Coraz trudniej o rentę

Coraz trudniej o rentę

Nawet najciężej chorzy mają kłopoty z przejściem przez sito orzeczników

Ostry kurs obowiązujący od początku tego roku przy ustalaniu stopnia niepełnosprawności sprawia, że z gabinetów lekarzy orzeczników odchodzą z kwitkiem nawet ludzie naprawdę chorzy.
Państwo, którego finanse znalazły się na skraju bankructwa, sprawnie demontuje, nieliczne już zresztą, pozostałości państwa opiekuńczego i szuka oszczędności także na niepełnosprawnych. Jest to poniekąd zrozumiałe, bo zawsze łatwiej obcinać świadczenia socjalne niż np. likwidować etaty w rozdętej administracji.

Cwani się przebiją
Gdyby chociaż pozwalało to na uszczelnienie systemu rentowego i zapobiegało wyciekaniu publicznych pieniędzy do symulantów! Niestety, żadne statystyki nie wykazują, by zaciśnięte oka sieci eliminowały oszustów. Tabuny młodych i zdrowych rencistów świetnie się mają, z powodzeniem podejmując rozmaite prace. Utrudnienia w przyznawaniu świadczeń uderzają natomiast w tych naprawdę poszkodowanych, niemających dość sprytu ani pieniędzy, by załatwić sobie orzeczenie o niepełnosprawności.
Mężczyznę chorego na serce uznano za zdolnego do pracy. Zanim pracę znalazł, umarł. Z dwojga dzieci cierpiących na niedokrwistość jedno zostało uznane za niepełnosprawne i rodzice otrzymali na nie zasiłek pielęgnacyjny, drugie już nie. Ludzie cierpiący na trzy przewlekłe choroby i pozostający pod stałą opieką lekarską są uważani przez innych lekarzy – orzeczników – za zdolnych do pracy. Podobnych przykładów można podać wiele.

Utrzymać się przy życiu
Ci, którzy powinni korzystać ze sprzętu rehabilitacyjnego, muszą czasem czekać nawet ponad rok, zanim go otrzymają; tworzą się długie listy oczekujących. Powód – państwo nie ma pieniędzy na fundowanie niepełnosprawnym koniecznego wyposażenia. Bogatsi machają ręką na swe uprawnienia i kupują sprzęt za gotówkę. Biedniejsi czekają na dostawy sprzętu refundowanego, co oczywiście pogarsza ich stan zdrowia.
Przypominają się „Przygody dobrego wojaka Szwejka”: „Komisja w szpitalu dziesiątkowała symulantów. Spośród siedemdziesięciu ocalało tylko dwóch: jeden miał nogę przetrąconą granatem, a drugi gruźlicę kości. Wszyscy inni, nie wyłączając umierających suchotników, uznani zostali za zdatnych do pełnienia służby wojskowej w polu”.
Mimo to Austria wojny nie wygrała. Również naszym decydentom nie uda się wygrać wojny z wyłudzaniem świadczeń rentowych. Jest to po prostu wliczone w koszty polskiego systemu społeczno-ekonomicznego. Dopóki będzie panować tak ogromne bezrobocie, a biedacy bez zasiłków niczym arystokracja za rewolucji francuskiej będą się zajmować „utrzymywaniem się przy życiu”, nawet skromna renta stworzy gwarancję przetrwania. I ludzie nie przestaną wykazywać ogromnego sprytu w wyłudzaniu świadczeń.

Zostanie opieka społeczna
Prawo stanowi, iż niezdolne do pracy są osoby, które w znacznym stopniu utraciły zdolność do pracy. A pojęcie „znacznego stopnia” siłą rzeczy ma charakter uznaniowy i może budzić zastrzeżenia zainteresowanych. Inną kwestią jest rosnąca liczba rozpatrywanych spraw, co wynika z faktu, że dziś coraz częściej renty przyznaje się tylko na rok.
Od orzeczenia ZUS wydanego w wyniku decyzji lekarza orzecznika można oczywiście się odwołać do sądu pracy. To droga raczej zamknięta dla naprawdę chorych i bezradnych, którzy nie będą nawet umieli dotrzeć do kogoś, kto napisze im stosowne pismo. Ale i dla bardziej zdeterminowanych wielomiesięczne oczekiwanie na wyrok jest nader uciążliwą barierą, sądy często zwracają sprawy do ponownego rozpatrzenia, co dodatkowo wydłuża procedury. W tym czasie osoba, która pracować nie może, mimo że została uznana za zdolną do pracy, pozostaje bez środków do życia. ZUS pociesza, że w takiej sytuacji można po prostu zarejestrować się w urzędzie pracy i pobierać zasiłek dla bezrobotnych. Jeśli zasiłek się skończy, zawsze pozostaje przecież pomoc rzeczowa z opieki społecznej.
Pocieszające jest natomiast, że niedawno sprawę w Sądzie Najwyższym wygrał bezrobotny księgowy domagający się uznania za niepełnosprawnego z powodu bardzo silnej krótkowzroczności. I nie chodziło mu bynajmniej o ustalenie stopnia niezdolności do pracy dającego rentę. Księgowy argumentował, że zależy mu wyłącznie na uzyskaniu statusu niepełnosprawnego, który „daje pewne uprawnienia socjalne i może być pomocny przy szukaniu pracy”. A więc okazuje się, iż osiągnęliśmy taki standard opieki nad niepełnosprawnymi, że bycie niepełnosprawnym może ułatwić życie.


To jeszcze można dostać za darmo

Niepełnosprawni mają prawo do nieodpłatnego otrzymywania następującego sprzętu:
– biała laska – raz na dwa lata
– protezy kończyn – raz na trzy lata
– pończochy kikutowe – 12 sztuk rocznie na kończynę
– gorsety i kołnierze ortopedyczne – raz na trzy lata
– wózek inwalidzki – raz na pięć lat
– specjalny wózek dziecięcy – raz na trzy lata
– dziecięcy fotelik do siedzenia – raz na dwa lata
– aparaty ortopedyczne – raz na trzy lata
– buty ortopedyczne – raz na rok
– urządzenia utrzymujące w pozycji pionowej osoby niemogące stać – raz na cztery lata

Wydanie: 48/2003

Kategorie: Obserwacje

Napisz komentarz

Odpowiedz na treść artykułu lub innych komentarzy