Człowiek człowiekowi człowiekiem

Człowiek człowiekowi człowiekiem

Od kilku miesięcy Podkowa Leśna wciąż jest gminą o najwyższym zaszczepieniu przeciw COVID-19, ale Wronki ją doganiają

Zwykły dzień. Dworzec Podkowa Leśna Główna WKD. Po godz. 6 pociągi w kierunku Warszawy jeżdżą co 10 minut. Na peronie za każdym razem gromadzi się od 20 do ponad 30 osób. Głównie ludzie młodzi, jadą do szkół albo firm w Warszawie. Przed wejściem do pociągu każdy zakłada maseczkę. Opowieści o tym, że w pociągach nikt nie przestrzega pandemicznych rygorów, mieszkańców tego miasta nie dotyczą.

Podkowa Leśna to miejsce, gdzie człowiek człowiekowi jest człowiekiem, jak twierdzi przewodniczący rady miasta Michał Gołąb. Dlatego w mieście nikogo nie dziwi, że od kilku miesięcy poziom zaszczepienia przeciw COVID-19 jest tu najwyższy w kraju. – Dla mnie to jedno z najpiękniejszych miejsc do życia – mówi z przekonaniem Gołąb. – Moim zdaniem Podkowa jest miastem tak do gruntu obywatelskim, że to coś niesamowitego.

Podkowa Leśna jest przygotowana na czwartą fale pandemii najlepiej, jak można było to zrobić. 30 sierpnia jako pierwsza w Polsce gmina osiągnęła 67% zaszczepienia i w konkursie Gmina na Medal #SzczepimySię otrzymała w nagrodę 100 tys. zł. Dopiero w październiku dołączyły do niej Wronki, Ustronie Morskie, Raszyn, Warszawa, a ostatnio także Poznań. Podkowa Leśna wciąż jest faworytem z wynikiem 69,7%, ale w zajmujących drugie miejsce Wronkach zaszczepiło się 69,2% mieszkańców. Czy Podkowa Leśna utrzyma się na prowadzeniu? A do zdobycia są kolejne nagrody. Znacznie wyższe, bo można dostać milion albo i dwa.

Czekając na pociąg

Wszystkie podwarszawskie miejscowości są mocno związane ze stolicą szkołami, uczelniami i miejscami pracy. Ale Podkowa jeszcze mocniej, bo tutaj nie ma przemysłu, nie ma dużego pracodawcy, zaledwie kilka sklepów, centrum handlowe za drogą 719, kilka restauracji, nieuciążliwe usługi, szkoły, urząd miasta. Z tego nie wyżywi się wszystkich 3801 mieszkańców.

Jeśli pytać, dlaczego w Podkowie Leśnej tak wiele osób się zaszczepiło, to rano właśnie na dworcu najłatwiej znaleźć rozmówcę. – Ludzie tutaj są wyedukowani, świadomi, nie boją się szczepionek. Ja zaszczepiłem się od razu, jak można było. Tak samo zrobili znajomi – to 18-letni Kamil. Marcin, lat 20: – Ja i moja dziewczyna jesteśmy zaszczepieni. Ludzie w Podkowie myślą o innych i czują się odpowiedzialni.

– Jestem zaszczepiona, mąż też. Syn ma 21 lat i zaszczepił się od razu, jak tylko jego rocznik mógł. Myślałam, że zrobił to, bo zamierza wyjechać za granicę w czasie wakacji. A on wcale nie wyjechał – mówi kobieta w średnim wieku. Inna, około sześćdziesiątki: – Jestem zaszczepiona. Cała rodzina też, łącznie z wnukami w wieku 17 i 19 lat. Po prostu zrobiliśmy to ze świadomości.

Kolejne osoby – podobne odpowiedzi. Nikt nie mówi, że się nie zaszczepił.

