Czyja jest władza w państwie?

Czyja jest władza w państwie?

Jacek Kuroń o sprawie Rywina

Od czasu gdy „Przegląd” przyznał mi swą nagrodę, Busolę, czuję się odpowiedzialny za kierunek tego pisma. Kiedy więc „Gazeta Wyborcza” po raz pierwszy w historii III RP przedstawiła materialny dowód handlu ustawami, miałem nadzieję, że przynajmniej zaczniemy w „Przeglądzie” wyjaśniać tę kwestię, zasadniczą dla ustroju, w jakim żyjemy. W różnych plotkach mówiono o takim handlu, pisał o tym bez podania źródła w swoim raporcie Bank Światowy. Teraz mamy nagraną na magnetofonie przez Adama Michnika ofertę, jaką złożył mu Lew Rywin. Jeśli byłaby to od pewnego czasu stała praktyka, to znaczy, że po cichu dokonano zmiany ustroju – demokracja została zastąpiona przez biurokratyczną plutokrację.
Czy więc sprawa Rywina ma charakter stałej praktyki, czy jest to pojedynczy przypadek? Dla odpowiedzi na to zasadnicze pytanie treść ustawy, która miała być przedmiotem handlu, jest mało istotna. Na temat afery Rywina w „Przeglądzie”, podobnie jak w większości polskiej prasy, zadrukowano wiele papieru. Natomiast podstawowym i oczywistym znaczeniem sprawy się nie zajmowano. A przecież aby nie dostrzec, o co naprawdę chodzi, trzeba niemało wysiłku ze strony średnio inteligentnego komentatora.
Czy więc handel prawem jest w Polsce stałą praktyką, czy to tylko pojedyncze ekscesy? Zachowanie Rywina wskazuje raczej na to pierwsze. Jak na targu – on ma towar, więc jawnie wyznacza cenę. Tak uważa Bank Światowy i tak sądzi opinia publiczna. Wszystko to jednak są tylko domniemania. Zmowa milczenia niemal całej prasy polskiej wokół zasadniczej dla bytu narodowego sprawy to fakt, którego nie sposób zlekceważyć. Na plutokratyczny charakter systemu wskazuje kuriozalny podział dochodu narodowego: na 20% Polaków przypada 5% dochodu; na 55% – 25%, na 15% – 15%, na 10% – 55% (na podstawie danych GUS).
Handel prawem jako praktyka sprawowania władzy w państwie został już ujawniony w nagraniu opublikowanym przez „Gazetę Wyborczą” i żadne gadanie o złym charakterze jej redaktora naczelnego nic nie zmieni. Niezbędne jest wielkie śledztwo, na razie prasowe, prowadzone obok i w związku z postępowaniem organów konstytucyjnych. W pierwszym rzędzie należy ustalić skalę zjawiska. W tym celu należy zbadać mechanizm samego handlu ustawami. Czy trzeba przekupić większość posłów? Wątpię. Jeśli jednak jest inaczej, a praktyka jest powszechna, to znaczy, że większość posłów jest ubezwłasnowolniona. Kto to robi i w jaki sposób?
Zwracam się z tym apelem do wszystkich, ale zaczynam od redakcji „Przeglądu”, bo to wy nagrodziliście mnie Busolą. Nie mogę więc milczeć wobec tak drastycznego zboczenia z kursu waszej czy naszej łodzi.

 

Wydanie: 6/2003

Kategorie: Kraj

Napisz komentarz

Odpowiedz na treść artykułu lub innych komentarzy