Czy teza o sfałszowanych wyborach pomoże bądź zaszkodzi PiS?

Czy teza o sfałszowanych wyborach pomoże bądź zaszkodzi PiS?

Prof. Wawrzyniec Konarski,
politologia, UJ
Każda ostro postawiona teza w polityce wymaga uwiarygodnienia. Tak długo, jak PiS nie będzie miało twardych dowodów na potwierdzenie fałszerstwa, nie może liczyć na powodzenie. Fakt, że był bałagan, że zdarzały się różne wpadki, że mogły być przypadki niedokładnego liczenia głosów itd., nie upoważnia jeszcze do tak mocnych oskarżeń, a one z kolei bez dowodów nie przyniosą mierzalnych efektów politycznych. Oskarżenia, zwłaszcza wobec osób publicznych, rzuca się łatwo, ale trudniej jest znaleźć twarde dowody.

Prof. Ireneusz Krzemiński,
socjologia zmiany, UW
Mam nadzieję, że zaszkodzi. Ze wszystkich znaków na niebie i ziemi wynika, że Jarosław Kaczyński będzie w ten sposób konsolidował swój radiomaryjny i narodowy elektorat, ale wszyscy pozostali dostrzegają w tych oskarżeniach niebezpieczeństwo radykalizmu, co działa odstraszająco. Ponadto skuteczna procedura odwoławcza powinna uspokoić społeczeństwo i rozwiać podejrzenia o fałszerstwo. Przecież już w przeszłości w wyniku stwierdzonych błędów w organizacji wyborów powtarzano głosowanie, m.in. w Wałbrzychu, więc jeśli teraz się okaże, że działania odwoławcze będą skuteczne, wytrąci to oręż zwolennikom tezy o sfałszowaniu całych wyborów. Sądzę, że nawet osobom bardzo niezadowolonym z PO rzucane teraz oskarżenia i ich rzeczowe odparcie nie pozwolą głosować na PiS w kolejnych wyborach, w 2015 r.

Prof. Andrzej Rychard,
socjologia polityki, PAN
Uważam, że teza o sfałszowanych wyborach pozwoli PiS utrzymać stały elektorat, ale go nie poszerzy. Wydaje się, że prezes Kaczyński zachowuje się bardziej „honorowo” niż pragmatycznie. W pewnym sensie utwierdzają go w tym wyniki wyborów, w których mimo niezłego rezultatu władzy nie zdobył, a w dodatku przed kolejnymi wyborami przewiduje, że może być podobnie. Retoryka PiS pod tym kierownictwem więc się nie zmieni, wciąż będą rzucane podejrzenia – a to o fałszerstwo, a to o zamach – co służy tylko potwierdzeniu tożsamości partii. Radykalnej zmiany jednak nie przyniesie.

Prof. Jadwiga Staniszkis,
politologia, socjologia, PAN
Nie wiem. Wydaje się, że wszyscy już zapomnieli o pierwszej turze. Teraz pojawiła się nowa teza, mówiąca, że w drugiej turze PiS uzyskało w miastach dwa razy większe poparcie niż PO, a więc wygrało, zwłaszcza w grupie wyborców młodych, i to staje się jednym z poważnych argumentów na budowanie przyszłości. Kolejna sprawa to protesty wyborcze składane do sądów. SLD złożył już 150 takich wniosków, a PiS jeszcze więcej, co wskazuje, że skala nieprawidłowości jest ogromna.

Prof. Jacek Wódz,
socjologia polityki, UŚ
Taka teza zaszkodzi PiS, bo potwierdza dawno przyklejoną tej partii etykietkę awanturnictwa. Pomoże natomiast samemu Jarosławowi Kaczyńskiemu. Głosząc opinie absurdalne, dyscyplinuje on bowiem swoje kadry i je testuje. Sprawdza, kto będzie głosić tak absurdalne tezy. W ten sposób będzie mógł niezawodnie wyselekcjonować osoby godne zaufania, a odrzucić te, które z rozgłaszania myśli szefa się wyłamują.

Prof. Andrzej Zybertowicz,
socjologia, teoria społeczna, UMK
Trudno na to pytanie odpowiedzieć wprost. O tym zadecyduje ewolucja nastrojów społecznych i ich wpływ na sytuację w kraju. Jeżeli sytuacja ekonomiczna będzie korzystna, to ta teza, niezależnie od jej prawdziwości czy fałszywości, nie znajdzie dostatecznie dużego poklasku i nie pomoże partii. Jeśli jednak sytuacja będzie się pogarszać, wówczas ta teza, nawet bez uzyskania zdecydowanego potwierdzenia, będzie sprzyjać PiS.

Agata Dąmbska,
publicystka samorządowa, współprowadzi think tank Forum Od-nowa
Nie będzie to miało żadnego znaczenia. Po pierwsze, zmiana składu samorządów nastąpi dopiero za cztery lata i ludzie szybko zapomną o tych oskarżeniach. Po drugie, nikt tym specjalnie się nie przejął, bo druga tura wyborów odbyła się w przewidzianym terminie i nie spotkała się z masowym bojkotem, choć wyborcy w wielu wypadkach woleli kandydatów lokalnych komitetów, a nie partyjnych. Wreszcie sami radni PiS oraz wybrani prezydenci, wójtowie z tego ugrupowania nie będą w żaden sposób odreagowywać, blokować czy jątrzyć w swoich regionach, bo wszystkich teraz czeka ciężka praca dla lokalnych społeczności.

Wydanie: 50/2014

Kategorie: Pytanie Tygodnia

Napisz komentarz

Odpowiedz na treść artykułu lub innych komentarzy