Czy Polacy skutecznie przebijają się w unijnych strukturach?

Czy Polacy skutecznie przebijają się w unijnych strukturach?

Janusz Lewandowski, komisarz ds. budżetu Komisji Europejskiej
Od naszego wstąpienia do Unii Europejskiej w 2004 r. notujemy wyraźny postęp w tej dziedzinie. Statystyki pokazują to wyraźnie. Teraz już Polacy zaczynają się dobierać do funkcji najważniejszych, czyli takich, za którymi idzie konkretny wpływ na decyzje.

Prof. Bogusław Liberadzki, europoseł
Przebijają się samodzielnie, każdy na własną rękę. Najpierw byliśmy na stanowiskach niskich i najniższych, teraz próbujemy się znaleźć na średnich szczeblach drabiny urzędniczej. A najgorzej jest z wyższymi stanowiskami. Jako państwo mamy prawo do dwóch-trzech funkcji dyrektorów generalnych, ale rzadko się o to ubiegaliśmy. Moglibyśmy obsadzać gabinety polityczne komisarzy, ale żaden Polak do tego nie dotarł, a jest 27 stanowisk komisarzy unijnych. Polska nie ma też stanowiska zastępcy dyrektora generalnego. Tutaj potrzebne byłoby wsparcie, rekomendacja państwa w procesie wyłaniania kandydatów. To jest działanie nieformalne, ale mające znaczenie. W sumie jesteśmy kadrowo słabo reprezentowani w strukturach komisji europejskich, Parlamentu i Rady Europejskiej i co gorsza nikt o to nie zabiega, ani premier, ani minister spraw zagranicznych, a to powinno być ich obowiązkiem. Oczekiwałbym, że Polska przedłoży swoje propozycje, oczekiwania i aspiracje, a nie ma ani jednego, ani drugiego, ani trzeciego. Nie aspirujemy, nie oczekujemy, nie zgłaszamy. W 38-milionowym kraju z pewnością znalazłoby się wielu doskonale przygotowanych, uczciwych, znających dobrze zagadnienia i potrafiących się poruszać w tym międzynarodowym towarzystwie. Jeśli małe Czechy mają swojego dyrektora generalnego, Węgrzy również docierają do takich stanowisk, to dlaczego my nie potrafimy?

Lidia Geringer de Oedenberg, europoseł
Myślę, że jest coraz lepiej. Na początku stale podkreślano brak Polaków, szczególnie na wysokich stanowiskach w Komisji i w Radzie Europy. Nie w Parlamencie Europejskim, bo tutaj wyjątkowo dobrze się sprawdzamy. Myślę o przewodniczącym Parlamentu Europejskiego Jerzym Buzku, nasi posłowie byli też zresztą w prezydium Parlamentu Europejskiego. Możemy zaznaczyć obecność Polski w różnych innych formach, co również dobrze zapowiada polską prezydencję w UE. Wspomnę też o decyzji utworzenia drugiego biura Parlamentu Europejskiego w Polsce, które zostanie otwarte we Wrocławiu. Do tej pory Parlament Europejski miał swoje biuro w Warszawie, bo otwiera się je w stolicach państw, jednak kraje większe zwykle mają po dwa biura i Polsce ono też się należało.

Krzysztof Maryl, prawo wspólnotowe i integracja europejska
Byłem stażystą w Komisji Europejskiej i zauważyłem, że w większości przypadków wszystko to opiera się na indywidualnych staraniach kandydatów do stanowisk, a nie odpowiednio wspieranej akcji. Myślę tutaj o wsparciu nawet nieformalnym, np. o lepszym dostępie do informacji, szkoleń, urlopów. No i o tworzeniu dla młodych ludzi ścieżek kariery. Aby plasować Polaków na różnych stanowiskach w strukturach unijnych, nasza macierzysta administracja powinna ten proces postrzegać jako możliwość rozwoju i zdobywania cennych doświadczeń, a nie powód do zawiści w stosunku do tych, którzy zostali gdzieś zakwalifikowani. Nie możemy się spodziewać, że już na drugi dzień po wstąpieniu zgarniemy pulę stanowisk przysługujących nam z czystego rachunku. Konfitury mają tzw. starzy, nie zawsze chcą się posunąć. To jest proces zachodzący w czasie, ale przydałoby się jakieś wsparcie systemowe. Mimo jego braku nasi ludzie przebijają się do stanowiska nadzwyczaj skutecznie.

Prof. Zdzisław Mach, europeistyka, UJ
Biorąc pod uwagę wielkość polskiej populacji, jesteśmy w stosunkowo niewielkim stopniu reprezentowani na wysokich stanowiskach w administracji unijnej. Nie chodzi o stanowiska polityczne, bo tutaj obowiązuje inne rozdanie, ale o stanowiska urzędnicze, a tych obsadzonych Polakami jest za mało. Prym wiodą rzecz jasna kraje, które nie tylko dłużej od nas są w UE, ale również mają dobrze rozwiniętą służbę cywilną i społeczeństwo obywatelskie na wyższym stadium rozwoju. W niektórych krajach, jak choćby we Włoszech czy Hiszpanii, wyraźnie można zaobserwować dbałość o wprowadzenie licznej kadry przedstawicielskiej w unijnej administracji. Myślę, że świadomość tego przychodzi z czasem i dziś już rozumiemy, że musimy jeszcze wiele się nauczyć. Służby cywilnej nie mamy w kraju za wiele, bo ta sprawa przez lata była zaniedbywana. Szwankuje wszystko, od znajomości języków obcych po nowoczesne sposoby zarządzania. Ci, którzy na stanowiska w administracji wspólnotowej już zostali przyjęci, radzą sobie dobrze. Trzeba więc pamiętać, że kariera w strukturach Komisji Europejskiej wymaga spełnienia dosyć wyśrubowanych kryteriów. Udało się nam obsadzić pewne niższe stanowiska, jest spora grupa tłumaczy, sekretarek, ale ze średnimi i wyższymi stanowiskami jest gorzej. Niewiele osób jest w stanie zdać trudny egzamin konkursowy na konkretne stanowisko, ale są już tacy, którzy zdają, i są to głównie ludzie młodzi.

Wydanie: 8/2010

Kategorie: Pytanie Tygodnia

Napisz komentarz

Odpowiedz na treść artykułu lub innych komentarzy