Modlitwa i szczepionka

Kościół pw. św. Krzysztofa w dzień powszedni zaprasza wiernych na godz. 7; tłoku nie ma, trochę ponad 30 osób. Prawie połowa to siostry zakonne. Cztery w habitach szarych, 12 w czarnych. Te w szarych zasłonięte szarymi maseczkami, pod kolor, czarnohabitowe mniej zdyscyplinowane – w maseczce jedna. Wśród cywilów jedynie co piąty ma maseczkę. Taka niechęć do profilaktyki w mieście, które przoduje w szczepieniach? Starsza kobieta opuszczająca kościół wyjaśnia. – Proszę się nie dziwić, my tu właściwie jesteśmy jak w rodzinie, bo codziennie na poranną mszę przychodzą te same osoby – twierdzi. Lecz kiedy ją spytać, dlaczego mieszkańcy tak chętnie się szczepią, mówi szczerze: – Nie wiem. Ale ja też się zaszczepiłam.

Ksiądz kanonik Wojciech Osial, proboszcz parafii św. Krzysztofa, jest w Podkowie Leśnej od 20 lat. Ma rząd dusz nad większą liczbą ludzi niż burmistrz miejskiej gminy Podkowa Leśna. W kwietniu ub.r. codziennie o godz. 20 na Facebooku parafii była transmitowana modlitwa na czas epidemii pod hasłem „Zaufaj Panu już dziś”. Teraz proboszcz cieszy się, że nie tylko modlitwa, ale i szczepionka chroni jego parafian.

– To dla mnie wielka radość, że Podkowa Leśna jako pierwsza w kraju osiągnęła 67% zaszczepienia – podkreśla ksiądz. – Sam jestem zaszczepiony. Przykazanie „miłuj bliźniego swego jak siebie samego” jest przykazaniem dotyczącym ludzi wierzących i niewierzących. Lecz ludzie wierzący mają dodatkową motywację do tego, by czynić dobro. Oni wiedzą, że zaszczepiając się, czynią dobro i biorą odpowiedzialność za innych i za sytuację, która jest wokół nas. Chrześcijanin ma być zaangażowany w świat. Chrześcijaństwo to nie jest wyobcowanie ze świata i życie tylko sferą ducha. Chrześcijanin ma przewodzić w dobru i w promocji dobra. A uznajemy, że szczepienie się jest według naszej dotychczasowej wiedzy wielkim dobrem. Dziwię się ludziom, którzy mówią „szczęść Boże”, a jednocześnie są przeciwnikami szczepienia.

Ksiądz Osial nie propagował szczepień z ambony. – Nie zdarzyło się, by wierni pytali: „Proszę księdza, co mam zrobić, bo ja mam wątpliwości, jeśli chodzi o szczepienie”. Natomiast wielokrotnie pytali, czy jestem zaszczepiony. Oczywiście odpowiadałem, że tak. I to mogło być dla nich wskazówką. Ale nie wiem, czy tak było.

Społeczność

Centralnym punktem Podkowy jest dworzec WKD. To linia kolei elektrycznej była podstawą stworzenia w tym miejscu miasta w 1925 r. Do Podkowy Leśnej ściągali artyści, pisarze, urzędnicy państwowi, politycy, oficerowie. Powstała społeczność złożona z ludzi wykształconych, twórczych, patriotycznych, nakierowanych na dobro nie tylko własne, ale i współmieszkańców. Nie bogacze, ale właśnie ludzie tworzący i pracujący na rzecz wyzwolonego państwa polskiego. Tak jest do dziś.

Nastolatka wyjmuje ze skrzynki jabłka. Starsze małżeństwo zbliża się do kiosku z warzywami, wybiera pomidory. Na twarzach maseczki. – To dlatego, że trudno tu zachować odpowiednią odległość od innych kupujących – wyjaśniają. Czy są zaszczepieni? Są. Bo chcą być zdrowi.

Co czwarty podkowianin jest w wieku emerytalnym. Ale tutejsi seniorzy są aktywni, dbają o kondycję fizyczną i psychiczną. Po parku miejskim i wielkim kompleksie Lasu Młochowskiego krążą z kijkami do nordic walking, jeżdżą na rowerach. Kiedy zapytać ich o szczepienia, mówią, że po pierwsze sami są zaszczepieni, a po drugie mieszkańcy Podkowy Leśnej są zdyscyplinowani i dbają o innych. Mówią też o postawie obywatelskiej, o małej ojczyźnie.

