Notes dyplomatyczny

Notes dyplomatyczny

Dziwne rzeczy się zdarzyły. Po naszych informacjach, że wiceministrowie Sławomir Dąbrowa i Adam Daniel Rotfeld są typowani do wyjazdu na placówki, oczywiście jako ambasadorzy, poszła w MSZ-etowski lud kontrinformacja. Że nigdzie nie jadą, że minister Cimoszewicz stwierdził, że mają po 65 lat, więc za granicę nie będzie ich wysyłał. Na te słowa niektórych zatkało, bo argument wieku w tym przypadku jest bez sensu. Donald Rumsfeld ma 71 lat, Dąbrowa i Rotfeld to także komputery, poza tym ambasador nie jest od biegania, tylko od myślenia, więc?
Więc następnego dnia okazało się, że obaj wyjeżdżają. I to nie byle gdzie.
Sławomir Dąbrowa ma pojechać na stanowisko ambasadora do Genewy jako stały przedstawiciel przy ONZ. Zastąpi tam Krzysztofa Jakubowskiego, swego czasu prawą rękę ministra Rosatiego. Można zatem mniemać, że Jakubowski wróci do centrali MSZ na jakieś ważne stanowisko. A Dąbrowa? Genewska placówka będzie pewnie zwieńczeniem jego kariery i powrotem do źródeł, gdyż zaczynał w dyplomacji wielostronnej.
Z kolei Adam Daniel Rotfeld ma pojechać do Nowego Jorku. Tam na stanowisku ambasadora przy ONZ zastąpiłby Janusza Stańczyka, wiceministra z czasów Skubiszewskiego. W przypadku Rotfelda wyjazd do Nowego Jorku także będzie powrotem do źródeł, bo on również kilkadziesiąt lat swego życia zapisał w dyplomacji wielostronnej, w KBWE. No i w SIPRI.
Tak więc minister Cimoszewicz pozbywa się w ten sposób kompetentnych wiceministrów, którzy na dyplomacji zęby zjedli, znających jej tajniki, jej ludzi, no i po kilka języków obcych.
Jeżeli jesteśmy przy językach obcych, wciąż w MSZ kręcą nosem na listę certyfikatów i zaświadczeń o znajomości języka obcego, które uznaje ministerstwo. No bo jak porównać taką sytuację, że po skończeniu w Moskwie elitarnej uczelni stosunków międzynarodowych MGIMO, na przykład ze specjalizacją „język chiński”, nasze MSZ zalicza jedynie znajomość języka rosyjskiego (mimo że rosyjski MID absolwentom tej specjalizacji zalicza chiński i angielski). A z drugiej strony, uznaje certyfikat naszej KSAP znajomości języka na poziomie „średnio zaawansowanym”?
A propos MGIMO, niedawno Grzegorz Kostrzewa-Zorbas, który krótko pracował w MSZ za czasów Skubiszewskiego, stwierdził, że ta uczelnia miała niski poziom nauczania i jej absolwenci niewiele potrafią. Tak rozszyfrował rosyjską dyplomację!
Kostrzewa-Zorbas, z wykształcenia teatrolog, trafił do MSZ w roku 1990, na fali „nowego”. Był dyrektorem departamentu! I to takim „świetnym”, że nawet Skubiszewski czym prędzej pozbył się go z MSZ. Kostrzewę-Zorbasa wysłano więc do szkół w USA, żeby nauczył się, co to jest dyplomacja, sprawy międzynarodowe, Realpolitik etc. No, żeby przynajmniej pojął, że tak jak kucharka nie może rządzić państwem, tak w dyplomacji nie mogą pracować przypadkowi ludzie. Że jest to trudny, wymagający wiedzy, którą wchłania się przez długie lata, zawód.
Jak widać, on tego nie pojął.

 

Wydanie: 10/2003

Kategorie: Kraj
Tagi: Attaché

Napisz komentarz

Odpowiedz na treść artykułu lub innych komentarzy