Czy występ polskich olimpijczyków w Turynie można oceniać w kategoriach sukcesu?

Czy występ polskich olimpijczyków w Turynie można oceniać w kategoriach sukcesu?

PRO

Zbigniew Pacelt, poseł PO, szef misji olimpijskiej w Turynie, trener, b. sportowiec
Był to jeden z najlepszych występów polskiej reprezentacji na zimowej olimpiadzie. W całej historii igrzysk zdobyliśmy zimą tylko osiem medali, z czego cztery w ostatnich czterech latach. O ocenę rezultatów trzeba jednak pytać poszczególne związki sportowe i zespoły szkoleniowe. Od strony organizacyjnej cała ekipa dobrze wypełniała swe zadania, lecz unikałbym jednoznacznego stwierdzenia, że odnieśliśmy sukces. Patrzę krytycznie na tych, którzy zapowiadali wielkie sukcesy, mówili o faworytkach i faworytach, podgrzewali atmosferę i robili wodę z mózgu, a potem wpadli w drugą skrajność. Szkoda, że dziennikarze traktowali polskich sportowców jak najgorszych wrogów.

KONTRA
Andrzej Person, senator PO, czterokrotny rzecznik prasowy polskich ekip olimpijskich
Nie. Tyle ostatnich miejsc nie mieliśmy nigdy w historii. Z tarczą wrócili tylko Kowalczyk i Sikora, którzy z poświęceniem walczyli i wypadli wspaniale. Ok. 15 sportowców nie pojechało na marne, zapisało się pozytywnie, jednak jedna trzecia ekipy wypadła żenująco. Moim zdaniem, potrzebna jest nam ścisła specjalizacja w dziedzinach, w których możemy zwyciężać. Na to trzeba przeznaczyć odpowiednie środki, opłacić dobrych trenerów. Pozostałe dyscypliny potraktujmy jako niszowe i peryferyjne – niech same na siebie zarabiają. Średniactwo jest najgorszym rozwiązaniem. I nie może być tak, że w związku łyżwiarstwa figurowego pracuje 15 osób, ale nie ma łyżwiarzy.

 

Wydanie: 10/2006

Kategorie: Pytanie Tygodnia
Tagi: Przegląd

Napisz komentarz

Odpowiedz na treść artykułu lub innych komentarzy