Miasto nadal przyciąga ludzi twórczych, przedsiębiorczych, zakochanych w tym miejscu. A jednocześnie dobrze sytuowanych. Ceny za metr kwadratowy ziemi zaczynają się od 490 zł i dochodzą nawet do 1000 zł. Wszyscy rozmówcy twierdzą, że nowi mieszkańcy to osoby o bardzo różnych preferencjach politycznych. W przedostatnich i ostatnich wyborach samorządowych w Podkowie Leśnej wygrał Artur Tusiński. Burmistrz od początku pandemii starał się uczulić mieszkańców na zapobieganie zakażeniu. Apelował do nich w biuletynie wydawanym przez urząd miasta czy w mediach społecznościowych, zachęcał do szczepień.

– Na obecny poziom zaszczepienia wpłynęło wiele elementów – uważa Michał Gołąb. – Po pierwsze, demografia. W Podkowie Leśnej jest dużo mieszkańców w starszym wieku. Po drugie, element świadomości. Do tego zaliczyłbym działanie samego burmistrza, który – zanim była pomoc rządu – przesłał mieszkańcom do skrzynek pocztowych płyn do dezynfekcji i maseczki. To pokazywało, że istnieje realne zagrożenie i że władze miasta traktują je poważnie. Podkowa jest miastem obywatelskim, a choć ludzie mają różne poglądy, mamy bardzo wysoką frekwencję w wyborach i jest duża tolerancja wobec inności. Liczy się także, że w mieście jest duży odsetek ludzi z wyższym wykształceniem.

Miasto znanych

W Podkowie Leśnej mieszka wiele osób znanych, ludzi kultury, intelektualistów. Można nawet podejrzewać, że nasycenie profesorami jest tu najwyższe w kraju. Jedną z nich jest prof. Jadwiga Staniszkis, socjolożka. Rozpoznawalna m.in. za sprawą czerwonej szminki, ale tym razem wychodzi do ogrodu bez niej. Tak jak inni podziwia mieszkańców. Wysoki stopień zaszczepienia jej nie dziwi: – Podkowianie po prostu kochają swoją miejscowość. Tu mieszkają ludzie, którzy myślą w kategoriach obywatelskich. Zależy im na tym, żeby to miejsce było szlachetne, żeby mieszkańcy czuli się tutaj dobrze, więc robią dużo dla miasta. Zarówno dla sąsiadów, dla ludzi, których znają, jak i dla tych, których nie znają. Podkowianie mają poczucie wspólnoty.

Na ogromnym, kilkuhektarowym terenie mieszka też jeden z najsłynniejszych polskich bioenergoterapeutów, Zbigniew Nowak. Czy osoba kojarzona z „rękami, które leczą”, zaszczepiła się? – Spełniłem swój obywatelski obowiązek – odpowiada Zbigniew Nowak tajemniczo.

Organizacje

W mieście funkcjonuje wiele organizacji pozarządowych. Czy włączyły się do propagowania szczepień? – Nasze towarzystwo ich nie propagowało, bo tego rodzaju działalność wykracza poza jego zadania – mówi Hanna Gradkowska, wiceprezes Towarzystwa Przyjaciół Miasta Ogrodu Podkowa Leśna. – Społeczność Podkowy Leśnej charakteryzuje się wysokim stopniem świadomości, więc wydaje mi się, że intensywna promocja szczepień nie jest tu potrzebna.

Podobnie w przypadku Związku Podkowian. – Stowarzyszenie nie brało udziału w popularyzacji szczepień, zajmujemy się głównie dziedzictwem kulturowym – tłumaczy Teresa Tarłowska, wiceprzewodnicząca. – W Podkowie ludzie mają otwarte głowy. Społeczność jest w dużej mierze inteligencka. Ludzie czytają, wypowiadają się, wiedzą.

Lokalna Grupa Działania Zielone Sąsiedztwo. Sylwia Dąbrówka jest pracownikiem biura. Mówi, że wśród jej znajomych nie ma niezaszczepionych osób dorosłych ani dzieci powyżej 12 lat. – Swoje dzieci zaszczepiłam od razu w lipcu, bo wyjeżdżały na obozy – wyjaśnia. – Na pewno wpływ na decyzję moją, a także wielu innych mieszkańców, miał fakt, że w listopadzie ub.r. w pobliskim Milanówku na covid zmarł Tadeusz Kuldanek, społecznik milanowski, znany również w Podkowie Leśnej, a kilka dni później jego syn Piotr, znany bloger. To nami wstrząsnęło.

