Kto uwierzy w metamorfozę PiS?

Kto uwierzy w metamorfozę PiS?

Piotr Tymochowicz, marketing polityczny
Przede wszystkim ci, którzy chcą w to wierzyć, czyli tzw. żelazny elektorat. On jednak przyjmuje całą tę obłudę z pokorą i w sumie nie do żelaznego elektoratu jest skierowany ten message, tylko do potencjalnych zwolenników. Tu jednak nie byłbym takim optymistą, bo mało kto uzna, że 35-letni trabant z nowym lakierem naraz urośnie i będzie wspaniały. Jestem więc nieco zdziwiony takim demonizowaniem roli wizerunku. W Ameryce metody budowania nowego wizerunku są bardzo drogie i trzyma się taki proces w tajemnicy, a u nas po prostu się pokazuje bandę przebierańców i oświadcza, że oni umieją się zachowywać przy stole. Jednak banda pozostaje bandą i tego żadne wybielanie nie zmieni. Sam PR jest zaledwie jednym z elementów kampanii. Nasze społeczeństwo jednak się uczy i zrozumie, że tych samych metod nie można stosować wiecznie.

Artur Zawisza, b. poseł PiS
Tzw. żelazny elektorat PiS to wyborcy rozmiłowani w swej partii i oni nie potrzebują żadnej metamorfozy. Właśnie dlatego PiS popierali, że było takie, teraz mogą być jedynie zrażeni, bo wcale nie stawiali warunku, że poprą PiS, jeśli się zmieni. Oni raczej ziewają, oglądając relację z prawdziwej lub domniemanej metamorfozy. Nikt więc na taką zmianę nie czekał, żadna poważna grupa wyborców. Może jedynie wąska grupka dziennikarzy kilku gazet da się uwieść nowemu wizerunkowi PiS.

Dr Radosław Markowski, socjolog, Instytut Studiów Politycznych PAN, SWPS
Mamy tutaj dobry przykład tego, że demokracja wyborcza działa. To przecież nie znaczy, że ekipa PiS po pielgrzymce do Jerozolimy doznała olśnienia i uznała, że strategia szczucia jednych Polaków na drugich, wzmagania agresji do czegoś doprowadzi. Na zimno wykalkulowano, że w ten sposób można uzyskać zaledwie 20-30% poparcia i trzeba coś zmienić, aby było więcej. Każda partia ma prawo do takich zmian, ale ta próba wydaje się mało wiarygodna, bo gdyby było inaczej, to ci wszyscy, którzy krytykowali dotychczasowy kurs, jak Ujazdowski czy Dorn, za co zostali wyrzuceni, teraz mogliby wrócić. Tak się jednak nie dzieje. Ale przy 50-procentowej frekwencji elektoratu taka zmiana może być atrakcyjna przynajmniej dla części wyborców, bo rząd teraz daje wiele powodów do zmartwienia. Moment na zmianę wizerunku wydaje się więc bardzo dobry. A efekty tego posunięcia zobaczymy już wkrótce, przy wyborach do Parlamentu Europejskiego.

Dr Przemysław Wielgosz, publicysta
Nie wierzę w to i nie wiem, kto mógłby w to uwierzyć.

Prof. Wawrzyniec Konarski, politologia, UW, SWPS
Będą w to wierzyć ci, którzy takie poglądy głoszą, a więc prezes PiS i jego najbliżsi współpracownicy. Jednak w PiS największym problemem jest sam prezes. W Polsce istnieje duże zapotrzebowanie na partię prawicową i lewicową. Na lewicy jest kakofonia programów, na prawicy odwrotnie. Jednak szansę zdobycia przywództwa przez PiS popsuła antyinteligencka postawa prezesa. Teraz wyciągnął on wnioski, ale zabrał się do pracy zbyt karkołomnie. Zamiast wyciągnąć rękę do innych, wziął się do eliminowania tych, którzy mogli odegrać rolę pasa transmisyjnego do różnych środowisk prawicowych, takich jak Zawisza, Dorn, a wcześniej Podkański czy Wojciechowski z PSL. Ich Kaczyńskiemu przyciągnąć się nie udało, a to wyklucza szansę roli zwornika na prawicy. To, co pokazano – spot polityczny – też było błędne. Trzy panie są tylko tłem dla prezesa, a lepiej było pokazać odwrotnie. One na pierwszym planie, a prezes jako tło.

Prof. Wojciech Łukowski, socjolog polityki
W metamorfozę PiS nie uwierzy nikt, ponieważ taka zmiana musiałaby potrwać rok, dwa, tutaj zaś była tylko nowa reklama polityczna i na tym się zatrzymało. Ludzie jeszcze nie są na tyle zmanipulowani, być dali się uwieść jednym spotem reklamowym. Zresztą całkiem pokaźna grupa potencjalnych wyborców, szacowana na ok. 25%, wcale nie jest zainteresowana takim wizerunkiem. Przeciwnie, uzna, że to odejście PiS od dotychczasowych ideałów. Woleli, gdy partia była niemiła, groźna i nieobliczalna. Jeśli ktoś do tej pory epatował swymi negatywnymi, agresywnymi emocjami i przyszedł w nowym makijażu, to stajemy się podejrzliwi, bo przykrywa to, co jest jego istotą. Skutek takiej metamorfozy może być odwrotny. Ci, którzy popierali PiS, chcieli starego wizerunku. Każdy student psychologii wie, że taka zmiana musi być pozorna, bo w kilka dni człowiek dojrzały diametralnie się nie zmieni.

Janusz A. Majcherek, publicysta
Nowy sondaż opinii publicznej pokazuje, że osób, które gotowe byłyby w tę rzekomą metamorfozę PiS uwierzyć, jest niewiele albo nie ma ich wcale. Trudno zresztą spodziewać się zmian w akceptacji dla PiS w wyniku zmiany wizerunku przeprowadzonej tak ostentacyjnie, niejako na pokaz, co odsłoniło całą sztuczność i pozorność. Gdyby przywódcy PiS rzeczywiście zamierzali się zmienić, to taką decyzję powinni podjąć w ciszy partyjnego gabinetu, a zmianę swego oblicza po prostu prezentować, nie zaś o niej mówić. Myślę, że opinia publiczna tę sztuczność i pozorność wyczuwa.

Wydanie: 7/2009

Kategorie: Pytanie Tygodnia

Napisz komentarz

Odpowiedz na treść artykułu lub innych komentarzy