Czy za histerią wojenną stoją lobbyści koncernów zbrojeniowych?

Czy za histerią wojenną stoją lobbyści koncernów zbrojeniowych?

Dr Paweł Soroka,
koordynator Polskiego Lobby Przemysłowego im. Eugeniusza Kwiatkowskiego
Koncerny zbrojeniowe w dużym stopniu mają na to wpływ. Weszliśmy teraz w fazę rozgrywek geopolitycznych między Stanami Zjednoczonymi, Rosją i Unią Europejską. W USA i Rosji kompleksy przemysłowo-zbrojeniowe odgrywają dużą rolę. Wraz z końcem zimnej wojny rozpoczęła się dla firm zbrojeniowych dekoniunktura. Malały zamówienia i przechodzono na produkcję cywilną. Sytuacja na Ukrainie niewątpliwie sprzyja zwiększaniu produkcji militarnej. Z Polską natomiast jest trochę inna sprawa. Mamy możliwości jedynie defensywne, które należy wzmacniać, ale racjonalnie, bez wywoływania histerii. Polska musi być silna i aktywna, bo takie mamy położenie geopolityczne, jesteśmy państwem granicznym NATO. Przypominam, że ten wielki program modernizacji armii został przewidziany jeszcze przed wydarzeniami na Ukrainie. Zwiększenie wydatków na zbrojenia do 2% PKB jest słuszne. Ważne, by program ten był realizowany z maksymalnym udziałem polskiego przemysłu.

Stanisław Wziątek,
poseł SLD, sejmowa Komisja Obrony Narodowej
Nie zgodzę się z tym stwierdzeniem. Przypominam, że wydatki rzędu 1,95% PKB na armię to wskaźnik ustawowy, który przez sześć lat nie był wykonywany. Program profesjonalizacji armii polega nie tylko na jej uzawodowieniu. Zrezygnowano z poboru i zmniejszono liczbę żołnierzy do 100 tys. Tak mała armia, żeby była skuteczna, musi być dobrze wyposażona i wyszkolona. To kosztuje. Z punktu widzenia formacji, do której należę, najważniejsze jest to, by środki wydawane na zbrojenia w dużej części pozostawały w Polsce. Nie możemy sobie pozwolić na bezpośrednie zakupy za granicą. Zwiększone nakłady na wojsko powinny się wiązać ze wzrostem gospodarczym i rozwojem polskiej nauki. Planowane zwiększenie wydatków do 2% PKB to w kwotach bezwzględnych 800 mln zł. Jest to poziom postulowany przez NATO. Co prawda, w ostatnich latach w Europie Zachodniej obcinano wydatki na armię, ale te kraje mogły sobie na to pozwolić, bo poziom ich uzbrojenia jest dużo wyższy od naszego.

Mjr Tomasz Kowalczyk,
dr nauk wojskowych, emerytowany oficer GROM
Na wzrost nastrojów wojennych i poczucie zagrożenia wpłynęły przede wszystkim wydarzenia na Krymie i wschodzie Ukrainy. Wiadomo, że wojna to dla koncernów zbrojeniowych szansa na zwiększenie zysków. Wraz z wybuchem konfliktu intensyfikują one działalność. To jednak nie lobbyści doprowadzili do atmosfery „histerii”. Zrobili to politycy, a lobbyści wypełnili jedynie stworzoną przez nich lukę.

dr Filip Ilkowski,
Instytut Nauk Politycznych UW
Chociaż Polska ma wielkie ambicje odgrywania ważnej roli międzynarodowej, jest państwem zdecydowanie słabszym od największych mocarstw światowych, chociażby Rosji. Mimo to stara się zbroić na potęgę i zwiększać wydatki na armię, co – biorąc pod uwagę skalę biedy w kraju – jest przerażające. Powinniśmy protestować przeciwko dodawaniu sobie animuszu poprzez wzmacnianie armii. To czyni region i świat bardziej niestabilnymi.

Tomasz Szatkowski,
prezes zarządu Narodowego Centrum Studiów Strategicznych
Tak postawione pytanie zawiera tezę, że mamy do czynienia z nieuzasadnionym rozbudzaniem niepokojów związanych z bezpieczeństwem – jak się domyślam – Polski i jej sąsiedztwa. Ta teza przeczy jednak rzeczywistości, czego dowodzi stały, wielokrotny wzrost wydatków Rosji na zbrojenia, jej deklaracje i idące za nimi czyny – czyli kolejna już agresja zbrojna na sąsiada oraz łamanie umów międzynarodowych i norm. Do niedawna zresztą w Polsce mieliśmy do czynienia z postawą skrajnie odwrotną, naiwną i potencjalnie niebezpieczną. Jako dogmat przyjmowano, że wojny w stylu znanym z podręczników historii już nam nie grożą. Lobbyści koncernów zbrojeniowych mogą oczywiście zacierać ręce, obserwując dynamikę wydarzeń, która odwróci pewnie trend spadku wydatków wojskowych w świecie zachodnim. To nie oni stoją jednak za obiektywnymi prawidłami geopolityki i ludzkiej rywalizacji. Nie oni też wpłynęli na wspomnianą już postawę i decyzje Moskwy.

Wydanie: 39/2014

Kategorie: Pytanie Tygodnia

Napisz komentarz

Odpowiedz na treść artykułu lub innych komentarzy