Czy studiowanie drugiego kierunku powinno być odpłatne?

Czy studiowanie drugiego kierunku powinno być odpłatne?

Prof. Michał Kleiber, prezes Polskiej Akademii Nauk
Jestem w specyficznej sytuacji, bo sam zawdzięczam karierę temu, że studiowałem na dwóch kierunkach, na dwóch różnych uczelniach. Ale chęć studiowania więcej niż jednego kierunku, niemal nieznana w innych krajach, jest wynikiem zbyt mało elastycznego systemu kształcenia w Polsce. Właściwym rozwiązaniem jest zatem stworzenie warunków, w których multistudiowanie nie byłoby konieczne. Jeśli z jakichś względów wprowadzenie takich zmian jest na razie niewykonalne, można ograniczyć możliwość studiowania na wielu kierunkach, ale przestrzegałbym przed takimi ograniczeniami w przypadku najlepszych studentów, zwłaszcza na flagowych kierunkach, bo to oni mają tworzyć przyszłe elity.

Prof. Barbara Kudrycka minister Nauki i Szkolnictwa Wyższego
Obecny system finansowania studiów wyższych nie jest do końca sprawiedliwy. Za studia płaci ponad połowa wszystkich studentów. Zależy nam na poprawie dostępu do studiów bezpłatnych. Prawo studiowania nieodpłatnie drugiego kierunku pozostawimy 10% najzdolniejszych studentów – z naszych analiz wynika, że obecnie drugie studia na koszt państwa podejmuje właśnie taka liczba osób. Chcemy mieć pewność, że z tego przywileju skorzystają wyłącznie najzdolniejsi studenci, zaangażowani w naukę. Chcemy mieć gwarancję, że jak już ktoś zacznie kolejne studia finansowane z kieszeni podatnika, to je skończy. Teraz nie zawsze tak jest, część osób zdobywa drugi indeks, a po roku czy dwóch przestaje studiować, a bywa tak nawet w 30% przypadków. To zmarnowane pieniądze podatnika. Chcielibyśmy, by nieodpłatnie można było studiować do woli, ale na to budżetu państwa nie stać. A skoro tak, dajmy ten przywilej najlepszym. Dzięki temu uwolnimy też miejsca na dziennych studiach dla kolejnych najlepszych maturzystów, więcej z nich będzie mieć szansę dostania się na studia opłacane przez państwo, szczególnie tych, którym obecnie blokują miejsca studiujący na wielu kierunkach, często nie całkiem rzetelnie.

Robert Pawłowski, rzecznik praw studenta
To tylko pozór reformy, rozporządzenie miałoby wymiar symboliczny, wprowadzając częściową odpłatność za studia dzienne na uczelniach publicznych. Już teraz dla większości studentów edukacja jest płatna. Tylko 40% studiuje bezpłatnie, z tego na dwóch kierunkach – ok. 10%, czyli jakieś 80 tys. studentów. Dokładna liczba nie jest znana, bo nikt nie prowadzi statystyki. Wprowadzenie systemu proponowanego przez rząd wymagałoby bardzo dokładnej ewidencji, która może okazać się droższa od spodziewanych wpływów. Niektóre uczelnie bardzo wspierają studiowanie na dwóch czy nawet trzech kierunkach, bo dla nich to zysk – student tylko raz dostaje akademik czy stypendium socjalne, a w wykazach figuruje jako dwie osoby. To kwestia finansowania uczelni i nieszczelnego systemu i to te problemy należałoby rozwiązać najpierw.

Prof. Danuta Ulicka, Wydział Polonistyki Uniwersytetu Warszawskiego
Jest zdumiewające, że w chórze wysławiającym interdyscyplinarność (transdyscyplinowość, jeśli kto woli) pojawia się prikaz odpłatności dla tych, którzy tę inter- i trans- wiedzę chcą zdobywać naprawdę, a pogranicza badać rzetelnie i profesjonalnie. Zdumiewające, że ministerstwo używa fałszywych, przynajmniej w mediach, argumentów, tłumacząc, iż decyzja jest wymierzona w „wiecznych studentów”. Ministerstwo wie najlepiej, że wieczny student nie istnieje (a za każdy oblany bądź opóźniony rok ustalone są stosowne opłaty; student, któremu – często z powodu złej organizacji toku studiów – nie udało się zmieścić w terminach, nie jest niczyim utrzymankiem, a już najmniej podatnika). Jest nieprawdopodobne, że ministerstwo wymierza swoje decyzje w najzdolniejszą i najpracowitszą młodzież, bo tylko taka decyduje się na wysiłek dwu-, a często i więcej kierunkowości. Jest niewiarygodne, że decyzja w zasadzie kończy najlepsze studia humanistyczne i przyrodoznawcze – Indywidualne Międzywydziałowe Kolegia. To wszystko dzieje się przed wakacjami. Pani minister, proszę szukać oszczędności gdzie indziej.

Marcin Chałupka, ekspert prawa szkolnictwa wyższego
Sednem problemu nie jest „odpłatność” czy „darmowość” studiów, gdyż te w praktyce bezpłatne nie są. Ważne jest, kto, na jakich zasadach i w jakim zakresie ma prawo do kształcenia się na koszt podatnika. Skoro środki w budżecie są ograniczone, rozsądne wydaje się przyznać szansę zaczerpnięcia z nich większej liczbie studentów, ale „mniejszą łyżeczką” (zachowując prawo najzdolniejszych do łyżki większej), niż pozwalać na czerpanie przez wszystkich chochlą, przez co sporo marnuje się przez nieprzemyślany wybór kierunku czy „studiowanie” dla studiowania. Warto też zapytać: czy zmuszanie studentów płacących za studia, by za podatki ich rodziców kształciła się (na studiach „bezpłatnych”) ich przyszła konkurencja na rynku pracy, nie razi niesprawiedliwością?

Wydanie: 25/2009

Kategorie: Pytanie Tygodnia
Tagi: Agata Grabau

Napisz komentarz

Odpowiedz na treść artykułu lub innych komentarzy