angażuje się w żaden sposób w to wszystko, co jest obciążeniem w polityce. Przede wszystkim w konflikty”. Taką samą nadzieję wyraziła Ewa Milewicz w „Gazecie Wyborczej”: „Kandydaci do polityki, którzy sporu unikają, zastępując go słodyczą opowieści o ulubionych ciastkach bezach, mogą zdobyć popularność, ale czy cokolwiek w Polsce załatwią?”, napisała w „Gazecie”, troszcząc się o niebezpieczeństwa, które na Kwaśniewską czyhają: „Sprostanie pytaniom o podatki liniowe lub progresywne, o zamykanie kopalń lub dopuszczenie aborcji z powodów społecznych. Spór w polityce jest bowiem naturalny, jak woda w basenie”. „Co, oprócz sympatycznych gestów, będzie bowiem miała do zaoferowania żona obecnego prezydenta, zmuszona do rywalizacji, do walki, do opowiedzenia się wobec kontrowersji?”, niepokoi się z kolei komentator „Rzeczpospolitej” Krzysztof Gottesman. Ale ponieważ Kwaśniewska w tych sprawach milczy, Paweł Śpiewak próbuje wywołać wilka z lasu: „Pani prezydentowa ładnie się prezentuje, publicznie występuje. Podkreślam słowo „ładnie”.

Ten artykuł przeczytasz do końca tylko z aktywną subskrypcją cyfrową.
Aby uzyskać dostęp, należy zakupić jeden z dostępnych pakietów:
Dostęp na 1 miesiąc do archiwum Przeglądu lub Dostęp na 12 miesięcy do archiwum Przeglądu
Porównaj dostępne pakiety
Wydanie: 2003, 48/2003

Kategorie: Kraj