Czy polskie piwo staje się coraz gorsze?

Czy polskie piwo staje się coraz gorsze?

Pro

Adam Halber, dziennikarz tygodnika „Angora”,
b. wiceprezes nieistniejącej już Polskiej Partii Przyjaciół Piwa
15 lat temu mieliśmy ogromny wybór piw w każdym sklepie, ale gdy weszły piwne giganty, pozostało cztery-pięć marek. I albo są zwalające z nóg dziesięcioprocentowe piwa z dodatkiem spirytusu, albo jasne typu pilzner. Tak jak bardzo wielu piwoszom, żal mi ogromnie piwa EB w słynnych czteropakach, żal mi piwa Kaper, które pojawia się w szczątkowych ilościach, i to już nie to samo, co tamto, które wychodziło z browaru gdańskiego. Żal mi piwa Królewskiego, które produkuje wiadomo kto. Rasowy piwosz musi szukać i w końcu znajdzie coś dla siebie. Obserwuję z uwagą browar lubelski i jego Perła Chmielowa mi smakuje. Dobre jest piwo Łomża, jest też import z Czech, nawet z Ukrainy. Ale, jak mawiał Lech Wałęsa, globalizacja nie służy produkcji piwa.

Kontra

Tomasz Kanton, kierownik ds. PR marek,
Kompania Piwowarska
Nie ma żadnych przyczyn i podstaw do twierdzenia, że jakość piwa miałaby być lub jest coraz gorsza. Nic na to nie wskazuje, bo nie zmieniły się ani procesy produkcyjne, ani jakość składników używanych do produkcji. Po wynikach rynkowych widać, że piwa z dużych koncernów dobrze się sprzedają. Zdobywają one medale i wyróżnienia na międzynarodowych konkursach piwnych. Z tym wiążą się też ich walory smakowe. Jeśli Polacy chętnie kupują Tyskie, Żubra czy Lecha, które przodują w popularności polskich piw, to oznacza, że wyroby Kompanii Piwowarskiej, która jest liderem na polskim rynku, smakują im i są dobrej jakości.

Wydanie: 25/2011

Kategorie: Pytanie Tygodnia
Tagi: Przegląd

Napisz komentarz

Odpowiedz na treść artykułu lub innych komentarzy