Czy ustępowanie pod presją protestów jest wyrazem słabości czy szacunku dla demokracji?

Czy ustępowanie pod presją protestów jest wyrazem słabości czy szacunku dla demokracji?

Włodzimierz Cimoszewicz,
senator, b. premier
To zależy od okoliczności. Jeśli rządzący dochodzą do wniosku, że protestujący mają rację, to lepiej, gdy ustąpią, a nie upierają się przy swoim. Jednak i w takim przypadku przyznają, że nie zrobili we właściwym czasie tego, co powinni, np. nie przeprowadzili stosownych analiz, konsultacji itd. Prawdą jest przy tym, że bardzo często rozstrzygające znaczenie ma kalkulacja politycznych zysków i strat. Jeśli natomiast są przekonani, że sami mają rację, ale ustępują, to oczywiście jest to świadectwo słabości.

Dr Marcin Zaremba,
historyk, Instytut Studiów Politycznych Polskiej Akademii Nauk
To zależy od tego, jaki mandat ma władza. Dla dyktatorskiej ustępowanie w takiej sytuacji jest oznaką słabości. Natomiast mandat demokratyczny, gdy wszystko jest uprawomocnione konstytucyjnie, trudno oceniać w tych kategoriach. Można pojęcie słabości odnosić do poszczególnych polityków, jednak sam proces społeczny, nawet w formie protestu, raczej nie jest wystarczającym powodem, by ustępować, chyba że to powszechny, masowy bunt. Wtedy dalsze sprawowanie władzy jest nieskuteczne, jak w Grecji, gdzie premier Papandreu, choć miał większość koalicyjną, przy tak dużym sprzeciwie społecznym podał się do dymisji. Nie zawsze jednak mamy do czynienia z ogólnospołecznym buntem, a w pozostałych sytuacjach sprawuje się mandat, który władza otrzymała w wyniku wyborów.

Dr Alicja Senejko,
psychologia społeczna,
Uniwersytet Wrocławski
To zależy od tego, czego dotyczy sprawa. Jeśli kwestia powstała dlatego, że pewnych rzeczy nie udało się na czas kontrolować, to ustąpienie po uwzględnieniu protestów nie musi być objawem słabości. Odpowiedź na pytanie nie jest więc łatwa. W przypadku umowy ACTA i postępowania premiera ustąpienie pod wpływem protestów nie wydaje mi się oznaką słabości, lecz przychyleniem się do opinii społecznej. Za to należałoby pochwalić władzę, bo dla niej głos społeczeństwa jest ważnym drogowskazem.

Waldemar Kuczyński,
publicysta, b. szef doradców premiera Jerzego Buzka
Może być raz tak, a raz inaczej. Nie ma spiżowego prawa, wszystko zależy od konkretnej sytuacji. Nie powinno się ustępować pod każdą presją, robić to natychmiast i w pełni. Jeśli taka presja społeczna i niezadowolenie przybierają duże rozmiary, władza nie powinna być na nie niewrażliwa. Musi jednak uważać, by nie przekroczyć granicy pomiędzy byciem wrażliwą na społeczny protest a podwijaniem ogona przy byle okazji, bo to prowadzi do niezadowolenia, pogardy i jeszcze większych protestów.

Dr Marek Skała,
specjalista od PR, dziennikarz, autor bestsellera „Psychologia zmiany”
Jeśli mówimy o ACTA, to jest to raczej dowód siły premiera niż słabości. I bardziej braku demokracji niż szacunku dla niej. Premier przyznał, że błędy były, i wrócił do rozmów. Ale nie z pozycji słabeusza zgadzającego się na wszystko, na wycofanie podpisu czy referendum. To byłaby słabość. W całej sprawie nie ma też szacunku dla demokracji. Nie było jawności, nie było rządowej kampanii konsultacyjnej lub edukacyjnej. Posłowie głosowali, sami nie wiedząc nad czym. Opozycja dziś atakująca premiera także była za. Teraz wszyscy trochę zmądrzeli, ale tylko trochę. Sam przyznaję, że nie wiem, co w obecnej dyskusji jest prawdą, a co tylko humbugiem. Rząd przekonuje mnie, że ACTA jest OK, opozycja zaś nie informuje mnie o zagrożeniach ACTA. A demokracja? O mój dostęp do rzetelnej wiedzy o sprawie nadal nikt nie dba. Jednym słowem – zatrzymanie procesu ratyfikacji ACTA i rozpoczęcie rozmów to przejaw zdrowego rozsądku – politycznego i życiowego. Także nadrabiania procesów demokracji, pokaz siły premiera.
Notował Bronisław Tumiłowicz

Wydanie: 7/2012

Kategorie: Pytanie Tygodnia

Napisz komentarz

Odpowiedz na treść artykułu lub innych komentarzy