Czarnogóra niepodległa

Czarnogóra niepodległa

Czy w 2006 roku nakreślona zostanie nowa mapa Bałkanów?

Mieszkańcy Czarnogóry świętują, przynajmniej niektórzy. W referendum 55,5% głosujących opowiedziało się za niepodległością. Tym samym dawna Jugosławia ostatecznie przestała istnieć. Serbia nie ma już dostępu do morza. Belgrad może wkrótce stracić także Kosowo.
Czarnogóra, niewielkie górskie państewko nad Adriatykiem, liczące obecnie tylko 650 tys. mieszkańców, powstało z woli mocarstw na Kongresie Berlińskim w 1878 r. Po I wojnie światowej została włączona do Królestwa Serbów, Chorwatów i Słoweńców, które później przyjęło nazwę Jugosławii. Wielu Czarnogórców, przeważnie wyznających prawosławie, uważa się za Serbów. Z Czarnogóry pochodzili najbardziej bezpardonowi serbscy szowiniści – prezydent Serbii, Slobodan Miloszević i poszukiwany za zbrodnie wojenne przywódca Serbów bośniackich, Radovan Karadżić. Oba narody wywodzą się z tego samego słowiańskiego pnia, lecz ich historia jest nieco inna. Podczas gdy cała Serbia przez wieki cierpiała pod tureckim jarzmem, najbardziej niedostępne regiony Czarnogóry pozostały niezależne. Dlatego niektórzy czarnogórscy patrioci lekceważąco nazywają swych serbskich braci „poturczeńcami”.
W latach 90. XX w. państwo Południowych Słowian zaczęło się rozpadać. Po wojnach, przeważnie okrutnych i krwawych, od federacji oderwały się Słowenia, Chorwacja i Bośnia. Tylko Macedonia przeprowadziła „rozwód” z Belgradem w spokoju. Stojący na czele rządu w stolicy Czarnogóry, Podgoricy, Milo Djukanović doszedł do wniosku, że mała nadmorska republika w związku z przegrywającą, wyczerpaną wojnami Serbią może tylko stracić. Kiedy w 1999 r. Slobodan Miloszević rozpoczął wojnę z Albańczykami w Kosowie, Czarnogórcy roztropnie trzymali się na uboczu. Po zbrojnej interwencji NATO Serbia straciła faktycznie (aczkolwiek nieformalnie) także Kosowo, które stało się protektoratem ONZ. Djukanović i jego współpracownicy zaczęli dążyć do niepodległości. Unia Europejska patrzyła jednak niechętnie na dalszą fragmentaryzację Bałkanów. Pod naciskiem Brukseli Belgrad i Podgorica zawarły w 2003 r. luźną unię z opcją rozwiązania jej trzy lata później. Ale związek nie funkcjonował. Czarnogóra wprowadziła euro jako swą walutę, wspólny parlament się nie zbierał. Djukanović dążył do coraz większej samodzielności, obiecywał, że bez balastu „serbskiego brata” Czarnogóra będzie rozwijać się szybciej, stanie się Szwajcarią Bałkanów, witającą na swych pięknych morskich wybrzeżach 600 tys. turystów rocznie. Premier łudził też swój naród, iż niepodległe państewko szybciej zostanie przyjęte do Unii Europejskiej i NATO, aczkolwiek UE nie robiła w tej materii żadnych nadziei. W kwietniu Bruksela przerwała jednak z Belgradem rozmowy na temat traktatu o stabilizacji i stowarzyszeniu, który jest pierwszym krokiem do członkostwa. Politycy Unii Europejskiej dali w ten sposób wyraz irytacji, iż władze serbskie od lat nie potrafią schwytać gen. Ratka Mladicia, który splamił się okrucieństwem podczas wojny w Bośni. Djukanović mógł argumentować, że w związku z Serbią Czarnogóra nie ma co marzyć o integracji z Europą. W głosowaniu, które przeprowadzono 21 maja, liczba zwolenników niepodległości przekroczyła kwalifikowaną większość, wyznaczoną przez Brukselę (55%). Prawdopodobnie 13 lipca parlament w Podgoricy ogłosi niepodległość. Zwolennicy unii z Belgradem, a także niektórzy serbscy dziennikarze skarżą się, że o wyniku referendum zadecydowały głosy mniejszości albańskiej i muzułmańskiej w Czarnogórze, natomiast większość rdzennych Czarnogórców i Serbów głosowała za utrzymaniem konfederacji. Niektórzy radykalni unioniści w zamieszkanej przeważnie przez Serbów północnej Czarnogórze grożą, że będą dążyć do secesji tego regionu.
Nowe państwo stanie w obliczu palących problemów. Do tej pory Czarnogórcy studiowali, pracowali i leczyli się w Serbii. Rozdzieleni „słowiańscy bracia” będą musieli uregulować te kwestie i wiele innych. Istnieją obawy, że mała adriatycka republika nie stanie się Szwajcarią, lecz matecznikiem szmuglerów, przestępców finansowych i rosyjskiej mafii. Tylko niespełna 120 tys. mieszkańców Czarnogóry ma stałą pracę, pozostali utrzymują się z zajęć dorywczych i z przemytu papierosów. Podobno w tym procederze uczestniczy cała elita władzy z premierem na czele. Z „papierosowych” pieniędzy utrzymywane są służby specjalne i policja.
W Serbii rozwód z Czarnogórą wywołał z jednej strony ulgę, z drugiej – głęboką frustrację. Belgrad nie będzie już musiał hojnie dotować uboższego „brata”. Ale śladem Czarnogórców pójdą zapewne Albańczycy z Kosowa, którzy od lat domagają się własnego państwa. Rozmowy w sprawie Kosowa toczą się w Wiedniu i zapewne skończą się przyznaniem tej krainie warunkowej niepodległości. Tym samym Serbowie utracą ziemie, które uważają za kolebkę swojego narodu.

 

Wydanie: 22/2006

Kategorie: Świat

Napisz komentarz

Odpowiedz na treść artykułu lub innych komentarzy