Piotr „Cooldan” Kuldanek, Pan Codziennik, kiedy leżał w szpitalu, zamieścił na Facebooku 16 listopada zdjęcie swojego palca z założonym pulsoksymetrem. Dodał taki komentarz: „To z lewej to saturacja. Jak idzie w dół, to game over, umierasz. Tak jak mi w ciągu ostatnich 40 godzin”. Trzy dni później stało się.

Game over…

Na obrzeżach

Gdzie w Podkowie Leśnej znaleźć ludzi, którzy się nie zaszczepili?

Nastolatki zapewne w szkołach. W samorządowej Szkole Podstawowej im. Bohaterów Warszawy, w prowadzonej przez fundację Szkole Podstawowej nr 2 im. św. Teresy od Dzieciątka Jezus i w społecznym Podkowiańskim Liceum Ogólnokształcącym nr 60 nie wiedzą, ilu uczniów się zaszczepiło.

W liceum przerwa, uczniowie wyszli do ogrodu i wylegują się na hamakach. Paulina z klasy trzeciej i Rafał z drugiej rozmawiają koło bramy. Zaczepiam ich. Oboje wiedzą, że Podkowa Leśna jest liderem w szczepieniach.

– To wynika z tego, że ludzie mają świadomość, że szczepienie jest dobre, że nas chroni – mówi Paulina.

–  Ja chorowałam na covid w kwietniu, lekko to przechodziłam. Ale wtedy postanowiłam się zaszczepić, żeby było bezpieczniej. Moja siostra ma astmę i gdybym koronawirusa przeniosła na nią, byłoby źle. Zaszczepiłam się w wakacje.

Patryk też przyznaje, że covid już przeszedł, w marcu: – Bardzo źle to zniosłem. W wakacje się zaszczepiłem, dla własnego bezpieczeństwa, bo mam astmę. Wiem, że w naszej szkole uczniowie albo się zaszczepili, albo chcą się zaszczepić.

Niezaszczepionych szukam więc dalej. Na północnych obrzeżach miasto zbudowało dwa budynki komunalne. Tu też mieszkańcy mówią, że są zaszczepieni, że inni też i że sami z siebie to zrobili, bez nacisków.

Kolejny budynek komunalny, przedwojenna willa. W ogrodzie kobieta w średnim wieku. – Jestem przeciwniczką szczepień – stwierdza bez ogródek. – Owszem, jestem zaszczepiona, ale tylko dlatego, że w pracy pojawiła się plotka, że niezaszczepionych będą zwalniać. Syn, który pracuje jako kierowca, musiał się zaszczepić, żeby pracy nie stracić. Nie wierzę w to, że tak dużo ludzi w Podkowie się zaszczepiło. Myślę, że to nie są prawdziwe dane.

Beata idzie powoli. Widać, że jest zmęczona. Choć dopiero dochodzi południe, ona już wraca z pracy. Ma około czterdziestki, mieszka w mieszkaniu socjalnym. – Dlaczego ludzie tak chętnie się tu szczepią? – zastanawia się. – To dość bogate miasto, ludzi stać na to, żeby wyjeżdżać za granicę, chodzić po restauracjach, więc dlatego się zaszczepili. Ja się nie zaszczepiłam. Czekam, może będzie jakaś nowa, lepsza szczepionka albo jakieś lekarstwo przeciw covidowi. Wszyscy moi znajomi są zaszczepieni i mnie też zachęcają.

Ale ja się uparłam. Śmieją się ze mnie, że jestem foliarą. To taka osoba, która wierzy w różne teorie spiskowe, np. że 5G jest szkodliwe i trzeba głowę owijać folią, żeby się chronić. No trudno, niech będzie, że jestem foliarą.

e.borecka@tygodnikprzeglad.pl

Fot. Krzysztof Żuczkowski

Wydanie: 45/2021

Kategorie: Kraj

Napisz komentarz

Odpowiedz na treść artykułu lub innych komentarzy